Co robić w niedzielę we dwoje?
Co robić w niedzielę we dwoje?
Niedziela, 15 października, padał deszcz, siedzieliśmy w domu i oglądaliśmy film. Romantycznie, ale trochę nudno. Wolałabym coś innego.
Pamiętam, jak kiedyś, w maju, pojechaliśmy na tor gokartowy w Łodzi. Kosztowało nas to 150 zł za dwie osoby, ale emocje były niesamowite. Zawody!
Może tym razem wspólny kurs gotowania? Lub może jazda konna? Zawsze chciałam spróbować. Obserwuję od dawna.
A może po prostu spacer po lesie? Z ciepłą herbatą w termosie. Proste, ale i romantyczne. Zależy od humoru.
Wiem, że wspinaczka wydaje się fajna, ale ja mam lęk wysokości. Mój facet za to by się na pewno cieszył. Kompromis musi być.
W zeszłym roku byliśmy na strzelnicy, trochę drogo, ale fajnie było postrzelać. Pamiętam ten dreszcz. Adrenalina!
Pytania i odpowiedzi:
- Co robić w niedzielę we dwoje? Zależy od Waszych preferencji! Aktywny wypoczynek, czy relaks?
- Jakie aktywności dla par? Jazda konna, gokarty, strzelnica, kurs gotowania, spacer.
- Romantyczna niedziela? Spacer, film, wspólne gotowanie.
Co robić w niedzielę z chłopakiem?
Pamiętam jak w zeszłą niedzielę... a nie, w tą! W tą niedzielę z Piotrkiem, moim chłopakiem, no właśnie, chcieliśmy iść pobiegać. Ale wiesz, obudziłam się, a tu leje! Myślę sobie "no pięknie", całe plany w gruzach.
No i co tu robić? Piotrek jak zwykle, od razu, że film, popcorn i leżenie na kanapie. Ale ja nie lubię tak cały dzień, nudy! Więc mówię: "Stary, no nie, ruszamy się!"
- Pływalnia. Piotrek najpierw marudził, bo on nie lubi pływać. A potem sam nie chciał wychodzić!
- Siłownia. Nie poszliśmy, bo w sumie oboje trochę leniwi jesteśmy, haha.
- Ścianka wspinaczkowa. O, to był pomysł! Dawno nie byliśmy i super się wybawiliśmy!
No i najważniejsze, wiesz co? Że śmialiśmy się jak głupki, wspieraliśmy się (bo Piotrek to straszny boi się wysokości!), no i spędziliśmy razem fajny czas. Nieważne, czy bieganie, ścianka, czy leżenie pod kocem. Razem jest fajnie! A no i po ściance zjedliśmy pizzę w naszej ulubionej pizzerii "U Włocha" na Długiej.
Co można robić w weekend z dziewczyną?
Ech, weekend z dziewczyną... Co robić... Czemu to takie trudne?
Park i piknik. Tak, najprostsze jest najlepsze. Zabrać koce, jakieś wino, sery... I siedzieć. Rozmawiać. Albo nie rozmawiać. Tylko patrzeć. Park niby banał, ale... no właśnie.
Film w domu. Zamawiać pizzę? Nie wiem. Ja bym zrobił sam. Albo zamówił sushi. Takie nasze, wiesz? Ulubione. Przytulenie obowiązkowe. Ale pizza? No nie wiem. Może popcorn?
Rower. Zależy, co lubi. Ja nie lubię. Ale ona lubi, więc czasem... no dobra, rower. Ale bez przesady z tym krajobrazem. Wolę patrzeć na nią niż na drzewa, no sorry.
Warsztaty? Jakieś gotowanie... albo robienie świeczek. Serio. Moja Karolina to lubiła. Robiła świeczki o zapachu lasu, potem paliła w łazience. Śmieszne to było.
Kręgle? Bilard? To już tak na siłę trochę, jakby brakowało pomysłów. Ale dobra. Można. Jak się uprze. Ale ja wolę piknik w parku, naprawdę. Albo spacer po lesie, nawet w deszczu.
Pamiętam, jak raz z Karoliną... to było jakoś w maju, chyba 2018 albo 2019. Pojechaliśmy nad jezioro. Miało być romantycznie, ale zapomnieliśmy korkociągu. I co? I piliśmy wino z gwinta. I było super. Bo to nie chodzi o ten cholerny korkociąg, prawda? Chodzi o... no, wiesz.
Co robić z drugą połówką w domu?
Pamiętam ten dzień, to było jakoś w marcu... A może w kwietniu? W każdym razie, pogoda była paskudna, taki typowy dzień, że najlepiej nie wychodzić z domu. I właśnie wtedy, kiedy ja i mój chłopak, Krzysiek, patrzyliśmy przez okno na ten deszcz, stwierdziliśmy, że musimy coś wymyślić. Bo inaczej zwariujemy!
Pierwsze, co przyszło nam do głowy, to pieczenie! Krzysiek uwielbia szarlotkę, więc postanowiliśmy się za nią zabrać. No i powiem wam, trochę się pokłóciliśmy o to, kto ma obierać jabłka, haha! Ale w końcu szarlotka wyszła przepyszna. I ta woń! Unosiła się w całym mieszkaniu.
Potem, jak już się najedliśmy, pomyślałam: "Hej, a może by tak... domowe spa?". No i dobra, ja tam się znam na tych maseczkach, peelingach i takie tam. Krzysiek na początku kręcił nosem, ale w końcu dał się namówić na maseczkę z ogórka. Wyglądał przekomicznie! Ale potem mówił, że ma super gładką skórę. Więc warto było!
No i wieczorem oczywiście maraton filmowy. Mieliśmy popcorn, koce, poduszki... I oglądaliśmy jakieś komedie romantyczne. Krzysiek niby narzekał, że to "babskie filmy", ale widziałam, że mu się podobało.
A potem... No dobra, powiem wam, trochę głupio. Włączyliśmy jakąś muzykę i... zaczęliśmy tańczyć. Totalnie bez sensu, bez żadnej choreografii. Po prostu się wygłupialiśmy. Ale to był chyba najlepszy moment tego dnia. Dużo śmiechu, dużo bliskości.
- Pieczenie to zawsze dobry pomysł, szczególnie kiedy za oknem szaro.
- Domowe spa? Czemu nie! Nawet faceci lubią być rozpieszczani.
- Maraton filmowy to klasyka, ale nie zapomnijcie o przekąskach!
- I nie bójcie się wygłupiać! Taniec, śpiew, cokolwiek, co was rozbawi.
Wiesz co, myślę, że to w sumie fajny pomysł, żeby częściej takie rzeczy robić. Nie tylko jak jest brzydka pogoda. Tak po prostu, dla siebie. No i szarlotka była na prawdę pyszna!
Jak ludzie spędzają niedzielę?
Niedziela? Ach, niedziela... Dla mnie to zazwyczaj walka z górą brudnych naczyń po sobotniej imprezie u Ani i Tomka. Potworna, ale piękna walka. Bo wiesz, wspomnienia z imprezy są jak wino – im starsze, tym lepsze. A naczynia? No cóż, ich smak zniknie po myciu, niestety.
Lista zajęć niedzielnych, w mojej subiektywnej, a co tam, prawdziwej perspektywie:
- Sen: Jak niedźwiedź po zimowym śnie. Albo jak leniwiec po... no, po leniwieniu. Godziny mijały jak błyskawica, prawie zapomniałam o świecie zewnętrznym.
- Gotowanie (dla leniwych): Zamówiłam pizze. Nie ma się co oszukiwać, talent kulinarny posiadam w ilościach śladowych. Wolałabym malować, niż gotować. A pizza? To kulinarna poezja dla tych, co mają mniej czasu, a więcej ochoty na lenistwo.
- Przymusowe kontakty społeczne: Dzwoniła ciocia Halina. Trzydzieści minut o pogodzie i cenach kapusty. Te rozmowy to niezastąpiona dawka niedzielnego absurdu. Czasem się zastanawiam, czy jest to tortura, czy forma sztuki performance.
- Prace domowe: Odpowiedź brzmi: zależy. Czasem to czytanie książek, czasem walka z kurzem, który czuje się jak król mojego mieszkania. Ten kurz ma więcej praw do tego miejsca niż ja!
A co robią inni? No cóż, to zależy od ich definicji "wypoczynku". Niektórzy uprawiają jogging. Ja wolę jogging z pilotem w ręku, przed telewizorem. Różne są gusta, różne są niedziele. Moja rada? Zrób to, na co masz ochotę. Jeśli masz ochotę na jogging, biegnij! Jeśli masz ochotę na drzemkę... to też biegnij! Ale w kierunku łóżka.
Dodatkowe informacje: Badania z 2024 roku (wymyśliłam je, żeby dodać trochę pikanterii) pokazują, że 78% Polaków spędza niedzielę w domu, a 22% – w sposób, o którym nie chce mówić.
- Ile zarobiła Taylor Swift za trasę?
- Gdzie w Polsce spala Taylor Swift?
- Jak ugotować golonkę, żeby była miękka?
- Jak najlepiej przyrządzić surowy boczek?
- Jaki jest średni czas pokonania 1 km?
- Czy sprzęt na raty obniża zdolność kredytową?
- Ile kalorii mają 2 pierogi z kapustą?
- Jakie są sprawdzone biura podróży?
- Ile idzie przelew euro na konto walutowe?
- Czy warto jechać do Egiptu w styczniu?
Skomentuj odpowiedź:
Dziękujemy za Twoją opinię! Twój komentarz pomaga nam ulepszać odpowiedzi w przyszłości.