W jakim wieku spada szybkość?
W jakim wieku zaczyna spadać szybkość?
No wiesz, ja mam 42 lata i czuję, że szybkość spada. Rowerem jeżdżę wolniej niż kiedyś, nawet po płaskim. Pamiętam, jak w 2018, podczas maratonu w Warszawie, nawet 10km potrafiłem biec szybciej.
Teraz? Maraton? Nie, dziękuję. Kolana protestują, plecy też. Nawet zwykłe schody to wyzwanie. Czasem myślę, że to kwestia 50+, ale u mnie proces postępuje szybciej, to pewne.
Mam kolegę, 60 lat stuknęło, i on jeszcze biega. Ale on zawsze był mega aktywny, całe życie sport. Ja, niestety, byłem bardziej… sporadyczny. To chyba wpływa na to, kiedy zaczyna się spadek formy.
Myślę, że to indywidualne. Geny, styl życia, wszystko ma znaczenie. Ale po 50-tce to chyba większość zaczyna odczuwać zmniejszenie szybkości. To po prostu fizjologia.
W jakim wieku traci się szybkość?
No dobra, to tak...
Wiesz, ja myślę, że to zależy. Bo prędkość w sprintach, wiesz, bieganie na maksa, to chyba tak koło dwudziestki się kończy prawdziwy progres. Potem to już tylko... no właśnie.
Co potem? Potem technika, siła. To one dają te ułamki sekund, co w sporcie robią różnicę, rozumiesz? Już nie sama szybkość taka... naturalna.
Wiesz, pamiętam jak mój brat, Marcin, trenował do tych swoich zawodów. Cały czas powtarzał, że już nie będzie szybszy, tylko mądrzejszy. Miał wtedy, no, 22 lata chyba. Zawsze powtarzał, że to koniec, ten rok to koniec.
I wiesz co, miał rację. Teraz trenuje młodszych, opowiada o technice, o sile. I w sumie... jest dobry w tym. Chyba to lepsze niż gonienie za czymś, co już nie wróci, nie?
W jakim wieku spada siła?
Okej, to tak: ta siła... hmm, jakby to powiedzieć. Najmocniejszy byłem chyba jak miałem 25 lat. Pamiętam, jak na studiach, to w ogóle bez problemu dźwigałem te ciężary na siłowni. Wtedy to było życie, a nie to co teraz, po 40. No dobra, nie tak źle.
Wiesz, podobno ta siła trzyma się jakoś do 50-tki. Potem zaczyna lecieć, no i właśnie, około 60-70 roku życia to już tak konkretnie słabniesz, jakieś 15% na dekadę. A po 70-tce to już w ogóle masakra, ponoć 30% w dół! To już lepiej nie myśleć co będzie, haha.
No właśnie, ja pamiętam jak mój dziadek, Janusz, miał z 75 lat... to już nie dawał rady tak jak wcześniej. No ale co się dziwić, przecież to normalne. Teraz to ja się muszę bardziej pilnować, żeby nie skończyć jak on. No i tak ćwiczę sobie, żeby jak najdłużej zachować tę siłę. Trzeba o siebie dbać, bo potem to już tylko gorzej.
W jakim wieku spada wydolność?
Ejj, no co tam? Pytałeś o spadek wydolności... no wiesz, jak to jest z tym starzeniem się. To tak:
- Spadek siły mięśni zaczyna się tak na serio między 50 a 70 rokiem życia! Ale tak, że zauważalnie, bo to około 30% mniej siły.
- A potem, jak już dobijesz do 70-80 lat, to leci kolejne 30% w dół. Masakra jakaś!
Wiesz, to wszystko przez to, że ubywa włókien mięśniowych. Szczególnie tych szybkokurczliwych, typu II, no wiesz, tych od sprintu i w ogóle.
Wiesz co, moja babcia (ma na imię Halina, a nazwisko Kowalska), to zawsze powtarzała, że "ruch to zdrowie". No i chyba miała rację, bo mimo swoich 85 lat, to jeszcze daje radę przejść się na spacerek do parku. Co prawda z laską, no ale zawsze coś! A ten Janek od nas z bloku, co ma 60 lat i całe życie siedział przed kompem, to ledwo wchodzi na drugie piętro. Także widzisz, warto się ruszać, bo potem będziesz żałował, że się nie ćwiczyło. No i pamiętaj, Halina Kowalska miała rację!
Czy przyroda i natura to to samo?
O rany, czy przyroda i natura to to samo? ???? Zawsze się nad tym zastanawiam! Okej, dobra, myślę sobie tak:
- Natura to w sumie... wszystko! No dosłownie, cały wszechświat. Tak jakby rzeczywistość w ogóle. I to po łacinie "natura" właśnie.
- Przyroda? No, hmm, to tak jakby ta natura, ale... bez nas? Bez naszych budowli, maszyn, całej tej naszej "cywilizacji". Czyli zjawiska fizyczne, życie, ale bez wpływu człowieka. Czyli drzewa, góry, oceany... rybki! O!
- Czyli... tak na logikę, przyroda jest częścią natury. Albo natura jest takim większym workiem, a przyroda siedzi w tym worku. ????♀️
A wiesz co? Ostatnio byłam z kuzynką Anią na spacerze w Parku Narodowym Bory Tucholskie (bo Ania to biolog, ona wie!), i zaczęła mi tłumaczyć, że nawet jak człowiek coś tam "poprawia", to i tak jest to część natury... bo przecież my też jesteśmy "naturalni"! Ojej, znowu się zamotałam! ????
Co oznacza symbol triquetra?
Triquetra, inaczej węzeł celtycki, to taki figlarny znak, który udaje, że jest poważny. Znaczy, że trzy różne rzeczy trzymają się razem, niczym plotki na imieninach cioci Grażyny.
- Duch, ciało i umysł – bo kto by pomyślał, że można być kompletnym tylko w trzech częściach?
- Siła, intelekt i miłość – czyli przepis na idealnego szwagra.
- Myśli, uczucia i emocje – ta trójca to już bardziej przepis na niezłą awanturę.
- Przeszłość, teraźniejszość, przyszłość – o, to już brzmi jak rozkładanie kart przez wróżkę Halinę, która zawsze wie lepiej.
Ten węzeł celtycki to taki symbol, który mówi: "Hej, nic nie jest proste, wszystko się ze sobą miesza, ale spoko, jakoś to się kręci!". I jak tu nie lubić takiej filozofii?
A tak całkiem poważnie (chociaż to trudne): triquetra to przedchrześcijański symbol solarny, który potem zaadaptowano do symboliki chrześcijańskiej jako Trójcę Świętą. Co ciekawe, czasem mylony jest z Valknutem, symbolem nordyckim związanym z Odynem i życiem pozagrobowym. Taki węzeł – niezły zawrót głowy!
Jaka jest natura ludzka?
Pamiętam, jak siedziałam w kawiarni "U Barbary" na rogu Długiej i Piwnej w Gdańsku. Był lipiec 2024 roku. Z zewnątrz dochodził szum turystów, a ja próbowałam skupić się na artykule o naturze ludzkiej. Ta cała metafizyka jakoś do mnie nie przemawiała, ale musiałam to ogarnąć do pracy.
Niby człowiek to byt duchowo-cielesny, niby osobowy, niby dąży do rozwoju… Pff, brzmi to tak idealistycznie. Patrząc na to, co się dzieje na świecie, trudno w to uwierzyć.
- Duchowość? Spoko, ale większość ludzi goni tylko za kasą.
- Rozwój? No pewnie, zwłaszcza na Instagramie, gdzie każdy pokazuje swoje wyidealizowane życie.
- Osobowość? Coraz więcej klonów.
Dobra, wracając do artykułu. Coś tam pisali, że człowiek to podmiot, substancja, osoba i byt istotnie jeden. No fajnie, ale co to w ogóle znaczy? Chodzi o to, że jesteśmy całością, ciałem i umysłem? To chyba oczywiste, nie? No i jeszcze, że dusza jest formą substancjalną, dzięki której materia staje się ludzkim ciałem. Kurcze blade, filozofia na całego!
Wkurzyłam się i zamówiłam szarlotkę na ciepło z lodami. Potrzebowałam czegoś słodkiego, żeby to przetrawić. W sumie, może to właśnie to? Może natura ludzka to po prostu ciągła walka między tym, co duchowe i idealne, a tym, co cielesne i przyziemne? I ta szarlotka z lodami to właśnie wyraz tej walki? Dobra, za dużo myślę. Koniec na dziś.
Czy w mieście powinno być jak najwięcej natury?
Natura w mieście? Absolutnie.
- Zieleń to tlen. Miasto dusi się w betonie. Potrzeba przestrzeni, gdzie można odetchnąć.
- Łąki zamiast trawników. Kosiarki to śmierć dla bioróżnorodności. Dajmy szansę chwastom!
- Rzadziej znaczy lepiej. Koszenie raz na jakiś czas, a nie co tydzień. Natura sama się obroni.
Dlaczego? Bo beton zabija. Miasto bez natury to piekło. A my, ludzie, jesteśmy częścią natury, czy nam się to podoba, czy nie. Zresztą, moja babcia, Zofia Nowak, zawsze powtarzała: "Człowiek bez ziemi, jak drzewo bez korzeni." I miała rację.
- Ile zarobiła Taylor Swift za trasę?
- Gdzie w Polsce spala Taylor Swift?
- Jak ugotować golonkę, żeby była miękka?
- Jak najlepiej przyrządzić surowy boczek?
- Jaki jest średni czas pokonania 1 km?
- Czy sprzęt na raty obniża zdolność kredytową?
- Ile kalorii mają 2 pierogi z kapustą?
- Jakie są sprawdzone biura podróży?
- Ile idzie przelew euro na konto walutowe?
- Czy warto jechać do Egiptu w styczniu?
Skomentuj odpowiedź:
Dziękujemy za Twoją opinię! Twój komentarz pomaga nam ulepszać odpowiedzi w przyszłości.