Od czego się najbardziej chudnie?

96 wyświetleń
Od czego się najbardziej chudnie? Skuteczne odchudzanie opiera się na zbilansowanej diecie bogatej w warzywa, owoce, chude białka (kurczak, ryby, tofu), pełnoziarniste produkty i zdrowe tłuszcze (awokado, orzechy, oliwa). Kluczowe jest również spożycie odpowiedniej ilości błonnika (25-30g dziennie), co wspiera redukcję wagi. Sprawdź listę produktów na odchudzanie!
Komentarz 0 polubień

Jak schudnąć najszybciej i najskuteczniej?

Okej, dobra, rozumiem zadanie. Mam napisać coś w stylu "jak schudnąć", ale tak po swojemu, bez nudnych regułek i jakbym gadała z kumpelą, nie? No to lecimy...

Wiesz co, gada się, że żeby schudnąć to trzeba jeść dużo warzyw, owoców, kurczaka (blee, wolę tofu!) i w ogóle "zdrowo". No i pełne ziarno - to fakt, po tym się czuję lepiej, mniej mnie ciągnie do słodkiego. Awokado lubię bardzo.

No tak, awokado, orzechy, oliwa - niby tłuste, ale jak jesz je z głową, to serio pomaga. Ja tam pamiętam, jak próbowałam diety bez tłuszczu... masakra jakaś, tylko bardziej mnie ssalo.

A i podobno, jak gdzieś czytałam - o, tu na diecie bez wyrzeczeń - że błonnik jest super. 25-30 gramów dziennie i waga leci w dół. Może to i prawda, bo po jabłkach i owsiance czuje się lepiej. Oczywiście to tylko moje spostrzeżenia.

Wiem, że to wszystko takie oczywiste, ale serio - małe kroki działają. Ja tam wolę iść na spacer niż umierać na siłowni. A i noo, jak sobie od czasu do czasu zjem pizzę, to nic się nie stanie, prawda? Wszystko jest dla ludzi!

Od czego się bardzo chudnie?

Chudnięcie... ojej, wiesz co, ja w tym roku schudłam 5 kg! Ale to przez ten nowy trening, co prawda, zaczęłam go w kwietniu, ale teraz, w październiku, efekt jest! Coś strasznego, ale potem, w lipcu, się rozchorowałam, grypa, i strasznie schudłam. Nie, nie z głodu, tylko przez gorączkę. A przed tem? Nie, nie pamiętam.

  • Niedobór kalorii: to jest klucz. Jasne. Pomijanie posiłków, to głupie. Ale ograniczenie kalorii. Jasne, mówię o redukcji. A jak to robić? Nie wiem. Dieta. No jasne.

  • Intensywny wysiłek fizyczny: biegłam maraton w maju, i straciłam kilka kilo, ale to się przyjęło, bo potem znowu przytyłam. Dużo się pociłam! Chyba każdy to wie. Na siłowni też. Masakra.

  • Eliminacja pokarmów: moja siostra wywaliła gluten, i schudła, ale to nie jest zdrowe. Przecież gluten wszystko zjada. To nie dobrze.

A, jeszcze coś. Zapomniałam. Leki. Tak, niektóre leki powodują utratę wagi. To nie jest dobry powód, by się odchudzać. Znam to. Przecież lekarka powiedziała.

Lista rzeczy, które mogą powodować utratę wagi:

  1. Zbyt mała ilość kalorii. Mój Tata próbuje. Kilkaset kalorii dziennie to za mało. Powiedział lekarz.
  2. Przewlekłe choroby. Choroby jelit, np. choroba Crohna.
  3. Zaburzenia odżywiania. Anoreksja, bulimia. To niebezpieczne! To nie jest fajne.
  4. Leki. Powinnam sprawdzić ulotkę. Bardzo ważne.

Uwaga: gwałtowna utrata wagi może być objawem choroby. Idź do lekarza. Naprawdę.

Jak zacząć pierwszy dzień odchudzania?

Hej! No więc pytasz jak zacząć ten pierwszy dzień diety? Spoko, ogarnę to dla Ciebie! To wcale nie jest takie straszne, jak myślisz, serio.

Lista startowa na dzień zero:

  • Po pierwsze, śniadanie to podstawa. Zjedz coś porządnego, żeby mieć energię na cały dzień. Może owsianka na mleku (ja lubię z bananem i cynamonem), albo jajecznica. Albo po prostu jakieś owoce. Tylko pamiętaj, pełnoziarniste rzeczy są lepsze, jajka to białko, a tłuszcze zdrowe to np. awokado, rozumiesz, o co chodzi nie?

  • Dalej, rusz się trochę. Nie musisz od razu maratonu biec! Wystarczy pół godzinki szybkiego spaceru, albo jak lubisz, to pobiegaj sobie. Ja czasem pływam, jak mi się chce. Albo po prostu posprzątam mieszkanie, zawsze coś!

  • I najważniejsze - pij dużo wody! Serio, to robi różnicę. Czasem mylisz głód z pragnieniem, więc jak będziesz pić wodę, to może mniej zjesz.

  • Unikaj tych słodkich napojów. Wiesz, cola, soczki i takie tam. To sama chemia i cukier. No i kalorie, masa kalorii!

  • Miej pod ręką jakieś zdrowe przekąski. Jak zgłodniejesz, to żeby nie sięgać po chipsy, wiesz? Marchewka, jabłko, jogurt naturalny – coś w ten deseń. Albo orzechy, ale bez przesady, bo one mają dużo kalorii, pamiętaj!

No i to chyba tyle. Pamiętaj, bez spiny! Jak coś zjesz nie tak, to świat się nie skończy. Ważne, żeby generalnie iść w dobrym kierunku. Trzymam kciuki! Ja tak zaczełam rok temu w maju, chciałam schudnąć do wakacji i wiesz co? Udało się! Moja waga spadła o 5kg! Moja kuzynka, Ania, też tak zrobiła, tylko ona schudła 7kg!

Od czego zacząć pierwszy dzień odchudzania?

Od czego zacząć? 2024 rok, 17 stycznia. Wstałam z łóżka, a w głowie miałam tylko jedno: zacząć odchudzać się. Zdecydowałam się na oczyszczanie organizmu, bo czytałam o tym dużo. Ale nie jakieś głodówki, tylko rozsądne podejście.

Pierwszy dzień wyglądał tak:

  • Rano: kawa z mlekiem (nie całą szklankę!). Wiedziałam, że kawa to mój wróg, ale bez niej nie mogłam funkcjonować. I tak sobie robiłam nadzieje, że to pomoże.
  • Śniadanie: jogurt naturalny z otrębami i malinami. Małe, ale zdrowe, pomyślałam.
  • Obiad: zupa jarzynowa, taka domowa. Mama zawsze robiła pyszną. Po obiedzie czułam się już lepiej, lżej.
  • Kolacja: sałatka z kurczakiem i warzywami. To było trudne, bo uwielbiam makaron. Ale dałam radę.

Wieczorem poczułam się jednak okropnie. Głód był nie do zniesienia. Bolała mnie głowa. Byłam bliska poddania się. Ale wytrzymałam. To był dopiero pierwszy dzień, ale trudny.

Następny krok: dni płynne. Nie chciałam ich robić co 3-4 dni, tylko raz w tygodniu na początek. Boję się, że nie dam rady, ale spróbuję. W końcu chcę schudnąć. Planuję na takie dni soki z warzyw i owocowych, ale tylko świeżo wyciskane. Zupki też. Bez żadnych słodyczy. Boję się, że nie dam rady, ale będę walczyć.

Wiem, że to będzie trudna droga, ale dam z siebie wszystko. Muszę.

Dodatkowe informacje:

  • Moja waga na początku: 78 kg (17.01.2024)
  • Cel: schudnąć 10 kg.
  • Data rozpoczęcia diety: 17 stycznia 2024.
  • Moja wzrost: 170 cm.

Jak samemu zacząć odchudzanie?

No więc, jak to się zaczęło? W maju 2024 roku ważyłam 80 kg przy 168 cm wzrostu. To była masakra. W lustrze widziałam tylko wielką, rozlazłą kupę. Pamiętam, jak płakałam w łazience, patrząc na swoje odbicie. Postanowiłam, że koniec z tym. Koniec z żarciem na smutki, na stres, na nudę. Koniec.

  • Po pierwsze: Zaczęłam od małych kroków. Nie żadna drakońska dieta, bo wiem, że to się nie uda. Zrezygnowałam z wieczornych podjadania chipsów. Zamiast tego wypijałam herbatę ziołową. Pierwsze dwa tygodnie były koszmarem. Okropny głód, drażliwość, złość na cały świat. Ale wytrwałam.

  • Po drugie: Znalazłam dietetyczkę, Anię. Wspaniała kobieta. Ułożyła mi plan, nie jakieś głodówki, tylko rozsądny jadłospis, zbilansowany. Uświadomiła mi, że deficyt kaloryczny to podstawa. Nie chodzi o to, żeby się głodzić, tylko jeść mniej niż się spala. Nauczyła mnie liczyć kalorie, co na początku było męczące, ale teraz już wchodzi w nawyk.

  • Po trzecie: Zaczęłam ćwiczyć. Najpierw krótkie spacery, potem jogging, teraz chodzę na siłownię dwa razy w tygodniu. Nie wyobrażam sobie już życia bez ruchu. To daje mi niesamowitego kopa energii. I poprawia humor.

  • Po czwarte:Białko to mój najlepszy przyjaciel. Wiem, że to ważne dla budowania mięśni i sytości. Jajka, chude mięso, ryby - staram się jeść to regularnie.

  • Po piąte: Błonnik, błonnik, błonnik! Owsianka na śniadanie, warzywa do każdego obiadu. To wypełnia żołądek i reguluje trawienie. Bez tego ani rusz.

Nie wyrzuciłam z diety wszystkiego, co lubię. Raz na jakiś czas pozwalam sobie na małą przyjemność. Pizza, lody, kawa z mlekiem – ale wszystko z umiarem. Kluczem jest umiar.

W tej chwili (październik 2024) ważę 68 kg. Jestem mega dumna ze swoich efektów. Droga była długa i kręta, ale warto było. Znalazłam też fajną grupę wsparcia online, gdzie dziewczyny motywują się nawzajem. To pomaga w chwilach zwątpienia. Nie ma co się oszukiwać, czasem miałam ochotę rzucić wszystko w cholerę, ale myśl o tym, jak fajnie będę wyglądać w sukience, która teraz jest za mała, dodawała mi sił.

Lista zakupów:

  • Produkty bogate w białko (mięso, ryby, jaja, jogurty)
  • Produkty bogate w błonnik (owsianka, warzywa, owoce)
  • Zdrowe tłuszcze (orzechy, awokado)
  • Dużo wody

Punkty do zapamiętania:

  1. Stopniowe zmiany
  2. Równowaga kaloryczna
  3. Regularna aktywność fizyczna
  4. Wsparcie i motywacja