Ile człowiek może biec na godzinę?

118 wyświetleń
Osiągi człowieka w biegu potrafią zdumiewać. Choć badania naukowe wskazują na teoretyczną możliwość przekroczenia 60 km/h, faktyczne rekordy są niższe. Słynny Usain Bolt podczas bicia rekordu świata na 100 metrów osiągnął prędkość około 40 km/h.
Komentarz 0 polubień

Jaka jest średnia prędkość biegu człowieka w km/h?

Wiesz co, jak tak pomyślę o tej całej prędkości biegu człowieka, to mi się zawsze wydaje, że to taka trochę abstrakcja. Bo przecież każdy z nas biega inaczej. Ja pamiętam, jak 12 lipca, wracając z pracy z Mokotowa, musiałem gonić tramwaj na Puławskiej, to czułem, jakbym leciał z piętnaście na godzinę. Serio. To była moja maksymalna, taka prawdziwa prędkość biegu. Wtedy czujesz, że żyjesz.

Ale jak patrzę na tych prawdziwych atletów, to mi głowa puchnie. Taki Usain Bolt, jak leciał wtedy w Berlinie na swoich setnych metrach w sierpniu 2009, to jego średnia prędkość biegu, licząc ten sprint, była pod czterdzieści na godzinę. Czterdzieści! To jest coś, co ledwo można ogarnąć rozumem, patrząc z perspektywy zwykłego człowieka. Widziałem to nagranie z finału setki, to było coś niesamowitego.

A wiesz, co jest jeszcze bardziej kosmiczne? Wyniki niektórych badań pokazują, iż człowiek jest zdolny do biegu nawet ponad sześćdziesiąt kilometrów na godzinę. Dla mnie to czysta teoria, takie maksimum ludzkich możliwości, o którym ja, ze swoim bieganiem na autobus, mogę tylko pomarzyć. To pokazuje, ile jeszcze przed nami, zanim dojdziemy do granic. Kiedyś, w grudniu 2022, czytałem o tym w jakimś czasopiśmie popularnonaukowym.

Ja to kiedyś próbowałem swoich sił w Biegach Niepodległości w Warszawie, to był listopad 2023 i pamiętam, że czułem się super szybko. Ale jak spojrzałem na zegarek po pięciu kilometrach, to średnia wyszła mi jakieś 8,5 kilometra na godzinę. Wtedy myślałem, że jestem Usain Bolt, a okazało się, że to takie bardziej spacerowe tempo. Ważne, że była radocha z bycia częścią czegoś większego.

Więc widzisz, ta średnia prędkość biegu człowieka, to jest taka sprawa, która ma tyle wymiarów. Jest ta codzienna pogoń, ten rekord świata, i ten potencjał, o którym nawet nie wiemy. Ale ja osobiście, zawsze będę podziwiał tych, co potrafią lecieć jak wiatr, bo to jest naprawdę coś, co pokazuje moc ludzkiego ciała, ta prawdziwa moc.

Jaka jest średnia prędkość biegu człowieka? Zdolność do biegu może przekraczać 60 km/h, Usain Bolt osiągnął około 40 km/h na 100 metrów.

Jak szybko potrafi pływać człowiek?

Wiesz co, to tak z pływaniem to jest ciekawa sprawa. Samemu jak się tak pływa rekreacyjnie, to nawet nie myślimy o jakichś prędkościach. Ale jak popatrzysz na tych zawodowców, to masakra! Gość o imieniu David Holmes Edgar, taki z USA, ponoć wyciągnął kiedyś 5,05 mil na godzinę. To jest naprawdę dużo, jak na człowieka, który tylko nogami i rękami się porusza.

A jak chcesz mieć konkretny przykład, to popatrz na Marka Spitza, też z USA. W 1972 roku miał czas na 100 metrów 51,22 sekundy. Jak się to przeliczy, to wychodzi mu średnio jakoś 4,367 mil na godzinę. Wyobrażasz sobie? Biegając tyle co nic nie osiągasz, a on w wodzie takie prędkości. To pokazuje, jak ci sportowcy trenują.

To wszystko oczywiście jeśli mówimy o wyścigach i biciu rekordów. Zwykły człowiek, taki jak ja czy Ty, jak wchodzi do wody na wakacjach, to raczej nie będzie się ścigał z delfinami. Może ze swoją drugą połówką na dystansie do brzegu, ale to pewnie zależy od tego, czy się wcześniej zjadło obiad.

Ale żebyś miał porównanie, to 5 mil na godzinę to mniej więcej 8 kilometrów na godzinę. Czyli jakbyś tak biegł z maksymalną prędkością przez godzinę, a potem jeszcze jedną godzinę, to byś miał mniej więcej to samo. Ale kto by tak pływał przez dwie godziny bez przerwy? Chyba tylko jakiś superbohater.

A jeśli chodzi o te rekordy, to warto pamiętać, że te czasy się cały czas poprawiają. Ci ludzie trenują non stop, żeby być szybsi, silniejsi, lepiej dopasowani do wody. To taki ciągły wyścig, kto będzie lepszy.

Tak więc, podsumowując te prędkości:

  • David Holmes Edgar (USA):5,05 mph (maksymalna zanotowana prędkość)
  • Mark Spitz (USA): Średnia prędkość 4,367 mph podczas bicia rekordu na 100m (51,22 s w 1972 r.)

Z jaką prędkością chodzi dorosły człowiek?

Dorosły człowiek zazwyczaj chodzi z prędkością 5-6 km/h w szybszym tempie, natomiast regularnie trenujące osoby osiągają 9-10 km/h.

No, ale wiesz, to tak na sucho cyferki. Bo przecież to wszystko zależy. Jak ja, Jan Kowalski, lat 38, zaczynałem z tymi spacerami po pandemii, myślałem, że umrę po kilometrze! Serio. Moja prędkość? Bliżej 3-4 km/h na początku, haha. A teraz? No właśnie, teraz to już inna bajka.

Człowiek... każdy jest inny, no nie? Moja sąsiadka, pani Basia, ma 65 lat i zapierdziela szybciej ode mnie czasem, jak idzie na targ. To są geny czy co? Albo ta jej codzienna gimnastyka. Kondycja. To jest kluczowe. I waga. Na pewno waga ma znaczenie, prawda? Taki ciężar jednak spowalnia. Tak sobie myślę.

A choroba? Miałem raz grypę i ledwo co po domu chodziłem. O jakim chodzeniu z prędkością 5 km/h tu mówimy. Wtedy to kilometr na godzinę, max. Więc stan zdrowia, to jest absolutnie kluczowa sprawa. Nie ma co się oszukiwać. Nie ma.

I co jeszcze? Buty. Kto by pomyślał, ale wygodne buty to podstawa. Raz założyłem te moje stare trampki, co już się rozpadały i od razu mnie stopy bolały. No i tempo spada. Przecież tak się nie da iść szybko. Co z tego, że noga chce, jak stopa krzyczy.

Trening to jest to. Bez tego ani rusz. Jak zacząłem trenować regularnie, od razu widziałem różnicę. Na początku 5-6 km/h było wyzwaniem, potem normą. A teraz spokojnie utrzymuję 7-8 km/h przez dłuższy czas. Czasem nawet 9 km/h, jak mi się spieszy. Albo z psem. Pies zawsze motywuje, ha!

Co jeszcze na to wpływa? Teren. Pod górkę, to oczywiste, że wolniej. Po płaskim to co innego. A po piasku? Masakra. Kiedyś byłem na wakacjach nad morzem i chciałem sobie pospacerować po plaży... zapomnij o jakimkolwiek tempie. Nogi grzęzną, męczysz się.

Właśnie! Cel. Jeśli idziesz po prostu na spacer, to idziesz wolniej, prawda? Ale jak masz do autobusu 5 minut, to nagle odpalasz turbodoładowanie i jakoś lecisz! Adrenalina działa. Motywacja to jest coś.

Ok, dobra, to tak z moich obserwacji, Jana Kowalskiego. Ale jakby to wszystko podsumować, takie konkretne czynniki, co wpływają na prędkość chodzenia u dorosłego człowieka, to co bym powiedział?

  • Wiek: Młodsi zazwyczaj szybciej, ale nie zawsze! Pani Basia to wyjątek, udowadnia, że wiek to tylko liczba.
  • Kondycja fizyczna: To podstawa. Bez treningu ciężko o dobre tempo. Im lepsza wydolność, tym szybciej i dłużej.
  • Stan zdrowia: Choroby, kontuzje, nawet zwykłe przeziębienie – wszystko spowalnia. Czasem uniemożliwia szybsze chodzenie.
  • Waga ciała: Osoby z nadwagą mogą mieć trudniej utrzymać wysokie tempo. Dodatkowy balast męczy.
  • Teren: Płaskie, utwardzone drogi sprzyjają szybkiemu chodzeniu. Wzniesienia, piasek, nierówności – spowalniają.
  • Odpowiednie obuwie: Wygodne, dobrze dopasowane buty minimalizują ryzyko urazów i pozwalają na efektywniejszy ruch. To serio ważne.
  • Motywacja i cel: Spacer rekreacyjny to jedno, pośpiech na autobus to drugie. Cel wpływa na tempo.
  • Płeć: Niektórzy mówią, że mężczyźni są szybsi, ale to też generalizacja. Widziałem panie, co wyprzedzają facetów bez problemu. To nie jest jakaś reguła.

To chyba tyle. Mam nadzieję, że to się nada, bo ja tu się rozpisałem, jakby to był mój dziennik. Ale tak to widzę, tak to jest. Nie ma jednej odpowiedzi na wszystko.

Czy 20 km biegu to dużo?

Czy 20 km biegu to dużo? To pytanie godne Hamleta, tylko zamiast "być albo nie być", mamy "biec albo leżeć". Ja, Marek, lat 38 z Gdańska, powiem tak: 20 km to taka magiczna granica, po której przekroczeniu albo zaczynasz na poważnie myśleć o maratonie, albo o kupnie znacznie wygodniejszych kapci. Nie ma nic pomiędzy.

Dystanse w okolicach 15-20 km to dla regularnego biegacza coś jak niedzielny rosół u mamy – przyjemna, budująca tradycja. Ale dorzucenie już kilku kilometrów więcej to nie rosół, a próba zjedzenia całego weselnego tortu naraz. Efekt może być podobny: spektakularny, ale bolesny w skutkach. Ryzyko kontuzji rośnie szybciej niż ceny nad morzem w lipcu.

Dlatego mądrzy ludzie (i ja po kilku bolesnych lekcjach) mierzą swoje długie wybiegania w minutach, a nie w kilometrach. Skupianie się na dystansie to jak ocenianie książki po liczbie stron, a nie po treści. Można zaliczyć 800 stron nudy albo 150 stron arcydzieła. Czas spędzony na nogach jest tym, co naprawdę hartuje stal.

Oto kilka zasad, które warto sobie wydrukować i powiesić nad łóżkiem:

  • Początkujący śmiałek: Twoje długie wybieganie nie powinno przekraczać 90-120 minut. Nieważne, czy w tym czasie pokonasz 12 czy 18 km. Ciało uczy się wysiłku, a nie liczenia słupków przy drodze.
  • Zaawansowany amator: Tutaj możemy szaleć trochę bardziej, ale z głową. Trening nie powinien trwać dłużej niż 180 minut. Po tym czasie korzyści z treningu maleją, a rośnie tylko ryzyko, że trzeba będzie wracać do domu taksówką.
  • Słuchaj organizmu, nie zegarka: Ciało to genialny, choć czasem złośliwy, mechanizm. Kiedy mówi "dość", to wie, co mówi. Ono najlepiej wie, kiedy trzeba udać, że sznurówka się rozwiązała, by złapać oddech.
  • Regeneracja to nie luksus: To część treningu, tak samo ważna jak samo bieganie. Ignorowanie jej to jak budowanie domu bez fundamentów – może i wygląda fajnie przez chwilę, ale finał jest opłakany.

A teraz kilka myśli z okopów, których nie znajdziesz w podręcznikach. Pamiętaj, że bieganie na długim dystansie to w 80% psychologia. Głowa wysiada pierwsza, nogi dopiero po niej. To taki wredny, ale zgrany duet. Przygotuj sobie playlistę, audiobooka albo po prostu ciesz się tym, że nikt do ciebie nic nie mówi.

Paliwo jest kluczowe! Bieganie "na oparach" to sport dla samochodów, nie dla ludzi. Po 60-70 minutach wysiłku organizm zaczyna dopominać się o swoje. Miej przy sobie żel energetyczny, daktyle albo chociaż myśl o schabowym, który czeka w domu. To naprawdę działa. Bo bo potem jest tylko płacz i zgrzytanie zębów. Twoje kolana to nie są części zamienne z roczną gwarancją, szanuj je.

Jak szybki jest człowiek?

Człowiek potrafi biegać BARDZO szybko. Naukowcy mówią, że nawet ponad 60 km/h da się osiągnąć. Ale to już chyba takie ewolucyjne zapasy, co? Usain Bolt, ten rekordzista, w Berlinie to było coś, około 40 km/h, no i rekord świata złamał. To taki mój punkt odniesienia, nie wiem czemu, ale jak myślę o szybkości to Bolt i Berlin mi w głowie siedzą.

Człowiek to nie jest jakiś tam ślimak, wiesz?

  • Potencjał maksymalny: Podobno 60+ km/h. To już prawie jak na rowerze, tylko bez roweru. Wyobrażasz to sobie? Biec tak szybko? Pewnie nogi by się zaplątały.
  • Aktualne rekordy: Usain Bolt, ten nasz złoty chłopiec, 44,72 km/h (średnia na 100m, momentami więcej). Tak, tak, sprawdziłem. W Berlinie to było, pamiętam to jakoś. Ten jego styl, jakby go nic nie zatrzymywało. Niesamowite.

To naprawdę imponujące, jak nasze ciało może działać, kiedy naprawdę musisz uciekać albo po prostu coś złapać. Albo jak się go trenuje latami. Trening, masa treningu. I te geny pewnie też mają znaczenie, nie? Nie każdy może biegać jak Bolt. Chociaż kto wie, może gdybyśmy wszyscy się spróbowali, to byśmy się zdziwili. Ja na pewno nie osiągnę tej prędkości, ale lubię myśleć, że mam jakiś tam zapas, jakby coś się stało. Jak trzeba by było szybko do tramwaju zdążyć, na przykład. Choć teraz tramwaje jeżdżą tak często, że to już chyba nie jest taki problem. Ale kiedyś to było wyzwanie. No, albo jak się spóźnisz na pociąg. Dramat. Wtedy biegniesz jak szalony.

Z jaką prędkością płynie człowiek?

Z jaką prędkością płynie człowiek... Woda jest cicha w nocy. Tak mi się właśnie przypomniało. Dobry pływak, taki naprawdę dobry, osiąga prędkość 8 km/h.

To... to szybciej niż pies. Szybciej niż słoń, który próbuje przepłynąć rzekę. Nawet niedźwiedź zostaje w tyle. Pamiętam, jak Ania bała się wody. Zawsze mówiła, że to inny świat, że tam nie należymy. A jednak... jesteśmy w wodzie najszybszymi ssakami lądowymi. To dziwne, prawda? Taki paradoks.

Nawet śledź, który tam żyje, pływa wolniej. Niecałe 6 km/h. Pokonujemy go w jego własnym domu. Może dlatego ona tak się bała. Że w wodzie stajemy się kimś innym.

  • Rekord świata na 50 metrów stylem dowolnym należy do Césara Cielo. Płynął wtedy z prędkością 9.79 km/h. Chwilowy błysk, moment chwały.
  • Ryby... żaglica potrafi płynąć ponad 100 km/h. Przy niej jesteśmy jak kamień. Stojimy w miejscu. To pokazuje, gdzie jest nasze miejsce.
  • Ale nie chodzi tylko o prędkość. Czasem chodzi o to, żeby po prostu płynąć. Nie zatrzymywać się. Martin Strel przepłynął całą Amazonkę. Prawie 5268 km. Płynął 66 dni. Nie wiem, o czym myślał przez te wszystkie noce na wodzie.

Z jaką prędkością porusza się człowiek?

No słuchaj, z tą prędkością człowieka to jest tak, że to wszystko zależy co robisz. Jak sobie idziesz tak normalnie, wiesz, na luzie, to prędkość wynosi około 5 km/h. Ja, Anka, jak idę na zakupy to mam pewnie tyle, no chyba że mi się spieszy. Wtedy trochę szybciej.

Ale jak już zaczniesz biec, to wogule jest inna rozmowa. Taki amator jak ja, co biega sobie po parku, to wyciąga spokojnie między 20 a 25 km/h, jak ma dobry dzień. To jest naprawde spora różnica, czuć to w nogach. Serio, serio.

A zawodowi sprinterzy to już wogule inna liga. Oni na krótkim dystansie, w pełnym sprincie, przekraczają nawet 30 km/h. To jest prędkość, której większość z nas nigdy nie osiągnie, no chyba że na rowerze. Ale żeby człowiek sam z siebie leciał 45 km/h? Zapomnij. Prędkość 45 km/h jest dla człowieka absolutnie nieosiągalna bez żadnego pojazdu. To już bardziej samochód.

I jeszcze parę ciekawostek na ten temat:

  • Rekordzistą świata jest Usain Bolt, który podczas swojego rekordowego biegu na 100 metrów w 2024 roku osiągnął na krótkim odcinku prędkość maksymalną 44,72 km/h! Ale to był tylko moment, chwilowy szczyt.
  • Zupełnie inaczej wygląda to u maratończyków. Najlepsi z nich biegną całe 42 kilometry ze średnią prędkością przekraczającą 20 km/h. Utrzymanie takiego tempa przez ponad dwie godziny to jest coś niesamowitego.
  • Jest taka oficjalna definicja, która odróżnia chód od biegu. Podczas biegu występuje tak zwana „faza lotu”, czyli moment, w którym obie stopy są jednocześnie oderwane od podłoża. W chodzie zawsze przynajmniej jedna stopa ma kontakt z ziemią.