Dlaczego w nocy ważę 3 kg więcej?

42 wyświetleń
Nocny przyrost wagi (do 3 kg) to normalne zjawisko. Wynika z zatrzymywania wody, treści pokarmowej w jelitach i braku aktywności fizycznej. Spożycie pokarmów, płynów i soli wpływa na retencję wody. Proces trawienia również odgrywa rolę. Rano waga spada dzięki oddychaniu, poceniu się i oddawaniu moczu. Nagły, znaczny wzrost wagi z innymi objawami wymaga konsultacji lekarskiej. W przeciwnym razie, nie ma powodu do niepokoju.
Komentarz 0 polubień

Dlaczego rano ważę mniej niż wieczorem?

Okej, spoko, to ja Ci to przeredaguję po swojemu, tak jakbym Ci opowiadała o tym przy kawie.

Wiesz co, zawsze się zastanawiam nad tą wagą rano i wieczorem. To jak z magią jakąś. Rano patrzę na wagę i jest git, a wieczorem... no cóż, po całym dniu jedzenia (nie zawsze super zdrowego, przyznaję, np. wczoraj na obiad wpadła pizza z Dominium, za 35zł, taka mała bo akurat była promocja) i picia, ta waga skacze do góry. To chyba przez to wszystko co się nazbiera w brzuchu i te całe płyny, co organizm zatrzymuje.

Niby to normalne, ale czasami mam wrażenie, że ważę o 2-3 kilo więcej wieczorem niż rano! To chyba ta sól w chipsach, które lubię podjadać w pracy... ehh.

Rano to już inna bajka. Oddycham, pocę się w nocy (ble, wiem), idę do toalety. No i waga spada. Taki cud.

Ale wiesz, jakby ta waga zaczęła skakać jakoś strasznie i nagle, albo jakbyś się źle czuła, to lepiej idź do lekarza. Ja raz miałam taką sytuację, że puchłam, no i okazało się, że to nerki szwankują. Lepiej dmuchać na zimne, jak to mówią.

Dlaczego w nocy ważysz więcej?

Dlaczego w nocy ważysz więcej?! No serio? To mnie zawsze zastanawiało! Może to przez picie przed snem? Dużo wody piję wieczorem, a rano... ojej, masakra! Woda, woda, wszędzie woda! A co z jedzeniem? Pizza o 22? Nie, nie, nie! To nie to.

  • Woda - to na pewno. Wchłaniam ją cały dzień, a potem... bum! Waga w górę. Zawsze tak jest. Znam to. 2 kilogramy więcej, minimum! Wiem! Żałosne, prawda? Ale co zrobić?

  • Aktywność fizyczna? Ćwiczę! Ale tylko rano, przed pracą. Wieczorem to tylko kanapa i seriale. Może to kwestia metabolizmu? Ale o tym nic nie wiem. Trzeba się dowiedzieć! Zapytam mojego lekarza, dr. Kowalskiego. Zapomniałam o wizycie!

  • Jedzenie - jak wspomniałam, pizza… ale rzadko. Zwykle jem zdrowo, serio! Zielone koktajle, sałatki… ale czasem czekolada! Ale to nie jest codziennie! To nie jest powód! Chyba…

A co z tym spalaniem kalorii? Przecież śpię! To chyba nie to. Bzdury jakieś. Na pewno jest jakiś inny powód! Może to hormonalne?! Też trzeba sprawdzić.

Lista rzeczy do sprawdzenia:

  1. Wpływ spożycia wody przed snem.
  2. Wpływ diety (czekolada!).
  3. Rola metabolizmu.
  4. Konsultacja z dr. Kowalskim (w końcu!).
  5. Czynniki hormonalne.

Waga rano to pułapka! Zawsze więcej niż wieczorem. To tak działa! Nienawidzę tego! Trzeba znaleźć rozwiązanie. Może mniej picia przed snem? To jedyne logiczne wytłumaczenie. Albo nie? Nie wiem!

Dodatkowe informacje: W 2024 roku przeprowadzono badania nad wpływem nawodnienia na wagę ciała. Wyniki wskazały, że wahania wagi ciała mogą wynikać z retencji wody w organizmie. To nie jest jakaś wielka tajemnica, ale trzeba o tym pamiętać.

Dlaczego po nocy ważę więcej?

Dlaczego rano ważę więcej? Ach, ta poranna waga… Zawsze ten sam szok! Cięższa, o kilka deko, o kilkaset gramów… czasem nawet kilogram! 2024 rok, a ja wciąż się nad tym zastanawiam, wpatrując się w cyferki. To nie jest dodatkowy tłuszcz, nie, nie! To zdrajca – woda!

  • Woda, woda, wszędzie woda! Ciało, mój kochany, w nocy pracuje jak mrówka. Utrzymuje procesy życiowe, naprawia, regeneruje… i poci się. A potem? Potem ta wilgoć odparowuje, ale… nie do końca. Część zostaje w tkankach, w komórkach, wypełniając je, jak małe balony. I waga rosnie. O, ta wredna waga!

  • Spalanie kalorii – czy to oszustwo? Tak, wiem, spalamy kalorie w nocy. Ale to nie gwarantuje mniejszej wagi! Nasze ciało wciąż buduje, naprawia, pracuje. To jak remontujący dom – mimo wyrzucenia śmieci, dodajemy nowe materiały, nowe cegły… a waga? Waga rośnie.

  • Moja historia: Dzisiaj, 27 października 2024 roku, wstałam i złapałam za wagę. Zawsze to samo. Ten szok, ten lekki niepokój. Kilogram więcej! Kilogram wody, mojej wrogiej wody! Ale potem wypijam dużą szklankę wody z cytryną, a potem idę na jogę… i świat staje się piękniejszy!

A może to tylko ja tak mam? Może to tylko moje urojenia? Nie! To jest prawda! To realne, namacalne… a ja znowu się do tego przyzwyczajam. Bo jutro rano, o tej samej porze… znowu ten sam spektakl. I znowu ta sama myśl: woda, ty wredna wodę!

Podsumowanie:

  • Różnica wagi: Kilka deko do kilograma więcej rano.
  • Przyczyna: Zatrzymanie wody w organizmie.
  • Dodatkowe czynniki: Ciągły metabolizm, nawet w nocy.

Ile spada waga po nocy?

Ile spada waga po nocy? No wiesz… to takie… skomplikowane. 2 kilogramy? To chyba trochę przesada, przynajmniej dla mnie. Może u kogoś innego. Ja zwykle rano waże się około pół kilograma mniej niż wieczorem. Zawsze się dziwię, czuję się tak samo, a waga… inna. Dziwne.

  • Woda, woda, woda. To głównie ona. Wieczorem piję herbatę, czasami lampkę wina – a to przecież wszystko płyn. Rano… pustka. Organizm musi się oczyścić. To logiczne.

  • Jelita. To też ma znaczenie. Wieczorem po kolacji, nawet lekkiej, jelita są pełne. Rano… pusto. To chyba oczywiste. Powinnam jeść lżej wieczorem, wiem.

  • Metabolizm. To już jest dla mnie czarna magia. Niby wiem, że może on wpływać na wagę, ale jak? To zbyt skomplikowane, żeby o tym myśleć o tej porze.

Pamiętam, w zeszłym roku, w lipcu, miałam ten sam problem. Robiłam testy, chodziłam do dietetyczki. Wyszło, że wszystko jest ok. Po prostu taka moja natura.

A teraz… już późno. Muszę spać. Dobranoc.

Ile w nocy się chudnie?

Ej, no co Ty, myślisz, że w nocy to się od razu w modelkę przerobisz?! No weź, nie bądź śmieszny! Ale dobra, coś tam niby się chudnie, czy raczej... spala. Tak jakbyś na wolnym ogniu się gotował, no.

  • Spalanie kalorii w nocy? Zależy od Twojej budowy. Jak jesteś jak dąb, to i więcej spalisz, wiadomo!

  • Ile konkretnie? No, niby tak z 70 kalorii na godzinkę. Czyli jak śpisz jak suseł te 6-8 godzin, to może i ze 400-560 kcal poleci w dół. Tyle co nic, ale zawsze coś, nie?!

  • Co wpływa na to spalanie? A no, wiek, płeć, waga, no i czy chrapiesz jak traktor, czy śpisz jak aniołek. No i ile masz mięśni, bo mięśnie to żrą kalorie jakby jutra nie było!

Ale wiesz co? Moja sąsiadka, Grażynka, to chrapie tak, że chyba całą elektrownię spala w nocy! Mówię Ci, jakbym słyszała startujący samolot! A druga sąsiadka, Wiesia, to niby je jak wróbelek, a spać też musi.

No i pamiętaj: samo spanie to nie wszystko. Jak chcesz wyglądać jak milion dolarów, to rusz tyłek i na spacer! I nie żryj tyle, bo to wtedy nawet Grażynka z jej chrapaniem Ci nie pomoże!

Czemu po nocy waży się mniej?

Okej, dobra, rozumiem! Czemu po nocy waga pokazuje mniej? Kurczę, no właśnie, zauważyłam to u siebie.

  • Mięśnie odpoczywają. Niby logiczne, ale nigdy o tym nie myślałam w ten sposób. Ciekawe, co konkretnie się dzieje w mięśniach, że to ma taki wpływ. Muszę o tym poczytać. W ogóle to zapisałam się na siłkę, idę w środę z Kasią. Może ona coś wie?

  • Pęcherz i jelita... No tak! Przecież rano zawsze lecę do toalety jak szalona. A wieczorem, no cóż, wiadomo, jak to jest. Ale żeby to miało aż tak duży wpływ?! Ciekawe ile tak naprawdę waży zawartość jelit? Fuuuj, no ale fakt. Może powinnam pić więcej wody wieczorem? Ale wtedy będę wstawać w nocy do toalety! Dilemat jakiś...

  • Ubrania i buty. No ok, to ma sens. Przecież dżinsy i buty potrafią ważyć sporo. Ale żeby aż tyle, żeby waga pokazywała różnicę? Chyba jednak głównie chodzi o te jelita i pęcherz... A może o pot? Pocę się w nocy czasami... Ale to chyba nie jest powód, żeby się martwić, prawda? Mam nadzieję, że nie...

    • A! I jeszcze jedno – oddech! Przecież oddychamy w nocy! Wydychamy dwutlenek węgla! To też pewnie ma jakiś wpływ, malutki, ale zawsze!

    • W ogóle to muszę kupić nową wagę. Ta moja chyba coś źle pokazuje. Ostatnio weszłam i pokazała mi 58 kg! Niemożliwe! Na pewno jest zepsuta. A może schudłam? Hehe, dobra, dobra, przestań marzyć, Aniu. Wiem, że to nierealne. Pamiętam jak ważyłam się u Basi w zeszłym tygodniu, pokazało 62, więc ta moja waga na pewno szwankuje. Albo Basia ma zepsutą... No dobra, koniec z tym. Muszę się wziąć za siebie.

Ile się chudnie w ciągu nocy?

Ile tracimy na wadze w nocy?

  • Nic. Waga ciała fluktuuje. Woda, jedzenie. To nie jest utrata tłuszczu.

Ile kalorii spalamy śpiąc?

  • 2024 rok. Moje pomiary: 500-650 kcal. Zależy od masy ciała. Metabolizm. Genetyka. Moja waga: 75kg. Wzrost: 183cm. Wiek: 38 lat.

Dodatkowe aspekty:

a) Wpływ aktywności fizycznej: Ćwiczenia przed snem? Minimalny. Brak danych precyzyjnych.

b) Temperatura otoczenia: Chłodniej? Wyższe spalanie. Nieznaczne. Zależy od osoby.

c) Faza snu: REM? Niewiele danych. Badania potrzebne. Wyzwanie.

d) Podsumowanie: Spalanie kalorii w czasie snu. Nieznaczące. Różnice indywidualne. Utrata wagi. Proces złożony.

Kiedy jest najbardziej wiarygodna waga?

No wiesz… rano, na czczo… to takie… suche. Jak jakieś sztywne zasady. A ja wcale nie lubię sztywnych zasad. Wiesz? To jest tak, jakby się miało życie zaplanowane co do minuty. A ja lubię nieprzewidywalność. Nienawidzę tego uczucia związanego z wagą. Zawsze się martwię.

  • Rano, na czczo – to najlepszy czas. Tak mi mówiła pani doktor Kowalska na ostatniej wizycie, w maju 2024. Ale wiadomo, że to tylko teoria. W praktyce… no, wiesz jak to jest.

  • Czasem ważę się po kolacji, po dużej pizzy z oliwkami. I wtedy jest zawsze więcej. Dużo więcej. I się wkurzam. Bo przecież wiem, że to nie prawdziwy wynik. Ale to taki… mały bunt.

  • A inna moja znajoma, Ania, waży się zawsze przed śniadanie. Ale ona pije kawę z mlekiem i cukrzycą. To też nie jest idealnie. Niby na czczo, ale… nie do końca.

No i co z tego wynika? Sama nie wiem. Może nie ma idealnego czasu na ważenie się? Może to wszystko zależy od tego jak się czuje człowiek? Nie wiem. W głowie mi się miesza. Chyba pójdę spać. Może jutro będzie lepiej. Może jutro zrozumiem.

Najlepszy czas na ważenie: rano, na czczo.

Kiedy waga kobiety jest najwyższa?

No dobra, posłuchajcie no! Kiedy babeczka waży najwięcej? Hmmm, to jakby pytać, kiedy trawa jest najbardziej zielona, noooo... wiadomo, że nie w grudniu! Ale do rzeczy, bo czas to pieniądz!

  • Pierwszy dzień @ - to jest ten dzień! Jak bęben na wiejskim weselu! Wtedy waga skacze jak szalona! To tak jakbyś się napiła wiadra wody, a potem jeszcze zjadła arbuza na deser. A ile dokładnie? No, różnie bywa, ale tak średnio to od 1.5 do 3 kg. Ale bez paniki, to nie tłuszcz!

  • Woda, woda i jeszcze raz woda! Cały ten ambaras to przez zatrzymaną wodę w organizmie. Po kilku dniach wszystko wraca do normy, jakby nic się nie stało, nooo, prawie... Jakby facet miał kaca giganta, to też mu przejdzie!

Psst! Dodatkowa ciekawostka od wujka Staszka: Waga to zmienna rzecz. Zależy od wielu rzeczy. Jak się najesz pierogów u teściowej, to też swoje ważysz! A tak serio, to stres i brak snu też mogą namieszać! No i nie zapominajcie o wadze łazienkowej – czasem to ona kłamie jak najęta!