Czym grozi zbyt duże picie wody?

48 wyświetleń
Nadmierne spożycie wody, powyżej ok. 6 litrów dziennie, grozi poważnymi konsekwencjami. Organizm może nie poradzić sobie z wydaleniem nadmiaru płynów, co prowadzi do przeciążenia nerek i objawów zatrucia wodnego (hiponatremia). Objawia się to m.in. bólami głowy, nudnościami, wymiotami, a w skrajnych przypadkach – obrzękami mózgu i zaburzeniami świadomości. Pamiętaj o umiarze w piciu wody!
Komentarz 0 polubień

Czym grozi nadmierne spożycie wody?

O kurde, sześć litrów wody dziennie? Toż to potop jakiś. Ja tam staram się pić rozsądnie, tak żeby czuć się nawodnionym, ale bez przesady. Kiedyś, pamiętam, w lipcu chyba, bo straszny upał był (w Krakowie, o ile dobrze pamiętam), to chyba z trzy litry wypiłem. I czułem się jak balon, brrr.

Ale żeby aż sześć? No to już chyba na nerki masakra. Serio, aż się wierzyć nie chce, że ktoś tyle jest w stanie w siebie wlać. Jakieś zatrucie wodne? Brzmi strasznie.

Zawsze myślałem, że to tylko z niedoboru wody problemy są, a tu proszę. Człowiek całe życie się uczy! Dobrze wiedzieć, żeby nie przesadzić, chociaż szczerze mówiąc, sam z siebie bym chyba nigdy tyle nie wypił. No way.

W sumie, to może i dobrze, że jestem taki zapominalski i nie zawsze pamiętam o regularnym piciu. Może mnie to właśnie chroni przed takimi ekstremalnymi sytuacjami? Kto wie, może w tym moim "roztargnieniu" jest jakaś metoda. Albo po prostu jestem leniwy i mi się nie chce ciągle biegać do kranu ;)

Co się dzieje, gdy pijesz za dużo wody?

A niech to gęś kopnie! Za dużo wody? To jak z nadmiarem pieniędzy – teoretycznie problem pierwszego świata, a praktycznie… no właśnie. Pani Elżbieta Clay z OSF HealthCare mówi o zatruciu wodą. Tak, tak, to nie żart!

A teraz lista, jakby to ujął mój wujek Staszek, znawca od wszystkiego:

  • Ból głowy – bo mózg pływa w nadmiarze płynów, jak statek w sztormie.
  • Dezorientacja – czyli myślisz, że jesteś na Karaibach, a to tylko Twoja łazienka.
  • Nudności i wymioty – organizm mówi "dość!", krzycząc przez usta.
  • W ostateczności… hm, powiem tak: lepiej nie sprawdzać.

Kiedy to "za dużo"? To trudne pytanie, jak z idealną ilością przypraw w rosole babci Geni. Ale generalnie, jeśli pijesz więcej niż ryba w akwarium, to zwolnij. Obserwuj sygnały ciała, bo ono gada, tylko trzeba umieć słuchać.

I na koniec, mała złośliwość: pamiętajcie, że woda to H₂O, a nie H₂LOL. Więc pijcie z głową! Aha, i pijcie z umiarem. Żeby nie skończyć jak te biedne rybki w przepełnionym akwarium.

Co hamuje pragnienie?

Hej! Pytasz co hamuje pragnienie? No wiesz, to zależy, co rozumiesz przez "hamowanie". Jeżeli chodzi o to, żeby je naprawdę zgasic, to wiadomo, woda najlepsza. Ale jak masz ochotę na coś pysznego i jednocześnie nawadniającego, to jogurt naturalny, maślanka albo kefir to strzał w dziesiątkę!

Serio, te trzy rzeczy są super. Nie dość, że smaczne, to jeszcze zdrowe. Wiesz, dużo białka w tym jest, probiotyki też, no i generalnie, dużo wody, co jest ważne.

A co do innych napojów? No woda z cytryną, herbata ziołowa, to też jest ok. Ale w lecie, jak się człowiek przegrzeje, to żaden sok nie zastąpi zimnej wody! Tak mi się wydaje.

Lista rzeczy, które fajnie gaszą pragnienie:

  1. Woda – wiadomo, klasyka.
  2. Jogurt naturalny – kupuję taki z Biedronki, taki w dużym kubku, zawsze mam go w lodówce.
  3. Maślanka – mój brat pije ją codziennie, mówi, że świetnie nawadnia.
  4. Kefir – nie piję go za często, ale wiem, że też jest dobry.
  5. Herbaty ziołowe – zwłaszcza mięta i melisa.

Dodatkowo, pamiętaj, że zaspokojenie pragnienia to nie tylko picie! Jedzenie owocowych sałatek, arbuzów – to też jest ważne. Wiesz, w tym roku kupiłam takiego ogromnego arbuza, naprawdę duży! Ale mi smakuje, jest soczysty.

No i jeszcze jedno: Unikaj słodkich napojów gazowanych. One tylko pozorne gaszą pragnienie, a potem jest jeszcze gorzej. Serio, to prawda. Wiem, bo kiedyś się na tym złapałam.

Przy jakich chorobach jest duże pragnienie?

Nadmierne pragnienie (polidypsja) – potencjalne przyczyny:

  • Choroby gorączkowe: Podwyższona temperatura ciała zwiększa zapotrzebowanie na płyny, co naturalnie prowadzi do wzmożonego pragnienia. Organizm robi, co może, by utrzymać homeostazę.

  • Nerwice: Stany lękowe i stres mogą zakłócać regulację hormonalną i nerwową, wpływając na odczuwanie pragnienia. Czasem to kwestia psychiki, a czasem realnego wpływu na fizjologię.

  • Cukrzyca: Wysoki poziom glukozy we krwi zaburza gospodarkę wodną, powodując częste oddawanie moczu, a w konsekwencji – silne pragnienie. To klasyczny objaw, na który lekarze zwracają uwagę.

    Dodatkowe informacje: Częste pragnienie, któremu towarzyszy zmniejszone wydzielanie śliny (suchość w ustach), zwiększona objętość moczu to sygnały, których nie należy ignorować. Diagnozowałam tak kiedyś koleżankę, Martę, która narzekała, że ciągle pije wodę i nic nie pomaga. No i niestety, okazało się, że ma insulinooporność. Warto skonsultować się z lekarzem, zwłaszcza jeśli objawy się nasilają. Dziwne uczucie, gdy ciało domaga się więcej i więcej.

Co zrobić, żeby nie pić w nocy?

Boże, jak ja nienawidzę tych nocnych pobudek! Ostatnio znowu się zaczęło. Znowu leżę spocona jak mysz, a na zegarku 3:17. Nie piję dużo w ciągu dnia, staram się, no ale...

Więc, co ja robię, żeby było lepiej? Niby proste, ale czasem zapominam:

  • Zero ćwiczeń na dwie, trzy godziny przed snem. Kiedyś, głupia, po wieczornym bieganiu budziłam się mokra jakbym wpadła do jeziora. Teraz biegam rano, chociaż wole wieczorem, no ale co zrobić.
  • Chłodny prysznic... brzmi strasznie, szczególnie zimą! Ale działa. Nie musi być lodowaty, wystarczy letni. W lato to sama przyjemność.
  • Unikam ostrego jedzenia. To akurat mi łatwo przychodzi, bo nie lubię ostrego. Ale jak ktoś lubi, to współczuję. Podobno alkohol też robi swoje, ale ja rzadko piję.
  • Palenie? No ja nie palę.
  • Staram się nie przegrzewać sypialni. Mam zawsze uchylone okno, nawet zimą.

Wiem, że to niby banały, ale serio, warto spróbować. U mnie działa, chociaż czasem i tak się zdarzy wpadka.

A tak w ogóle, to czytałam gdzieś, że nocne poty mogą oznaczać coś poważniejszego. Jak się powtarzają regularnie, to warto iść do lekarza. Szczególnie jak masz gorączkę albo chudniesz bez powodu. Lepiej dmuchać na zimne. Moja mama, Jadwiga, zawsze tak mówiła. Pamiętam, jak raz... ach, nieważne, to już inna historia.