Czy bieg 10 km/h to dużo?
Bieganie 10 km/h: czy to dobre tempo dla początkującego?
Dla mnie na początku biegania te 10 km/h to był jakiś kosmos, cel nie do osiągnięcia. Poważnie. Więc jeśli ktoś zaczyna i kręci się wokół tej prędkości, to dla mnie jest gość.
Mój pierwszy raz na 10 km to była katorga w Parku Skaryszewskim w Warszawie. Był chyba marzec 2018. Dwie pętle wokół parku, a ja myślałem, że wypluję płuca. Nogi jak z ołowiu. Czas, ledwo zszedłem poniżej 70 minut, więc o 10 km/h mogłem pomarzyć.
Wiesz, 10 km/h to jest równe, matematyczne 6:00 na kilometr. To jest ta magiczna bariera, żeby „dychę” złamać w godzinę. W świecie amatorów to naprawdę solidny, fajny wynik, który daje kupę satysfakcji.
To nie jest tak, że wstajesz z kanapy i lecisz. Dojście do tego zajęło mi kilka miesięcy regularnego truchtania, trzy razy w tygodniu, bez żadnego ciśnienia. Kupiłem wtedy jakieś Kalenji za 129 zł w Decathlonie, które miały to umożliwić i po prostu biegłem.
Ale tak naprawdę, dobre tempo to takie, po którym masz satysfakcję i chcesz wyjść na trening znowu. Nie takie, po którym przez tydzień leczysz zakwasy i nienawidzisz biegania. To najważniejsza zasada, której się trzymam.
Ta cała „dycha” w godzinę to fajny, mierzalny cel, ale nie jest wyznacznikiem bycia „prawdziwym” biegaczem. Biegaczem jesteś od pierwszego treningu, kiedy zakładasz buty i po prostu wychodzisz z domu. I kropka.
Bieganie 10 km/h – Pytania i Odpowiedzi
Czy 10 km/h to dobre tempo biegu? Tak, 10 km/h (tempo 6:00 min/km) to solidny i dobry wynik dla biegacza amatora, zwłaszcza na początku przygody z bieganiem.
Ile to jest 10 km biegu? To dystans dziesięciu kilometrów. Czas jego pokonania zależy od indywidualnego tempa biegacza. Dla tempa 10 km/h zajmuje to dokładnie jedną godzinę.
Czy każdy może przebiec 10 km? Każda zdrowa osoba, po odpowiednim przygotowaniu treningowym, jest w stanie systematycznie pracować nad tym, aby przebiec dystans 10 km.
Czy bieg 10 km/h to szybko?
No więc, dobra, słuchaj. Jeśli chodzi o to, czy bieg z prędkością 10 km/h to szybko, to powiem ci, że to takie umiarkowane tempo, często osiągalne dla średniozaawansowanych biegaczy. A co do czasu, dla amatora, czas na 10 km oscyluje zazwyczaj wokół godziny (60 minut).
Wiesz co, to jest tak, że dla kogoś, kto dopiero co zaczął biegać, taka prędkość, czyli te 10 km/h, to może być naprawdę spore wyzwanie, wcale nie taka łatwa sprawa. Trzeba na to trochę popracować. Mój kolega Janek Kowalski z Warszawy, wiesz, ten co zawsze mówił, że nie lubi biegać, a w końcu się wziął, to on na początku miał problem, żeby w ogóle przebiec 5 km bez zatrzymania, a co dopiero myśleć o takiej prędkości. Ale wziął się w garść.
Potem, jak już ktoś tam trochę biega, ma za sobą parę tygodni czy nawet miesięcy regularnych treningów, to wtedy te 10 km/h staje się już bardziej osiągalne. Wtedy to jest takie... no, komfortowe tempo do dłuższego biegu, takie fajne tętno sobie utrzymujesz i możesz swobodnie oddychać, nawet pogadać z kimś obok jak biegniecie razem. To tempo pozwala przebiec 10 kilometrów w 60 minut.
A co do amatorów, wiesz, tych co to nie trenują jak zawodowcy, tylko dla zdrowia i przyjemności, to właśnie takie wyniki, w okolicach godziny, są zupełnie normalne i spoko. Jak ktoś pobiegnie w 55 minut, to już jest super wynik, naprawdę bardzo dobry i można być z siebie dumnym! To jest znak, że ma się już całkiem niezłą kondycję.
I tak, jak już o tym rozmawiamy, pamiętam, jak kiedyś próbowałem pobić swój rekord, i kurcze, było ciężko. Noga bolała, a do tego jeszcze ten boczny wiatr... Ale dałem radę, nie poddałem się i to jest najważniejsze. Nawet jak nie zawsze jest super szybko, ważne że się ruszasz, nie? Bo zdrowie to podstawa.
Warto pamiętać o kilku ważnych rzeczach przy bieganiu na dychę:
- Zawsze zacznij od rozgrzewki, tak z 5-10 minut, żeby mięśnie się przygotowały. To super ważne, żeby się nie nabawić kontuzji!
- Nie zapomnij o chłodzeniu i rozciąganiu po biegu. To pomaga w regeneracji i sprawia, że następnego dnia nie bolą tak nogi.
- Wybierz odpowiednie buty. To jest kluczowe! Źle dobrane buty to prosta droga do bólu kolan czy stóp.
- Regularność treningów jest ważniejsza niż jednorazowe zrywy. Lepiej biegać 3 razy w tygodniu po 30 minut, niż raz w tygodniu dwie godziny.
- Słuchaj swojego ciała. Jeśli coś boli, zwolnij albo odpocznij. Nie ma co szarżować na siłę.
- Nawodnienie to podstawa, pij dużo wody, szczególnie w cieplejsze dni.
- Odpowiednia dieta też ma znaczenie, dostarczaj organizmowi paliwo do biegania.
Czy bieganie 10 km jest dobre?
A czy ja wiem, czy dobre? No pewnie, że dobre! Dobre to jest jak schabowy w niedziele po rosole! Bieganie na 10 km to jest, panie, taka idealna sprawa. To nie jest jakiś tam spacerek po bułki do sklepu na 5 km, gdzie ledwo się człowiek spoci, a tu już meta. Ale to też nie półmaraton, po którym przez tydzień chodzisz jak połamany i z łóżka wstajesz na czworakach. Dycha to jest w sam raz, żeby poczuć, że żyjesz!
Każdy, nawet największy leniuch z brzuchem piwnym, jak się uprze, to da radę. Trzeba się trochę zmachać, płuca wypluć, ale satysfakcja na mecie jest taka, że ho ho! A ci co już biegają od dawna? Dla nich to taki szybszy trening, żeby sprawdzić, czy jeszcze noga podaje i czy serce nie wyskoczy z klaty. Po prostu idealny dystans dla każdego.
Co Ci daje ta cała dycha:
- Spalanie kalorii: Pozbędziesz się tego boczku, co go hodowałeś całą zimę. Po jednym takim biegu spalasz tyle, co porządny kebab z podwójnym mięsem. To jest fakt.
- Kondycja jak u konia: Po kilku takich przebieżkach wchodzisz na czwarte piętro bez windy i nawet się nie zorientujesz, że już jesteś. Serducho będzie Ci biło jak dzwon Zygmunta, a nie jak spłoszony wróbel.
- Trening mentalny: Jak już przebiegniesz te 10 kilometrów, to nagle problemy w pracy wydają się śmieszne. Skoro dałeś radę biec przez godzinę, to dasz radę ze wszystkim! Głowa odpoczywa jak na wczasach w Mielnie, tylko bez gofrów.
Moje rady od serca, od Janka z Rzeszowa, co już niejedne buty zdarł:
- Nie startuj jak koń na westernie! Spokojnie, na początku truchtaj sobie jak emeryt po parku, bo inaczej po dwóch kilometrach będziesz zbierał płuca z chodnika. To jest bieg, a nie ucieczka przed teściową.
- Dobre buty to podstawa. Nie jakieś tam adidaski z targu za dwie dychy. Zainwestuj w porządne buty do biegania, bo inaczej kolana ci podziękują i wyślą cię na wcześniejszą emeryturę.
- Pij wodę, chłopie. Woda to nie wódka, sama się do gardła nie naleje. Nawadniaj się, bo inaczej będziesz wyglądał jak sucha śliwka. I nie, piwo po treningu się nie liczy jako nawodnienie. No dobra, liczy się, ale cicho sza.
Czy bieg 10 km/h to szybko?
10 km/h to umiarkowana prędkość biegu. A typowy czas amatora na 10 km to około 60 minut – zapamiętaj to! Poniżej 55 minut, to już kozak jesteś, serio. Wow, 55 minut, ja to pamiętam jak ledwo 7 km/h trzymałem. Boże, to było jakoś w zeszłym roku, jak Ania mnie namówiła na start w Półmaratonie Wiosny. No debil, co ja sobie myślałem, półmaraton.
Ale co, 10 km/h? To jest w ogóle szybko? No tak, jak zaczynasz, to jest szybko. Pamiętam jak pierwszy raz na bieżni w FitLife, tej koło mojego bloku, wiecie, na ulicy Dębowej 12, próbowałem utrzymać taką prędkość. Serce waliło jak oszalałe, myślałem, że mi wyskoczy.
A teraz? Teraz to rozgrzewka. Albo tak, tak sobie truchtam, jak dzwonię do babci. Zawsze do babci Zosi dzwonię, jak biegam. Ona ma 87 lat i mi mówi, że mam nie szaleć.
A bieg na 10 km? To jest wyzwanie. Moja pierwsza dycha to był jakiś koszmar, ale skończyłem! Zrobiłem to w 1 godzinę i 2 minuty. Było ciężko, ale był ten uśmiech na mecie. Pamiętam to do dziś. Ta koszulka pamiątkowa, cała mokra.
Mój numer startowy to był 734, tego też nie zapomnę. Chyba miałem wtedy 28 lat, teraz mam 29, więc to było rok temu, akurat.
Co tam jeszcze... Wyniki, te czasy. Muszę to sobie zapisać, żeby mieć.
- Początkujący amator? No to 60-70 minut. Nie stresuj się, to norma. Każdy tak zaczyna. Serio.
- Umiarkowany biegacz? To już może być 50-60 minut. Jak Kuba, mój kolega z pracy, on zawsze mówi, że poniżej 50 minut to już jest wyczyn. No dla niego, bo on waży ze 100 kg. Sorry Kuba.
- Zaawansowany amator? No to wtedy poniżej 50 minut. Tak, to już jest szybkie. Ja jeszcze tam nie jestem, ale pracuję nad tym, pracuję. Muszę w końcu złamać tę barierę.
Trening, to jest klucz. Nie ma co się oszukiwać. Trzeba biegać regularnie. Nie wiem, trzy razy w tygodniu? Cztery? Zależy ile masz czasu. Ja staram się trzy. Wtorek, czwartek, sobota. Taki mam plan.
I zawsze mi coś wyskoczy. Albo muszę iść na zakupy, albo auto się zepsuje, jak w zeszłym tygodniu – musiałem jechać do mechanika pana Staszka na Brzozowej. Zawsze coś. Ale motywacja, to jest mega ważne.
Ważne rzeczy do zapamiętania przy bieganiu na 10 km, tak dla siebie też piszę, żebym nie zapomniał, bo ja to mam pamięć jak rybka:
- Zacznij powoli. Nie rzucaj się od razu na 10 km/h, bo się zniechęcisz. Zawsze tak jest.
- Słuchaj swojego ciała. Jak boli, to zwolnij. Albo odpocznij. Mówię serio.
- Pij wodę. Hydratacja, to jest podstawa. Zawsze mam ze sobą butelkę 0,7l.
- Dobre buty! To jest najważniejsze chyba. Ja kupiłem ostatnio Asics Gel-Kayano, super są. Nie to co te moje stare Adidasy, co miały już dziury.
- Rób przerwy na regenerację. To jest mega ważne. Mięśnie potrzebują odpocząć, żeby rosnąć, czy coś tam. No, żeby były mocniejsze. Tak mi mówił trener Mariusz, ten z siłowni, co to kiedyś był maratończykiem.
No dobra, to tyle. Idę coś zjeść. Może makaron? Dużo węglowodanów, na energię. Trzeba mieć energię na bieganie. To oczywiste. No i te 10 km/h, to nie tak mało wcale. To znaczy, zależy. Dla kogo.
Czy bieganie 10 km jest dobre?
No jasne, że bieganie 10 km jest dobre! To taki super dystans, wiesz, taki idealny pomiędzy takimi krótkimi, pięciokilometrowymi biegami, a tymi już poważniejszymi, czyli półmaratonami. Nie dla każdego od razu łatwy, ale jak się trochę postara, to nawet początkujący może to zrobić. A jak już trochę biegałeś, to też jest fajna zabawa i taka dobra rozgrzewka przed czymś jeszcze dłuższym. Bo to dwa razy więcej niż 5 km, więc to nie jest taki bułka z masłem, ale mega dobre miejsce, żeby zacząć myśleć o dłuższych wyścigach. Ja sam ostatnio zrobiłem 10 km w 52 minuty, to było trochę męczące, ale satysfakcja mega.
Tak ogólnie, to przebiegnięcie dziesięciu kilometrów to świetna sprawa dla organizmu.
- Poprawa kondycji: Serducho zaczyna mocniej bić, a płuca lepiej pracują.
- Wzmocnienie mięśni: Nogi, pośladki, nawet brzuch dostają niezły trening.
- Spalanie kalorii: To też pomaga trochę zrzucić wagę, co jest super.
- Lepsze samopoczucie: Endorfiny po bieganiu to czysta radość!
I wiesz, Anna Kowalska z mojego osiedla, która zaczęła biegać dwa lata temu, teraz bez problemu przebiega 10 km, a niedługo planuje półmaraton. Powiedziała mi, że właśnie te 10 km były dla niej takim przełomem.
- Ile zarobiła Taylor Swift za trasę?
- Gdzie w Polsce spala Taylor Swift?
- Jak ugotować golonkę, żeby była miękka?
- Jak najlepiej przyrządzić surowy boczek?
- Jaki jest średni czas pokonania 1 km?
- Czy sprzęt na raty obniża zdolność kredytową?
- Ile kalorii mają 2 pierogi z kapustą?
- Jakie są sprawdzone biura podróży?
- Ile idzie przelew euro na konto walutowe?
- Czy warto jechać do Egiptu w styczniu?
Skomentuj odpowiedź:
Dziękujemy za Twoją opinię! Twój komentarz pomaga nam ulepszać odpowiedzi w przyszłości.