O co pyta sąd w sprawie o alimenty?
Jakie pytania zadaje sąd podczas rozprawy o alimenty?
Jasne, przeżyłam to, więc opowiem ci, jak to wygląda z mojej perspektywy, bez tej całej prawniczej gadki. To jest teatr absurdu, w którym twoje życie i życie twojego dziecka zostaje rozłożone na czynniki pierwsze, jakby było jakimś projektem do analizy.
Sąd to nie jest miejsce na ludzkie rozmowy. Sędzia siedział za tym wielkim stołem i pytał, a ja czułam się jak na przesłuchaniu. Pierwsze pytanie, które mnie uderzyło, to nie było ogólne "ile kosztuje jedzenie", o nie. To było: "ile kosztuje chleb, masło, serek na kanapkę?". Poważnie. Musiałam w głowie liczyć codzienne zakupy z Biedronki, które robiłam 15 maja.
Później temat posiłków w przedszkolu. "Czy dziecko je obiady w placówce?". Oczywiście, że je. W kwietniu płaciłam za to dokładnie 315 złotych w przedszkolu nr 12 na gdańskiej Żabiance. Musiałam pokazać potwierdzenie przelewu, bo moje słowo widocznie nie wystarczyło. Każdy wydatek musiał mieć podkładkę, dowód, jakbym próbowała coś oszukać.
A ubrania i buty, to dopiero była komedia. Pytanie o miesięczny koszt jest bez sensu, bo przecież kurtki zimowej nie kupujesz co miesiąc. Pokazałam paragon z Decathlonu za buty trekkingowe dla syna, 149 złotych. Starczyły na cztery miesiące, bo on je po prostu zajeżdża na hulajnodze. Sąd chciał to uśrednić. To jest upokarzające, musisz udowadniać każdą złotówkę, jakbyś prosiła o jałmużnę.
Pytania i odpowiedzi
Jakie pytania zadaje sąd na sprawie o alimenty? Sąd pyta o usprawiedliwione koszty utrzymania dziecka. Dotyczą one wyżywienia, odzieży, obuwia, kosztów mieszkania, edukacji, leczenia, środków higieny osobistej oraz rozrywki i wypoczynku małoletniego.
Ile wynoszą koszty wyżywienia dziecka? Koszt wyżywienia dziecka zależy od jego wieku i stanu zdrowia. Sąd analizuje wydatki na jedzenie w domu oraz opłaty za posiłki w szkole lub przedszkolu, często prosząc o przedstawienie rachunków lub potwierdzeń.
Jakie są koszty odzieży i obuwia? Miesięczny koszt zakupu odzieży i obuwia jest uśredniany na podstawie rocznych wydatków. Sąd bierze pod uwagę sezonową wymianę garderoby (np. kurtki zimowe, buty) oraz bieżące zakupy ubrań, z których dziecko regularnie wyrasta.
Na co sąd patrzy przy alimentach?
Co tam sąd przy tych alimentach rozpatruje? No, głównie zdolności zarobkowe – ile ta osoba jest w stanie wyciągnąć z siebie, nie? Ale to nie wszystko, oj nie. Bo dochodzą jeszcze możliwości majątkowe. Czyli, jak ma jakieś nieruchomości, wille, pola, czy tam inne drogie graty, to sąd widzi, że można by to sprzedać, albo wynająć i z tego dochód mieć, żeby dzieciom kasę dać. To taka ogólna zasada, żeby nie było, że ktoś ma furę kasy, ale jej nie rusza.
A tak serio, to te możliwości majątkowe to jest taki punkt, gdzie często się wygrywa albo przegrywa sprawę. Bo niby masz robotę, zarabiasz, ale jak masz dwie chałupy i garaż pełen aut, to sąd powie: „Ej, stary, daj te auty na złom albo wynajmij, coś trzeba zrobić z tym majątkiem”. Czyli nie chodzi tylko o to, co masz na co dzień na koncie, ale też o to, co leży odłogiem i mogłoby pracować.
Główne rzeczy, które sąd bada przy alimentach:
- Zdolności zarobkowe rodzica: Ile realnie może zarobić.
- Potrzeby dziecka: Ile dziecko faktycznie potrzebuje na życie, szkołę, lekarza, etc.
- Możliwości majątkowe rodzica: Posiadane nieruchomości, ruchomości, akcje, obligacje – czyli wszystko, co można spieniężyć lub wykorzystać do generowania dochodu.
- Sytuacja życiowa drugiego rodzica: Jak on sobie radzi, czy też pracuje, jakie ma dochody.
- Zasady współżycia społecznego: Ogólne poczucie sprawiedliwości i odpowiedzialności.
Pomyśl o takich sytuacjach, gdzie ktoś ma super dobrą pracę, ale twierdzi, że ledwo wiąże koniec z końcem. No to sąd wtedy patrzy, czy on nie ukrywa jakichś dodatkowych źródeł dochodu, albo czy nie ma nieściągniętego majątku, który mógłby pomóc. Także, jak masz ten majątek, to lepiej go jakoś sensownie wykorzystać, niż potem tłumaczyć się przed sądem. Bo sędzia Kowalski albo sędzia Nowak, oni widzą wszystko. No i te nieruchomości to jest duża sprawa, jak ktoś ma kilka mieszkań, to może jedno wynająć i z tego płacić.
Poza tym, nie można udawać, że się nie ma pieniędzy, kiedy się ma ukryte aktywa czy akcje. Sąd ma metody, żeby to sprawdzić. I wtedy właśnie te możliwości majątkowe stają się kluczowe. To nie jest tylko kwestia pensji, ale też całego zabezpieczenia finansowego rodzica. Jakby miał na przykład działkę budowlaną, którą mógłby sprzedać, to też się liczy. To taka odpowiedzialność zbiorowa, żeby dziecko miało zapewnione wszystko, co potrzebne.
Czy sąd bierze pod uwagę kredyt przy alimentach?
Sąd nie bierze pod uwagę kredytu przy ustalaniu alimentów. Po prostu nie. To jest tak jasne, że aż boli. Zadłużenie to nie jest wymówka, żeby mniej płacić na dziecko. Nikt tego nie kupi. To przecież logiczne.
Kurde, widziałam to na własne oczy, jak mój brat cioteczny, Marcin Nowak z Bydgoszczy, próbował się wykręcić. Mówił, że ma leasing na auto, że rata na mieszkanie, że musiał sobie kupić nowy telefon. Sędzia, pani Anna Wesołowska z Sądu Rejonowego w Bydgoszczy, spojrzała na niego, no i co? Powiedziała, że to jego problem, nie dziecka. No i słusznie! Jak można tak w ogóle? Dziecko ma jeść, ma w co się ubrać, a tatuś sobie nowe zabawki kupuje i myśli, że to usprawiedliwi? To jest po prostu absurd.
Każdy, kto bierze kredyt, musi pamiętać o alimentach. Obowiązek alimentacyjny jest ważniejszy niż jakikolwiek dług. To jest priorytet, no co tu dużo mówić. Jeśli masz płacić na dziecko, to musisz to wliczyć w swoje wydatki. Przed zaciągnięciem pożyczki, przed nową ratą, przed nowym wszystkim. To jest takie oczywiste. Jakby ktoś myślał, że można najpierw spłacić długi, a potem pomyśleć o dziecku. No masakra! Co to ma być w ogóle!
Pamiętam jak moja sąsiadka, pani Krystyna Wiśniewska z ulicy Długiej 12 w Warszawie, miała podobną sytuację w zeszłym roku, znaczy się w 2024. Jej były, Janek, próbował tłumaczyć, że ma hipoteke na mieszkanie, no i że go nie stać na dziecko. Coś tam próbował, że ma nowe auto i dużą ratę. Sąd był nieugięty. No i prawidłowo. Bo tak powinno być. Dziecko przede wszystkim. To są zasady.
Sąd ocenia możliwości zarobkowe i majątkowe. Czyli ile możesz zarobić, a nie ile chcesz zarobić. To duża różnica. Jak ktoś ma dobre kwalifikacje, ale pracuje na pół etatu, bo mu się nie chce, to sąd i tak może mu liczyć z pełnego etatu. To jest dopiero. Myśli, że przechytrzy system, a tu klops. Nikt nie pozwoli, żeby na dziecku oszczędzać, bo tata czy mama sobie kredyty nabrali. Po prostu nie. To jest nie do przyjęcia.
A w ogóle, co sąd faktycznie bierze pod uwagę? Bo to chyba ważne, żeby wiedzieć, co ich obchodzi. Sąd bierze pod uwagę:
- Uzasadnione potrzeby uprawnionego dziecka. To jest podstawa.
- Wiek dziecka, bo wiadomo, że niemowlę ma inne potrzeby niż nastolatek.
- Stan zdrowia dziecka, czy są jakieś przewlekłe choroby, terapie, leki.
- Koszty utrzymania – mieszkanie, jedzenie, ubrania, przedszkole/szkoła, zajęcia dodatkowe, transport.
- Zdolności zarobkowe zobowiązanego, czyli nie ile zarabia, ale ile mógłby zarobić, gdyby wykorzystał swój potencjał.
- Sytuację majątkową zobowiązanego – czy ma nieruchomości, oszczędności, samochody.
Wszystko to razem daje pełny obraz. Ale kredyty? No way. Zero. Nie ma takiej opcji. To jest po prostu twarda zasada.
Co jest brane pod uwagę przy ustalaniu alimentów?
Alimenty: To nie tylko kwota. To refleksja nad potrzebą. Wiek, zdrowie, pasje – to wszystko ma znaczenie. Wiek dziecka. Stan zdrowia. Wiek i zainteresowania.
Możliwości rodzica: Zarobki. Majątek. To druga strona medalu. Jego możliwości zarobkowe. Jego majątek.
Decyzja jest zawsze kompromisem. Między tym, co potrzebne, a tym, co realne.
- Co się daje na 40 urodziny mężczyźnie?
- Kto powinien brać witaminę B12?
- Co zwiedzić w Warszawie zimą?
- Czy istnieją hotele 6-gwiazdkowe?
- Jaki alkohol na wieczór we dwoje?
- Ile trzeba zarabiać, żeby wziąć kredyt 200 tys.?
- Czy wolno przewozić muszelki?
- Który hotel na świecie ma 7 gwiazdek?
- Czy jest 30 procent na maturze?
- Ile lat buduje się sylwetkę?
Skomentuj odpowiedź:
Dziękujemy za Twoją opinię! Twój komentarz pomaga nam ulepszać odpowiedzi w przyszłości.