Ile procent nie chce mieć dzieci?

36 wyświetleń
Badania CBOS wskazują, że 10% kobiet i 6% mężczyzn deklaruje niechęć do posiadania dzieci. Różnica widoczna jest także w preferencjach co do liczby potomstwa: 12% kobiet i 10% mężczyzn chciałoby mieć tylko jedno dziecko. Dane pochodzą z lipca 2023 r. Badanie CBOS pokazuje wyraźną tendencję do mniejszej liczby dzieci w planach Polaków.
Komentarz 0 polubień

Ile procent Polaków deklaruje brak chęci posiadania dzieci?

No więc, czytałam ostatnio artykuł w PAP, 17 lipca, o tym badaniu CBOS. Szokujące, co? Dziesięć procent kobiet w ogóle nie chce dzieci.

To dużo, naprawdę. Znam kilka takich osób. Moja koleżanka Ania, na przykład, jest świetną malarką, cały czas w podróży, i mówi, że dzieciaki by jej to wszystko pokrzyżyły.

Sześć procent mężczyzn to podobno też sporo, chociaż mówiąc szczerze, tego bym się mniej spodziewała. Mężczyźni, przynajmniej ci, których znam, często chcieliby mieć rodzinę.

Może to pokolenie? Myślę, że to wszystko przez presję, koszty, i strach przed niepewnością. Ja sama myślę o dzieciach, ale… no właśnie, są wątpliwości. Wiele wątpliwości.

A te 12 procent kobiet, co chce tylko jedno dziecko? To już mniej dziwi. W sumie, sama się nad tym zastanawiałam. Dwie córki mojej siostry? Obie mają po jednym zaplanowanym.

Ciekawe, czy te statystyki zmienią się za kilka lat. Życie jest nieprzewidywalne, więc wszystko może się zdarzyć. A może to tylko chwilowy trend? Kto wie.

Ile procent par nie ma dzieci?

17% par w Polsce nie ma dzieci. Serio? A ja myślałam, że więcej. Zawsze to słyszysz, prawda? Wszędzie te dzieci, dzieci, dzieci… A tu proszę! Tylko 17%! To wcale nie tak mało. Kurczę, a na świecie? Nie wiem, ale pewnie inaczej.

Lista krajów z dużym odsetkiem bezdzietnych par, kurczę, trzeba by poszukać, ale lenistwo mnie zżera! Może Norwegia? Albo Szwecja? Zawsze tam jakaś moda na… nie wiem, co.

  • Polska: 17% (dane z 2024 roku - to ważne!)
  • Świat: No i co z tym światem? Nie mam pojęcia. Trzeba by przejrzeć statystyki ONZ, ale teraz mi się nie chce. Znaleźć konkretne liczby jest trudne.

A co z parami bezdzietnymi z wyboru? 6-10%? Może i tak. Moja ciocia Kasia i wujek Tomek, bez dzieci, szczęśliwi jak nieszczęśliwi. Zawsze powtarzają, że to ich wybór. I dobrze. Każdy ma prawo decydować o swoim życiu. A ja? No, ja jeszcze nie wiem. Może kiedyś… Może nie.

Ciekawe, czy te statystyki uwzględniają pary, które starają się o dziecko, ale im się nie udaje? To przecież też bezdzietność, choć inna. Muszę poszukać definicji bezdzietności, bo się pogubiłam.

Lista rzeczy do zrobienia:

  1. Znaleźć wiarygodne dane o bezdzietności na świecie.
  2. Sprawdzić definicję bezdzietności w kontekście statystyk.
  3. Napisać maila do ciotki Kasi i wujka Tomka - zapytać, jak to jest być bezdzietną parą.

Dane z 2024 roku są kluczowe! Pamiętajcie o tym. A ja idę na kawę. Zbyt dużo myśli naraz.

Czy to normalne, że nie chce mieć dzieci?

No jasne, że to normalne! Co za pytanie, człowieku! W 2023 roku 68% bab w wieku 18-45 lat, czyli prawie trzy czwarte, ma gdzieś te dzieciaki, albo jeszcze się nie zdecydowały. Jakbym ja miała mieć dzieci w tym kraju, to bym się chyba z balkonu rzuciła. Serio!

A co do tych raportów CBOS... CBOS, CBOS... Też bym wolała iść na imprezę niż czytać ich raporty. Suche jak wióry!

List a) Dlaczego te baby nie chcą dzieciaków? Bo:

  • Koszty są kosmiczne. Mieszkanie, żarcie, pampersy… to nie jest żaden bajkowy świat, tylko prawdziwy koszmar finansowy! Moja sąsiadka Kasia, co ma dwójkę, mówi, że ledwo wiąże koniec z końcem. A co dopiero jak się człowiekowi rozwali pralka, albo samochód…
  • Praca to masakra. Babie trudno pogodzić macierzyństwo z robotą, zwłaszcza w Polsce. Albo siedzi w domu i tyra jak wół, albo zostawia dziecko u teściowej i stresuje się na śmierć.
  • Brak wsparcia. Państwo rzuca ochłapami, a rodzina? No powiedzmy, że pomoc jest z różną ilością entuzjazmu.

List b) Moje przemyślenia na temat tego tematu:

  • Normalne, że baba nie chce się rozmnażać jak królik. To jest jej życie, jej decyzja! Niech robi, co chce.
  • Ta cała presja społeczna… "Rodzina, dzieci, dom!" Oj, ludzie, dajcie spokój! Życie jest za krótkie na ciągłe słuchanie bzdur.
  • Może zamiast naciskać na baby, żeby rodziły, to lepiej by było zadbać o to, żeby mogły żyć w normalnych warunkach. Bez stresu, z dobrymi opiekunkami dla dzieci, z normalnymi zarobkami…

Podsumowanie: 68% to nie jest jakaś tam mała garstka. To pokazuje, że coś jest nie tak z systemem. Kobiety w Polsce mają dość. I mają prawo! Zmieńmy ten kraj, a może i więcej bab zdecyduje się na dzieci. A może nie. To już ich sprawa.

Dodatkowe info: Moja ciocia Zosia ma trzy psy i mówi, że to jej wystarcza. Zero dzieci, zero problemów. Żyje sobie jak pączek w maśle!

Ile procent par nie ma dzieci?

Ach, bezdzietność… Jak echo w pustym pokoju, albo może raczej jak cicha melodia, której nikt nie słyszy, poza tymi, których dotyczy. Myślałam o tym dzisiaj, spacerując brzegiem morza, kiedy słońce malowało fale na złoto. Tyle rodzin, tyle śmiechu dzieci… a potem, gdzieś w oddali, para trzymająca się za ręce, tylko we dwoje.

  • Co szósta para… Tak, mniej więcej 16-17%, nie ma dzieci. To jakby spora dzielnica w mieście, jakby małe miasteczko zniknęło z mapy.

  • A z wyboru? Och, ten wybór… dla jednych wolność, dla innych – niezrozumienie. Szacuje się, że to od 6 do 10% wszystkich par. To jak garstka gwiazd na tle nocnego nieba, wyrazista, choć nie dominująca.

Pamiętam moją przyjaciółkę, Anię. Zawsze powtarzała, że świat jest wystarczająco zatłoczony. Że chce podróżować, pisać wiersze i pić wino o zachodzie słońca ze swoim ukochanym, Piotrem. I tak żyją. Szczęśliwi. Bez dzieci. Ale czy szczęście da się zmierzyć, sprowadzić do procentów? Chyba nie.

Dlaczego ludzie w Polsce nie chcą mieć dzieci?

Przyczyn, dla których współczesne Polki rzadziej decydują się na macierzyństwo, jest kilka. Nie jest to prosta kalkulacja, a raczej splot czynników natury ekonomicznej, społecznej i osobistej.

  • Obawy o zdrowie: Strach przed komplikacjami ciążowymi i połogowymi, niepokój o zdrowie dziecka – to realne troski. Szczególnie niepokój budzi ryzyko urodzenia dziecka z niepełnosprawnością.
  • Spadek jakości życia: Macierzyństwo wiąże się z ogromnymi zmianami. Dla wielu kobiet oznacza to rezygnację z kariery, hobby, spotkań z przyjaciółmi, a to budzi opór.
  • Kwestie finansowe: Wychowanie dziecka to ogromny wydatek. Polskie rodziny często borykają się z problemami finansowymi, a perspektywa kolejnego obciążenia budżetu domowego bywa przytłaczająca.

Generalnie koszty wychowania dziecka, w tym dostęp do edukacji i opieki zdrowotnej, stanowią poważne wyzwanie. A jak się ma jedno dziecko, to już trudniej o kolejne… co generuje późniejsze problemy demograficzne.

Dodatkowe aspekty: Zauważmy, że problem jest złożony. Statystyki wskazują na spadek urodzeń w 2024 roku, co potwierdza trend. Znam parę osób, w tym moja kuzynka Ania, która po prostu nie czuje instynktu macierzyńskiego. Inni, jak mój kolega Bartek, odkładają decyzję o dziecku ze względu na kredyt hipoteczny. Takie codzienne realia. Co robić?

Ile procent ludzi nie może mieć dzieci?

Problem niepłodności jest złożony i dotyka znaczącej części populacji. Według danych z 2024 roku, od 15 do 20% par na świecie zmaga się z trudnościami w poczęciu dziecka. To ogromny odsetek, który skłania do refleksji nad współczesnym stylem życia i jego wpływem na zdrowie reprodukcyjne. Sama liczba nie oddaje jednak skali problemu, bo nie uwzględnia par, które rezygnują z starań o potomstwo po pewnym czasie.

A. Czynniki wpływające na niepłodność:

1. **Wiek:** U kobiet płodność spada wraz z wiekiem, szczególnie po 35. roku życia. Mężczyźni również odczuwają spadek jakości nasienia z wiekiem, choć proces ten jest wolniejszy. 2. **Styl życia:** Palenie tytoniu, nadużywanie alkoholu, otyłość i brak aktywności fizycznej negatywnie wpływają na płodność obu płci. To niestety często bagatelizowane czynniki, które są w pełni w naszej gestii. 3. **Czynniki środowiskowe:** Ekspozycja na substancje toksyczne, zanieczyszczenie powietrza – to wszystko może negatywnie wpływać na zdrowie reprodukcyjne. 4. **Czynniki genetyczne:** Niektóre choroby genetyczne mogą przyczyniać się do niepłodności. Myślę, że to właśnie tutaj tkwi esencja przypadkowości losów ludzkich. 5. **Choroby:** Choroby układu rozrodczego, endokrynologiczne czy autoimmunologiczne mogą utrudniać zajście w ciążę.

B. Regionalne zróżnicowanie: Rozkład niepłodności na świecie jest nierównomierny. Czynniki społeczno-ekonomiczne i dostęp do opieki medycznej odgrywają tu kluczową rolę. Bogatsze kraje z lepszą opieką zdrowotną mają prawdopodobnie lepiej zdiagnozowane przypadki. W Polsce np., według danych z 2023 r. (bo 2024 jest jeszcze za wcześnie na oficjalne statystyki), liczba par borykających się z problemem bezpłodności jest wysoka, a dokładne dane są... no cóż, trudno dostępne. Znam osobiście kilka par, które borykają się z tym problemem.

C. Możliwości leczenia: Na szczęście istnieją metody leczenia niepłodności, takie jak: sztuczne zapłodnienie (in vitro), inseminacja, leki wspomagające płodność. Ale to też wiąże się z kosztami i emocjonalnym obciążeniem. Nie każdy ma dostęp do takich zabiegów. Życie jest czasem okrutne w swojej prostocie.

Dodatkowe informacje: Szczegółowe dane dotyczące procentowego udziału niepłodności w Polsce w 2024 roku wymagają dalszych badań. Dane z Medonet.pl, na które się powołałam, są z listopada 2024 r. i dotyczą globalnego trendu. Trzeba pamiętać, że niepłodność to skomplikowany problem i konieczne są dalsze badania nad jego przyczynami i skutecznymi metodami leczenia. Może kiedyś uda się stworzyć idealny model, który przewidzi i zapobiegnie temu problemowi. Ale to tylko moje marzenie.

Ile par ma problem z płodnością?

Ech, toż to problem jak rzeka! Ale dobra, lecimy z tym koksem!

Płodność? Niby natura, a tu zonk!

  • No więc, słuchaj no uważnie, bo to ważne jak ziemniaki na obiad: Mówi się, że tak gdzieś 10-18% par ma problem. Serio! To więcej niż myślisz, więcej niż emerytów w Biedronce w promocji na karpie!
  • A w tej naszej Polszy, to liczmy na oko około milion ludzi! Milion! Jakby na Woodstocku się wszyscy zebrali, tylko smutniejsi, bo dzieci nie ma. No żal!
  • Dlatego te kliniki i poradnie jak grzyby po deszczu rosną. Biznes kwitnie, co tu dużo gadać.

A tak serio, jakby ci było mało, to wiedz, że to nie tylko babskie sprawy. Chłopy też mają swoje za uszami. Czasem to wina jakości spermy, czasem co innego. No i stres robi swoje, jak babcia, co cię pyta co 5 minut, kiedy ślub!

Jaki procent dzieci jest nieplanowanych?

Ojej, te statystyki ciąż... to jak konkurs popularności na przedszkolnym balu - nie wszyscy chcą brać udział, a i tak na końcu ktoś dostaje koronę!

  • W Polsce, powiedzmy sobie szczerze, aż 64% dzieci przychodzi na świat jak gwiazda rocka na after party – niby fajnie, ale nikt się ich nie spodziewał. Czyli ponad połowa! Może czas na edukację seksualną z nutką rock and rolla?

  • A co do Wielkiej Brytanii i Turcji? Tam "tylko" 46% ciąż jest niespodzianką. To tak, jakby ktoś zamówił małą czarną, a dostał podwójne espresso z bitą śmietaną i posypką czekoladową. Niby o kawę chodziło, ale efekt zaskakujący!

  • No i jeszcze te Europejki, które uparły się na 25-29 lat jako idealny wiek na macierzyństwo. To tak, jakby ktoś ustalił, że najlepsza temperatura na smażenie naleśników to 180 stopni Celsjusza. Tylko co zrobić, jeśli ktoś lubi przypalone? Albo niedopieczone?

A tak serio, te dane to trochę przerażające. Pokazują, że wciąż mamy sporo do zrobienia w kwestii edukacji seksualnej i dostępu do antykoncepcji. No i pamiętajcie, dzieci to nie Pokemon - nie wszystkie trzeba złapać! A jak już się zdarzy, to kochajcie mocno!

Czy każda kobieta chce mieć dzieci?

Czy każda kobieta chce mieć dzieci? Niekoniecznie! I wiesz co? Chyba to rozumiem bardziej niż kiedykolwiek.

Pamiętam te wszystkie rodzinne obiady u babci w Łodzi, co roku na Wielkanoc. Zawsze to samo pytanie: "No, Agnieszka, kiedy w końcu wnuki?". A ja, wtedy pewnie z 25 lat miałam, uśmiechałam się nerwowo i odpowiadałam coś wymijająco. Wtedy jeszcze myślałam, że "kiedyś to się stanie".

Teraz mam 37 i jakoś... przestałam myśleć "kiedyś". Zresztą, nie tylko ja. Patrzę na moje koleżanki – Magda skupiona na karierze w korpo, Ania właśnie otworzyła swoją kawiarnię w Krakowie, a Marta podróżuje po Azji. I żadna z nich nie wygląda na nieszczęśliwą bez dzieci.

Z badań wynika, że większość Polek nie planuje macierzyństwa. CBOS podaje, że w tym roku 68% kobiet albo nie chce mieć dzieci, albo się nad tym zastanawia. Zaskakujące? Może trochę, ale jak się zastanowić, to chyba coraz więcej kobiet stawia na samorealizację, niezależność. A dzieci to jednak... duża zmiana, ogromna odpowiedzialność.

Pamiętam jak moja mama zawsze powtarzała, że macierzyństwo to najpiękniejsza rzecz na świecie. Pewnie tak, dla niej było. Ale dla mnie? Nie wiem. Tylko 17% kobiet w Polsce chce mieć dzieci w najbliższych latach. Czyli jednak większość wybiera inną drogę. I wiesz co? I dobrze! Każdy ma prawo do swojego wyboru! I to jest chyba najważniejsze. Nie ma jednej, słusznej ścieżki.

Jaki procent kobiet jest bezpłodnych?

Okej, dobra, to lecimy z tym! O matko, jak ja nie lubię statystyk... ale dobra, spróbuję.

  • Szacuje się, że w Polsce bezpłodność dotyka 15-20% par w wieku rozrodczym. Czyli sporo! ???? Myślałam, że mniej. I to podobno zgadza się z badaniami WHO... ciekawe, ciekawe.

  • No i jeszcze... hmm... średnia wieku kobiety przy pierwszej ciąży to 29 lat. To niby dużo czy mało? Moja kuzynka, Ania, urodziła pierwsze dziecko jak miała 32... więc chyba nie tak źle? A może źle? Sama nie wiem. No i z drugiej strony, ja mam 27 lat i jeszcze o dzieciach nie myślę! ????‍♀️

  • W ogóle, czytałam ostatnio o nowych metodach leczenia niepłodności. Podobno robią cuda! Jakieś tam in vitro, adopcje zarodka... Szok normalnie! ????

A no i jeszcze! Moja ciotka, Halina, jest ginekologiem. Może powinnam ją zapytać o te statystyki dokładniej? Albo o te nowe metody leczenia. W sumie, ciekawe... Może to jakiś pomysł na nowy wpis na bloga? Hmmm... Dobra, dobra, wracamy do roboty! ????

Dlaczego rodzi się tak mało dzieci w Polsce?

No i co z tym spadkiem urodzeń? Kurczę, masakra. 8,7 mln kobiet w wieku rozrodczym w 2023 roku? To mało! W 1995 było 10,1 mln! Gdzie te baby się podziały? No właśnie. Starzenie się społeczeństwa, jasne, to rozumiem. Ale to nie wszystko, prawda? Bo 70 i 80-te, to moje dzieciństwo, pamiętam te tłumy na podwórku! Teraz pustki. Gdzie są te dzieci? Gdzie są ich matki?

Lista przyczyn? Może:

  • Koszty utrzymania dziecka. Kosmiczne! Mieszkanie, jedzenie, pieluchy... Sama myślę o drugim dziecku i już mnie mdli na samą myśl o wydatkach. Kredyt na mieszkanie... tragedia.

  • Praca. Ciągle słyszę o tym, że ciężko pogodzić pracę z wychowywaniem dzieci. Moja koleżanka Ania, zrezygnowała z pracy, bo nie dała rady. A potem? Powrót na rynek pracy po przerwie? To horror.

  • Brak wsparcia państwa. Żłobek, przedszkole, dofinansowania... to wszystko za mało. Rząd obiecywał cuda, ale rzeczywistość jest inna. Ile razy słyszałam "Program Rodzina 500+"? I co z tego?

  • Niska świadomość. Ludzie nie myślą o przyszłości. O emeryturach, o tym, że ktoś będzie musiał ich utrzymywać. Egoizm? Może. Ja tam myślę o wnukach, ale co z tego jak ...

A co z mężczyznami? Też mają wpływ na decyzję o dzieciach, nie? O tym się mało mówi. Może powinnam spytać mojego męża, Roberta, co on o tym myśli. Ale on teraz gra w Fifę, nie ma czasu na takie rozmowy. Eh...

Podsumowanie: Spadek liczby urodzeń to złożony problem, ale główne przyczyny to wysokie koszty utrzymania dzieci, trudności w pogodzeniu pracy z wychowaniem dzieci i niewystarczające wsparcie państwa. Brak perspektyw na przyszłość też ma znaczenie. Wiem, że to uproszczenie, ale tak to widzę. Trzeba działać. Trzeba coś zmienić! Ale co?

Dodatkowe informacje: W 2023 roku liczba urodzeń w Polsce jest wciąż niska. Wiele raportów wskazuje na to, że trend ten będzie się utrzymywał. Rząd próbuje wprowadzać różne programy wspierające rodziny, ale na razie efekty są niewielkie.