Co można się pobawić na podwórku?
Zabawy na podwórku dla dzieci?
No dobra, to o tych zabawach na podwórku... pamiętam jak przez mgłę.
Kapsle! O rany, ile ja się ich naszukałem. Pamiętam jak się zbierało kapsle po oranżadzie, żeby mieć najładniejsze do "Wyścigu Pokoju". To było coś, prawdziwe mistrzostwa, a nie tam jakieś gry na telefonie. Serio. Mówię wam.
Monety... Grało się, grało. Ale jak? Już dokładnie nie pamiętam. Ale wiem, że zawsze ktoś krzyczał, że oszukuję. Eh... dzieciństwo.
A skakanka? To była domena dziewczyn, no ale jak przyszło co do czego, to i ja poskakałem. Serio, skakanie to niezły wysiłek. Ale zabawa przednia! No i ten długi sznur, "lina" jak to się mówiło.
Nóż! O matko, ile razy się pokaleczyłem. Ale gra w noża to była kwintesencja podwórka. Pamiętam ten dreszczyk emocji, jak się rzucało nożem i on wbijał się idealnie. Mówię wam, magia.
Chowanego to klasyka. Najlepsze kryjówki były zawsze zajęte. I ten moment, jak ktoś cię znajdzie i krzyknie "raz, dwa, trzy, za...".
"Głupi Jaś" - to było coś nowego. Nie wiem, skąd to się wzięło, ale wszyscy grali. I zawsze ktoś był "głupim Jasiem". Ale to wszystko w dobrej zabawie, oczywiście.
Zbijak. Grałem w zbijaka jak miałem z 9 lat, na podwórku w bloku. Pamietam, że strasznie lubiłem unikać piłek, a nienawidziłem być zbitym. To normalne. A najbardziej wkurzało, jak ktoś mocno rzucał. Ech, wspomnienia...
A guma? To już bardziej dziewczęca sprawa była. Ale pamiętam, jak skakaliśmy przez tą gumę, próbowaliśmy różnych kombinacji. To były czasy. Dziś dzieciaki siedzą przed komputerami, a kiedyś podwórko żyło...
Pytania i odpowiedzi (takie proste):
- Jakie zabawy na podwórku lubią dzieci? Kapsle, monety, skakanka, nóż, chowanego, "Głupi Jaś", zbijak, guma.
- Gra w kapsle - co to jest? Wyścig kapsli po narysowanej trasie.
- Co się robi w grze w noża? Rzuca się nożem w ziemię, żeby wykonać zadane figury.
- Zbijak - na czym polega? Rzucanie piłką w innych graczy.
- Guma - dla kogo? Częściej grają dziewczyny, ale chłopaki też mogą.
Co można się pobawić na dworze?
No wiesz... o tej porze... na dworze... Myślę, że to zależy od wieku, prawda? Dla małych dzieci, tak do 5 lat, to chyba najlepiej coś prostego.
- Zabawy z piaskiem: W tym roku w piaskownicy w parku przy ulicy Kwiatowej było tyle dzieci! Piaskownica pełna, śmiechu mnóstwo. Budowanie zamków, kopanie tuneli... Klasyka, ale zawsze działa.
- Mydlane bańki: Pamiętam, jak mój bratanek, Tomek, miał 3 lata i był zachwycony. Bańki latały wszędzie, on za nimi gonił, taki szczęśliwy. To takie proste, a radości całe mnóstwo.
Dla starszych dzieci, powiedzmy od 6 lat, można już coś bardziej ambitnego. No ale w środku nocy o tym myśleć... trudno.
- Gra w klasy: To lubię, ale chyba już trochę za stara jestem na takie zabawy... Ale dzieciaki uwielbiają! Klasyki malowane kredą na chodniku... piękne wspomnienie z dzieciństwa.
- Gra w chowanego: A to zawsze super zabawa! Nieważne, ile masz lat. Emocje, radość... Tylko trzeba znaleźć odpowiednie miejsce. Park jest super, ale tam musi być trochę miejsca.
Kurczę, jak ja jestem zmęczona. To już 3 nad ranem...
- Skakanka: Proste, ale skuteczne. Skakanka może być świetną zabawą dla każdego, kto ma trochę energii.
- Rzut kamieniem do celu: Zawsze się z tego śmieję, ale dzieci lubią. W parku, na placu zabaw... mogą rzucać kamieniami do celu.
- Jazda na rowerze/hulajnodze: To raczej dla starszych dzieci, ale w tym roku widziałam wiele takich maluchów w kaskach na nowych rowerach. Świetnie!
Sama nie wiem, co jeszcze... Chyba zasnę... A, jeszcze jedno!
- Zabawy z wodą: Jeśli jest ciepło, to oczywiście polecam zabawę z wodą. Woda to dla dziecka coś magicznego.
Tak, tak... to wszystko, co mi teraz do głowy przychodzi. Dobranoc...
Co można robić na dworze jak się nudzi?
Nuda na dworze? O, toż to prawie niemożliwe! Ale rozumiem, czasem ta wszechobecna zieleń, ten błękit nieba... mogą spowszednieć. Na szczęście jest na to lekarstwo!
Zabawy z dziećmi... O, tak! Pamiętam jak z moją Anią, córką (urodzoną w maju, rocznik '98!), budowaliśmy szałasy z gałęzi w lesie za domem. To była magia, prawdziwe królestwo! Dzieciaki mają nieskończoną wyobraźnię, warto się w to wkręcić.
Spacer z psem… Mój Reksio, kochany kundel (przyjęliśmy go w 2015!), zawsze ciągnie na spacer. I dobrze! Bo dzięki niemu odkrywam nowe ścieżki, nowe zapachy. A ile można ciekawych ludzi spotkać!
Rodzinna sesja zdjęciowa w lesie. To jest coś! Takie chwile zatrzymane w kadrze... Bezcenne. Pamiętam jak robiliśmy zdjęcia w zeszłym roku, jesienią, te kolory!
Ogród botaniczny lub park. A wiesz, że w tym roku w naszym Ogrodzie Botanicznym zakwitły przepiękne rododendrony? Musisz to zobaczyć! Albo park... Usiądź na ławce, posłuchaj ptaków, poczytaj książkę.
Basen lub ZOO. W upalne dni basen to zbawienie! A ZOO... Zawsze mnie fascynowały te egzotyczne zwierzęta. Szczególnie żyrafy!
Co można robić we dwoje na dworze?
No dobra, panie reżyserze życia, to dawaj te pomysły na randkę w plenerze, żeby było i romantycznie, i żeby się nie zanudzić jak mops na emeryturze:
- Rowerki, rolki albo bieganie po parku – brzmi jak w zdrowym ciele, zdrowy duch, ale jak ktoś ma dwie lewe nogi jak ja, to może skończyć się na OIOM-ie.
- Pływalnia, siłka, ścianka wspinaczkowa – jak pogoda skopie wam tyłek. Tylko błagam, nie wspinajcie się na ściankę w dresie po dziadku.
Najważniejsze, żeby się pośmiać, bo jak nie ma chemii, to nawet złote góry nie pomogą. A i wsparcie się przyda, bo jak się partner wywali na rowerze, to lepiej podać rękę niż nagrywać filmik na tiktoka! Z resztą tak jak moja kuzynka Grażyna. Prawdziwa romantyczka!
Czym bawi się dwulatek?
- Klocki. Budowle, wieże, burzenie – niekończąca się destrukcja i ponowna kreacja.
- Piasek i woda. Kontakt z naturą. Formowanie, przesypywanie, mieszanie. Bez względu na konsekwencje.
- Książki. Proste obrazki, krótkie historie. Nauka przez powtarzanie. Odkrywanie świata.
- Instrumenty muzyczne. Grzechotki, bębenki, cymbałki. Eksploracja dźwięku. Rytm.
- Zabawki do pchania i ciągnięcia. Samochody, wózki, zwierzątka. Ruch. Zmiana otoczenia.
Gry zręcznościowe ćwiczą umysł. Puzzle angażują wzrok. Trzeba dopasować. Ważny poziom trudności. Zbyt łatwe – nuda, zbyt trudne – frustracja. Jak w życiu.
Rozwój nie jest celem samym w sobie. Jest skutkiem ubocznym zabawy. Zupełnie jak w życiu Doroty lat 35.
Polecam: Klocki LEGO DUPLO. Puzzle od Trefl. Grzechotka Fisher Price. I spokój. To bezcenne.
Jak stymulować rozwój dwulatka?
Stymulowanie rozwoju dwulatka to prawdziwa sztuka! Nie ma co ukrywać, to wulkan energii, a nie statuetka na półce. My, rodzice, to wulkanolodzy próbujący opanować tą lawę pozytywnej (i czasami niezbyt) energii.
Zabawy sensoryczne: Zamiast nudnych książeczek, wrzucimy fasolkę do miski z wodą. Brzmi banalnie? Aż się dziwisz, jak długo potrafią się bawić dzieci w taką „zupę”. Moja Zosia (2,5 roku) potrafiła się bawić w to przez godzinę! To czarodziejstwo!
Aktywność fizyczna: Na spacerze nie tylko idziemy, ale skaczemy, tańczymy, naśladujemy zwierzęta. W domu? Tunele, poduszki, przebieranki! To nie tylko zabawa, ale budowanie koordynacji i równowagi. Mój Mikołaj (2 lata) na spacerze z kolegą uczył się skakać po kałużach.
Kreatywność: Farby, plastelina, kredki. Nie obawiajmy się bałaganu! To wspaniałe narzędzia rozwoju wyobraźni. Nie szukaj idealnego dzieła sztuki. Ważny jest sam proces. Moja córka jednak znalazła sposob na malowanie ścian, czego szczerze żałuję, bo musiałem malować na nowo.
Kontakt z rówieśnikami: Nie zamykajmy dzieci w domu. Plac zabaw, żłobek, spotkania z innymi dzieciakami – to klucz do nauki współpracy i rozwiązywania konfliktów. To istotne dla ich rozwoju, choć czasami przerażające.
Pamiętaj: Obserwacja to podstawa! Każde dziecko jest inne. Dopasuj aktywności do jego temperamentu i zainteresowań. I nie zapominaj o ciepłym uśmiechu i dużej dawce cierpliwości. Bo to najlepszy prezent dla każdego małego człowieczka.
Dodatkowe wskazówki:
- Wprowadź elementy nauki przez zabawę: uczenie liter, cyfr, kształtów w ciekawy sposób.
- Czytanie bajek: rozwija wyobraźnię i mowę.
- Śpiewanie piosenek: wpływa na rozwój słuchu i języka.
- Zabawki rozwojowe: dobrane do wieku i zainteresowań dziecka.
Pamiętaj, że to tylko propozycje. Najważniejsze to spędzać czas z dzieckiem i cieszyć się z każdego jego sukcesu, nawet tego najmniejszego. A bałagan? To normalny element wychowywania dwulatka!
Jakie gry i zabawy dla 2-latka?
No dobra, 2-latek... hmm... Mój Jasiek ma 2 lata i 3 miesiące, więc coś tam wiem. Puzzle, tak, ale te duże, grube, z dwoma, trzema elementami, na razie. Mniejsze się gubią. Klocki Lego Duplo - to jest hit! Buduje wieże, rozwala, buduje znowu. Ileż radochy! A sortowanie? Ma takie pojemniczki z otworami, wkłada tam różne rzeczy, kulki, klocki. Super sprawa, choć sprzątanie potem... masakra.
- Puzzle: duże, grube elementy. Nie za dużo.
- Klocki: Lego Duplo - bez dyskusji.
- Sortownice: Pojemniki z otworami, różne kształty. Super na motorykę.
A co jeszcze? No tak, książeczki! Z grubymi kartkami, żeby nie zniszczył od razu. I te z obrazkami, proste, jasne. Czytanie na głos uwielbia. Chociaż, czasem wolałby bawić się książką niż słuchać. Normalka.
- Książeczki: grube kartki, proste obrazki.
Aha, i jeszcze coś. Piłka! Kopie, rzuca, nosi. Nie dość, że zabawa, to i ruch. Ważne, żeby była miękka, bezpieczna. No i chodzimy na plac zabaw, oczywiście. Zjeżdżalnia, huśtawka... klasyka! Chociaż, dziś Jasiek bardziej zainteresowany był kopaniem piasku.
- Piłka: miękka, bezpieczna.
- Plac zabaw: zjeżdżalnia, huśtawka. Piasek!
Kurczę, zapomniałam o samochodach! Też uwielbia. W sumie to chyba wszystkie dzieci w tym wieku. Jeździ nimi, wyprowadza na spacer. Cała flota! Aaaa, i te sorter kształtów - wkłada kółka, kwadraty. Rozwija myślenie logiczne, czy coś takiego.
- Samochody: różne, dużo.
- Sortery kształtów: ćwiczenie logicznego myślenia.
No i to chyba wszystko. Może coś jeszcze mi się przypomni... ale teraz już idę posprzątać po Jasia. Klocki wszędzie! Aż mnie zmęczyło samo pisanie tego wszystkiego.
Co może robić 10-latka w domu?
Co może robić 10-latka w domu? No cóż, świat stoi otworem, możliwości jest mnóstwo! Dla 10-latki to idealny czas na rozwijanie samodzielności i poczucia odpowiedzialności. Jak to się mawia, małe obowiązki kształtują wielkiego człowieka.
Oto kilka propozycji:
Obowiązki domowe: Bez przesady, ale pomoc w domu to podstawa.
- Zakupy: Drobne sprawunki to świetny trening. Niech to będzie na przykład zakup mleka czy chleba.
- Kosić trawę: Zależy od dziecka i sprzętu, ale dlaczego nie? Oczywiście pod nadzorem dorosłego.
- Pomagać młodszemu rodzeństwu: Proste czynności higieniczne, zabawa, czytanie bajek.
- Opiekować się zwierzętami: Wyprowadzanie psa (jeśli pies jest spokojny), karmienie, sprzątanie klatki. Mam wujka, Zdzisława, który w dzieciństwie opiekował się żółwiem i do dziś wspomina to z nostalgią!
- Wyrzucanie śmieci: Prosta, ale ważna czynność.
Rozwój osobisty: To równie ważne!
- Czytanie: Książki otwierają umysł na świat.
- Nauka języków: Im wcześniej, tym lepiej.
- Zajęcia artystyczne: Rysowanie, malowanie, pisanie opowiadań.
- Sport: Ruch to zdrowie. Pływanie, jazda na rowerze, taniec.
Warto pamiętać, że każde dziecko jest inne. To co sprawdza się u córki mojej sąsiadki, Kasi, niekoniecznie musi pasować mojemu bratankowi, Jankowi. Najważniejsze to obserwować dziecko, rozmawiać z nim i wspólnie ustalać zakres obowiązków i aktywności. I pamiętajmy, odrobina lenistwa nikomu jeszcze nie zaszkodziła.
Co powinien robić 10-latek w domu?
Co powinien robić 10-latek w domu? Moja dziesięcioletnia córka, Zosia, ma całkiem sporo obowiązków. W 2024 roku to wygląda tak:
Posprzątanie swojego pokoju: To podstawa! Codziennie po szkole musi posprzątać zabawki, ułożyć książki i ubrania. Czasem toczą się o to wojny, ale generalnie daje radę. Jest jednak bardzo niechętna do sprzątania kurzu. Powtarzam jej bez końca, że to ważne, ale efektów nie widać.
Proste posiłki: Zosia potrafi już przygotować sobie kanapki, jajecznicę, a nawet proste sałatki pod moim okiem. Nauczyłam ją też gotować makaron z sosem, chociaż czasem za dużo soli dodaje. To jest naprawdę pomocne, zwłaszcza wieczorami.
Pomoc w kuchni i łazience: Oczywiście, po posiłku pomaga nakrywać i zmywać. Wycieranie kurzu w kuchni też już jej zadanie, choć często trzeba po niej poprawiać. W łazience, mycie umywalki i wanny po kąpieli, to już jej stały obowiązek.
Inne drobne obowiązki: Czasami prosimy ją o wyrzucenie śmieci, podlanie kwiatów, czy pomoc w rozwieszeniu prania. Czasem się buntuje, ale na ogół się zgadza.
Dodatkowe informacje, które przyszły mi do głowy:
- Ustaliliśmy grafik obowiązków. W weekendy ma trochę mniej zadań, ale jest to bardzo subiektywne i zależne od humoru.
- Ważne jest, by obowiązki były stosowane do wieku dziecka i stopniowo zwiększane.
- Nagradzamy Zosię za dobrze wykonane zadania. Czasami to dodatkowy czas na zabawę, czasami mała prezentacja z jej ulubionym smakołykiem.
- Pamiętajmy, że konsekwencja jest kluczowa. Jeśli dziecko nie wykona swoich obowiązków, powinny być jasne konsekwencje.
Powtarzam: to wszystko jest zależne od wieku dziecka, jego możliwości i naszego rodzinnego stylu życia.
Co powinien umieć 10-latek w domu?
No wiesz... dziesięciolatek... Mój bratanek, Mikołaj, ma dziesięć lat. Z tym kontrolowaniem emocji to różnie bywa. Czasem wrzeszczy jak wściekły, a czasem siedzi cicho, wpatrując się w ścianę, jakby cały świat mu się zawalił. To chyba normalne w tym wieku, prawda?
Samodzielność: Ubieranie się, mycie zębów - to już standard. Ale z sprzątaniem swojego pokoju ma problem. Zawsze obiecuje, ale ... no wiesz jak to jest.
Odpowiedzialność: Z psem radzi sobie całkiem nieźle. Wyprowadza go, karmi. Ale o lekcjach często zapomina. Musimy mu ciągle powtarzać. To chyba ten wiek, gdy zapomina się o wszystkim.
Rozumienie: Z rozróżnianiem swojej opinii od opinii innych też ma problem. Myśli, że wszyscy muszą się z nim zgadzać. To trudne do zmiany. Ale staramy się rozmawiać.
Ten jego "wewnętrzny kodeks moralny"... hm. Raczej jest to w rozwoju. Czasem kłamie, żeby uniknąć kary. Wtedy bardzo się zmartwiamy. To nie jest łatwe. Czasem myślę, że bycie rodzicem to nieustanna walka.
A tak w ogóle... w tym roku Mikołaj nauczył się gotować jajecznicę. To jest sukces! No i gra na gitarze. Chociaż na razie tylko jedną piosenkę. Ale się uczy. I to jest ważne. To daje mu dużo radości. A to jest ważne. Bardzo ważne.
List:
A. Problemy: Kontrola emocji, samodzielność w sprzątaniu, odpowiedzialność za obowiązki, rozróżnianie własnej opinii od opinii innych.
B. Sukcesy: Samodzielne wyprowadzanie psa, gotowanie jajecznicy, nauka gry na gitarze.
Pamiętam, jak sam byłem w jego wieku... inne czasy, inne problemy. Ale to czucie beztroski, to się nie zmienia. Albo przynajmniej ja tak pamiętam.
Co można robić we 2 osoby?
Ej, co porabiać we dwoje? No spoko pytanie! Mam kilka pomysłów, może coś wam przypasi. Wiesz, ja ostatnio z moją Anetą trochę się nudziliśmy i szukaliśmy czegoś nowego do robienia.
- Upieczcie sernik! No dobra, może nie sernik, co wolicie! Ale ważne, żeby razem coś upiec. Potem można zjeść przy świecach i poczuć się jak na romantycznej kolacji.
- Zróbcie filmik. W sensie, taki głupi filmik dla znajomych, albo nawet tylko dla was. Możecie powymyślać jakieś śmieszne scenki, poszaleć troche. My z Anetą nakręciliśmy kiedyś parodię jakiegoś teledysku, pamiętam do dzis!
- Zaplanujcie jakąś podróż. Nawet jak macie pojechać dopiero za rok. Samo planowanie jest super! Mapy, przewodniki, szukanie fajnych miejsc, no mega! Ja tak z Anetą planuje wyjazd do Chorwacji, no może wkońcu pojedziemy.
- Idźcie pobiegać. No chyba, że nie lubicie biegać, to idźcie pospacerować! Ważne, żeby się poruszać i pooddychać świeżym powietrzem, i wogóle spędzić troche czasu na dworze.
- Zagrajcie w planszówkę. No dobra, wiem że pisało dla czterech osób, ale można i we dwoje, jakoś się da! Albo w karty zagrajcie, cokolwiek. My z Anetą lubimy scrabble, ale ona zawsze wygrywa, nienawidze!
- Zróbcie piknik w domu. Rozłóżcie koc na podłodze, zróbcie jakieś kanapki, no i udawajcie, że jesteście na łonie natury. Nawet możecie włączyć jakieś odgłosy ptaków na youtube, dla klimatu!
- Nauczcie się masażu. No dobra, to może być troche krępujące, ale serio, masaż to super sprawa! W internecie jest pełno poradników. Ja kiedyś próbowałem masować Anetę, ale skończyło się śmiechem.
- Czytajcie wikipedię. Tak, wiem, brzmi nudno, ale można znaleźć naprawdę fascynujące rzeczy. Wybierzcie jakiś temat i czytajcie na zmianę. Można się nieźle zaskoczyć!
No i pamiętaj, najważniejsze to się dobrze bawić! A i jeszcze jedno, wpadłem na pomysł! Spróbujcie swoich sił w jakimś wolontariacie. Może w schronisku dla zwierząt? Albo pomóżcie starszej osobie zrobić zakupy. Pomaganie innym daje mega satysfakcje.
W co można się bawić we 2?
No cześć! Wiesz co, pytałeś ostatnio w co można się pobawić we dwoje, to tak na szybko coś ci wymyślę, bo akurat mam chwilę. Sorki, że tak chaotycznie, ale piszę na szybko z telefonu.
Wiesz, zabawy dla dwóch osób to w sumie fajna sprawa, bo nie zawsze przecież ma się dostęp do jakiejś ekipy. No i można się naprawdę nieźle pośmiać, nawet z prostych rzeczy. A co konkretnie? No więc, wymyśliłem coś takiego:
Bieg gazetowy – to niby proste, ale serio, idzie się uśmiać, jak ktoś się przewróci hehe!
Bieg z balonami - balony zawsze spoko, tylko uważaj żeby nie pękły, bo będzie płacz... Ale jak pękną, to jeszcze śmieszniej, no nie?
Bitwa na łyżki – to w sumie nie wiem o co chodzi, ale brzmi zabawnie, trzeba popróbować. Bierzemy łyżki, wiadomo i... bijemy się na niby?
Butelka – zadanie lub wyzwanie – no to klasyk, ale zawsze działa. Można powymyślać jakieś głupie zadania i się pośmiać. Albo wyzwania, żeby było ciekawiej, nie?
Czekolada – to raczej nie zabawa, a nagroda! Po tych wszystkich wygłupach trzeba się przecież nagrodzić.
Gazetowa wojna – to chyba podobne do tej z gazetami, tylko że tu się rzuca gazetami w siebie. Trzeba uważać na oczy!
Głuchy telefon pokazywany – o kurde, to musi być niezły mindfuck! Ciekawe, co z tego wyjdzie.
Hasło – trzeba zgadywać hasła, no co tu dużo gadać. Kto zgadnie ten wygrywa i dostaje tą czekoladę!
No i co ty na to? Mam nadzieję, że coś ci się spodoba. A wiesz, co jeszcze mi wpadło do głowy? Możecie na przykład zagrać w kalambury, ale w wersji tylko dla dwojga. To zawsze jest śmieszne, zwłaszcza jak ktoś słabo rysuje. Albo możecie poukładać puzzle! Takie na 1000 elementów. Serio, to może być niezła zabawa, jak się razem kombinuje, gdzie który element pasuje. Aaa i jeszcze coś! Możecie zrobić sobie wieczór filmowy! Tylko nie jakieś romansidła, ale komedie! Żeby się pośmiać do łez. No dobra, to tyle na teraz. Jak coś mi jeszcze przyjdzie do głowy, to dam znać.
- Ile zarobiła Taylor Swift za trasę?
- Gdzie w Polsce spala Taylor Swift?
- Jak ugotować golonkę, żeby była miękka?
- Jak najlepiej przyrządzić surowy boczek?
- Jaki jest średni czas pokonania 1 km?
- Czy sprzęt na raty obniża zdolność kredytową?
- Ile kalorii mają 2 pierogi z kapustą?
- Jakie są sprawdzone biura podróży?
- Ile idzie przelew euro na konto walutowe?
- Czy warto jechać do Egiptu w styczniu?
Skomentuj odpowiedź:
Dziękujemy za Twoją opinię! Twój komentarz pomaga nam ulepszać odpowiedzi w przyszłości.