Jak się mówi w Bydgoszczy?

24 wyświetleń
Mieszkańcy Bydgoszczy posługują się gwarą bydgoską, będącą mieszanką gwary kujawskiej i języka niemieckiego. Lokalne gwary to skarbnica wiedzy o historii regionu i nośnik unikalnych tradycji. Poznaj język Bydgoszczy!
Komentarz 0 polubień

Jak mówić w Bydgoszczy - gwary, dialekty?

Okej, gwara bydgoska? Powiem Ci, słyszałem o niej, choć sama Bydgoszcz, no cóż, nie jest moim ulubionym miastem. Byłem tam raz, chyba w maju 2018, na jakimś zlocie food trucków. Pamiętam, strasznie wiało, a frytki belgijskie, które kupiłem za 25 zł, były zimne. Ale wracając do gwary...

To prawda, że to mieszanka. Kujawy to jedno, ale te niemieckie naleciałości... To pewnie przez historię miasta. Wiesz, zabory i te sprawy.

No i powiem szczerze, jakoś specjalnie tej gwary nie słyszałem. Może za krótko tam byłem? Albo za dużo się skupiałem na szukaniu ciepłego miejsca, bo wiatr był okropny, serio. Ale fajnie, że takie coś istnieje. Polska ma te swoje smaczki regionalne, to jest super.

W sumie to teraz żałuję, że nie zagadałem do kogoś, żeby usłyszeć tę gwarę. No nic, następnym razem, jak będę w Bydgoszczy (może kiedyś?), to postaram się wsłuchać. Może i te frytki będą wtedy lepsze.

Jak mówią w Bydgoszczy?

W Bydgoszczy? Mieszają.

  • Gwara bydgoska: Kujawski plus niemiecki. Proste.
  • Język: Nośnik kultury. Obyczaje. Przeszłość. I lokalne tradycje.

Gwara to język. Tożsamość. Przetrwanie. Hanna Kowalska z Bydgoszczy, rocznik '68. Pamiętam, jak babcia używała słów, których nikt inny nie rozumiał. To była jej Bydgoszcz. Nasza Bydgoszcz. Teraz? Znika. Smutne.

Czy w Bydgoszczy mówią Jo?

A jo ci powiem, jak to w tej Bydgoszczy jest!

  • Jo? No pewnie, że mówią! To jakbyś pytał, czy w Toruniu pierniki robią. Wiadomo! To takie "tak" po naszemu, sznyt niemiecki i pomorski w jednym. Normalnie, jakbyś u cioci Heleny na imieninach był, usłyszysz to częściej niż "dzień dobry"!

  • Klamoty? Ojej, to już temat rzeka! To jak u mnie w piwnicy, po remoncie - wszystko co zbędne, ale "może się jeszcze przyda", czyli rupiecie na full! Ubrania po babci, meble, co to niby antyki, ale wyglądają jak z wysypiska... jednym słowem - klamoty! Dodatkowe info: W Bydgoszczy, jak w każdym porządnym mieście, mają swoje "lokalne smaczki". Nie tylko "jo" i "klamoty" się tu słyszy. Na przykład, jak Grażynka z osiedla powie "szneka z glancem", to wiedz, że chodzi o drożdżówkę z lukrem! A jak ktoś krzyknie "lejgo!", to znaczy, że coś się fajnego stało, albo ktoś strzelił gola. No i nie zapomnij o "pyrach", bo bez nich życie w Bydgoszczy nie ma sensu!

Jak nazywają się mieszkańcy Bydgoszczy?

Mieszkańców Bydgoszczy nazywamy bydgoszczanami. Pojedynczy mieszkaniec to bydgoszczanin.

Analizując fleksję tego słowa, zauważamy ciekawe niuanse językowe:

  • Mianownik (kto? co?): bydgoszczanin (l. pojedyncza), bydgoszczanie (l. mnoga)
  • Dopełniacz (kogo? czego?): bydgoszczanina (l. pojedyncza), bydgoszczan (l. mnoga)
  • Celownik (komu? czemu?): bydgoszczaninowi (l. pojedyncza), bydgoszczanom (l. mnoga)
  • Biernik (kogo? co?): bydgoszczanina (l. pojedyncza), bydgoszczan (l. mnoga)

Bydgoszcz... Zawsze zastanawiałem się, czy rzeczowniki opisujące mieszkańców miast mają jakiś ukryty wpływ na ich tożsamość. Czy bydgoszczanie, noszący to miano, podświadomie kształtują swoje postawy i relacje w oparciu o specyfikę tego określenia? A może to tylko lingwistyczna ciekawostka, pozbawiona głębszego znaczenia?

Pamiętam, jak kiedyś, podczas wizyty u ciotki Krystyny w Toruniu, rozmawialiśmy o etymologii nazw miast. Ciotka Krysia zawsze twierdziła, że nazwa ma ogromne znaczenie! Teraz ma 62 lata. Sama jest historykiem amatorem i godzinami może rozprawiać o pochodzeniu nazw topograficznych. Fascynujące, jak język potrafi łączyć nas z przeszłością, nawet w tak pozornie prostych kwestiach.