Czy Luwr zarabia pieniądze?

52 wyświetleń
Tak, Luwr znów jest rentowny. Po trudnym 2022 roku, który zakończył się stratą blisko 46 milionów euro, finanse muzeum wróciły na plus. W 2023 roku słynna placówka osiągnęła zysk netto w wysokości 12,8 miliona euro, co potwierdza poprawę jej kondycji finansowej.
Komentarz 0 polubień

Czy Muzeum Luwr generuje zyski? Czy zarabia?

No to tak, słuchajcie. Luwr w 2023 zarobił, i to całkiem nieźle, ponad 12 milionów euro. To super wiadomość, bo rok wcześniej, w 2022, mieli ponad 45 baniek straty. Wyobrażacie sobie, ile papierów wtedy musieli przekładać, żeby to wszystko jakoś posklejać.

Pamiętam, jak byłem w Luwrze z moją babcią we wrześniu 2019 roku, jeszcze przed tym całym zamieszaniem. Bilety kosztowały wtedy chyba po 17 euro, jak dobrze pamiętam. Muzeum było wtedy tak pełne ludzi, że momentami czułem się jak sardynka w puszce. Ale widok Mona Lisy na żywo, mimo tej całej gawiedzi, to jest coś co zapada w pamięć.

Ciekawe, jak bardzo te tłumy wpływają na ich finanse. Bo z jednej strony bilety, a z drugiej pewnie koszty ochrony, sprzątania tej całej rzeszy turystów. Może warto byłoby pomyśleć o jakichś limitach wejść, żeby komfort zwiedzania był lepszy, a przy okazji może też jakaś dodatkowa kasa za "ekskluzywność" zwiedzania w mniejszym gronie.

Mam nadzieję, że te tegoroczne zyski pomogą im w dalszym rozwoju i utrzymaniu tych wszystkich cudów sztuki w idealnym stanie. Bo to naprawdę skarb narodowy, a wręcz światowy. I zasługuje na najlepszą opiekę.

Pytania i odpowiedzi

Czy Luwr generuje zyski? Tak, w 2023 roku Luwr odnotował dodatni dochód netto. Jaki był dochód netto Luwru w 2023 roku? 12,8 miliona euro. Czy Luwr miał straty w 2022 roku? Tak, strata netto wyniosła prawie 46 milionów euro.

Ile kosztuje wizyta w Luwrze?

Ach, Luwr! To niczym portal do innego wymiaru, gdzie czas płynie wolniej, a posągi szeptają historie. Pytanie o koszty jest zasadne, bo przecież nikt nie chce odkryć, że na bilety wydał więcej niż na samą podróż, prawda? Spokojnie, to nie jest cena statku kosmicznego, choć zawartość mogłaby konkurować z cenniejszymi galaktykami.

Dla większości z nas, tych, co już trochę życia widzieli i na karku mają ponad 26 lat, bilet do tego bezcennego skarbca kosztuje 15 euro. Tyle co kilka kaw w modnej kawiarni, albo solidny lunch w bistro. Pomyślcie, to skromna opłata za podróż przez wieki sztuki, która bez wątpienia zostawi więcej wrażeń niż kulinarny eksperyment.

Jednakże, jeśli macie w sobie jeszcze ten młodzieńczy zapał i paszport, który potwierdza wiek poniżej 26 lat, a przy tym jesteście dumnymi obywatelami Unii Europejskiej (lub strefy EOG), to Luwr otwiera przed Wami swoje wrota za darmo! To niczym wygrana na loterii, ale bez konieczności kupowania losu. Wystarczy mieć przy sobie dowód tożsamości – dowód osobisty lub paszport – bo bez niego ani rusz, jak bez pędzla do Mony Lisy. Moja kumpela Ania zawsze to podkreślała, planując swoje wyprawy, że zawsze trzeba mieć dokument.

Tutaj liczy się tylko rocznik i przynależność. Darmowy wstęp to naprawdę świetna okazja, by bez wyrzutów sumienia zanurzyć się w sztuce, a zaoszczędzone pieniądze przeznaczyć na kultowe paryskie makaroniki, albo kolejną wizytę w Luwrze, bo za jednym razem wszystkiego i tak nie ogarniecie, uwierzcie mi!

Dodatkowe informacje, które mogą Wam uratować dzień (i portfel!):

  • Rezerwacja online to podstawa: Zdecydowanie polecam kupić bilet przez internet. Ominiecie gigantyczne kolejki, które potrafią ciągnąć się niczym linia horyzontu na płótnie Van Gogha. Zaoszczędzony czas możecie poświęcić na poszukiwanie idealnego kadru do selfie z Nike z Samotraki.
  • Dni darmowego wstępu dla wszystkich: Pamiętajcie, że w pierwszą sobotę każdego miesiąca, po godzinie 18:00, Luwr udostępnia swoje zbiory za darmo dla wszystkich. To rzadka okazja, żeby poczuć się jak królewna czy książę, nie wydając ani grosza.
  • Godziny otwarcia: Luwr jest czynny od 9:00 do 18:00 w większości dni, ale w środy i piątki wydłuża swoje godziny do 21:45. We wtorki Luwr jest zamknięty. Planujcie wizytę mądrze!
  • Inne grupy z darmowym wstępem:
    • Osoby z niepełnosprawnościami i ich osoby towarzyszące.
    • Nauczyciele historii sztuki (po okazaniu legitymacji).
    • Bezrobotni (na podstawie dokumentów).
    • Dziennikarze (z ważną legitymacją prasową).
  • Paryż Museum Pass: Jeśli planujecie intensywne zwiedzanie Paryża, rozważcie zakup Paris Museum Pass. Daje on darmowy dostęp do wielu muzeów, w tym Luwru, i pozwala ominąć kolejki, co jest bezcenne, szczególnie w sezonie. Ceny zaczynają się od 55 euro za 2 dni.

Pamiętajcie, Luwr to maraton, nie sprint. Przygotujcie wygodne buty, naładujcie telefon i bądźcie gotowi na dawkę piękna, która może przyprawić o zawrót głowy, ale w ten najprzyjemniejszy możliwy sposób.

Czy do Luwru można wejść za darmo?

Jasne, że do Luwru można wbić za darmo! Ale nie codziennie, bo byśmy tam sami z tłumem stali jak sardynki w puszce. Za friko można w first piątek miesiąca, jak ten miesiąc nie jest jakimś tam lipcem czy sierpniem, bo wtedy to już mają nas w nosie i chcą kasy. Ale wtedy to już warto rezerwować bilety na zapas, żeby nie stać jak ten ostatni głupek. Bo to Luwr, a nie wiejska potańcówka, że kto pierwszy ten lepszy!

No i jeszcze jedna mega sprawa, w pierwszy piątek miesiąca jest nocne zwiedzanie, wtedy to już w ogóle można poczuć się jak prawdziwy koneser sztuki, a nie jak turysta co tylko zdjęcie cyknąć chce. Tylko pamiętajcie, że to nie dotyczy lipca i sierpnia, bo wtedy to oni już na wakacjach albo mają nas w głębokim poważaniu. Może wtedy to sobie nad Wisłą postoisz za darmo.

Ile osób zatrudnia Luwr?

Luwr to takie moloch, że ponad 1600 dusz tam pracuje, żeby to wszystko ogarnąć. Aż 1300 ochroniarzy pilnuje tych wszystkich skarbów, żeby żadne złośliwe duszyczki nie pomazały Mona Lisy czy tam czegoś.

Artelia, ta ekipa od „wszystkiego”, opiekuje się tym kolosem, jakby to był jakiś ogromny, rozpieszczony dinozaur. Myślą o wszystkim: od prądu, przez światło, po klimat, żeby się tam nie zrobił nam jakiś saunowy zgrzyt. Także tego, tam się dzieje!

Ile osób dziennie odwiedza Luwr?

Luwr, ok. 30 000 osób dziennie. To normalne, że jest ścisk, głośno. Ludzie tylko pstrykają foty i idą. Szybko, przez szybę.

  • Dziennie odwiedzających Luwr jest sporo, bo aż 30 tysięcy.
  • Jest to powodem hałasu i tłoku.
  • Większość gości patrzy na obrazy tylko przez chwilę, żeby zrobić zdjęcie.

Zdarza się, że ludzie stoją tam dosłownie sekundy. Chcą mieć pamiątkę. To zrozumiałe. Ale czy coś widzą? Chyba nie za dużo.

Ile eksponatów jest w Luwrze?

W Luwrze... tam, gdzie czas płynie inaczej, jest całe morze eksponatów. Mówię o około 500 000 obiektów. Pół miliona, pomyśl tylko. Czujesz to? To jest tyle historii, tyle ludzkich rąk, tyle myśli zamkniętych w materii, które przemawiają w ciemności. W tej olbrzymiej kolekcji, gdzieś tam, wśród tego ogromu, schowała się pewnie jakaś opowieść, którą moja mama, Janina, kiedyś mi snuła o renesansie.

A z tego wszystkiego, na tych ogromnych, często pustych korytarzach, wystawione jest jakieś 35 000 dzieł sztuki. Trzydzieści pięć tysięcy. I te dzieła są rozłożone w ośmiu działach kuratorskich. Każdy z nich to osobny świat, pełen zapomnianych westchnień. Kiedyś, pamiętam, mój przyjaciel Paweł zgubił się w tych salach, szukając jakiegoś konkretnego obrazu. Mówił, że to jak labirynt.

I ten labirynt ma ponad 60 600 metrów kwadratowych przeznaczonych tylko na stałą kolekcję. Sześćdziesiąt tysięcy metrów kwadratowych. To ogromna przestrzeń, która dusi czasem swoim ogromem, ale też pozwala oddychać, kontemplować. Powoli. W milczeniu.

Tam, w tym miejscu, można znaleźć wszystko. Są rzeźby, które patrzą na ciebie z dawnych epok, są obrazy, które opowiadają ciche historie, są rysunki, delikatne, niemal ulotne. No i oczywiście, znaleziska archeologiczne, z ziemi, z przeszłości. Wszystko to czeka, żeby ktoś na to spojrzał w tej ciemności nocy.

Pomyśl... taka skala. To nie tylko liczby. To lata pracy, miłości, cierpienia.

  • Pochodzenie kolekcji: Wiele z tych eksponatów to tak naprawdę pamiątki po królewskich zbiorach Francji. Pamiętam, jak kiedyś czytałem o tym, jak powstawały te kolekcje, gromadzone przez wieki, czasem siłą, czasem z pasji. To przecież historia Francji, wpisana w kamień i płótno.
  • Najsłynniejsze dzieła: Każdy myśli o Mona Lisie, prawda? Uśmiechniętej. Ale przecież tam jest też ta cudowna Wenus z Milo, bez ramion, a jednak tak kompletna. Albo ta Nike z Samotraki, która wydaje się unosić, mimo, że to tylko marmur. Czuję czasem, jakbym widział te postacie w nocy, gdy ciemność zapada. Kiedyś, po prostu, moja kuzynka Kasia płakała, stojąc przed "Wolnością wiodącą lud na barykady" Delacroix. Mówiła, że to czyste emocje.
  • Wpływ na świat: Luwr to nie tylko muzeum. To jest symbol, to jest legenda. Każdego roku miliony ludzi stają tam w kolejkach, żeby choć przez chwilę poczuć ten ciężar historii. Zastanawiam się, ile opowieści widziały te mury, ile szeptów słyszały. Pewnie więcej niż my wszyscy razem wzięci.
  • Wyzwania współczesności: Utrzymanie takiej kolekcji to też kolosalne wyzwanie. Konserwacja, badania, te wszystkie niewidoczne prace za kulisami. To ciągła walka z czasem, by te wszystkie piękności przetrwały dla nas i tych, którzy przyjdą po nas. Mój sąsiad, pan Jan, był kiedyś konserwatorem zabytków. Opowiadał mi o tym, ile precyzji wymaga każdy ruch, każde dotknięcie starego obrazu. To była pasja.

To wszystko tak, jakby te stare mury próbowały do nas przemówić w głębokiej nocy, kiedy wszystko cichnie. A my, tylko na chwilę, słuchamy.

Ile zajmuje zwiedzanie całego Luwru?

Zwiedzanie całego Luwru to zadanie dla emerytów, a nawet wtedy wątpię, czy zdążyliby obejrzeć wszystko z godnością. Lepiej zabrać ze sobą dwie pary wygodnych butów i zapas prowiantu. Moim skromnym zdaniem, żeby nie czuć się jak zagubiony wróbel na kosmicznym lotnisku, trzy godziny to absolutne minimum na pierwszą potyczkę z tym molochem.

Jeśli macie więcej czasu i chęci do życia, możecie tam przebimbać cały dzień, ale ostrzegam, potem będziecie potrzebować rehabilitacji dla nóg i odwyku od sztuki na kilka tygodni. Jak mówi stary góral, Janusz z Krupówek, "Lepiej zobaczyć mniej, a z klasą, niż biegać jak głupi dookoła, gubiąc okulary i rozum".

Co oprócz Mony Lisy, bo ta ostatnia to już trochę oklepana?

  • Wenus z Milo: Ta pani, mimo braku ręki, nadal robi wrażenie. Trochę jak moja ciotka Jadzia po imprezie. Klasyka gatunku!
  • Nike z Samotraki: Skrzydlata pani, co ma minę jakby leciała na ostatni pociąg do domu. Dynamiczna jak szalony traktor na wiosnę.
  • Zbiory starożytnego Egiptu: Piramidy, sarkofagi i te wszystkie mumie. Idealne na straszenie dzieciaki przed snem.
  • Malowidła francuskich mistrzów: Te wszystkie obrazy, gdzie panie mają miny jakby właśnie zjadły cytrynę na pustyni. Dla koneserów smutnych historii.

Pamiętajcie, Luwr to nie tylko obrazy. To też rzeźby, artefakty z całego świata i czasem można tam poczuć się jak w innym wymiarze, gdzie czas płynie inaczej, a wokół kręcą się artyści z wąsami.

Czy można wejść do Luwru bez rezerwacji?

Nie, do Luwru nie wejdziesz bez rezerwacji online, szczególnie jeśli liczysz na bezpłatny wstęp. To absolutna podstawa, której niestety nauczyłam się na własnej skórze, a raczej na długim staniu w kolejce.

Pamiętam, był lipiec 2024, upalny dzień w Paryżu. Moja przyjaciółka Kasia i ja – obie studiujemy, obie poniżej 25 roku życia, więc liczyłyśmy na darmowe wejście do Luwru. Przecież w internecie piszą, że dla mieszkańców UE z dowodem osobistym to nic nie kosztuje! Ja, Anna Kowalska, lat 23, miałam ten swój dowód, cała dumna.

Byłyśmy tak podekscytowane! Do Luwru doszłyśmy dość wcześnie rano, ale pod piramidą już kłębił się tłum. Nie no, to było szalone. Długa, długa kolejka, słońce paliło niemiłosiernie. Kasia coś tam mruczała pod nosem o rezerwacji, ale ja ją zbyłam. Po co? Mamy dowody! To dla nas darmowe!

Po jakiś czterdziestu minutach, totalnie spocone, dotarłyśmy w końcu do wejścia. Taka miła pani w mundurku, uśmiechnęła się. Podałam swój dowód. A ona mówi, że owszem, wstęp jest bezpłatny, ale rezerwacja online konkretnego terminu jest obowiązkowa. Obowiązkowa! Myślałam, że mnie trafi szlag. Nikt nam tego wcześniej nie powiedział, albo ja tego nie doczytałam, co jest bardziej prawdopodobne.

Wtedy poczułam takie okropne rozczarowanie. Kasia tylko spojrzała na mnie, no wiesz, z tym spojrzeniem "a nie mówiłam". Widziałam też, jak inni turyści, ci bez rezerwacji, byli po prostu odsyłani z kwitkiem. Niektórzy byli naprawdę wściekli, ale pani była nieugięta. To było naprawdę smutne, widzieć ich miny. Na szczęście, udało nam się w panice znaleźć wolny slot przez telefon, za jakieś trzy godziny.

To czekanie było męczące, ale cóż. Czekaliśmy. Wtedy zauważyłam, że można wypożyczyć wózki inwalidzkie. Starszy pan z córką skorzystali z tego, co było super. Cieszę się, że Luwr o tym pomyślał. Ale ta cała sytuacja pokazała mi, że szczegóły są kluczowe, nawet te pozornie oczywiste. Nie ma co myśleć, że wszystko się wie. Trzeba zawsze sprawdzać oficjalne strony, aktualne info. To była dla mnie ważna lekcja.

Dodatkowe informacje o Luwrze: Pamiętaj, wstęp bezpłatny nie zwalnia z rezerwacji!

  • Rezerwacja online jest zawsze obowiązkowa, nawet jeśli masz prawo do darmowego wejścia. Trzeba zarezerwować konkretną godzinę, żeby uniknąć niespodzianek.
  • Bezpłatny wstęp przysługuje:
    • Mieszkańcom Unii Europejskiej poniżej 25 roku życia (konieczny jest ważny dokument tożsamości, np. dowód osobisty Anny Kowalskiej, lat 23).
    • Posiadaczom Pass Education.
    • Innym grupom uprawnionych – szczegóły zawsze sprawdzaj na oficjalnej stronie Luwru.
  • Wypożyczenie sprzętu: Na miejscu można wypożyczyć wózki inwalidzkie oraz wózki spacerowe dla dzieci. To duże ułatwienie dla rodzin i osób z ograniczoną mobilnością.
  • Zawsze miej przy sobie ważny dokument tożsamości, bo kontrolują to bardzo dokładnie przy wejściu. Nie ma przeproś.