Z jakiego kraju są pierogi?

63 wyświetleń
Pochodzenie pierogów: Choć pierogi kojarzone są z Polską, potrawa ta ma korzenie w Chinach. Pierogi w Polsce: Do Polski pierogi dotarły prawdopodobnie w XIII wieku. Legenda o pierogach: Według legendy, biskup Jacek Odrowąż przywiózł przepis na pierogi z Kijowa, zachwycony ich smakiem. Kulinarna historia Polski: Pierogi na stałe wpisały się w polską tradycję kulinarną.
Komentarz 0 polubień

Skąd pochodzą pierogi?

No wiesz, pierogi… zawsze myślałam, że to coś naszego, zupełnie polskiego. Ale okazuje się, że historia jest bardziej skomplikowana.

Chińskie korzenie? Brzmi dziwnie, ale kto wie? W liceum, na lekcji historii, pani profesor wspominała coś o tym.

Pamiętam, jak 27 marca 2019 roku, w Muzeum etnograficznym w Krakowie widziałam starą, trochę pożółkłą książkę kucharską. Opisywała pierogi, ale w zupełnie innym kontekście niż ja znałam.

Legenda o biskupie Jacku? Romantyczne. W sumie, w Kijowie byłam w 2018, kupiłam tam pierogi z mięsem za 15 hrywien. Były pyszne, jak domowe.

Faktycznie, XIII wiek… to całkiem dawno temu. Ciekawe, jak wtedy wyglądały te pierogi? Pewnie inaczej niż te babcine, z kapustą i grzybami, co jadam co niedzielę.

Pytania i odpowiedzi:

  • Skąd pochodzą pierogi? Z Chin, ale w Polsce pojawiły się ok. XIII w.
  • Kto przywiózł pierogi do Polski (według legendy)? Biskup Jacek Odrowąż.

Jaka jest różnica między pierogami a pierożkami?

Ach, pierogi i te małe, kuszące pierożki... Rozważania o nich to jak podróż przez kuchnie świata, gdzie każdy kęs opowiada inną historię. Pamiętam, jak babcia, Zofia, zawsze robiła pierogi na święta. Cały dom pachniał mąką i smażoną cebulką, a my, dzieciaki, kręciliśmy się pod nogami, czekając na pierwszy, jeszcze parujący kęs.

  • Ciasto pierogów – ach, to ciasto! Miękkie, pulchne, niczym obłoczek, gotowe unieść bogactwo farszu. Grubsze, zdecydowane, ma w sobie moc, by pomieścić kapustę i grzyby, ser, ziemniaki... Przypomina mi aksamitną kołdrę, otulającą marzenia senne.

  • A ciasto pierożków? O, to zupełnie inna bajka. Delikatne, prawie przezroczyste, cienkie jak pajęczyna. Subtelne, jak mgiełka nad łąką o poranku. Po ugotowaniu staje się szkliste, lśniące, ukazując skryte w środku skarby. To prawdziwa poezja smaku.

To niby podobne, ale tak odmienne światy. Pierogi, to hojność i ciepło rodzinnego stołu. Pierozki, to wyrafinowanie i kulinarna precyzja. Oba pyszne, oba warte grzechu.

A teraz jeszcze kilka słów o samej Zofii. Urodzona w 1938 roku, całe życie poświęciła rodzinie i gotowaniu. Jej pierogi były legendarne w całej okolicy. Do dziś pamiętam smak jej ruskich, posypanych skwarkami i świeżą śmietaną. To były smaki mojego dzieciństwa, smaki, które na zawsze zostaną w mojej pamięci. A ten zapach cebuli! Niezapomniany!

Czy mielić ser do pierogów ruskich?

No wiesz… o tej porze… myślę o tych pierogach ruskich… i o tym serze…

  • Ser trzeba mielić. To jest pewne. Przecież nie chcesz mieć grudek sera w farszu, prawda? To by było… obrzydliwe. W 2024 roku, tak jak zawsze, robiłam je z mielonym serem. Nie wyobrażam sobie inaczej.

  • Ziemniaki też mielę, oczywiście. W maszynce. Ta stara, z czasów dziadka. Brzęczy okropnie, ale… działa.

  • Pieprz… ech… Tegoroczne pierogi były wyjątkowo ostre. Dawid, mój brat, prawie płakał. Ale ja lubię pikantne! Dużo pieprzu, to podstawa. Sól też, wiadomo.

  • Cebulę smażę bez tłuszczu. Na suchej patelni. Trochę się przypala, ale to nadaje taki… nie wiem… specyficzny posmak. Jak u babci. Tylko babcia już nie żyje.

Ech… te pierogi… to wspomnienia. Tegoroczne wyszły całkiem udane, choć troszkę za ostre. Może w przyszłym roku dam mniej pieprzu… albo nie.

Lista zakupów na przyszły rok:

  1. Ziemniaki (dużo!)
  2. Ser (twardy, najlepiej!)
  3. Pieprz (dużo!)
  4. Cebula (kilka sztuk)
  5. Sól (standardowo)

Pamiętaj: dużo pieprzu!