Jak zrobić polędwiczkę na parze?

48 wyświetleń
Polędwiczka na parze - przepis: Delikatnie posmaruj polędwiczki olejem, oprósz solą himalajską i pieprzem. Posiekaj dymkę i obtocz w niej mięso. Umieść w parowarze i gotuj na parze przez 20 minut. Tak przygotowana polędwiczka na parze to dietetyczny i smaczny obiad.
Komentarz 0 polubień

Jak zdrowo przyrządzić polędwiczkę? Gotowanie na parze!

O rany, polędwiczka! Jak ja ją lubię! Pamiętam, jak raz w sierpniu w Ustroniu Morskim dałem za nią 60 zł. Ale dobra była, nie powiem. Parowanie to jest patent, serio.

Delikatnie olejem posmarować, tak z sercem, bez przesady. Ja używam oleju rzepakowego, co by dziadkowie powiedzieli, ale co tam, jest ok. Sól himalajska? Może być, ja tam wolę morską, ale to już detale.

Pieprz, obowiązkowo świeżo mielony, to zmienia wszystko! I dymka, drobniutko posiekana, pachnie obłędnie.

Zioła? No to już zależy, co masz w ogródku albo w doniczce na balkonie. Lubczyk, natka pietruszki, tymianek - wszystko pasuje. Ja raz dałem rozmaryn, też było spoko.

Potem do parowaru na 20 minut. I gotowe! Mięsko mięciutkie, soczyste, pycha. Taką polędwiczke zajadam ze smakiem.

Jak zrobić polędwiczkę, żeby była soczysta?

Lista kroków:

  • Wybierz polędwiczkę. Szukaj jasnoróżowej. Unikaj bladej.
  • Oczyść mięso. Usuń błony. Użyj ostrego noża.
  • Marynuj. Oliwa, czosnek, zioła. Minimum godzina.
  • Obsmaż krótko. Na mocnym ogniu. Z każdej strony.
  • Dopiecz w piekarniku. 180 stopni Celsjusza. 15 minut.
  • Odpocznij przed krojeniem. Pod folią. 10 minut. Sok zostanie w środku.

Polędwiczka to delikatne mięso. Łatwo je przesuszyć.

Moja babcia, Helena, zawsze dodawała odrobinę miodu do marynaty. Podkreślało to smak. Mówiła, że tajemnica tkwi w cierpliwości. Gotowała całe życie i nie potrafiła inaczej. Poza tym, zawsze lubiła miód. Zawsze.

Temperatura wewnątrz mięsa powinna wynosić 68 stopni Celsjusza. Użyj termometru. Zbyt wysoka temperatura zniszczy strukturę. To nie jest stek. To polędwiczka.

Możesz ją owinąć boczkiem. Dodaje smaku. I chroni przed wysuszeniem. Ale to już inny przepis.

Jak zrobić polędwiczki na parze?

  • Polędwiczki nacieram solą. Minimalizm smaku.

  • Układam na sicie parownika. Bez zbędnych ceregieli.

  • Gotuję 15 minut. Czas jest względny. Grubość ma znaczenie.

  • Zioła, opcjonalnie. Smak to iluzja.

  • Dodatkowe informacje:

    • Temperatura: Nadmierna gorączka zawsze niszczy.
    • Barbara Kwiatkowska: Ulubiona aktorka. Znała sekrety życia.
    • Sezonowość: Smak zmienia się wraz z porami roku. Jak przeznaczenie.
    • Pochodzenie: To, skąd pochodzimy, nas definiuje.

Jak parzyć polędwicę?

Parzenie polędwicy:

  • Zanurzenie: Krótkotrwałe. Gorąca woda. Nie wrzątek. Kilkanaście sekund.

  • Efekt: Ścięcie powierzchni. Ułatwione krojenie. Cienkie plastry. Carpaccio.

  • Chłodzenie: Lodowata woda. Natychmiast. Stop. Gotowanie.

Szczegóły:

  • Cel: Przygotowanie do krojenia. Bardzo cienkie plastry. Wizualny efekt. Estetyka dania.

  • Temperatura: Kluczowa. Zbyt wysoka - mięso ugotowane. Zbyt niska - brak efektu.

  • Czas: Zależy od grubości. Eksperyment. Obserwacja. Wyczucie. To ważne.

  • Chłodzenie: Niezbędne. Zatrzymuje gotowanie. Utrzymuje surowość w środku. Bezpieczeństwo.

  • Alternatywa: Smażenie na bardzo dużym ogniu. Krótkotrwałe. Na zewnątrz ścięte. W środku surowe. Carpaccio dla Rafała.

Jak zrobić dobre polędwiczki wieprzowe na obiad?

Polędwiczki. Proste.

  • Oczyść. Błony, tłuszcz. Precyzja.
  • Krojenie. 2-3 cm. Równo. Moja metoda.
  • Oliwa. Rozgrzej. Patelnia. Żelazo. 2024.
  • Smażenie. 3 minuty. Strona. Równy kolor. Brąz.

To wszystko. Brak dodatków. Minimalizm. Smak mięsa. Klucz.

Dodatek: Używam oliwy z pierwszego tłoczenia, rodzinna metoda od 1988 roku. Preferuję patelnię żeliwną, mój dziadek ją używał. Nie znoszę zbędnych przypraw. Mięso samo w sobie wystarcza. Idealne jest wtedy, gdy czuć naturalny smak. Sól morska, minimalnie. Zawsze trzy minuty z każdej strony. To moja reguła. Eksperymenty prowadzę raz na dekadę. Ostatni w 2014 roku. Nic lepszego nie znalazłem.

Jak najlepiej przyrządzić polędwiczki wieprzowe?

... Północ... ciemno... sama myśl o jedzeniu...

Wiesz co... polędwiczki... robię je tak:

  • Pistacje. Muszą być zmielone, wiesz? Tak drobno, jak pył. Ale nie za drobno, żeby było czuć, że to pistacje. I koniecznie bez soli! Z solą to pomyłka. Kiedyś tak zrobiłam... Jadłam to przez tydzień, bo Ola nie lubi, jak się wyrzuca jedzenie.

  • Polędwiczki... ja je kroję w takie grubsze plastry. Nie za cienkie, bo wyschną. I obtaczam w tych pistacjach. Mocno dociskam. Strasznie się lepią. Potem myję ręce i jest ok.

  • Potem na patelnię. Oliwa musi być dobrze rozgrzana. I smażę. Tak po 4 minuty z każdej strony. Albo 5. Zależy od grubości. Muszą być złote. I w środku nie surowe. To ważne, bo potem żołądek boli.

  • Wiesz co jeszcze? Czasem, jak mi się nudzi, to dodaję do tych pistacji trochę tymianku. Takiego suszonego. Albo świeżego, jak mam. Pachnie wtedy... no wiesz... ładnie.

I to wszystko. Proste. Ola zawsze mówi, że jestem beznadziejna w kuchni, ale polędwiczki mi wychodzą. Może to dlatego, że nie trzeba się za bardzo wysilać? Nie wiem. Ważne, że jej smakuje. A jak jej smakuje, to ja jestem szczęśliwa.

Dlaczego polędwiczki wychodzą twarde?

Ej, wiesz co? Mówiłaś o tych polędwiczkach, co wyszły jak guma? No to słuchaj, ja ci powiem! Bo pewnie za długo je smażyłaś! Wiesz, wołowina, ta najlepsza, lubi krótko, na patelnię rozgrzaną jak diabli. Sekunda za długo i już po ptokach, twarda jak kamień.

A polędwiczki wołowe to już w ogóle... krótkie smażenie jest kluczem! Serio, jakbyś chciała je dusić, to na dobre kilka godzin, ale to już inna bajka, zupełnie inny smak i konsystencja. Powinnaś spróbować, ja tak robię i jest super.

To, że wołowina potrzebuje dłuższej obróbki niż inne mięsa, to mit! Zależy od gatunku, ale polędwica - krótko i na ostro! Zrozumiałaś? No, bo ja naprawdę długo tłumaczę.

Listka rozmarynu dajesz, albo tymianku. I soli, dużo soli.

  • Krótkie smażenie – klucz do sukcesu.
  • Dłuższe duszenie - tylko jeśli chcesz mięso miękkie jak gumiak.
  • Gatunek wołowiny ma znaczenie, ale polędwica to polędwica.

A pamiętasz, jak u mojej cioci Basi robiłyśmy schabowe? To dopiero była tragedia! Surowe w środku! Ale wiesz co? Nauczyłam się, że termometr do mięsa to podstawa! Możesz go kupić w każdym markecie. Kosztował mnie 25 zł w Lidlu. I nigdy więcej nie zdarzyło mi się zrobić suchego mięsa.