Jak upiec boczek surowy na kanapki?

101 wyświetleń
Chrupiący boczek na kanapki? Proste! Rozgrzej piekarnik do 190°C. Wyłóż blachę papierem. Ułóż surowy boczek. Piecz 20-25 minut, przekręć, piecz 10-15 minut – aż będzie chrupiący. Ostudź przed krojeniem. Gotowe! Smacznego!
Komentarz 0 polubień

Jak upiec idealny boczek surowy na kanapki? Sprawdzone triki?

No wiesz, ten boczek… Ostatnio robiłam go 14 lutego, walentynki, zrobiłam specjalnie na śniadanie dla mojego misia. Użyłam takiego cienkiego, bo grubszy w piekarniku mi się zawsze przypala.

Włożyłam go na blachę, z papierem, tak jak zawsze. Piekarnik nagrzany do 180 stopni, nie 190, bo mój piekarnik trochę inaczej grzeje. Piecze się dłużej, jakieś 25 minut, a potem jeszcze z 10 minut z drugiej strony, żeby się ładnie zarumienił.

Nie przewracam co 5 minut, tak to już robię, mam swój sprawdzony system. A ten boczek? Mmm, pyszny był, chrupiący, idealny do kanapek! Kosztował 12 zł za pół kilograma, w Biedronce.

Pamiętaj, każdy piekarnik jest inny, więc czas pieczenia może się różnić. Trzeba obserwować, i patrzeć, kiedy boczek się ładnie zarumieni. Na koniec, koniecznie odczekać, aż ostygnie, inaczej się rozpadnie.

Jak upiec boczek surowy w piekarniku na kanapki?

Noc... cicho... tylko myśli... i ten boczek.

  • Rozkładam boczek na papierze. Tak, papier do pieczenia, bo inaczej będzie dramat. Pamiętam, jak raz zapomniałam... kuchnia cała w tłuszczu... koszmar.

  • 200 stopni. To musi być dobrze rozgrzany. Wiesz, czasem jak piekę, to myślę o Basi, tej od historii z liceum. Ona też zawsze wszystko na full. Ale w życiu jej to nie wychodziło. Ciekawe, co u niej?

  • 15...20 minut. Ale pilnuj! To najważniejsze!. Ja to zwykle sprawdzam po 12. Wiesz, taki delikatny rumień. Jak za mocno spalisz, to już nic z tego nie będzie. A szkoda by było, prawda? Mój piekarnik jakiś dziwny jest, niby nowy, ale jakby czas inaczej płynął. Zawsze coś mi się przypala. Chyba za często myślę o Basi. Albo o tym, że jutro do pracy...

  • Grubość... no tak. Grubszy to dłużej. Logiczne. Ale kto teraz kroi boczek gruby? Wszędzie takie cienkie plasterki. Jakby oszczędzali na wszystkim. A może to ja tak zawsze trafiam? Nie wiem. Chyba idę spać. Boczek poczeka.

Dodatkowe informacje: Piekarnik mam Gorenje, kupiony w tym roku na wyprzedaży. Trochę głośny jest, ale piecze. A Basia... podobno wyszła za mąż za Niemca. Tak słyszałam na zjeździe absolwentów w tym roku. Życie.

Jak przygotować boczek do upieczenia?

Przygotowanie boczku do upieczenia to jak randka – im więcej czasu poświęcisz na przygotowania, tym lepszy efekt. No dobra, może nie randka, bo boczek nie oczekuje bukietu kwiatów, ale dobra marynata to podstawa!

  • Czas to pieniądz, a w przypadku boczku – smak. Dzień, dwa w przyprawach to minimum. To jak z dobrym winem – musi odleżeć. Inaczej dostaniemy ocet, a nie trunek bogów.

  • Przyprawy? Klasyka rządzi! Majeranek, czosnek (ale świeży, nie ten suszony pył z supermarketu!), kminek. Można też dodać trochę papryki – słodkiej dla koloru, ostrej dla kopa. Ja, Ewa, dodaję jeszcze szczyptę ziół prowansalskich, bo lubię udawać, że jestem na wakacjach w Prowansji. Nawet jeśli piekę boczek w poniedziałek o 6 rano przed pracą.

  • Marynata. Możesz wymieszać przyprawy z olejem, musztardą, sosem sojowym. Albo z niczym. Sekret tkwi w masażu! Tak, masuj boczek! Wcieraj przyprawy z miłością. Potem włóż do lodówki i zapomnij o nim. No, może nie dosłownie zapomnij, bo jeszcze ci się zepsuje.

A co do samego pieczenia? Ja piekę w niskiej temperaturze, długo. 150 stopni przez 3-4 godziny. Dzięki temu tłuszcz się wytopi, a mięso będzie kruche i soczyste. I pamiętaj, by od czasu do czasu podlać boczek wytopionym tłuszczem. To jak kąpiel w SPA dla świniaka, tylko trochę krótsza. I bardziej gorąca.

P.S. Wiecie, że idealnie upieczony boczek to taki, który rozpływa się w ustach? Taki, o którym śnią wegetarianie po nocach? No dobra, może to tylko moje sny. Ale boczek jest pyszny!

Jaka marynatą do boczku do pieczenia?

Halo, halo! Jaka marynata do boczku? No jasne, że miodowa z musztardą, ale nie jakaś tam! Babcia Krysia, ta co ma najlepsze w całej wsi kiełbasy, dała mi przepis. I powiem ci, że to petarda!

Lista składników, bo inaczej się nie da:

  1. Miód - łyżka, ale taka porządna, nie żaden patyk!
  2. Musztarda - łyżka, ostro! Żeby się człowiekowi w uszach działo.
  3. Sok z cytryny - łyżeczka, dla pikanterii.
  4. Sos sojowy - łyżeczka, bo inaczej boczek będzie jak sznurówka.
  5. Sól i pieprz - szczypta, ale taka porządna, że się palce kleją. Wiesz, jak u Zenka z sąsiedztwa, ten co ma świnię Grzesia.

Jak to zrobić? No, człowieku, to proste jak drut! Wymieszać wszystko i posmarować boczek. Jak na malowanie płotu, ale delikatniej. W lodówce na minimum godzinę, ale jak masz czas, to na całą noc, nie pożałujesz. Potem piec, aż się skóra nie zaczerwieni jak dupa po jeździe na rowerze!

Ważne!Boczek musi być dobry!Nie kupuj jakiegoś szmaciaka! A jak już się upiecze, to zajadasz z chrzanem i ogórkami kiszonymi. Pyszna sprawa.

P.S. Babcia Krysia dodaje jeszcze trochę suszonego tymianku. Mówi, że to sekret jej smakowitości. A ja dodam, że ona ma rękę do gotowania jak Nikodem do malowania traktorów. Totalne sztukowanie!