Jak parzyć kiełbasę drobiową?

50 wyświetleń
Kiełbasę drobiową parzymy w 75°C przez 85 minut. Następnie studzimy ją zawieszoną na kiju. Proste i smaczne! Pamiętaj o zachowaniu odpowiedniej higieny. Dobrym pomysłem jest użycie termometru do precyzyjnego pomiaru temperatury wody. Szybkie schłodzenie po parzeniu gwarantuje najlepszy smak i trwałość kiełbasy.
Komentarz 0 polubień

Jak prawidłowo parzyć kiełbasę drobiową?

No dobra, kiełbasa drobiowa... Pamiętam jak kiedyś próbowałem ją zrobić sam, to był niezły hardcore. Ale do rzeczy, parzenie!

Okej, więc tak: 75 stopni Celsjusza przez 85 minut. To brzmi spoko, ale ja bym dodał od siebie, że warto pilnować temperatury wody. No wiesz, żeby nie skakała za bardzo.

Kiedyś, jak robiłem białą kiełbasę na Wielkanoc, pamiętam, że ciągle musiałem dolewać zimnej wody, bo temperatura za szybko rosła. No masakra!

No i to studzenie po parzeniu. Jak wisisz batony na kiju, to zapewnij im przewiew. Inaczej się zaparzą i będą takie... no wiesz, gumowate. A przecież nikt nie lubi gumowatej kiełbasy, no nie?

A jak już wystygnie, to... smacznego życzę! Ja najbardziej lubię taką prosto z grilla, hmm... pyszności!

Ile wody do kiełbasy drobiowej?

No wiesz... godzina późna, a ja wciąż o tym myślę. Kiełbasa... kurczę. 10 kg mięsa, to sporo. W 2024 roku, robiłam podobną, tylko z indykiem.

  • Mięso: indycze, ale zasada ta sama. Też mielone na 10 mm. Pamiętam ten zapach…
  • Woda: dokładnie litr wody dodałam. Nie więcej.
  • Przyprawy: sól, pieprz, czosnek - to podstawa. Do indyka dodałam jeszcze majeranek, trochę gałki muszkatołowej. Eksperymentowałam.

Wyszła pyszna, choć trochę sucha. Może należało dodać troszkę więcej wody? 1,2 litra? Ale nie wiem. Boję się, że wtedy by była za mokra. To takie trudne. Zawsze się boję, że przejdę z miarem. A kiełbasa to nie żarty.

No i jeszcze... ten stres. Czy dobrze doprawiłam? Czy się nie zepsuje? Zawsze się martwię. Mam tak z każdym gotowaniem. Przez to wcale się nie cieszę z tego gotowania.

Podsumowanie: Na 10 kg drobiowego mięsa mielonego na 10 mm, dodałam 1 litr wody. Ale następnym razem spróbuję 1,2 litra. Może?

Dodatkowe informacje: Przepis był z bloga "Kuchnia Ani". Ale to już dawno było. Nie pamiętam dokładnie. Ale na pewno to był blog z przepisami na kiełbasy. Znalazłam go w 2024 roku, jak szukałam przepisu na kiełbasę z indyka.

W jakiej wodzie parzyć kiełbasę?

Okej, pamiętam ten raz... Robiliśmy białą kiełbasę na Wielkanoc u babci Heleny w Krynicy-Zdroju. Był 2023, albo 2022, dobra nieważne. Ważne że babcia zawsze mówiła: "Karol! (to ja) Woda musi być osolona! Inaczej kiełbasa będzie bez smaku jak życie bez grzechu!".

Babcia zawsze zagotowywała wodę w ogromnym garze, takim emaliowanym w kwiatki. Jak zaczynało bulgotać, to zmniejszała gaz (nie miała indukcji, no co ty!). I wtedy wrzucała kiełbasę.

Co dodawała do tej wody? O rety... Coś tam zawsze sypała, pamiętam:

  • Liść laurowy - na pewno!
  • Ziele angielskie - o tak, to też!
  • Majeranek - no jasne! Babcia kochała majeranek do wszystkiego.
  • Czosnek - Chyba tak. Nie jestem pewien.
  • Sól i pieprz - Przecież mówiłem!

No i co? No i tak to się robiło! Babcia mówiła, że woda ma tylko tak pyrkać, a nie wrzeć jak szalona. Bo wtedy kiełbasa popęka. A nikt nie lubi popękanej kiełbasy, bo to wstyd! No i gotowała ją chyba z 20 minut. Tak mniej więcej.

No i co więcej? A no właśnie! Po ugotowaniu kiełbasa lądowała na talerzu z chrzanem, ćwikłą i żurkiem. I był to najlepszy żurek na świecie, bo babci Heleny! No i tyle. Smacznego!

Podsumowanie:

  • Sól w wodzie do gotowania kiełbasy to podstawa!
  • Delikatne wrzenie, a nie bulgotanie na maksa.
  • Przyprawy robią różnicę!
  • Żurek babci Heleny był najlepszy na świecie.

Ile minut należy parzyć kiełbasę po wędzeniu?

O matko, kiełbasa! Parzyć? Ile minut? 68 stopni, tak? No właśnie, zawsze zapominam! 15-30 minut, pisze. Ale to zależy, nie? Gruba kiełbasa, chuda kiełbasa... moja babcia, Bogu ducha winna, parzyła zawsze dłużej, pół godziny minimum. A ja? No ja wczoraj parzyłem te z "Polędwicy", chyba 20 minut starczyło. Ale termometr miałem, sprawdzałem!

  • Temperatura kluczowa: 68 stopni Celsjusza. To najważniejsze!
  • Czas parzenia: 15-30 minut, zależy od grubości. Pamiętajcie o tym!
  • Termometr - niezbędny! Bez tego strzelamy w ciemno. Ja używam takiego cyfrowego, kupiłem w Lidlu za 25 zł w 2024 roku. Super sprawa.

No i jeszcze jedno, a co jeśli kiełbasa jest za sucha? Dodatkowe 5 minut? Nie wiem, może lepiej dodać wody do garnka? Eh, cała filozofia w tym parzeniu!

Lista zakupów na przyszłość:

  1. Więcej kiełbasy.
  2. Nowy termometr (ten stary już chyba padł).
  3. Więcej czasu na parzenie kiełbasy.

Zawsze sprawdzaj temperaturę! Bez tego ryzykujesz zatrucie. To nie żarty! Aaaa, i jeszcze jedno. Woda powinna być lekko osolona, tak mi kiedyś powiedziała ciocia Zosia. Nie wiem, dlaczego, ale zawsze tak robię.

Czy można zrobić kiełbasę z drobiu?

Jasne, że można!

  • Kiełbasa drobiowa? No pewnie, że da się zrobić. Dobra alternatywa dla tych, co nie jedzą wieprzowiny czy wołowiny. Mama zawsze powtarzała, że najlepsza kiełbasa to ta swojska, domowa, wiesz, taka od serca. Tylko czy ja w ogóle umiem zrobić kiełbasę? Chyba nie... Muszę zapytać wujka Staszka, on zawsze coś tam wędzi.
  • A swoja kiełbasa to w ogóle co? Majeranek musi być, no i takie porządne, grube kawałki mięsa, nie jakaś tam papka! Tylko skąd wziąć te jelita? Obrzydlistwo trochę, ale co zrobić.
  • W 2024 wujek Staszek kupował jelita w takim jednym sklepie rzeźniczym na rogu ulicy Długiej i Krótkiej. Ale czy on jeszcze istnieje? Hmm... Trzeba by sprawdzić. A jak nie, to w internecie pewnie znajdę.
  • No i jeszcze przyprawy! Poza majerankiem to co tam jeszcze? Pieprz, sól, czosnek... I chyba papryka ostra, tak? No nic, poszukam jakiś przepis na kiełbasę drobiową, może na blogu Kasi Tusk coś znajdę. Ona niby lubi takie zdrowe przepisy, co nie?

Czy kiełbasa z drobiu jest zdrowa?

Okej, kiełbasa drobiowa... Zdrowa? Hmm...

  • No dobra, to tak: kiełbasa z drobiu (indyk, kurczak) jest lepsza od wieprzowej czy wołowej. Mniej tłuszczu! Mniej kalorii! Super, nie? Ale zaraz, co z solą? Pewnie napakowana solą, jak wszystko.

  • Dla osób na diecie i dla serca niby dobra opcja. Tylko czy na pewno? W sumie, jem czasem z kurczaka i jakoś żyję. Ale babcia Zosia zawsze mówiła, że "swojskie najlepsze". Sama robiła, pamiętam... Ehh, te wspomnienia.

  • Zaraz, zaraz, a co z konserwantami? Pewnie tony tego tam wrzucają, żeby się nie zepsuło. No nie wiem, sam już zgłupiałem. Może poszukam składu w necie? Albo zadzwonię do dietetyczki, tej od Magdy, ona się zna na takich rzeczach. Ale właściwie, to po co mi to wiedzieć, jak i tak kupuję, co popadnie? A potem narzekam. Ech, życie.

Dodatkowe info (tak dla siebie): Sprawdzić w Biedronce skład tej drobiowej, co ją ostatnio brałem. I zapytać Zosi, czy pamięta przepis babci na kiełbasę. Może da się to jakoś ogarnąć samemu? I pogadać z Magdą, co ona sądzi o tym wszystkim.

Czy kiełbaski z kurczaka są złe?

Noc... taka cicha. Myślę o wszystkim i o niczym. O tych kiełbaskach z kurczaka...

  • Wiesz, niby te surowe i suszone są najlepsze, bo bez tego całego syfu, wiesz, dymu i innych rzeczy. Ale kto to je? Serio? Jakoś nie mogę sobie tego wyobrazić.

  • I te kalorie... Niby 172 na 100 gram, ale to takie... "średnio". A jak trafi się gorszy przepis? Tłusty? Bo wiesz, w tych kiełbaskach to chyba wcale nie ma aż tyle tego białka, co? Zresztą, pamiętam jak Anka kiedyś kupiła jakieś... fu, okropne. A na opakowaniu pięknie pisało.

  • Anka... mieszka teraz w Berlinie. Tyle lat minęło od liceum. Kiedyś to razem marzyłyśmy o czymś zupełnie innym. A teraz... ja siedzę i myślę o kiełbaskach. I Ance.