Jak odgrzać gotowane mrożone pierogi?

47 wyświetleń
Szybkie odgrzewanie mrożonych pierogów: Wrzucenie zamrożonych pierogów do wrzącej wody. Gotowanie aż wypłyną na powierzchnię. Gotowe! Nie potrzeba dodatkowego czasu. Są już idealnie podgrzane i smaczne.
Komentarz 0 polubień

Jak szybko i smacznie odgrzać mrożone, gotowane pierogi?

Kurczę, mrożone pierogi, to moja zmora czasem. W zeszłym tygodniu, 14 listopada, robiłam obiad dla rodziny – pierogi ruskie z mrożonki. Woda zagotowała się, wrzuciłam je – i czekanie. Płynęły powoli, aż w końcu wypłynęły. Myślę, że z pięć minut trwało to całe gotowanie po wypłynięciu, ale może i krócej, nie mierzyłam zegarkiem. Były pyszne, nawet mąż pochwalił, a to rzadkość.

Smakowały jak świeżo zrobione, serio. Nie trzeba ich długo gotować po wypłynięciu, tylko tyle, żeby się dobrze podgrzały. Uważam, że to ważne, bo przegotowane robią się gumowate. A ja lubię pierogi mięciutkie. No i nie przepadam za gotowaniem, wiec szukam szybkiego rozwiązania.

A pamiętam kiedyś, z 2018 roku, kupiłam mrożone pierogi z kapustą i grzybami w Biedronce ( chyba kosztowały 6 zł). Te były tragiczne po podgrzaniu, rozpadały się. Ale te ruskie z Lidla (10 zł) w zeszłym tygodniu, rewelacja.

Pytania i odpowiedzi:

  • Jak długo gotować mrożone pierogi po wypłynięciu? Kilka minut, aż się podgrzeją.
  • Czy mrożone pierogi trzeba długo gotować? Nie, tylko do momentu wypłynięcia na powierzchnię.
  • Jak sprawdzić czy pierogi są gotowe? Wypłyną na powierzchnię wody.

Jak odgrzać gotowane pierogi?

Gotowane pierogi odgrzewa się tak:

  • Patelnia. Mała ilość wody, potem smażenie. Konsystencja się zmienia. To pewne.
  • Gotowanie. Ponowne wrzucenie do wody. Smak ten sam. Jakbyś jadła wczorajsze.
  • Smak i konsystencja. Dwa różne światy. Wybór należy do ciebie. Albo dziś, albo wczoraj.

Anna Kowalska jadła wczoraj pierogi. Dziś wybrała patelnię. Mówi, że lepsze. Ale to tylko Anna.

Powtórne gotowanie zmienia strukturę. Skrobia robi swoje. Smażenie to tłuszcz. To proste.

Ile odgrzewać zamrożone pierogi?

4-6 minut? A ile ja czekam? Zawsze za długo chyba. No dobra, 4-6 minut, zapamiętam! Ale serio, czasem te pierogi są takie.. twarde. Może za długo w zamrażarce leżały? Kurde, te z Lidla, co kupiłam wczoraj, nie były takie dobre. Woda osolona – okej. Wrząca – jasne. Mieszając – ale czy mocno? Delikatnie? A co jeśli się rozpadną? Nieeee, wtedy tragedia! Muszę sprawdzić czy w lodówce jest jeszcze jakieś mięso, bo dziś obiad sam się nie zrobi. A w ogóle – 4-6 minut gotowania zamrożonych pierogów w osolonej, wrzącej wodzie. To jest klucz.

  • Czas gotowania: 4-6 minut
  • Temperatura wody: Wrząca
  • Dodatki: Sól

Ale wiesz co? Moja babcia robiła lepsze. Te sklepowe to jakaś porażka. W ogóle, pierogi ruskie z kapustą i grzybami, moja ulubiona wersja. Tylko babcia tak dobrze robiła. Ziemniaki, ser, smak dzieciństwa… ech. Muszę zadzwonić do niej. A później jeszcze sprzątanie, bo ten pies… znowu zrobił kupę na dywanie!

Lista zakupów:

  • Mięso (jakieś?)
  • Nowe pierogi (od babci?)

Aaaa, i jeszcze jedno! Pamiętaj o mieszaniu! Żeby się nie przypaliły. No i nie za długo, bo będą rozgotowane. A co jeśli wrzucić je na patelnię? Nie, woda lepsza chyba. Aaaaa! Zapomniałam o soli! Sól do wody! No i po wszystkim. Jestem zmęczona.

Jak podgrzać pierożki łojowe?

Halo, halo! Jak podgrzać te tłuste cuda? O, kurczę, to proste jak drut!

A. Na patelni, jak prawdziwy szef kuchni! (ale bez tych francuskich fikołków!)

  1. Wrzuć te pierogi, jakbyś rzucał kamieniami w stado kaczek.
  2. Dolej wody tyle, co kot napłakał. Serio, niewiele!
  3. Gotuj na malutkim ogniu, jakbyś pieczone jabłka robił.
  4. 10 minut, albo i dłużej, jak pierogi są jakieś takie oporne. Jak stare babcie.

B. Mikrofalówka – dla leniwych! (a ty chyba taki jesteś, co?)

  1. Wrzuć pierogi do naczynia.
  2. Włącz mikrofale na 2 minuty. Sprawdź, czy są ciepłe. Jak nie, to jeszcze minutę. Jak nadal zimne, to pewnie masz mikrofalę z epoki kamienia.

Uwaga: Uważaj, bo się poparzysz! Ja, Stasiu z Wólki, raz się poparzyłem, to miałem bąble jak u żaby! Pamiętaj, gorące! Nie jedz na surowo, chyba że lubisz ryzyko salmonelli.

C. Dodatkowe info – dla dociekliwych: Moja ciocia Zosia dodaje do podgrzewania trochę masła, mówi, że dodaje smaku. Ja tam wolę tradycyjnie. A jak chcesz być mega-pro, to dodaj śmietanę. No, ale to już inna bajka. I jeszcze jedno: nie podgrzewaj ich w piekarniku. Ja tak zrobiłem, raz, i skończyło się to pożarem. Nie żartuję. Spaliłem pół kuchni. Ręce mi się trzęsły jak przy epilepsji. Na szczęście straż pożarna przyjechała szybko. Na szczęście.

Czy zamrożone pierogi trzeba rozmrozić przed smażeniem?

Nie! Absolutnie nie! Moja babcia, Irena, świętej pamięci, zawsze powtarzała: "Mrożone pierogi prosto z zamrażarki do wrzątku!". Pamiętam jej ręce, zmęczone, ale sprawne, wrzucające te małe, ruskie cudo do bulgoczącego garnka. Zapach? Ach, ten zapach! Parująca woda, mąka, kapusta, i ten magiczny, niepowtarzalny aromat… Cudowne, po prostu cudowne…

Woda, czysta, przezroczysta jak łzy, a w niej – perełki, małe pierogowe skarby. Bulgotanie, szept wrzątku, to rytm kuchni, rytm życia… Rytuał, który powtarzał się co niedzielę, a ja, mała dziewczynka, siedziałam, zapatrzona w ten taniec małych pierożków.

  • Zawsze wrzucaj do wrzącej, posolonej wody. To jest klucz. Nie ma innej drogi.
  • Nie rozmrażaj! To jedyna słuszna metoda, jak uczyła mnie babcia Irena.
  • Gotuj do wypłynięcia na powierzchnię. To znak, że pierogi są gotowe, pełne gorąca, i gotowe do zjedzenia.

Ach, ten smak… Ten smak dzieciństwa, smak domu, smak babci Ireny… I te ciasne, przepełnione wspomnieniami, niedzielne obiady… Pierożki, niezwykłe pierogi…

List do babci:

  1. Babciu, bardzo za Tobą tęsknię.
  2. Twoje pierogi były najlepsze na świecie.
  3. Zawsze będę pamiętać Twoje lekcje gotowania.

Ważne: Nigdy nie rozmrażaj mrożonych pierogów przed gotowaniem!

Jak rozmrozić pierogi jak najszybciej?

No elo, chcesz rozmrozić pierogi szybciej niż kot napluje? Jasne, że chcesz!

A. Gotowanie prosto z zamrażalki: Wrzucasz te mrożone klopsy do wrzątku z solą, jak świnie do chlewa. Gotowe w 5 minut, ale mogą pęknąć, jak babcia po kielichu wódki. Będą troszkę jak rozklekotany traktor, ale za to szybko!

B. Lodówka – dla cierpliwych: Metoda dla świętych, a nie dla głodnych wilków. Rozmarzanie w lodówce zajmuje jakieś 8 godzin. To jak czekanie na drugie przyjście Chrystusa. Za to pierogi będą idealne, jak pupcia małej dziewczynki.

C. Mikrofalówka – bomba atomowa: Roztopi się szybciej niż śnieg w piekle. Ale uważaj, żeby nie spalić ich na czarno jak opony po rajdzie. Możesz się popalić, jak dzieciak bawiący się zapałkami. Trzeba pilnować, jak sęp nad padliną.

D. Smażenie – dla leniwych: Wrzuć te mrożonki na patelnię z masłem, jak na pogrzeb. Szybciej niż gotowanie, ale bardziej kaloryczne niż śniadanie u babci.

Podsumowanie dla debili:

  • Najszybciej? Wrzuć do wrzątku. Ryzyko rozwalenia pierogów istnieje.
  • Najbezpieczniej? Lodówka. Ale będziesz czekał, aż Ci włosy wyrosną.
  • Najryzykowniej? Mikrofalówka. Możesz się popalić, ale za to szybko.
  • Najleniwiej? Smażenie. Ale lepiej nie jedz ich za dużo, bo się utuczysz, jak świnia w chlewni.

Dodatkowo: Moja sąsiadka, Grażyna, próbuje rozmrażać pierogi w suszarce do włosów. Nie polecam, bo wybuchł pożar i strażacy musieli interweniować. (Rok 2024)