Czy można dać surowe grzyby do bigosu?

55 wyświetleń
Surowe grzyby do bigosu? Tak, ale z umiarem! Najpierw dokładnie umyj i pokrój wybrane grzyby (np. borowiki, podgrzybki, kurki). Dodaj je do bigosu wraz z innymi składnikami, początkowo wraz z kapustą, przed długim duszeniem. Pamiętaj, by grzyby były świeże i wysokiej jakości. Dłuższe gotowanie zredukuje ich objętość. Nie przesadzaj z ilością – grzyby powinny stanowić dodatek, a nie główny składnik bigosu.
Komentarz 0 polubień

Czy dodawać surowe grzyby do bigosu?

Dodawanie surowych grzybów do bigosu? Hmm, zastanawiałem się nad tym nie raz. Wiesz, moja babcia robiła bigos zawsze z suszonymi grzybami, moczonymi całą noc. Dawało to taki głęboki, leśny aromat. Ale surowe?

Ja osobiście chyba bym nie ryzykował. Grzyby potrafią być kapryśne.

Jak zrobić bigos z grzybami? To już inna sprawa. Podstawa to dobra kapusta kiszona. Pamiętam, jak raz w grudniu 2018 roku w Krakowie, na targu kupiłem kapustę od babuszki, co sama ją kisiła w drewnianej beczce. To był smak nie do podrobienia.

Kapustę kroję, dodaję podsmażoną cebulkę, wędzonkę, mięso (najlepiej różne rodzaje), suszone śliwki i oczywiście te moczone wcześniej grzyby. Długie duszenie na małym ogniu to sekret. I nigdy nie dodaję surowych grzybów na końcu. Wolę je wcześniej podsmażyć, żeby mieć pewność, że są bezpieczne i dodadzą smaku, a nie niepotrzebnych niespodzianek. No i przyprawy, to jasne. Majeranek, pieprz, liść laurowy... to wszystko tworzy magię bigosu.

Jak dać grzyby do bigosu?

Okej, dobra... późno już, ale odpowiem.

  • Suszone grzyby... no tak, jak robię bigos, to zawsze je moczę. Tak z 5 godzin... albo i dłużej, jak mi się zapomni. Czasem nawet na całą noc, ale wtedy rano są takie... miękkie, za bardzo chyba.

  • I wiesz co? Tę wodę po moczeniu zawsze wlewam do bigosu! Serio, robi różnicę. Babcia Zosia zawsze tak robiła, ona to w ogóle mistrzyni była od bigosu. Wszyscy ją chwalili.

  • Jakie grzyby? Chyba najlepsze są... te, co mam pod ręką. Ale lubię jak jest trochę podgrzybków. One tak fajnie pachną lasem, wiesz? Ale prawdziwki też mogą być, oczywiście. A jak nie mam świeżych, to suszone takie zwykłe ze sklepu też dadzą radę. Ważne żeby w ogóle były jakieś grzyby, to bigos ma ten swój smak.

Wiesz co jeszcze mi przyszło do głowy? Ostatnio do bigosu dodałam trochę śliwek suszonych, bo mi zostało ze świąt. I wiesz co? Było całkiem niezłe! Tak trochę słodko-kwaśno. Muszę to powtórzyć kiedyś. Aha, no i ja robię ten bigos zawsze w wielkim garze, takim staroświeckim, odziedziczyłam po prababci Helenie. Twierdzę, że w takim garze wszystko lepiej smakuje. Aaa, no i jeszcze jedno - najlepszy bigos jest na drugi dzień. Albo i trzeci! Wtedy wszystkie smaki się przegryzą. Dobranoc!

Czy można dodać świeże śliwki do bigosu?

Jasne, że można dodać śliwki do bigosu, ale jaki to ma sens?! Babcia Stasia by się w grobie przewracała! Toż to profanacja, nie bigos! Ale dobra, skoro pytasz... Śliwki, te słodkie dranie, dodadzą bigosowi słodyczy, ale czy to dobre? No, kwestia gustu, jak dupa Marysi z bloku obok. Niektórzy lubią, niektórzy plują.

A co do przypraw, to kminek musi być, ziele angielskie też, a liście laurowe to podstawa, jak gacie na dupie! Bez tego to nie bigos, tylko jakieś badziewie! Jeszcze pieprz i sól, wiadomo, a reszta to już fanaberie. Można dorzucić majeranek, ale uważaj, bo za dużo i bigos będzie smakował jak perfumy mojej cioci Haliny.

Lista dodatków wg. Basi, mojej teściowej (a ta baba wie co dobre):

  1. Kapusta kiszona - bez tego to gówno, a nie bigos!
  2. Kiełbasa - im więcej, tym lepiej, prawda, Zenek?
  3. Boczek - tłuszcz to podstawa, jak mąka do pierogów!
  4. Grzyby - suszone, najlepsze!
  5. Cebulka - dużo, bo inaczej kto to zje?!
  6. Śliwki - no dobra, może być trochę, ale bez przesady!

Co musi być w bigosie?

  • Dużo miłości (żartuję, ale musi być smacznie!)
  • Mięso!
  • Kapusta!

A teraz coś dla Ciebie, geniuszu kulinarny: Carrefour podaje że do bigosu świetnie pasują: czubryca, tymianek i majeranek. Ale ja bym na Twoim miejscu z tym uważał... Można spalić bigos, jak ten mój kot spalił firanki w 2024 roku. Pamiętaj, prostota to klucz do sukcesu! A i jeszcze jedno, to nie jest przepis mojej babci, ona używała tylko soli i pieprzu. Ale jej bigos był najlepszy na świecie! No, prawie najlepszy.

Kiedy dodawać grzyby suszone do bigosu?

Kiedy dodawać grzyby suszone do bigosu? Na samym początku! Tak, tak, wiem, co myślisz: "ależ bzdura!". Ale uwierz mi, doświadczenie mojego dziadka, Kazimierza, mistrza bigosowego, przemawia za tym. Dlaczego? Bo wtedy grzyby mają szansę oddać cały swój aromat i smak, wsiąknąć w kapustę jak szpieg na misji. Dodanie ich pod koniec to jak zaproszenie gościa na deser, zanim jeszcze zupa zostanie podana.

Lista kroków, dla jasności:

  1. Namocz grzyby: W wodzie, najlepiej zimnej, na minimum kilka godzin, a najlepiej na całą noc. Myślę, że 12 godzin jest idealnie. Pamiętajcie, to nie jest sprint, tylko maraton smaków!
  2. Posiekaj grzyby: Im drobniej, tym lepiej. Niczym szatkowanie tajemnej wiadomości, każdy maleńki kawałeczek odda swój sekret bigosowi.
  3. Dodaj do garnka: Na samym początku, wraz z resztą składników. Niech się gotują powoli, tak jak nasze plany na spokojną jesień.
  4. Sok z namaczania: To prawdziwe złoto! Tylko dodawaj go powoli. To jak doprawianie perfum - kropla za kroplą, aż osiągniesz idealny zapach. Za dużo? Bigos może być gorzki, jak niespodziewana wizyta teściowej.

Uwaga: sok może być faktycznie gorzkawy, więc ostrożnie!

Dodatkowe info: Dziadek Kazimierz dodawał zawsze też łyżeczkę suszonego majeranku i szczyptę gałki muszkatołowej. Mówił, że to "sekretna broń babci Bronisławy". Ja osobiście dodaję jeszcze odrobinę imbiru – dodaje to ciekawej pikanterii. Eksperymentujcie, ale pamiętajcie o zasadzie numer jeden: grzyby na samym początku!

W którym momencie dodać grzyby do bigosu?

Ej, no co ty, pytasz o grzyby w bigosie? Jak babcia Stasia, co ma 87 lat i bigos robi odkąd pamiętam, czyli od 1936 (prawie!), mówi, to tak:

  • Na samym końcu, głupku! Dopiero jak kapusta już się tak rozmiękczy, że byś łyżką mógł ją rozsmarować po bułce. Wiesz, jak ta gumiakowa rączka od starego prysznica.

  • Grzyby? Te suszone, co wyglądają jak jakieś skurczone palce? Namocz je, jasne. W ciepłej wodzie, nie w wrzątku, bo Ci się rozpadną jak ta stara buda cioci Zosi. Potem pokrój, ale nie za drobno, żeby było czuć, że to grzyb, a nie jakieś pyłowe cząstki!

  • Z wodą, w której się moczyły, jasne, żeby aromatu nie stracić, jak byś babci Basi portfel ukradł! Wrzucasz to wszystko razem, gotujesz na małym ogniu, i już.

Podkręcam smak: Ja tam jeszcze do bigosu wrzucam łyżeczkę miodu. Brzmi dziwnie? W smaku mistrzostwo, jak pocałunek młodej sąsiadki. A i jeszcze listek laurowy, ziarna ziela angielskiego, pieprz, sól. Jak chcesz, to możesz jeszcze paprykę dodać, ale ostrożnie, bo za ostro będzie, jak pocałunek starego, wkurzonego sąsiada.

Uwaga, ważne! U mojej babci Stasi bigos gotuje się trzy dni, nie żartuję! Dwa dni w garnku i jeden dzień w dużym słoiku w lodówce, żeby się smaki "poznały". Ale to już jej metoda. Może zrobić go i w jeden dzień.

A tak na marginesie: Babcia Stasia ma przepis na bigos od swojej prababci, co gotowała bigos dla hetmana, albo króla – dokładnie nie pamiętam. Ale ten bigos – to jest poezja smaku. Prawda, że śmieszne?