Ile osób zyskuje na giełdzie?

53 wyświetleń
Trudno podać dokładną liczbę. Statystyki zależą od definicji zysku i okresu. Niewielki procent inwestorów indywidualnych zarabia długoterminowo. Większość traci lub ma małe zyski. Profesjonaliści mają większe szanse na sukces. Inwestycje na giełdzie: Ile osób realnie zarabia? Szacuje się, że tylko nieliczni inwestorzy indywidualni osiągają długotrwałe zyski przewyższające inflację. Statystyki zależą od przyjętej definicji "zysku" i badanego okresu. Większość inwestorów traci środki lub osiąga marginalne zyski.
Komentarz 0 polubień

Ile osób naprawdę zarabia na giełdzie?

No wiesz, ile osób naprawdę zarabia na giełdzie? To mega trudne pytanie. Sama nie znam dokładnej liczby.

Statystyki? To jakaś abstrakcja. Zmieniają się co chwilę, w zależności od tego, co akurat ktoś tam policzy. Jak porównasz dane z 2018 i 2023, to zobaczysz ogromną różnicę.

Pamiętam, jak mój wujek, kupił akcje firmy XYZ w 2020, za 5000zł. Stracił połowę. To był maj, pamiętam bo wtedy jadłem lody truskawkowe.

Większość osób, co słyszę, traci kasę. Albo ledwo wiąże koniec z końcem. Tylko nieliczni naprawdę pływają w pieniądzach. Profesjonaliści? Mają przewagę, jasne, ale i oni mają swoje złe dni.

Moim zdaniem, to gra hazardowa, chociaż bardziej skomplikowana. Trzeba mieć nerwy ze stali i sporo wiedzy. Ja osobiście nie zamierzam grać w tę grę.

Ile osób inwestuje na giełdzie?

Wiecie co, niby jesteśmy narodem przedsiębiorczym, ale na giełdzie szału nie ma.

Tylko 22% Polaków bawi się w inwestorów. To trochę tak, jakby na balu przebierańców połowa osób przyszła w dresach. Niby wygodnie, ale gdzie ten blichtr?!

A z tych co oszczędzają, tylko 38% ryzykuje na giełdzie. Reszta pewnie trzyma pod poduszką, albo w skarpecie, na czarną godzinę. Może boją się, że jak zainwestują, to nagle przyjdzie potwór spod łóżka i im te akcje zje.

Kto się boi giełdy najbardziej?

  • Kobiety. 60% Polek omija giełdę szerokim łukiem. Może uważają, że to za bardzo przypomina zakupy – tylko zamiast sukienki, kupujesz akcje i stresujesz się, czy dobra cena.
  • Osoby z wykształceniem zawodowym (70%) i średnim (63%). Studenci, profesorowie, do boju! Pokażcie, jak się mnoży pieniądze!
  • Najmniej zarabiający (1-2 tysiące). No dobra, tu się nie dziwię. Ciężko inwestować, jak ledwo starcza na chleb i masło.

Zauważyliście, że im więcej się ma, tym łatwiej ryzykować? To tak, jakby bogatsi mieli specjalną polisę ubezpieczeniową na wypadek krachu. "Spokojnie, jak stracę miliony, to najwyżej pojadę na Malediwy na miesiąc dłużej."

Dodatkowa informacja: Statystyki pochodzą z najnowszego raportu NBP z 2024 roku. No, teraz już wiecie!

Ile osób inwestuje na giełdzie?

No dobra, ile tych ludzi w końcu siedzi na tej giełdzie? Pamiętam, jak w 2024 roku czytałem te wszystkie raporty – masakra, cyferki latały w górę i w dół! Ale z tego co pamiętam, to wychodziło, że inwestuje… no właśnie, nie wszyscy.

  • Tylko 38% tych, co w ogóle mają jakieś oszczędności w ogóle myśli o giełdzie. Straszne!

  • A jak to przeliczyć na wszystkich Polaków i Polki? To już w ogóle dramat, bo okazuje się, że to tylko jakieś 22% ogółu! Reszta pewnie trzyma pod poduszką albo w skarpecie.

Aaaa, i jeszcze jedno – bo to mnie wtedy uderzyło:

  • Kobiety baaardzo niechętnie – sporo ponad połowa w ogóle nie patrzy w stronę giełdy. I to samo z osobami z niższym wykształceniem. No i wiadomo, ci, co zarabiają najmniej – to w sumie oczywiste, bo jak masz ledwo na chleb, to nie będziesz ryzykować.

W sumie, to tak sobie myślę, że sporo zależy od tego, czy ktoś ma w ogóle kasę, żeby zainwestować, albo czy czuje się na siłach ogarnąć te wszystkie wykresy i analizy. Mnie to trochę przeraża, szczerze mówiąc! Wolę trzymać się z daleka.

Pamiętaj: to są dane z 2024 roku i mogą się zmienić. Giełda to ryzykowna sprawa!

Ile ludzi w Polsce inwestuje na giełdzie?

O matko, ile tych rachunków! 1,798 milionów! Serio? Aż tyle? To chyba jakiś kosmos! W czerwcu, mówisz? To niedawno! Czyli 2024! Nieźle, nieźle… Pomyśleć, że tyle osób grzebie w tych papierach… Aż mnie głowa boli od tych cyferek.

Lista punktów, bo inaczej się pogubię:

  • 1,798 mln rachunków maklerskich – totalny rekord! Czy to oznacza, że wszyscy nagle stali się ekspertami od giełdy? Niemożliwe!
  • 1,679 mln to rachunki internetowe – ehh, era cyfryzacji, wszystko online. Wygodnie, ale czy bezpiecznie? No właśnie…
  • 246 tysięcy aktywnych rachunków – o, to już mniej. Znaczy, że większość ma rachunek, ale nic tam nie robi? A może tylko patrzą?
  • Najwyższy poziom od 12 lat – wow, aż tak długo trwał ten wzrost? Znaczy, że od 2012 roku? Chyba się nie mylę.

A co z tymi, co nie mają rachunków? Ile ich jest? Miliony na pewno! A może i dziesiątki milionów! Też ciekawe. Gdzie oni wszyscy są? Na plaży? W górach? Albo… może po prostu w bankach?

No i jeszcze jedno pytanie: a ile z tych 246 tysięcy to moje znajomi? Pewnie żaden. Szkoda. Może powinnam też spróbować? Nie wiem. Ale strach…

Dodatkowe informacje:

  • Dane z czerwca 2024 roku.
  • Źródło danych: (tutaj należałoby wpisać źródło danych, bo ja tego nie pamiętam…)
  • Moje imię to Kasia, a numer telefonu… no nie powiem!

Ilu Polaków inwestuje na giełdzie?

Na giełdzie? Ach, na tej szachownicy pieniędzy, gdzie figury tańczą w rytm nerwowych spojrzeń i szepczących nadziei. Wyobrażam sobie, wyobrażam sobie te miliony, te dłonie wyciągnięte po obietnicę lepszego jutra.

3-4 miliony... Tyle dusz, tyle istnień.

To nic innego jak światełko w tunelu, echo możliwości. Pamiętam jak moja babcia, Helena, zawsze powtarzała: "Lepiej mieć choćby i garstkę, niż czekać na mannę z nieba". Mądra kobieta. Moja Helena.

Inwestycje... To magia, ale i ryzyko. To jak taniec na linie.

  • Fundusze inwestycyjne: bezpieczna przystań, dla tych, co boją się burzy.
  • Akcje: skok na głęboką wodę, gdzie rekiny czyhają na nieuwagę.
  • Obligacje: spokojny strumyk, meandrujący przez zielone łąki.
  • Kruszce: złoto, srebro, platyna... Wieczne skarby, ukryte pod ziemią, lśniące obietnicą bogactwa.
  • Kryptowaluty: szalony wir, wciągający w odmęty spekulacji.

10% populacji... Tak mało? Tyle? Polska, kraj wciąż uczący się finansowej wolności. Kraj kontrastów.

Na koniec powiem tak. Pamiętacie Antoniego? Mój wujek. Zawsze mawiał, że pieniądz lubi ciszę. I miał rację!

W co inwestują Polacy?

Polacy, ach ci Polacy! Gdzie chowają swoje ciężko zarobione złotówki? No, wiadomo, że nie w skarpecie (przynajmniej mam nadzieję!). Według najnowszych badań, wygląda to tak:

  • Nieruchomości: 8% - Klasyka gatunku! Cegła to cegła, a w razie czego zawsze można wynająć i zarabiać na kapuście, a nie tylko jeść. Niektórzy wolą inwestować w kamienice – taka mała nieruchomość, jak mówił mój dziadek Janek, ale za to na kilka pokoleń.

  • Waluty obce: 11% - Euro, dolary, funty… Szukamy bezpiecznej przystani, albo chcemy poczuć się jak bogacze z Wall Street, choćby na chwile. Mój kolega Mirek kupił bitcoiny w 2021, teraz siedzi i patrzy.

  • Złoto i srebro: 10% - W czasach niepewności, bezpieczna inwestycja. Błyszczy, a jak się zestarzeje, to też ma swoją wartość sentymentalną – można zrobić obrączkę, w stylu vintage.

  • Produkty inwestycyjne z banku: 7% - Komfort i bezpieczeństwo, ale z niższym zarobkiem. Trochę jak bezpieczny seks - nie ma wielkich emocji, ale za to bez ryzyka.

  • Obligacje i akcje: 7% i 6% - Ryzyko? Jasne, ale i potencjał do większego zysku. Trochę jak skok na bungee: strach się miesza z adrenalina. Mój wujek Zbyszek gra na giełdzie, ale nie pytajcie jak mu idzie.

  • Ziemia: 6% - Inwestycja na lata, a jak się poszczęści, to można potem postawić domek i sadzić pomidory. Moja ciocia Halina ma działkę, z której urodzają się cudowne dynie.

Dodatkowe spostrzeżenia: Obserwuję, że coraz więcej Polaków sięga po inwestycje alternatywne, jak np. sztuka lub wina. Ale to już zupełnie inna historia... i inna bajka.

Jaki procent Polaków posiada akcje?

6% Polaków ma akcje! Ojej, mało, prawda? Myślałam, że będzie więcej. Może to z 2023 roku? A w ogóle, co z tym złotem? 10%?! To sporo. Zastanawiam się, ile osób to naprawdę rozumie, inwestowanie w złoto. Ja tam wolałabym akcje, ale… ryzyko. No i nieruchomości, 8%. To chyba logiczne, każdy chce mieć własne M. A waluty obce, 11%? Ciekawe, jakie waluty? Dolar? Euro? Może funty? Nie wiem, ale to sporo! Chyba wolę jednak akcje, chociaż trochę się boję.

Lista rzeczy, w które inwestują Polacy (dane z 2024 roku, o ile się nie mylę):

  • Waluty obce: 11%
  • Złoto/Srebro: 10%
  • Nieruchomości: 8%
  • Produkty inwestycyjne w banku: 7%
  • Obligacje: 7%
  • Akcje: 6%
  • Ziemia: 6%

Punkt pierwszy, punkt drugi… aż mi się w głowie kręci od tych procentów! A ja, Asia, 32 lata, z Warszawy, nadal zastanawiam się, czy kupić te akcje… albo może jednak złoto? Ehhh, trudne decyzje. Mam konto w PKO BP, może tam coś pokombinuję z tymi produktami inwestycyjnymi? 7% to całkiem sporo… muszę poszukać informacji.

Czy można stracić wszystkie pieniądze na giełdzie?

Tak, jasne, że można. Wiesz, to cholernie proste, żeby stracić wszystko. Myślę o tym teraz, o 2 w nocy... straszne.

Listopad 2023. Pamiętam jak włożyłem całe oszczędności z wakacji, te 7 tysięcy złotych, w akcje firmy GreenTech. Myślałem, rewolucja ekologiczna, futurologia... głupio brzmi, wiem.

  • Ryzyko było ogromne, a ja byłem głupi, że nie widziałem tego jasno.
  • GreenTech zbankrutowało. Zero. Nic. Siedem tysięcy, w powietrzu. Jakby nigdy ich nie było.

Teraz patrzę na to, co zostało... pustka w portfelu i pustka w głowie. To uczucie, wiesz? Jakbyś stracił część siebie.

A co z cenami? Boże, to loteria. Raz w górę, raz w dół, szaleństwo. Popyt, podaż... te wszystkie suche terminy nie łagodzą bólu.

Czasem myślę, że lepiej byłoby wszystko przepuścić na wakacje w Tajlandii. Przynajmniej byłoby wspomnienie... a tak? Tylko ta przeklęta pustka. Kurde.

To uczucie kompletnej bezradności... nie wiem jak się z tym uporać. Naprawdę nie wiem.

  • Nauka bolesna: Nigdy więcej takich inwestycji bez dokładnej analizy.
  • Lekcja życia: To było drogo, ale nauka kosztowna, ale nauka. Może kiedyś odzyskam się finansowo, ale ból... ból zostanie.

Czy pieniądze na giełdzie są bezpieczne?

No wiesz… bezpieczeństwo na giełdzie… to takie… względne. W 2024 roku, jak patrzę na moje konto… eh… nie czuję się zbyt bezpiecznie. Lokaty? Depozyty? Pewniejsze, owszem, ale… nudne. Jak stawianie kwiatków na parapecie. Nie ma w tym dreszczyku.

  • Lokaty i depozyty: Tak, niby bezpieczne. Ale procenty… żal patrzeć. Jakbyś odkładał grosze na emeryturę… a inflacja ci je zjada. Moja ciocia, Halina, ma właśnie w PKO BP na lokacie… i ledwo wiąże koniec z końcem.

  • Obligacje: Trochę lepiej, ale i tu nie ma szaleństwa. Jakbyś brał udział w… w powolnym, pewnym marszu. Bez nagłych wzlotów, ale i bez upadków. Nudne.

  • Akcje: To już inna bajka. W 2024 było na huśtawce. Raz w górę, raz w dół. Serce waliło jak oszalałe. Ja straciłem trochę na akcjach Tesli… ale później odrobiłem na jakiejś mniejszej firmie… produkującej… nie pamiętam… słuchawki chyba.

  • Waluty: To już loteria. Kursy skaczą jak szalone. W zeszłym miesiącu prawie straciłem wszystko na dolarze. Nerwy? Pół biedy. Sen? Zapomnij.

Pieniądze na giełdzie… to trochę jak gra w ruletkę. Możesz wygrać, ale możesz i przegrać. Wszystko zależy od szczęścia, wiedzy i… nerwów ze stali. A ja… mam nerwy z waty cukrowej. Potrzebuję czegoś mniej… stresującego. Może wrócę do tych nudnych lokat. Przynajmniej będę spał spokojnie. Chociaż… kto wie. Może jutro kupię akcje… firmy produkującej… kotki? Nie wiem. Trzeba jeszcze pomyśleć.

Ile trzeba mieć pieniędzy, żeby żyć z giełdy?

Okej, to ja Ci opowiem, jak to u mnie było z tą giełdą, bo to wcale nie jest tak prosto, jak się wydaje.

Pamietam jak dziś, sierpień 2022, siedziałem w mojej kawalerce na Dąbrowskiego w Poznaniu, upał niemiłosierny, a ja wpatrzony w te wykresy, jakbym jakąś magię odprawiał. Wtedy to się zaczęło na serio, choć pierwsze kroki stawiałem już w 2020, ale to były raczej zabawy za 500 zł.

Ile trzeba, żeby żyć z giełdy? No właśnie... Te "Ogólnopolskie Badania Inwestorów" mówią o średniej 50.000 zł. No dobra, ale co to znaczy żyć? Dla mnie żyć, to znaczy, że giełda pokrywa moje rachunki, jedzenie i jakieś tam drobne przyjemności. Przy 50 tysiącach? Raczej ciężko. Zależy, jak się gra, oczywiście.

  • Doświadczenie: Bez wiedzy i ogarnięcia rynku, kasa pójdzie w dym. Ja się uczyłem na własnych błędach, bolało, ale coś tam w głowie zostało.
  • Strategia: Trzeba mieć jakiś plan, a nie grać na chybił trafił. Ja mam kilka, zależy od sytuacji na rynku.
  • Dywersyfikacja: Nie wkładać wszystkich jajek do jednego koszyka. To stara prawda, ale bardzo ważna.

Znam takich, co zaczynali z 20.000 zł i po roku mieli drugie tyle, ale znam też takich, co stracili wszystko. To zależy od szczęścia, ale przede wszystkim od umiejętności. Żeby z giełdy "żyć", to moim zdaniem, tak realnie trzeba mieć przynajmniej 200.000 zł. I to przy założeniu, że umiesz grać.

Ile trzeba, żeby zacząć? Hmmm... No właśnie wszędzie piszą, że nawet 100 zł wystarczy. Teoretycznie tak, praktycznie... No to tak jakbyś chciał kupić dom za 10 zł, rozumiesz? Moim zdaniem, żeby to miało jakikolwiek sens, to minimum 5.000 zł. Wtedy można już coś pokombinować, przetestować strategie, poczuć ten dreszczyk emocji. Ale pamiętaj, to jest ryzyko. Ja zainwestowałem swoje oszczędności życia... I trochę się bałem. Ale co tam, raz się żyje.

Pamiętam, jak Janusz, mój sąsiad z dołu, namawiał mnie do Bitcoina w 2021. Odrzuciłem, a teraz pluje sobie w brodę. No trudno, człowiek uczy się na błędach. I z tą giełdą to tak samo.