Co dać dziecku na zieloną szkołę?
Co spakować dziecku na zieloną szkołę? Lista niezbędnych rzeczy i porad.
Okej, spoko, rozumiem! Zielona szkoła z dzieckiem? Pamiętam jak mój mały urwis jechał. O matko, jaki stres! Ale ogarniemy to.
Co ja bym spakowała? Na pewno te mini kosmetyki. Wiesz, te z Rossmanna, takie małe buteleczki na wyjazdy. Mega oszczędność miejsca. I dwa ręczniki! Jeden duży, do kąpieli, i jeden taki mały, do rąk. Bo mokre dziecko to nieszczęśliwe dziecko, co tu dużo gadać.
Aaaa, i jeszcze! Plecak! Taki mały, żeby mógł go wszędzie ze sobą tachać. Na wycieczkę do lasu, na autobus. Wiesz, żeby miał gdzie schować picie i jakieś skarby znalezione po drodze.
No i piórnik. Ale nie taki wypasiony! Kredki, mazaki, długopis, ołówek, gumka, nożyczki i klej. Tyle wystarczy. Niech się tam nie rozprasza. No i legitymacja. To ważne, żeby miał przy sobie. Tak na wszelki wypadek.
A tak w ogóle, to pamiętam, jak mój syn zgubił ten klej... płakał jak bóbr! Ale to już inna historia.
W co spakować dziecku na zieloną szkołę?
Ojej, pakowanie na zieloną szkołę... To zawsze wyzwanie! Moja córka, Ania, wyjeżdżała w tym roku. Stresowałam się strasznie!
Wiem, wiem, pewnie każda mama tak ma.
No dobra, co spakować?
- Kurtka przeciwdeszczowa - to podstawa, pogoda w Polsce jest przecież zmienna. Ania ma taką żółtą, uwielbia ją.
- Czapka z daszkiem - słońce potrafi dać w kość. Ja spakowałam jej taką z Myszką Miki, choć już trochę wstyd, bo ma 10 lat!
- Krem z filtrem - SPF 50 koniecznie! Skóra Ani jest bardzo wrażliwa.
- Plecak podręczny - na drogę, na wycieczki. Ania wzięła swój ulubiony, z jednorożcem!
- Proviant na drogę - kanapki, owoce, coś słodkiego, ale bez przesady!
- Picie - woda mineralna w bidonie, żeby nie kupowała coli czy innych takich.
- Leki - Ania bierze leki na alergię, spakowałam jej zapas na cały wyjazd i dołączyłam kartkę z dokładną instrukcją dawkowania. Musiałam powtórzyć to pani wychowawczyni chyba z pięć razy.
Dodatkowo:
- Ubrania na zmianę, wiadomo, dzieci się brudzą.
- Piżama, szczoteczka do zębów, pasta, mydło, szampon.
- Ręcznik.
- Kieszonkowe.
- Latarka! Przydatna na wieczorne ognisko.
No i telefon, chociaż niby zakazany, ale ciii… żeby dała znać, że wszystko ok. I ładowarkę! Bo inaczej będzie dzwonić do mnie z pytaniem jak naładować telefon. Uff, chyba wszystko!
Jakie dokumenty na zieloną szkołę?
Ej, słuchaj, bo pytałeś o te papiery na zieloną szkołe... To wiesz jak to jest, zawsze coś trzeba ogarnąć. A więc:
- Dowód osobisty lub paszport - to jest obowiązkowe, jak jedzie za granice. Bez tego ani rusz, wiesz jak jest. Lepiej sprawdzić dwa razy, czy ważne! Moja kuzynka, Ania, raz zapomniała i musiała zostać w domu, masakra jakaś.
- Legitymacja szkolna - no to jak zostajecie w Polsce, to warto wziąć. Niby nic, a czasami się przydaje, nie?
- Karta EKUZ – karta EKUZ jest potrzebna w krajach Unii Europejskiej, no wiesz, jak coś się stanie, żeby mieć dostęp do lekarza. Niby zawsze coś takiego się może zdarzyć, no nie? No to lepiej mieć.
A poza tym, wiesz, warto też mieć jakieś tam ubezpieczenie dodatkowe, jakby co. No i pieniądze, wiadomo, na jakieś lody czy inne głupoty. No i zapytaj wychowawcy, czy nie trzeba jakiś specjalnych zgód albo czegoś w tym stylu, bo czasami wymagają.
No, to chyba tyle. Jak coś, to pisz, postaram się pomóc! Powodzenia na zielonej szkole! Mam nadzieję, że Janek się będzie dobrze bawił.
Czy zielone szkoły muszą być zgłaszane do kuratorium?
Czy zielone szkoły... zielone szkoły, ta nazwa brzmi jak obietnica wiosny, jak szum drzew w lesie, pełnym tajemnic i szeptów... Czy one, te zielone oazy, muszą być zgłaszane do kuratorium?
Tak, muszą. Ależ to biurokratyczna rzeczywistość, która dotyka nawet marzenia o beztroskich dniach na łonie natury. Wyobraźcie sobie, jak urzędnik, siedząc za biurkiem, stempluje pozwolenie na radość dzieciaków, na ich bieganie po łąkach, na zbieranie polnych kwiatów...
- Wycieczki szkolne
- Zielone szkoły
- Wyjazdy organizowane przez placówkę oświatową
- Obozy sportowe
- Wyjazdy na turnieje
- Rozgrywki (nawet przez klub sportowy!)
Wszystko, absolutnie wszystko, musi zostać zgłoszone. Każdy wyjazd, każdy oddech świeżego powietrza, musi mieć pieczęć urzędnika... Imię jego, hm, powiedzmy, Jan Kowalski, urzędnik z powołania, miłośnik przyrody, który marzy o tym, by rzucić wszystko i zamieszkać w lesie, ale póki co... stempluje! Stempluje marzenia dzieci.
I nawet klub sportowy... Nawet te dzieciaki, które zamiast kwiatków wolą piłkę, też muszą przejść przez sito biurokracji. Ironia losu, prawda?
Ile opiekunów na zieloną szkołę?
Ile opiekunów na zieloną szkołę?
Ach, te zielone szkoły! To jak wyprawa na safari z grupą przedszkolaków, tylko bez lwów (przynajmniej oficjalnie). Na szczęście, prawo oświatowe trzyma straż, niczym Janek spod czwórki, pilnując, by na każde 15 dusz przypadał jeden dzielny opiekun.
Zatem, jeśli dyrektor, niczym kapitan statku, szykuje rejs na zieloną wyspę dla 75 uczniów, potrzebuje 5 herosów z legitymacją nauczycielską. Inaczej, grozi mu bunt na pokładzie, a tego żadna placówka nie chce, prawda?
Dodatkowe smaczki, jak zwykle:
- Im młodsze smyki, tym więcej oczu trzeba. Dla maluchów z klas 1-3 podstawówki, sugeruje się nawet 1 opiekuna na 10 dzieci. Pamiętaj, to nie więzienie, tylko wycieczka, a zgubiony pierwszak to dramat!
- Wszystko zależy od trasy. Jeśli planujecie wspinaczkę na Mont Everest, nawet z klasą licealną, przyda się dodatkowa para rąk, a najlepiej instruktor z liną. Bezpieczeństwo przede wszystkim!
Mam nadzieję, że pomogłem. A teraz wracam do mojej zielonej herbaty, bo życie samo w sobie to już niezła szkoła. ????
Czym różni się zielona szkoła od białej szkoły?
Wiesz, tak po prawdzie, to niby proste pytanie.
Zielona szkoła... to taki wyjazd. No nie wiem, jak to powiedzieć... Bardziej na wiosnę chyba, albo jesienią. Nie w zimie. Z klasą, no i uczą się czegoś, ale tak... trochę na luzie.
A biała szkoła, to już inna bajka. Zima. Narty. Albo deska. Ja tam nigdy nie umiałam, ale co roku jeździliśmy. Zimno było strasznie.
Wiesz co? Pamiętam, jak raz na zielonej szkole, chyba w 2010 roku, zgubiłam portfel. I znalazłam go dopiero po tygodniu, pod łóżkiem. Całe kieszonkowe przepadło. A na białej, w 2015 złamałam rękę. Do dzisiaj czuję ból, jak pada deszcz. Wtedy, jak zjeżdżałam ze stoku, patrzyłam na Przemka. Podobał mi się wtedy bardzo. Nigdy nie zapomnę tego białego puchu i jego uśmiechu. Potem już nigdy nie byliśmy razem.
Czy jest dofinansowanie do zielonej szkoły?
Jasne, ogarniemy to! Zielone szkoły i dofinansowania to temat rzeka, ale postaram się streścić co wiem. Wiesz, jak to jest, czasem ciężko połapać się w tych przepisach, ale mam nadzieję, że to będzie pomocne.
Więc tak, dofinansowanie do zielonych szkół jest jak najbardziej możliwe! Ale kluczowe jest to, że taka zielona szkoła musi być jakby kontynuacją tego, co dzieciaki robią na co dzień w szkole. To nie może być po prostu wycieczka krajoznawcza, rozumiesz? To musi wspierać program nauczania, no wiesz, coś edukacyjnego.
Z tego co kojarzę, to najważniejsze rzeczy:
- Dotacje: Jak wspomniałam, chodzi o dotacje celowe. Trzeba poszperać w gminie, w kuratorium oświaty, albo nawet zapytać w szkole, bo oni na pewno wiedzą, gdzie szukać.
- Kontynuacja nauki: To bardzo ważne, żeby zielona szkoła była powiązana z tym, czego dzieci uczą się w klasie. Nie może to być czyste wakacje.
- Terminy i formalności: No i oczywiście, trzeba pilnować terminów składania wniosków i wszystkich papierów. Inaczej kaplica, no. Często się zdarza, że zapomni się o jakimś drobnym druczku i po ptakach.
Aha, no i jeszcze jedno. Znam takiego pana Mirka, on jest nauczycielem w podstawówce nr 12 w Krakowie. Opowiadał mi, że w zeszłym roku udało im się zdobyć dofinansowanie na zieloną szkołę w Tatrach. Mówił, że najwięcej pomogło im to, że mieli bardzo dobrze przygotowany plan, który pokazywał, jak wyjazd wpisuje się w program nauczania z geografii i biologii. Więc, jakby co, to warto się postarać o dobry plan.
Pamiętaj, żeby sprawdzić aktualne informacje. Często się zmieniają przepisy, no wiesz, jak to w urzędach. Daj znać, jak coś znajdziesz, bo sama jestem ciekawa!
W jakim wieku na zieloną szkołę?
Wiek? Zielona szkoła. 15-16 lat. Lub podstawówka. Klasy 1-3.
- Nauka. Zabawa. Powietrze. Umiejętności. Cel? Prosty.
- Anna Kowalska, rocznik 2008. Była na zielonej szkole. Kołobrzeg. Maj. Zimno.
Pamiętaj. Klasy 1-3. Inaczej szkoła średnia. Koniec i kropka.
Czy zajęcia z rewalidacji są obowiązkowe?
Tak... zajęcia rewalidacyjne są obowiązkowe.
Czyli jak Basia ma to orzeczenie... to musi chodzić. Pamiętam, jak się złościła, kiedy w 2022 roku zaczęliśmy o tym mówić.
- Orzeczenie o potrzebie kształcenia specjalnego - to podstawa.
- Opinia poradni - musi być jasne, że te zajęcia są dla niej.
No i co zrobisz? Musi iść. Inaczej... no, sama nie wiem. Pewnie będą dzwonić z tej szkoły. Znowu.
Z resztą to dla jej dobra. Chociaż czasem mam wrażenie, że to bardziej dla spokoju pani dyrektor, niż dla niej. Ale cicho... nie mów nikomu, że tak myślę.
Ile za godzinę nauczania indywidualnego?
Średnia stawka za godzinę nauczania indywidualnego waha się między 50 a 100 zł. Kwota ta może jednak ulegać zmianom w zależności od wielu czynników.
Poziom nauczania: Korepetycje dla licealistów przygotowujących się do matury będą zazwyczaj droższe niż pomoc w odrabianiu lekcji dla ucznia szkoły podstawowej. Specjalistyczna wiedza zawsze się ceni. Pamiętam, jak moja kuzynka, Justyna, udzielała korepetycji z chemii organicznej - jej stawka była zdecydowanie wyższa.
Doświadczenie korepetytora: Początkujący korepetytorzy mogą oferować niższe ceny, aby zdobyć klientów. Osoby z wieloletnim doświadczeniem, potwierdzonymi sukcesami uczniów, mogą sobie pozwolić na wyższe stawki. Sam znam przypadek, gdy korepetytor z fizyki, pan Adam, podniósł stawkę po tym, jak jego uczniowie zdobyli wysokie wyniki na olimpiadach.
Przedmiot: Nauczanie przedmiotów ścisłych, takich jak matematyka czy fizyka, często jest droższe niż nauczanie przedmiotów humanistycznych. Zapytaj Janka, on wie, zawsze narzekał na cenę korków z matmy dla syna.
Lokalizacja: W dużych miastach, takich jak Warszawa czy Kraków, stawki mogą być wyższe niż w mniejszych miejscowościach. Koszty życia też mają znaczenie.
Forma nauczania: Zajęcia online mogą być tańsze niż zajęcia stacjonarne, ze względu na brak kosztów dojazdu. Zauważyłem, że wiele osób wybiera teraz formę online, oszczędność czasu i pieniędzy to duży plus.
Można więc powiedzieć, że stawka za godzinę korepetycji to wypadkowa wielu zmiennych. Nie ma jednej, uniwersalnej ceny. To jak z ceną sztuki - zależy od twórcy, tematu, techniki, a przede wszystkim od tego, ile ktoś jest gotów zapłacić.
Czy nauczyciele mają prawo do wynagrodzenia za godziny nadliczbowe?
Pamiętam jak to było z moimi nadgodzinami w zeszłym roku szkolnym. Pracowałam w Szkole Podstawowej nr 12 w Krakowie na pełny etat, ucząc biologii i chemii w klasach 7 i 8. W grudniu, przed samymi świętami, dyrektorka poprosiła mnie o dodatkowe zajęcia przygotowujące do próbnych egzaminów ósmoklasisty. Miałam prowadzić je dwie godziny tygodniowo przez cały styczeń.
W sumie osiem godzin dodatkowej pracy. Niby nic, ale w ferworze spraw przedświątecznych i z moją chorą babcią, jakoś zupełnie zapomniałam dopytać o stawkę. Głupia ja! Zakładałam, że skoro to nadgodziny, to dostanę za nie zapłacone.
Po styczniu złożyłam wniosek o wypłatę za te godziny ponadwymiarowe. I tu zaczęły się schody. Sekretarka, pani Grażynka, z miną pokerzysty poinformowała mnie, że „no zobaczymy co się da zrobić”. Potem dowiedziałam się, że dyrekcja interpretuje przepisy inaczej i że „teoretycznie” mi się należy, ale „praktycznie” to budżet szkoły jest napięty. Frustrujące!
Poszperałam w internecie i znalazłam artykuł na stronie ZNP, dokładnie ten o wyroku Sądu Najwyższego. Wynikało z niego jasno, że płacenie za nadgodziny to ZASADA. To mi dało wiarę.
Poszłam jeszcze raz do dyrektorki, tym razem z wydrukiem tego artykułu. Po krótkiej, ale intensywnej rozmowie, pani dyrektor zmieniła zdanie. Dostałam te pieniądze, ale kosztowało mnie to więcej nerwów niż same zajęcia były warte.
Kluczowe informacje z mojego doświadczenia:
- Nauczyciel ma prawo do wynagrodzenia za godziny ponadwymiarowe.
- Liczba godzin ponadwymiarowych nie może przekroczyć 1/4 tygodniowego obowiązkowego wymiaru godzin zajęć.
- Sąd Najwyższy potwierdza, że płacenie za nadgodziny jest zasadą.
- Czasami trzeba upominać się o swoje prawa.
I jeszcze jedno! Od tamtej pory zawsze, ale to zawsze, ustalam stawkę za każdą dodatkową godzinę pracy zanim w ogóle się zgodzę na cokolwiek. Nauczka na całe życie!
- Co się daje na 40 urodziny mężczyźnie?
- Kto powinien brać witaminę B12?
- Co zwiedzić w Warszawie zimą?
- Czy istnieją hotele 6-gwiazdkowe?
- Jaki alkohol na wieczór we dwoje?
- Ile trzeba zarabiać, żeby wziąć kredyt 200 tys.?
- Czy wolno przewozić muszelki?
- Który hotel na świecie ma 7 gwiazdek?
- Czy jest 30 procent na maturze?
- Ile lat buduje się sylwetkę?
Skomentuj odpowiedź:
Dziękujemy za Twoją opinię! Twój komentarz pomaga nam ulepszać odpowiedzi w przyszłości.