Jak sprawdzić, czy ktoś wyłudził kredyt na moje dane?

22 wyświetlenia

O rany, myśl, że ktoś mógłby wziąć kredyt na moje dane, przeraża mnie! Sama myśl, że musiałabym się z tym potem użerać... Ble! No ale wracając do tematu, słyszałam, że najlepszym sposobem, żeby to sprawdzić, jest zajrzenie do Biura Informacji Kredytowej. Tam zobaczysz całą swoją historię kredytową. Jeśli znajdziesz tam coś, czego nie brałaś, to od razu alarm! Lepiej dmuchać na zimne i regularnie to sprawdzać, bo spokój ducha jest bezcenny.

Sugestie 0 polubienia

Okej, spróbujmy to ubrać w trochę bardziej “życiowe” słowa, tak żeby brzmiało jak rozmowa z kumplem, a nie jak instrukcja obsługi. Gotowa? No to lecimy:

O rany, myśl, że ktoś mógłby naciągnąć bank na kredyt używając moich danych, to… no po prostu mnie mrozi! Sama wizja, że musiałabym się z tym potem babrać, tłumaczyć, udowadniać… fuj! A pamiętam jak koleżanka mi kiedyś opowiadała, że jej się to przytrafiło, masakra! No ale dobra, wracając do sedna, jak w ogóle sprawdzić, czy taka bomba z opóźnionym zapłonem gdzieś tam na nas nie czeka?

Słyszałam, że najpewniejszy sposób to wlazienie do tego Biura Informacji Kredytowej (BIK). Znacie to? Tam podobno widać całą naszą kredytową przeszłość, teraźniejszość i… mam nadzieję, że nie przyszłość w postaci kredytów-widmo! No i jeśli tam nagle wyskoczy coś, czego na 100% nie braliśmy – jakiś kredyt na pralkę, albo nie wiem, na wakacje w Albanii, których przecież nigdy nie planowaliśmy! – to od razu dzwonić na alarm!

Bo wiesz, ja tak myślę… Niby mówią, że to rzadko się zdarza, ale wolę chuchać i dmuchać. Regularnie to sprawdzać. Raz na kwartał? Może co pół roku? Sama nie wiem. No ale spokój ducha jest w końcu na wagę złota, nie? I tak sobie myślę, czy nie ustawić sobie jakiegoś przypominacza w telefonie… No bo umówmy się, łatwo o tym zapomnieć w natłoku codziennych spraw. A wiesz, jak to jest – czasem lepiej zapobiegać niż leczyć. A potem się człowiek obudzi z ręką w nocniku i co wtedy? Strach się bać!