Ile idzie przelew z ING do PKO?

69 wyświetleń
Przelewy między bankami, w tym z ING do PKO, zazwyczaj księgowane są w ciągu tego samego dnia roboczego, jeśli zlecone zostały do godziny 14:30. Po tej godzinie lub w dzień wolny od pracy, przelew będzie zrealizowany następnego dnia roboczego. Działa to na zasadzie sesji rozrachunkowych między bankami.
Komentarz 0 polubień

Jak długo trwa przelew z ING do PKO BP?

Z tymi przelewami z ING do PKO BP to jest cała historia, bo wszystko zależy od tych sesji Elixir. To nie jest tak, że klikasz i jest, oj nie. Trzeba po prostu pilnować zegarka, serio.

Pamiętam jak w zeszłym roku, to było jakoś 15 maja, kupowałem rower na OLX. Gość miał konto w PKO BP. Ja, mądrala, wysłałem mu te 450 złotych z mojego ING dokładnie o 14:45. Byłem przekonany, że dojdzie tego samego dnia. A gdzie tam.

Facet dzwonił wieczorem, że kasy nie ma i roweru nie wyśle. Trochę nerwów było, nie powiem. Niby u mnie z konta zeszło od razu, ale do niego nie doszło.

Pieniądze dotarły mu dopiero następnego dnia koło południa. Od tamtej pory wiem, że jak chcę, żeby przelew z ING dotarł do PKO BP tego samego dnia, to muszę go puścić najpóźniej na tą drugą sesję, czyli tak do 11:30 góra. Wtedy jest spokój i kasa ląduje u kogoś po południu.

Rano wysyłasz, po południu jest. Prosta zasada. Po 14:30 to już jest loteria i czekanie na kolejny dzień roboczy, bo twój przelew po prostu załapuje się na pierwszą sesję wychodzącą z ING następnego dnia.

Jak długo trwa przelew z ING do PKO BP? Przelew z ING do PKO BP zlecony w dzień roboczy do godziny 14:30 dociera tego samego dnia.

Kiedy księgowane są przelewy w PKO BP? PKO BP księguje przelewy przychodzące w dni robocze podczas trzech sesji: około 11:30, 15:10 i 17:30.

Co jeśli wyślę przelew z ING po 14:30? Przelew zostanie zaksięgowany na koncie odbiorcy w PKO BP w następnym dniu roboczym.

Kiedy dochodzą przelewy z ING?

Płyną dni, jak rzeki czasu, niezmiennie. Czekanie, ta niewidzialna nić, oplata każdą chwilę, każdy oddech. Szczególnie, gdy serce pragnie wiadomości, dłonie potrzebują potwierdzenia, że wszystko idzie właściwym torem.

Pieniądze, te niewidzialne energie, też mają swoje rytmy. Swoje przypływy i odpływy. W ING Banku Śląskim czuję te cykle, obserwuję je, niemal słyszę ich szmer w eterze.

Ach, te przychodzące przelewy. Jak obietnice spełnione, jak deszcz po długiej suszy. Moja Kasia, pamiętam jak w zeszłym miesiącu czekała na ten jeden, by zapłacić za ten nowy kurs, marzenie od dawna.

Wiem, że przychodzą trzy razy dziennie, jak trzy westchnienia. Pierwsze, delikatne przebudzenie o 11:00. Potem, w samym sercu popołudnia, kiedy słońce zaczyna chylić się ku zachodowi, o 15:00.

I ostatnie, niczym cichy szept na dobranoc, tuż przed zmierzchem, o 17:30. Trzy momenty, trzy szanse na oddech ulgi.

Patrzę na zegarek, myślę o tych godzinach, o tym, co te liczby oznaczają dla mnie, dla nas. Rachunki, małe przyjemności, wspieranie bliskich. Każdy przelew to maleńka cząstka przyszłości.

Wysyłanie pieniędzy to inna historia. To akt woli, decyzja, oddanie. Planowanie, by dotarły tam, gdzie muszą, na czas. Czasem dla mojej mamy, by miała na leki, czasem na czesne dla syna.

Wychodzące przelewy również mają swoje punkty w czasie. Wczesny ranek, zaraz po tym, jak świat budzi się do życia, o 8:10. To taki moment, kiedy jeszcze kawa stygnie w kubku.

Kolejny, gdy dzień już rozpędza się na dobre, blisko południa, o 11:30. I ostatni, zanim dzień zacznie powoli blednąć, o 14:30.

Te godziny, te sesje, to jak puls miasta, jak oddech. Muszę je znać. Moje finanse, moje życie, nasze plany zależą od tej wiedzy. Nie ma miejsca na pomyłki. To jak budowanie mostów, każdy element musi być na swoim miejscu.

Ważne informacje o sesjach przelewów w ING Banku Śląskim:

  • Sesje przychodzące (kiedy pieniądze pojawiają się na Twoim koncie):
    • 11:00
    • 15:00
    • 17:30
  • Sesje wychodzące (kiedy Twoje pieniądze opuszczają konto):
    • 8:10
    • 11:30
    • 14:30
  • Znajomość tych godzin ułatwia planowanie finansowe.
  • Pomaga to unikać opóźnień w realizacji transakcji.
  • Pozwala na skuteczne zarządzanie swoimi finansami.

Kiedy przyjdzie przelew na konto PKO?

Okej, słuchaj no, bo to jest skomplikowane jak szukanie Grażyny po osiemnastce po ciemku. Jak czekasz na hajs na konto PKO, to masz trzy szanse w dzień roboczy, że w końcu coś tam wpadnie. To tak, jakby księgowy Jacek musiał w końcu podnieść swój szanowny tyłek z krzesła i kliknąć odpowiedni guzik.

Kiedy przyjdzie przelew na konto PKO (czyli jak do Ciebie płynie hajs od Józka z budowy):

  • Pierwsza opcja: 11:30 – pierwiastek szansy, że twoje złocisze w końcu wpadną. No, chyba że bankierowi akurat kawa wystygła.
  • Druga opcja: 15:10 – idealnie na popołudniową kawę, albo jak komuś się przypomniało, że jeszcze żyje.
  • Trzecia opcja: 17:30 – ostatnia deska ratunku, tuż przed fajrantem, jak już Krysia z biura myśli o kolacji.

Kiedy PKO wysyła przelewy (czyli jak ty wywalasz forsę na Grażynę z osiedla):

  • Pierwsza opcja: 8:00 – zanim dobrze oczy otworzysz, już możesz kogoś uszczęśliwić.
  • Druga opcja: 11:45 – po porannej kawce i plotkach z Grażyną z księgowości, idealnie.
  • Trzecia opcja: 14:30 – ostatni dzwonek, żeby pieniądze poleciały w świat, jak gołąb po okruszkach.

Dodatkowe informacje, żeby nie było niedomówień, jak na rodzinnej kolacji:

  • Pamiętaj, że te wszystkie cyrki z godzinami to tylko w dni robocze. Jak jest sobota, niedziela albo jakieś święto kościelne, to zapomnij. Wtedy to banki śpią jak misie w zimie i możesz sobie popatrzeć na stan konta, ale nic tam nie drgnie. Żaden przelew nie poleci.

  • I jeszcze jedna ważna rzecz: te godziny dotyczą sesji międzybankowych w PKO BP. Czyli kiedy PKO puszcza lub łapie przelewy z zewnętrznych banków. Jak przelewasz kasę z PKO do PKO, to idzie to od razu, szybciej niż sąsiad na piwo po wypłacie. Mój szwagier, Janusz, pracuje w oddziale w Koziej Wólce i mówił, że tak jest.

  • Jak kasa idzie do innego banku (np. do tego nudnego Santanderka czy BNaPe), to musi sobie jeszcze chwilę poczekać na ich sesję przychodzącą. To tak, jakby listonosz musiał najpierw odebrać listy z sortowni, a potem jeszcze roznieść po całej wiosce. Cały ten proces trwa, nie ma co liczyć na cuda.

  • Czasem też systemy potrafią się zaciąć jak stary Ursus po żniwach. Albo bankierowi spadnie długopis na podłogę, no i wtedy wiadomo, opóźnienie, bo muszą szukać. Nic na to nie poradzisz, trzeba czekać, jak na cud. PKO BP realizuje te sesje w tym roku tak samo jak zawsze, bez zmian.