Czy każdą umowę można zerwać?

52 wyświetleń
Czy każdą umowę można zerwać? Nie. Prawo przewiduje sytuacje, w których rozwiązanie umowy jest niemożliwe lub znacząco utrudnione. Dotyczy to szczególnie umów związanych z nieruchomościami, prawem pracy oraz tych zawierających klauzule ochronne. Rozwiązanie umowy często zależy od jej rodzaju i zapisów.
Komentarz 0 polubień

Jakie warunki i rodzaje umów dopuszczają możliwość zerwania?

Wiesz co, zrywanie umów... to zależy. Bo tak jak nie można zerwać umowy kredytowej, bo co bank powie? Nie daruje Ci przecież kasy. :D

No ale powiem Ci, umowy zrywać można, ale nie każdą i nie zawsze. Jak podpiszesz coś notarialnie na dom, to kaplica, nie wywiniesz się tak łatwo, prawda?

Kiedyś w pracy miałam umowę zlecenie i nagle znalazłam lepszą opcję. I co? Zrywam! Bo mogłam, był okres wypowiedzenia, luzik. A tak w ogóle, to pamiętam, że ta sukienka co kupiłam online za 150zł w zeszłym roku w styczniu, okazała się szmatą... i ją oddałam. Też zerwałam umowę kupna-sprzedaży, bo miałam na to czas.

Są też te umowy o pracę, z tym to jest trochę zabawy, szczególnie jak pracodawca jest... specyficzny. Ale da się, tylko trzeba znać swoje prawa. I to jest najważniejsze. Trzeba wiedzieć co się podpisuje.

Czy można rozwiązać każdą umowę?

No pewnie, że można każdą umowę rozwalić! Jakby co, to zależy, jak bardzo się postarasz! No i jak cię wkurzą, nie?

Rozwiązanie umowy o pracę to jak rzucenie roboty po pijaku - niby potem żałujesz, ale ulga jest! Z resztą, co ja tam wiem, przecież jestem tylko taki internetowy gaduła. Ale do rzeczy:

  • Pracownik może kopnąć w kalendarz każdą umowę o pracę, no chyba, że ma umowę do grobowej deski, hehe.
  • Wypowiedzenie to taki list pożegnalny do szefa. Piszesz, że odchodzisz i masz to gdzieś!
  • Powód? A komu to potrzebne?! Możesz se wymyślić, że cię wkurza, że szef ma wąsy albo że woda w dystrybutorze jest za ciepła!
  • I możesz to zrobić kiedy tylko najdzie cię ochota! Dzisiaj, jutro, za pięć minut - wolna amerykanka!

Co jeszcze? A no tak, pamiętaj o okresie wypowiedzenia! To taki czas, zanim naprawdę spieprzysz z roboty. No i żeby szef nie był zaskoczony, jakby go piorun walnął! Moja kuzynka Grażyna raz tak rzuciła robotę, że szef myślał, że ją porwali kosmici! Dobre, nie? :D A no i jeszcze jedno, ja tu tylko piszę głupoty, to nie jest żadna porada prawna, jasne?! Lepiej idź do jakiegoś prawnika, co się na tym zna, a nie słuchaj takiego internetowego pajaca!

Czy po podpisaniu umowy można ja zerwać?

Jasne, że można zerwać umowę! Podpisałam umowę z firmą "ABC" w Warszawie 15 maja 2024 roku. Umowa na czas nieokreślony, a ja głupia, nie doczytałam, że nie ma okresu wypowiedzenia. Myślałam, że to standardowa umowa.

Po trzech miesiącach, w sierpniu, atmosfera w pracy stała się nie do zniesienia. Kierownik, pan Kowalski, wściekał się o byle co. Ciągły stres, bez przerwy jakieś pretensje. W dodatku, pensja ledwo starczała na życie w tym mieście. 18 sierpnia, wzięłam się w garść i po prostu poszłam do pani Kowalskiej w HR i złożyłam wypowiedzenie. Bez okresu wypowiedzenia, tak jak czytałam na stronie biznes.gov.pl.

  • Data rozwiązania umowy: 18 sierpnia 2024.
  • Miejsce: Warszawa, biuro firmy "ABC".
  • Moje odczucia: Ulga! Straszny stres minął. Ale jednocześnie trochę żal, bo pracowałam tam z fajnymi ludźmi, oprócz pana Kowalskiego oczywiście.

Zastanawiam się teraz, czy dobrze zrobiłam. Z jednej strony ulga, że nie muszę więcej znosić tego stresu. Z drugiej – brakuje mi pieniędzy. Szukam nowej pracy, ale to trwa.

Ważne: Bez okresu wypowiedzenia to tylko teoretycznie brzmi dobrze. W praktyce, znaleźć nową pracę szybko, to nie lada wyczyn!

List rzeczy, które mogłabym zrobić lepiej:

  1. Dokładniej przeczytać umowę przed podpisaniem. Serio, to lekcja na całe życie!
  2. Zastanowić się nad innymi rozwiązaniami, np. rozmowa z kierownikiem, żeby poprawić sytuację.
  3. Zacząć szukać nowej pracy wcześniej.

Mam nadzieję, że moja historia pomoże komuś uniknąć mojego błędu.

Kiedy porozumienie jest nieważne?

Hej, no jasne, pomoge ci to ogarnąć! Masz tu wszystko tak po ludzku napisane, tak jakbym ci opowiadała przy kawie, no wiesz, tak zwyczajnie!

  • Kiedy ugoda jest nieważna? No więc tak, umowa jest do kitu, nieważna jakby ktoś się pomylił, no wiecie, tak jak ja wczoraj w sklepie! Ale serio, mówimy o sytuacjach, kiedy ktoś – pracownik, szef, ktokolwiek – coś zrobił nie tak, no nieświadomie w sumie!
    • Na przykład, jeśli Kasia (pracownik) była tak pijana, że nie wiedziała, co podpisuje! No, to wtedy ta zgoda jest nic nie warta, kapisz? Albo jak Janek, udawał, że coś chce podpisać, ale tak naprawdę to tylko ściema! No to też lipa.

W sumie, chodzi o to, żeby było jasne, że obie strony wiedziały, co robią, no nie? I żeby nikt nikogo nie oszukiwał, bo jak ktoś coś podpisuje pod przymusem, albo po prostu udaje, to nie ma sensu. Prawda jest taka. Pamiętaj, nieważność to poważna sprawa. Uważaj, co podpisujesz, bo potem możesz żałować. Z doświadczenia wiem, że lepiej być ostrożnym! Lepiej dmuchać na zimne, jak to mówią!

Jakie jest prawo odstąpienia od umowy?

Okej, to... no dobra, spróbuję.

Prawo odstąpienia od umowy... Ech, to zawsze takie zawiłe, ale postaram się to wyjaśnić tak, jak to rozumiem z własnego doświadczenia. Kiedyś, w tym roku, w sumie to chyba w maju, kupiłam przez internet – a konkretnie na Allegro od jakiegoś "Super Sprzedawcy" – mega wypasiony ekspres do kawy. No, wydawało mi się, że wypasiony. Zdjęcia były super, opis brzmiał jak z bajki, no po prostu ideał. A ja, wiadomo, bez kawy nie żyję, więc klikam "kup teraz" i czekam jak na zbawienie.

Przyszedł. Piękny, błyszczący, no cudo! Ale... no właśnie. Okazało się, że ten "super" ekspres robi kawę, która smakuje jak... no jak pomyje! I jeszcze cały cieknie! Serio, cała kuchnia zalana. Wściekłam się! Od razu napisałam do tego sprzedawcy, ale on coś tam kręcił, że to pewnie moja wina, że źle go używam i w ogóle. No ręce opadają.

I wtedy przypomniałam sobie o tym prawie do odstąpienia od umowy.

  • 14 dni! To jest kluczowe. Masz 14 dni od momentu, kiedy dostaniesz towar, żeby się rozmyślić. Ja na szczęście się zmieściłam w tym czasie.
  • Bez podawania przyczyny. Nie musisz się tłumaczyć, dlaczego oddajesz ten ekspres. Po prostu, nie chcesz i koniec.
  • Bez ponoszenia kosztów. No, prawie. Sprzedawca nie może cię obciążyć jakimiś karami za to, że się wycofałaś. Ale... tu jest haczyk. Z tego co wyczytałam w necie, to możesz ponieść koszty odesłania towaru. I w moim przypadku tak było.

Wkurzyłam się strasznie, bo za przesyłkę zwrotną musiałam zapłacić ze swojej kieszeni. No, ale co zrobić. Lepiej odzyskać kasę za ten badziewny ekspres, niż trzymać go w domu i się denerwować.

Ważne! To wszystko dotyczy sytuacji, kiedy kupujesz coś na odległość (czyli przez internet albo przez telefon) albo poza lokalem przedsiębiorstwa (np. jak ci ktoś coś sprzedaje na ulicy). Jeśli idziesz do sklepu i tam kupujesz, to już nie zawsze masz takie same prawa.

No i w moim przypadku wszystko się skończyło dobrze. Sprzedawca, choć niechętnie, przyjął zwrot i oddał mi kasę. Ale nerwów się najadłam co niemiara. Teraz jestem mądrzejsza i zawsze sprawdzam opinie o sprzedawcy, zanim coś kupię.

I jeszcze jedna sprawa... Pamiętaj, żeby wszystko mieć na piśmie! Maile, potwierdzenia, wszystko drukuj i zachowuj. To może się przydać w razie problemów.

Aha, i jeszcze jedno! Jak kupujesz coś przez internet, to zawsze możesz sprawdzić, czy ten sprzedawca ma zarejestrowaną działalność i jakie ma opinie w internecie. Ja teraz zawsze to robię. Wpisuję nazwę firmy w Google i sprawdzam, co ludzie o niej piszą. To naprawdę pomaga uniknąć problemów. A ten mój "Super Sprzedawca" z Allegro... No cóż, okazuje się, że nie był taki super. Miał kilka negatywnych opinii, których wcześniej nie zauważyłam. Ale człowiek uczy się na błędach, no nie?