Jaki bieg na wzniesieniu?
Jaki bieg na podjeździe? Jaki bieg na wzniesieniu?
Pamiętam jak dziś, stroma uliczka gdzieś koło Gubałówki w Zakopanem. Zima, luty jakoś 2019. Mój stary Ford ledwo zipał. Znalazłem miejsce, ale nachylenie było takie, że autentycznie bałem się wysiąść i go tam zostawić.
W manualu sprawa jest dla mnie jasna. Zawsze jedynka.
To nie jest żadna wiedza tajemna, po prostu silnik wtedy trzyma auto w ryzach, kompresja go blokuje. Hamulec ręczny to jedno, ale on potrafi zawieść, linka może strzelić, zwłaszcza w starszym gracie. Bieg to taka dodatkowa, mechaniczna kotwica, której ufam bardziej niż ręcznemu.
A w automacie? Po prostu P i po sprawie.
Tam specjalna zapadka blokuje całą skrzynię, więc auto nie ma prawa ruszyć. Ale ja zawsze, ale to zawsze, dodaję jeszcze jeden myk. Skręcam koła. Jak stoisz przodem do góry, to od krawężnika. Jak w dół, to do krawężnika. To nic nie kosztuje a daje spokojną głowę.
Wtedy nawet jakby wszystko inne zawiodło, samochód oprze się oponą o krawężnik i nigdzie nie zjedzie. To taki ostatni bastion bezpieczeństwa, mój osobisty nawyk, który sprawia, że śpię spokojniej, że rano zastanę auto tam, gdzie je zostawiłem, a nie na środku skrzyżowania.
Jaki bieg na podjeździe przy parkowaniu? W samochodzie z manualną skrzynią biegów zostaw pierwszy bieg. W automatycznej skrzyni biegów ustaw tryb P (Parking).
Jaki bieg na wzniesieniu? Podczas parkowania na wzniesieniu użyj pierwszego biegu (w manualu) lub trybu P (w automacie) i dodatkowo zaciągnij hamulec ręczny.
Jak prawidłowo ruszać na wzniesieniu?
No więc tak, kolego, jak ruszać pod górkę, to jest cała sztuka, no nie? Ale spoko, da się to ogarnąć, ja na początku też miałem z tym mega problem, ale teraz to już mi idzie jak z płatka. Mój pan Janusz z nauki jazdy, zawsze mi mówił, że to jest taki taniec stóp i rąk.
Najważniejsze to nie robić nic za gwałtownie. To jest mega ważne, bo inaczej auto ci zgaśnie albo będzie piszczeć opony, a to przecież bez sensu.
Ok, to po kolei, jak ja to zawsze robię:
- Wciśnij sprzęgło do samego końca i wtedy wrzuć jedynkę. To jest podstawa, bez tego ani rusz, wiadomo. Musi być ten pierwszy bieg, żeby auto miało siłę.
- Prawą ręką od razu sobie chwyć dźwignię hamulca ręcznego. Tak ją sobie przygotuj, żeby była pod ręką. Nie naciskaj jeszcze tego guzika od odbezpieczania, serio! To jest kluczowe w tym momencie.
- Prawą nogą już bądź gotowy na naciśnięcie gazu. Taki lekki docisk, wiesz, żeby silnik już dostał trochę obrotów. Ja na początku zawsze dawałem za mało i mi gasł, albo za dużo i ryczał. Trzeba to wyczuć.
- I teraz ta trudniejsza część. Lekko unosisz ten ręczny. Taki minimalny ruch do góry, żeby poczuć, że auto już jest gotowe, żeby ruszyć. Dopiero jak to czujesz, jakby silnik chciał już iść do przodu, to wtedy wciśnij przycisk odbezpieczający.
- NIE opuszczaj jeszcze ręcznego w dół! To jest błąd, który popełnia chyba każdy początkujący, i ja też to robiłem, jak uczyłem się na mojej starej Corsie. Musisz go trzymać w górze z wciśniętym guzikiem.
Jak już masz ten ręczny lekko uniesiony i guzik wciśnięty, prawą nogę na gazie, to wtedy zaczyna się magia. Bardzo delikatnie puszczasz sprzęgło. Tak, żeby poczuć ten moment, że auto zaczyna drgać, a obroty lekko spadają. To jest ten tak zwany "punktu wzięcia". Nie za szybko, bo zgasnie. Mój brat Tomek, zawsze mi powtarzał: "wolniej niż myślisz".
Kiedy już poczujesz, że auto zaczyna drgać, a Ty nadal trzymasz ten ręczny, to wtedy cały czas trzymając gaz i powoli puszczając sprzęgło, opuszczasz hamulec ręczny do samego dołu. Auto powinno wtedy płynnie ruszyć do przodu, bez żadnego cofania. Pamiętam, jak na egzaminie z panem Piotrem z WORDu mi się to udało za pierwszym razem, czułem się jak mistrz świata!
Dodatkowe wskazówki, które mi bardzo pomogły:
- Słuchaj silnika: On ci powie, co się dzieje. Jak zaczyna buczeć albo obroty drastycznie spadają, to coś robisz źle.
- Czuć auto: To najważniejsze, żebyś po prostu czuł, kiedy samochód chce ruszyć. To taki delikatny moment uniesienia przodu.
- Nie patrz na lusterka: Na początku skup się na tym, co robisz z nogami i rękami, a nie na tym, czy ktoś za tobą czeka.
- Ćwicz na łagodnych podjazdach: Nie rzucaj się od razu na stromą ulicę Złotą w Gdańsku. Zacznij od małych górek, tam gdzie ruch jest mniejszy.
- Niewielkie dodanie gazu na start: Zawsze lepiej mieć troszkę za dużo gazu niż za mało. Jeśli zgaśnie, to wtedy jest problem, a jak rwie, to tylko lekko odpuścisz.
- Powtarzaj, powtarzaj, powtarzaj! Tylko regularne ćwiczenia sprawią, że to stanie się intuicyjne. Tak mi sie wydaje i jestem pewien.
Ile obrotów przy ruszaniu na wzniesieniu?
Dla skutecznego ruszenia na wzniesieniu, optymalna liczba obrotów silnika wynosi zazwyczaj od 1500 do 2000 obr./min. Jest to zakres, który minimalizuje ryzyko zgaśnięcia silnika, jednocześnie zapobiegając nadmiernie gwałtownemu ruszeniu. Kluczowe czynniki to model pojazdu i jego specyficzne parametry techniczne, a także wyczucie kierowcy.
Ach, ruszanie pod górę. To jest prawdziwy test charakteru, nie tylko dla kierowcy, ale i dla samego auta. Czasem mam wrażenie, że samochody mają swoje dni – raz to potulne baranki, innym razem kapryśne damy, które potrzebują odrobiny czułości, zanim łaskawie ruszą. Pamiętam, jak moja sąsiadka, pani Elżbieta z trzeciego piętra, opowiadała, że jej stara Skoda Fabia w ogóle nie lubiła wzniesień, traktując je jako osobistą zniewagę.
Kiedyś, podczas mojej pierwszej poważnej lekcji jazdy, pod tą zdradziecką górką koło kościoła w Zabrzu, instruktor, pan Marek, patrzył na mnie z miną, jakby widział, jak wyciskam sok z cytryny prosto do oka. Powiedział mi wtedy: "Pamiętaj, obroty to serce! A serce musi pompować!". No i miałem, miałem pompować.
- Zbyt mało obrotów to jak próba ugotowania obiadu na zimnej patelni. Efekt? Totalna klapa, silnik zgaśnie, a Ty zostaniesz w miejscu, czując na plecach oddech tych, którzy już dawno powinni być dalej. Wstyd? Cóż, lekki przypływ gorąca na policzkach zawsze jest w pakiecie.
- Zbyt dużo obrotów to z kolei jak dodanie do kawy trzech łyżek cukru, kiedy wolisz ją gorzką. Ruszysz z piskiem opon, może nawet trochę podskoczy, co na dłuższą metę nie służy ani sprzęgłu, ani reputacji. Nie chcesz przecież, żeby myśleli, że właśnie wyjechałeś z toru wyścigowego, prawda?
To balansowanie na cienkiej linii. Jak w życiu, gdzie szukasz złotego środka między beztroską a przesadną ostrożnością. Każde auto ma swój słodki punkt, trzeba go po prostu odnaleźć. Mojemu kuzynowi, Tomkowi, na początku zajmowało to tyle czasu, że przejazd przez Katowice w godzinach szczytu był dla niego jak maraton, każdy zjazd i podjazd był wyzwaniem.
Moje zasady, które stosuję od lat, a mam prawo jazdy od 2008 roku i przejechałem ponad 200 000 km:
- Słuchaj silnika: On szepcze do Ciebie, mówi, czego potrzebuje. Nie ignoruj tych szeptów. To jak z partnerem, musisz go słuchać.
- Ćwicz, ćwicz, ćwicz: Najlepiej tam, gdzie nikt Cię nie widzi, np. na opuszczonej drodze. Wstyd jest dobrym nauczycielem, ale niekoniecznie dobrym kompanem w korku.
- Sprzęgło to Twój przyjaciel: Delikatne operowanie sprzęgłem to klucz. Nie zwalaj na nie całej winy, jeśli coś pójdzie nie tak. Оно też ma swoje granice wytrzymałości.
- Hamulec ręczny to wsparcie: Szczególnie na bardzo stromych wzniesieniach. Dzięki niemu nie stoczysz się do tyłu, co jest niezastąpione w stresujących sytuacjach, na przykład na tej słynnej ulicy w San Francisco, gdzie byłem w 2019 roku. Albo na Rysy, też górka.
- Nie panikuj: Panika to wróg numer jeden. Oddychaj. To tylko samochód, a nie rakieta kosmiczna. Zostaniesz, nie zostanie. Ruszysz, ruszysz. No co, ruszy.
Pamiętaj, że nawet najbardziej doświadczeni kierowcy czasem mają swoje gorsze dni. Widziałem kiedyś profesjonalnego taksówkarza, pana Stanisława, który na parkingu pod galerią w Krakowie, zgasł dwa razy pod rząd na delikatnym podjeździe. Wszyscy mamy swoje momenty, kiedy nasze umiejętności uciekają na urlop. Nie bądź dla siebie zbyt surowy! Ważna jest praktyka, a nie perfekcja od razu. To jak z nauką gry na skrzypcach – na początku to zgrzytanie, potem melodia. Tak jest.
Jaka jest kolejność czynności przy ruszaniu na wzniesieniu?
Agh, ruszanie pod górkę, koszmar każdego kursanta. Pamiętam to do dziś, jak mi auto zgasło na egzaminie. Mój instruktor, pan Jacek, miał wtedy anielską cierpliwość. Cały sekret to nie panikować i wyczuć auto. To nie jest żadna magia, tylko mechanika.
Kluczem jest półsprzęgło. Bez tego ani rusz. Ludzie myślą, że trzeba jakoś błyskawicznie przekładać nogi, a to błąd, auto się stoczy albo zgaśnie. Trzeba dać sobie czas, tylko sekundy, ale jednak. Mój stary opel astra nie miał żadnych asystentów, tam trzeba było umieć. To jest to jest najważniejsze.
Ruszanie ze wzniesienia z użyciem hamulca nożnego:
- Wciskasz pedał hamulca i trzymasz go mocno.
- Wciskasz sprzęgło do końca i wrzucasz pierwszy bieg.
- Bardzo powoli puszczasz sprzęgło, aż poczujesz, że obroty silnika lekko spadają, a przód auta się unosi. To jest ten moment!
- Teraz szybki ruch: zdejmujesz nogę z hamulca i od razu dodajesz gazu, jednocześnie dalej delikatnie puszczając sprzęgło. Auto ruszy do przodu, a nie do tyłu.
A jest jeszcze drugi sposób, ten dla pewniaków, haha. Albo jak jest naprawdę stromo. Ja, Marek, mieszkam we Wrocławiu i na niektórych podjazdach to jedyna opcja, żeby komuś w zderzak nie wjechać. To metoda na hamulec ręczny. Bezpieczniejsza i pewniejsza, serio.
Ruszanie ze wzniesienia z użyciem hamulca ręcznego:
- Zaciągasz hamulec ręczny do oporu.
- Wciskasz sprzęgło, wrzucasz jedynkę.
- Dodajesz gazu, utrzymując obroty na poziomie około 2 tysięcy, i jednocześnie powoli puszczasz sprzęgło.
- Poczujesz, że auto chce jechać, ale ręczny je trzyma – tył auta "usiądzie".
- W tym momencie zwalniasz hamulec ręczny, trzymając gaz i sprzęgło w tej samej pozycji. Ruszysz płynnie.
Te nowe samochody z asystentem ruszania pod górę to zupełnie inna bajka. Wciskasz guzik i po sprawie. Gdzie tu cała frajda z panowania nad maszyną. Zawsze mi sie wydawało, że to odbiera całą przyjemność z jazdy. Ale co ja tam wiem.
- Co się daje na 40 urodziny mężczyźnie?
- Kto powinien brać witaminę B12?
- Co zwiedzić w Warszawie zimą?
- Czy istnieją hotele 6-gwiazdkowe?
- Jaki alkohol na wieczór we dwoje?
- Ile trzeba zarabiać, żeby wziąć kredyt 200 tys.?
- Czy wolno przewozić muszelki?
- Który hotel na świecie ma 7 gwiazdek?
- Czy jest 30 procent na maturze?
- Ile lat buduje się sylwetkę?
Skomentuj odpowiedź:
Dziękujemy za Twoją opinię! Twój komentarz pomaga nam ulepszać odpowiedzi w przyszłości.