Jak wyglądają 2-miesięczne postępy na siłowni?
Co zmienia się w ciele po 2 miesiącach regularnych ćwiczeń na siłowni?
Pamiętam, jak zaczynałem te ćwiczenia w połowie stycznia, po świątecznym obżarstwie, z taką lekką niechęcią, bo kondycja to była wtedy fikcja. Zapisałem się wtedy na siłownię na Pradze Południe, tam przy ulicy Ostrobramskiej, bo mieli fajną promocję, karnet miesięczny wyszedł mi 120 złotych. Czułem się taki ociężały, ciężko mi było z samym sobą, w lustrze widziałem tylko zmęczenie i te boczki, co tak niemiło wystawały. Chciałem po prostu poczuć się lżej, może trochę silniejszy, coś zmienić w swoim życiu, bo ta monotonia mnie już dusiła.
No i w sumie po tych dwóch miesiącach, do połowy marca, moje ciało zaczęło jakoś inaczej oddychać.
Początkowo, na tych pierwszych treningach, powiedzmy pod koniec stycznia, te 20 minut na bieżni to był dla mnie Mount Everest, ledwo co dawałem radę, serce mi waliło jak oszalałe. Potem jednak, już tak koło połowy lutego, zauważyłem, że ta sama bieżnia, z tym samym tempem, nie jest już takim wyzwaniem. Dawałem radę biegać trzydzieści, a nawet czterdzieści minut, bez takiego zadyszania, co to wcześniej mnie dopadało. Widzę, że kondycja mi się podbiła, to jest pewne.
A te codzienne czynności, takie jak noszenie zakupów z Lidla na Puławskiej, już nie męczą tak strasznie.
Siła też poszła w górę, choć to było dla mnie zaskoczenie. Pamiętam, jak na początku w domu próbowałem zrobić pompki, to maksymalnie pięć, z takim ciężarem, że aż jęczałem. Ale potem, tak na początku marca, po tych wszystkich zajęciach na siłowni, gdzie robiłem wyciskanie na klatkę z małymi ciężarami, i po tych domowych ćwiczeniach z gumami oporowymi, nagle robiłem dziesięć pompek bez problemu. Mięśnie ramion i klatki piersiowej, takie trochę bardziej zarysowane, to naprawdę widać. Wcześniej nie miałem nic.
Lepiej sypiam, wstaję z taką inną energią, mniej się denerwuję głupotami.
Widzę też, że brzuch stał się bardziej płaski, choć nie liczyłem na to aż tak szybko. Waga pokazała jakieś dwa kilogramy mniej, ale czuję się dużo lżejszy. To chyba przez to, że sylwetka się poprawiła, te mięśnie zaczęły spalać więcej kalorii, a ja przecież nie głoduję. Nawet humorek mi się poprawił, nie ma co ukrywać. Pod koniec lutego, kiedy miałem taki gorszy dzień, zamiast siedzieć i narzekać, poszedłem na trening i od razu było lepiej. To takie małe zwycięstwo.
Tak więc po dwóch miesiącach, widać poprawę kondycji, zwiększoną siłę, lepszą sylwetkę i mocniejszą psychikę.
Co się dzieje po 2 miesiącach ćwiczeń na siłowni?
Po 2 miesiącach treningu siła rośnie. Mięśnie stają się bardziej zarysowane. Sylwetka zyskuje nowe proporcje.
Po 3 miesiącach zmiany są znacznie wyraźniejsze. Ciało apeluje o więcej.
Dodatkowe fakty:
- Rozwój wytrzymałości: Po 6 tygodniach treningu, ciało lepiej radzi sobie z wysiłkiem.
- Zmiany metaboliczne: Organizm zaczyna efektywniej spalać kalorie.
- Poprawa samopoczucia: Regularny ruch wpływa na lepszy nastrój.
- Adaptacja układu nerwowego: Sygnały do mięśni stają się szybsze i skuteczniejsze.
Po jakim czasie ćwiczenia na siłowni widać efekty?
No dobra, słuchajcie, bo te bajki z filmów, gdzie po jednej wizycie na siłce jesteś od razu herkulesem, to można między bajki włożyć. To nie Holiłud, Janusz! Tu trzeba pocierpieć, tak jak Grażyna cierpi, jak widzi twoje skarpetki na podłodze.
Pierwsze efekty poprawy kondycji fizycznej zobaczysz, jak się nie obijasz, już po około 3 tygodniach systematycznego zapierdzielania. No, chyba że do tej pory twoja największa aktywność to podnoszenie pilota albo piwa z lodówki, wtedy to i 3 dni wystarczą, żebyś poczuł, że żyjesz, he he!
Mój szwagier Rysiek, co to go ostatnio widziałem jak próbował biec do autobusu i myślałem, że zaraz zawału dostanie, to mu kondycja poprawiła się już po tygodniu. Mówił, że przestał się pocić jak świnia na widok schodów. No cud, normalnie!
A na widoczne zmiany sylwetkowe trzeba, niestety, poczekać troszkę dłużej. Najczęściej, jak się nie obżerasz jak smok wawelski, to te cuda pojawiają się po około 4-6 tygodniach od rozpoczęcia regularnych treningów.
To nie tak, że nagle obudzisz się z sześciopakiem jak Brad Pitt w Mieszaniu Płci. Na to trzeba troszkę cierpliwości, więcej niż na czekanie na wypłatę z ZUS-u. Bo tak to jest, że te mięśnie to rosną jak na drożdżach, ale wolniej niż chwasty w ogródku babci Stefanii.
Nie spodziewaj się, że po miesiącu nagle staniesz się kulturystą i będziesz szpanował na plaży w Darłówku. No chyba, że Grażyna cię tak kocha, że i tak ci powie, że wyglądasz jak Pudzian, nawet jak dalej będziesz miał boczki jak u rzeźnika!
A tu masz jeszcze takie małe porady, żebyś nie narzekał, że nic nie rośnie:
- Dieta to podstawa: Bez żarcia jak człowiek, to możesz sobie machać hantlami do usranej śmierci, a i tak nic nie będzie. Dieta to podstawa, tak samo jak olej w Ursusie!
- Systematyczność ważna: Bez chodzenia na siłkę co drugi dzień, to możesz sobie pomarzyć o kaloryferze na brzuchu. To nie apteka, że raz kupisz i działa na zawsze, co nie.
- Odpoczynek to też trening: Spanie to też trening! Jak się nie wyśpisz, to mięśnie nie urosną, a ty będziesz chodził jak zombie, co to całą noc oglądał Netfliksa, zamiast iść spać.
- Nie przesadzaj na początku: Nie rzucaj się od razu na sztangę jak młody byk na czerwoną płachtę. Zaczynaj powoli, bo inaczej skończysz z zakwasami takimi, że nawet do kibla nie dojdziesz.
- Jak przechowywać gotówkę, aby nie pleśnieła?
- Na czym polega weryfikacja?
- Czy pieniądze na koncie oszczędnościowym są bezpieczne?
- Co czwarty Polak ma mniej niż 5 tys. zł oszczędności?
- Skąd ładnie widać Tatry?
- Czy kierownik wycieczki może być jednocześnie opiekunem?
- Czy można palić papierosy na plaży w Sopocie?
- Czy od pocenia się chudnie?
- Jak jechać, gdy pada deszcz?
- Czy ból ucha jest groźny?
Skomentuj odpowiedź:
Dziękujemy za Twoją opinię! Twój komentarz pomaga nam ulepszać odpowiedzi w przyszłości.