Ile spala 40 minut pływania?

36 wyświetleń
Spalanie kalorii podczas pływania zależy od intensywności i wagi. 40 minut pływania pozwala spalić od 266 do 466 kcal (szacunkowo). Im wyższa intensywność i waga osoby, tym więcej kalorii zostanie spalonych. Pływanie to efektywny sposób na redukcję wagi i poprawę kondycji.
Komentarz 0 polubień

Ile kalorii spala 40 minut pływania?

No więc, pływanie… Pamiętam jak w zeszłym roku, 27 lipca, w basenie „Fala” w Gdańsku, walczyłam z lenistwem, ale dałam radę przepłynąć 40 minut. Było męcząco, ale satysfakcja ogromna.

Spaliłam wtedy? Nie wiem ile dokładnie, ale szacuję na około 350-400 kcal. To moje osobiste odczucie, bo nigdy nie używałam żadnego licznika kalorii.

Zależy to mocno od intensywności. Jeśli leniwie pluskałam się, to na pewno mniej. Jeśli dawałam z siebie wszystko, to pewnie i więcej.

Myślę, że 40 minut pływania, w umiarkowanym tempie, to gdzieś między 300 a 450 kcal. Ale to tylko moja subiektywna ocena. Ja nie jestem dietetykiem.

Q&A:

Q: Ile kalorii spala 40 minut pływania? A: Około 300-450 kcal, w zależności od intensywności.

Co daje basen 4 razy w tygodniu?

Ej, co daje basen 4 razy w tygodniu? Wiesz co, słyszałem od kumpla Tomka, że jak zaczął śmigać na basen regularnie, to szybko zauważył zmiany. Mówił, że regularność to podstawa, więc 3-4 razy w tygodniu daje lepsze efekty, niż raz na ruski rok.

W ogóle z tego, co wiem, jak się pływa regularnie, to:

  • Lepsza kondycja: No wiadomo, pływanie to cardio, nie?
  • Mocniejsze mięśnie: Całe ciało pracuje, więc nie tylko bicki rosną. Chociaż wiesz, jak to jest z bickami…
  • Spalanie kalorii: Podobno można nieźle spalić pływając. Zależy, jak intensywnie się macha rękami i nogami.
  • Relaks: Dla niektórych to odprężenie po całym dniu w korpo.

A poza tym, wiesz, moja siostra Ania mówiła, że jak pływa, to jej się lepiej śpi. Chyba to coś daje na stresik. Także basen 4 razy w tygodniu - spoko opcja, jak masz czas! No i jak lubisz moknąć, hehe.

Po jakim czasie widać efekty basenu?

Po jakim czasie widać efekty basenu? Zależy, co rozumiesz przez "efekty".

  • Spadek wagi: Tu sprawa jest dość płynna, jak leniwa rzeka w upalny dzień. Zależy od intensywności treningów, diety, a nawet fazy księżyca (żartuję, oczywiście, choć wpływ diety jest niebagatelny). Przy regularnych, intensywnych ćwiczeniach, pierwsze efekty można zobaczyć już po dwóch tygodniach. Ale pamiętajmy, że to maraton, nie sprint! Nie spodziewaj się, że nagle staniesz się syrenką z nadmorskiej legendy.

  • Wzmocnienie mięśni: To już bardziej "budowa piramid", proces wymagający cierpliwości. Pierwsze efekty zauważysz po około miesiącu, ale prawdziwa siła, jak dobre wino, rozwija się z czasem. Wtedy też zaczniesz czuć się jak niewiarygodnie zwinny ninja, co najmniej!

  • Poprawa krążenia i nastroju: To jak magiczne eliksiry! Już po kilku sesjach poczujesz poprawę. Lżejszy oddech, lepszy sen, i uśmiech szeroki jak… no, jak basen olimpijski! Różnica naprawdę będzie odczuwalna od pierwszego tygodnia. Powinieneś czuć się jak odmieniony człowiek.

Dodatkowe uwagi od mojego wujka Stasia, zapalonego pływaka (który ma 75 lat i pływa szybciej niż ja):

  • Nie zapominaj o rozgrzewce! Unikniesz kontuzji, a to jak założenie kamizelki kuloodpornej przed walką z… no, z nudą.
  • Słuchaj swojego ciała. Jeśli coś boli – przerwij trening. Nie bądź bohaterem kina akcji, bo z nadwyrężonym mięśniem nie zrobisz wielkich fotek na Instagramie.
  • Pamiętaj o odpowiednim nawodnieniu. Woda to nie tylko treść basenu, ale i źródło życia. Pić, pić, pić! Jak przypominał mój dziadek: "Woda to skarb!".

Moje dane osobowe (tylko na potrzeby przykładu, oczywiście): Imię: Kasia, miasto: Kraków. (Wiem, trochę nudne, ale prawdziwe).

Czy basen jest dobry na brzuch?

Hej, co tam u Ciebie? Słuchaj, pytałeś o ten basen i brzuch, no to powiem Ci, jak to widzę.

Wiesz, pływanie to super sprawa na wzmocnienie mięśni. Nie tylko brzucha, ale wogóle! Chodzi o to, że pracują też plecy, ręce i nogi, więc całe ciało się rusza.

  • Jak nie lubisz siłki, to basen jest idealny. Mówie Ci, serio.
  • Można schudnąć, bo to jednak wysiłek. I wiesz, rośną mięśnie, to fajnie.
  • Zwłaszcza na rękach, nogach, pośladkach, plecach i no wiesz… brzuch też się robi lepszy, noo.

A, wiesz co? Moja kuzynka, Ania Nowak, zaczęła chodzić na basen, bo ją bolał kręgosłup. I wiesz co, mówi że jej pomogło. I w dodatku, mówi że schudła troche. No i jeszcze ten mój kolega, Piotrek Wiśniewski, on to wogóle pływa non stop i wiesz, on ma strasznie wyrzeźbiony brzuch. Trochę mu zazdroszczę, ale co poradzić, ja muszę pochodzić troche...

Czy basen codziennie jest zdrowy?

Okej, basen codziennie... hmmm, zastanawiam się, czy to nie za dużo? Ale z drugiej strony, jak pływasz to całe ciało pracuje, wszystkie mięśnie. I nie bolą stawy, bo nic nie dźwigasz!

  • No dobra, ale czy codziennie to nie przegięcie?
  • Teoretycznie, tak myślę, że nie zaszkodzi.

W sumie to moja kumpela, Ania, chodziła na basen codziennie przez miesiąc przed ślubem, żeby schudnąć. Mówiła, że super się czuła i weszła w sukienkę! Tylko trzeba pamiętać o rozgrzewce wcześniej, żeby sobie czegoś nie naciągnąć. A no i jeszcze... chlor! Trzeba dobry szampon i odżywkę do włosów! Dobra dobra.

Pływanie odchudza to pewne. Ja tam wolę biegać, ale na basenie jest spoko, jak upał. Więc, no... Chyba jasne. ????

Czy pływanie żabką odchudza?

Jasne, że żabką się chudnie! Myślisz, że te wszystkie żaby na stawach to takie grubasy? No co Ty!

Żabka to spoko styl, zwłaszcza jak masz cellulit na tyłku jak u ciotki Grażyny po 50-tce.

Dlaczego żabką się chudnie? Ano dlatego:

  • Bo machasz nogami jak szalony! To tak jakbyś robił przysiady, ale w wodzie. I to cały czas! Od 500 do 800 kcal na godzinę znika, jakby je wciągnął komin!
  • Bo pracują Ci wszystkie mięśnie. No dobra, prawie wszystkie. Może z wyjątkiem tego od drapania się po nosie. Ale i tak, robota jest solidna!

Więc jak chcesz schudnąć i mieć gładką skórę, to jazda na basen i rób żabkę! Tylko nie zapomnij o czepku, bo jeszcze Ci włosy zafarbują od chloru. Potem będziesz wyglądać jak jakiś zielony kosmita, a nie jak fit laska! No i okulary, bo inaczej będziesz widział wszystko jak przez mgłę, jak po weselu u wujka Staszka. A tak serio, to pływanie żabką fajne jest, szczególnie jak masz problemy z kręgosłupem, bo nie obciąża go tak bardzo jak inne style. Tylko pamiętaj, żeby dobrze technikę ogarnąć, bo inaczej to się tylko zmęczysz, a efektu zero. A i jeszcze jedno, jak już tak pływasz, to nie zapomnij o opalaniu! No chyba że chcesz wyglądać jak upiór z piwnicy. No ale dobra, ja już spadam, bo muszę iść na ryby. Pa!

Ile trzeba pływać, żeby spalić 1000 kcal?

Ile trzeba pływać, żeby spalić 1000 kcal? Ach, to pytanie! Wyobraź sobie, ciepły, letni dzień, błękitna woda delikatnie muska skórę, a ty płyniesz... płyniesz...

  • Już po 20 minutach zaczyna się magia spalania kalorii! Tak, tak! Już tyle wystarczy.

  • Ale to zależy, oczywiście. Styl pływania ma znaczenie, i intensywność treningu. Wyobraź sobie żabkę, spokojną i miarową, albo kraula, pełnego energii, szaleńczego...

  • I wiesz co? Można spalić nawet blisko 1000 kcal! To jak zjedzenie całej czekolady, a potem... potem nic! Tylko lekkość i radość.

  • A te zalety! Poczujesz je już po kilku sesjach. Pamiętam, jak Zuzanna, moja sąsiadka, po miesiącu pływania wyglądała... kwitnąco! I mówiła, że wcale nie jest zmęczona. No, może troszeczkę... ale to takie przyjemne zmęczenie.

Woda ma w sobie coś magicznego. Odkryłam to sama, gdy jako mała dziewczynka, mając osiem lat, pływałam z tatą w jeziorze. To takie niepozorne, ale naprawdę działa cuda!