Co podnieca w kobietach?

5 wyświetleń
Kobiece miejsca erogenne to przede wszystkim okolice intymne: łechtaczka, wargi sromowe i przedsionek pochwy – ich stymulacja najsilniej pobudza. Dodatkowo wysoka wrażliwość występuje w okolicach piersi (zwłaszcza brodawek), brzucha i wewnętrznej strony ud. Reakcja na dotyk jest indywidualna, a intensywność odczuć zróżnicowana.
Komentarz 0 polubień

No dobra, to co tak naprawdę kręci nas, kobiety? Bo to przecież nie jest tak proste, jak się niektórym wydaje, prawda?

Oczywiście, jakby tak na sucho przeczytać, to piszą, że "kobiece miejsca erogenne to przede wszystkim okolice intymne: łechtaczka, wargi sromowe i przedsionek pochwy – ich stymulacja najsilniej pobudza". No tak, to prawda. Bez dwóch zdań. Ale... no właśnie, ale. Czy to cała prawda? Chyba nie do końca.

Pamiętam, jak kiedyś... dobra, nie powiem co i jak, ale powiem, że dotyk wcale nie tam, a gdzieś zupełnie indziej, nagle sprawił, że... no dobra, rozumiecie. I nagle cała ta teoria o "miejscach erogennych" wydaje się taka... płaska.

Bo wiecie, według badań (gdzieś to czytałam, chyba na jakimś portalu o seksie, ale źródła teraz nie podam, sorry!), wrażliwość na dotyk jest przecież bardzo indywidualna. I co z tego, że statystycznie piersi są "wrażliwe"? A co, jeśli akurat ja, osobiście, nie przepadam za dotykaniem brodawek? No i co wtedy? To znaczy, że jestem jakaś dziwna? No chyba nie!

A i te brzuch i wewnętrzna strona ud... Jasne, fajnie, ale czasami to bardziej kwestia nastroju, momentu, niż jakiejś konkretnej strefy. Czasem wystarczy, że ktoś mi szepnie coś miłego do ucha... I już mi wszystko jedno, czy mnie dotyka, czy nie. A czasem... no cóż, czasem potrzebuję, żeby ktoś wiedział dokładnie, co robi. I żeby to robił dobrze. I to nie zawsze chodzi o te "miejsca erogenne", rozumiecie? Chodzi o coś więcej. O połączenie. O bliskość.

I wiecie co? Chyba najważniejsze jest to, żeby po prostu słuchać. Słuchać, co mówi nasze ciało. Bo to ono, a nie żadne mądre książki, wie najlepiej, co nas podnieca, prawda? I czy to w ogóle da się opisać jednym, krótkim tekstem? Chyba jednak nie...