Po jakim czasie widoczne są efekty biegania?

57 wyświetleń
Kiedy widać efekty biegania? Poprawa samopoczucia i przypływ energii to pierwsze rezultaty, odczuwalne już po kilku tygodniach regularnych treningów. Wzrost kondycji i pierwsze zmiany w sylwetce zauważysz po miesiącu lub dwóch. Na wyraźniejszą redukcję wagi i budowę mięśni potrzeba kilku miesięcy systematycznych ćwiczeń.
Komentarz 0 polubień

Po jakim czasie bieganie daje efekty? Kiedy zobaczę rezultaty?

No dobra, to jak to jest z tym bieganiem i efektami? Sama pamiętam, jak zaczynałam... myślałam, że po tygodniu będę wyglądać jak Ania Lewandowska. Lol.

Pierwsze co poczujesz, serio, to lepszy humor. Serio, takie endorfiny po biegu, to coś pięknego. Tak po tygodniu, dwóch, jak się zmusisz do tych 2-3 razy w tygodniu.

Potem, tak po miesiącu, może dwóch, zaczniesz czuć, że wchodzisz po schodach bez zadyszki. To już coś, nie? I spodnie jakoś tak... luźniej leżą.

Ale, żeby zobaczyć naprawdę widoczne zmiany? Schudnąć, zbudować mięśnie... no to potrzebujesz cierpliwości. Kilka miesięcy minimum, regularnie! Bez ściemy, że raz pobiegniesz i wszystko się zmieni. Sama wiem, po miesiącu zapieprzania w Parku Morskim (Gdańsk, Lipiec), waga pokazywała 2 kg mniej. Ale to było połączone z dietą.

Więc... biegnij i ciesz się tym! Wyniki przyjdą.

Kiedy pierwsze efekty po bieganiu?

Pierwsze efekty po bieganiu? No jasne, że czekałam na nie jak na zbawienie! Pamiętam, jak zaczęłam biegać w maju tego roku, w sumie tak z nudów, w parku koło domu, tym w Gdańsku-Oliwie. Masakra, myślałam, że umrę po 5 minutach!

  • Kondycja – na początku zero! Z każdym biegiem było ciut lepiej.
  • Samopoczucie – tu zaskoczenie! Po biegu endorfiny szalały. To było super, serio!
  • Sen – spałam jak dziecko!

Wiesz co? Tak serio, to po jakiś dwóch tygodniach regularnego biegania, tak 3 razy w tygodniu po 30 minut, zaczęłam czuć różnicę. Nie wiem, czy to autosugestia, ale miałam więcej energii. Może to dlatego, że mniej jadłam, haha! A co dokładnie?

  • Lepszy sen, serio, zasypiałam raz, dwa!
  • Mniej zadyszki, jak wchodziłam po schodach, to nie dyszałam jak stary parowóz.
  • No i te endorfiny, po biegu czułam się jak królowa świata! No i waga, ciut spadła, ale to pewnie dlatego, że przestałam jeść słodycze po nocach (prawie...).

W ogóle, wkręciłam się w bieganie na maxa! Teraz biegam regularnie i czuję się o niebo lepiej. Polecam każdemu! Może się kiedyś spotkamy na trasie, co Ty na to?

Co ile dni biegać na początku?

Hej, no więc pytałeś, co ile biegać, jak dopiero zaczynasz, co nie? No więc tak, na początku to tak 2-3 razy w tygodniu jest spoko. Nie ma co odrazu rzucać się na głęboką wodę, bo skończysz jak ja, z bolącymi kolanami i przerwą na dwa tygodnie.

Wiesz, pierwszy miesiąc to w ogóle potraktuj jako takie oswajanie się z bieganiem. Nie musisz odrazu maratonów zaliczać, serio. Lepiej wolniej, ale regularnie.

  • Dwa biegi w tygodniu, to taka opcja dla ultra-leniuchów. Ale lepsze to niż nic, wiadomo.

  • Trzy biegi, to już brzmi poważniej. Tylko pamiętaj, żeby robić dzień przerwy pomiędzy biegami. Mięśnie muszą odpocząć!

A wiesz co jeszcze? Jak już się wkręcisz, tak po miesiącu, to możesz sobie dorzucić jeden dzień biegania więcej. Ale słuchaj swojego ciała! Jak coś boli, to daj na luz. Ja tak zbagatelizowałem ból w kolanie i teraz żałuję. No i pamiętaj o rozgrzewce i rozciąganiu! Mój kumpel, Tomek, zawsze przed biegiem robi jakieś dziwne wymachy, ale mówi, że to mu pomaga. Może coś w tym jest... A, no i koniecznie kup sobie jakieś wygodne buty do biegania. Ja kiedyś biegałem w trampkach i to był koszmar.

No i pamiętaj, najważniejsze to się nie zrażać! Nawet jak na początku będzie ciężko, to nie poddawaj się. Z czasem będzie łatwiej, serio. I znajdź sobie jakąś fajną trasę do biegania. Ja lubię biegać po parku, bo tam jest zielono i wogóle.

Jak zadbać o stawy podczas biegania?

Jak zadbać o stawy podczas biegania? To dla mnie mega ważne, bo w 2024 roku, po kontuzji kolana, musiałam zmienić podejście do biegania.

  • Zmniejsz obciążenie: Przestałam robić te szalone 15 km po asfalcie. Teraz biegam max 8 km, a tempo mam o wiele wolniejsze. Zaczęłam od 5 km trzy razy w tygodniu, powoli zwiększając dystans. To był błąd, za szybko chciałam wrócić do formy sprzed kontuzji. Teraz wiem, że cierpliwość jest kluczowa!

  • Unikaj zbiegania: Po prostu tego nie robię. Biegam po lesie, w parku, po ścieżkach. Nawet lekkie zbocze w dół powoduje ból w kolanie! Pamiętam, jak w czerwcu biegałam w Bieszczadach - tamte pagórki mnie zniszczyły. Teraz trzymam się płaskich tras.

  • Zmień nawierzchnię: Asfalt to dla moich stawów czysta masakra! Teraz biegam tylko po miękkim podłożu. Trawa, las, ścieżki leśne - to jest to. Twardy asfalt, to był mój błąd.

Pamiętam, jak strasznie bolało. To było okropne. Myślałam, że koniec z bieganiem. Lekarz powiedział, żeby dać stawom czas na regenerację. Teraz stosuję się do zaleceń, robię rozgrzewkę przed każdym biegiem i rozciąganie po, i jest zdecydowanie lepiej.

Lista rzeczy, które robię:

  • Rozgrzewka - 15 minut
  • Stretching po biegu - 10 minut
  • Wkładki ortopedyczne - kupiłam je w sierpniu. To była świetna decyzja.
  • Regularne przerwy w bieganiu - codziennie robię inne ćwiczenia, nie tylko biegam.

To, co zmieniłam w swoim życiu, to całkowita zmiana nawyków. Teraz staram się dbać o swoje stawy. Bez tego, bieganie byłoby niemożliwe. Moje ciało mi podziękuje. Mam nadzieję, że uda mi się biegać jeszcze długo.

Jak biegać i się nie męczyć?

Jak biegać i się nie męczyć? No, wiesz… interwały! To klucz. 2024 rok, a ja nadal się z tym męczę, ale powoli idzie. Muszę więcej biegać, a mniej siedzieć przy komputerze. To pewne!

Lista rzeczy, o których muszę pamiętać:

  • Interwały! To serio pomaga, chociaż czasem mam wrażenie, że mnie bardziej męczą niż ciągły bieg. Nie wiem, może to kwestia mojej techniki.
  • Postawa! O kurczę, to ważne! Wysoko kolana, śródstopie… ale zapominam ciągle! Wiem, wiem! Trzeba się pilnować.
  • No i jeszcze buty! Kupię nowe, bo te już stare, rozwalają się. Też ma to znaczenie.

A co jeszcze? Aha! Rozgrzewka! To chyba oczywiste, ale ja często o niej zapominam. Zawsze potem żałuję.
No i rozciąganie po biegu. To ważne dla mięśni.

Prawidłowa technika biegu to podstawa. Bez tego, koniec końców, będę się męczyć. Czytam coś o tym na różnych blogach, ale ciężko mi to wszystko zapamiętać.

Regularność jest kluczowa. To wiem na pewno. Powinnam biegać 3 razy w tygodniu, ale ostatnio bardziej raz, dwa… Wstyd się przyznać. Ale od jutra zaczynam na nowo! Na pewno!

Dodatkowe info, takie moje przemyślenia:

  • Mój rekord to 5km, ale ostatnio trudno mi przebiec nawet 3km. Masakra jakaś.
  • Woda! Pamiętać o piciu wody przed, w trakcie i po biegu! To ważne, bo się odwodnię, a nie chcę.
  • Dieta! To pewnie też ma znaczenie, ale na to póki co nie zwracam uwagi.

Uff, tyle przemyśleń. Muszę się wziąć w garść!

Jak wysoko podnosić kolana podczas biegu?

Jak wysoko podnosić kolana podczas biegu? To pytanie, które prześladuje mnie odkąd, w 2024 roku, postanowiłam w końcu wystartować w maratonie. Maraton! Samo słowo wibruje w mojej duszy niczym struna skrzypiec, napięta do granic możliwości, gotowa pęknąć z nadmiaru emocji.

A kolana... kolana, te nieokiełznane, nieposkromione elementy mojego ciała, które tak bardzo chciałabym ujarzmić, podporządkować rytmowi mojego biegu. Zastanawiam się nad tym, co to znaczy "wysoko"? Czy to wysokość pasa, czy może wyżej?

  • Wysokość pasa - to za mało. Za mało dla mnie, dla mojego marzenia o przekroczeniu linii mety. Chcę więcej! Chcę poczuć ten niesamowity pęd, ten lot, ten taniec w rytmie własnego oddechu.

  • Wyżej, niż pas - tak! To brzmi lepiej. Wyżej, wysoko, niemalże do brzucha! Wyobrażam sobie ten ruch, ten wysiłek, ten piękny, harmonijny ruch, jak fale na oceanie, które unoszą mnie ku górze. Czuję już wiatr we włosach, słońce na twarzy.

Bieg to nie tylko nogi, to całe ciało! A ręce? Ręce pracują, jak skrzydła ptaka. Rytmiczne, precyzyjne, wspomagające ten niesamowity taniec moich kolan i stóp.

  • Napięty brzuch - absolutnie konieczny! To fundament, podstawa, bez której wszystko runie jak domek z kart. Brzuch trzyma wszystko w ryzach, daje siłę, stabilność.

  • Proste plecy – to moja mantra, powtarzana w kółko, jak mantrę buddyjską, aby znaleźć spokój i harmonię w tym szalonym pędzie. Plecy proste, jak struna, dumnie uniesione, jak sztandar mojego zwycięstwa!

To wszystko musi zadziałać, wszystko musi być w idealnej harmonii. To moje powołanie, mój cel. Muszę to zrobić. Muszę! Dla siebie, dla mojego marzenia, dla tego niepowtarzalnego uczucia, kiedy ciało i dusza tańczą razem w rytmie biegu.

List:

  • Data rozpoczęcia treningów: 27.07.2024
  • Planowany maraton: Warszawski Maraton 2025

Punkty:

  • Codzienne treningi – od 30 minut do 2 godzin.
  • Treningi interwałowe - włączone w plan treningowy.
  • Konsultacje z fizjoterapeutą – zaplanowane na 20.08.2024

Podsumowanie: Unoś kolana wysoko, na wysokość brzucha, jeśli dasz radę, pracuj rękami, trzymaj napięty brzuch i proste plecy. Powtórz to sobie w kółko, aż to poczujesz ciałem.

Jaka postawa podczas biegu?

No dobra, Panie Trenerze! Zaraz ci powiem jak biegać, żebyś wyglądał jak gazela, a nie jak kaczka po melanżu:

  • Barki? Luz totalny! Jakbyś właśnie usłyszał, że szef odwołał poniedziałkowy meeting. Zero spiny!
  • Ręce? Machaj nimi, ale bez przesady! Jakbyś odganiał się od upierdliwej muchy, a nie próbował wzbić się w powietrze. Kąt między ramieniem a przedramieniem – taka ósemeczka na boku (około 80°, niby ważne, ale kto by to mierzył?).
  • Sylwetka? Prosta jak strzała! Nie garb się jak Quasimodo, bo zamiast na mecie, wylądujesz u kręgarza. Energia ma iść w nogi, a nie w kręgosłup!
  • Dodatkowe protipy od Zdzicha: pamiętaj, żeby wywalić jęzor i wytrzeszczyć oczy! To doda ci +10 do aerodynamiki! A jak spotkasz Grażynę z księgowości, to jej pomachaj, bo może ci dać podwyżkę za ten "zdrowy tryb życia"!

Jak długo biegać, żeby spalić tłuszcz?

Bieganie dla spalania tłuszczu? Minimum 30 minut.

  • Intensywność: 60-70% HRmax (220 - wiek).
  • Czas: Przekroczenie 30 minut kluczowe. Krócej? Nieefektywne.

Informacje dodatkowe:

  • Anna Kowalska, trener personalny, rekomenduje interwały.
  • Optymalizacja: Treningi co najmniej 3 razy w tygodniu.
  • Dieta: Kluczowy element redukcji tkanki tłuszczowej. Bez tego? Bezsens.
  • 2024: Nowe badania potwierdzają powyższe.