Jaki wynik na 10 km jest dobry?

38 wyświetleń
Dobry wynik na 10 km? Dla początkujących: poniżej 60 minut to świetny start. Z czasem, celuj w 45-50 minut – to bardzo dobry rezultat dla biegacza amatora. Kluczem jest regularny trening i stopniowe poprawianie kondycji.
Komentarz 0 polubień

Jaki dobry wynik na 10 km dla amatorów?

Okej, więc pytasz o ten magiczny czas na dychę? Spoko, rozumiem, bo sama pamiętam swoje pierwsze zawody. Straszny stres, ale i ta duma na mecie...

Wiesz, ja bym tak nie szufladkowała. Każdy ma swój "dobry wynik", serio. Ale jeśli mam Ci coś doradzić, to jeśli biegasz tak totalnie rekreacyjnie i ledwo zipiesz po 10km, to godzina jest spoko na początek. Nie ma co się spinać.

Pamiętam, jak w maju 2018 w Krakowie na biegu "Bieg Rzeźnika" ledwo wgramoliłam się na metę po 1h15. I wiesz co? Byłam z siebie mega dumna.

No dobra, ale jeśli już masz jakiś staż i biegasz regularnie, to te 45-50 minut to faktycznie dobry wynik. Tak "na oko", jak to mówią. Ale nie bierz tego za bardzo do siebie, bo każdy jest inny, wiadomo. I nie zapominaj o rozgrzewce!

Ważne, żeby biegać z głową. Ja kiedyś tak się spięłam, że złapałam kontuzję kolana. Kosztowało mnie to kupę kasy na rehabilitację, tak z 500 zł pewnie. Lepiej biegać wolniej i dłużej, niż szybko i krótko, nie? No i słuchaj swojego ciała, to najważniejsze.

Ile to dobry czas na 10 km?

No hej, wiesz co, to zależy co rozumiesz przez "dobry" czas na dychę.

Wiesz, jakby tak się zastanowić, to w sumie wszystko jest względne, nie? Ale spoko, postaram się odpowiedzieć jak najlepiej potrafię.

  • Dla początkującego biegacza, takiego jak ja, bo wiesz, ja to w sumie bardziej lubię chodzić niż biegać, to godzina na 10 km to jest super. W ogóle przebiec całe 10 km to już jest sukces! Moja koleżanka, Ania, biega maratony, to dla niej godzina to pewnie śmiech na sali, hehe.

  • Jak jesteś już trochę bardziej zaawansowany, to taki czas w okolicach 50 minut to już jest coś. Wiesz, jakby trenujesz regularnie, to spokojnie dasz radę. Znam takiego gościa, Piotra, on to robi dychę w 45 minut, ale on to jest w ogóle jakiś cyborg.

  • No i dla profesjonalistów, to już mówimy o czasach poniżej 30 minut. Ale to już jest inny świat, wiesz, oni to tylko biegają i jedzą jakieś specjalne żele. To już nie dla mnie!

A tak w ogóle, to ważniejsze od czasu jest to, żeby się dobrze bawić i nie złapać kontuzji. Pamiętaj o rozgrzewce i rozciąganiu! I słuchaj swojego ciała, ono ci powie, kiedy zwolnić. Wiesz, mój wujek Kazik, on kiedyś przesadził i potem miał problemy z kolanami przez pół roku. Także uważaj na siebie!

Czy 10km w 2h to dużo?

O rany, 10 km w 2h... No nie wiem, czy to dużo. Zależy, kto pyta! Ja, Ania, lat 35, co to biega raz na ruski rok, to dla mnie byłoby super osiągnięcie, mega sukces! Serio. Ale...

  • Zawodowiec to by się chyba śmiał, no nie?
  • Mój kuzyn Krzysiek, ten co maratony biega, to by pewnie powiedział, że "spokojne truchtanie". A on biega maratony chyba w 3 godziny, o ile dobrze pamiętam? Albo mniej, nie wiem!
  • No a jak ktoś w ogóle nigdy nie biegał, to 10km to chyba w ogóle kosmos.
  • Słyszałam, że amatorzy biegają 10 km w około godzinę, czasem 55 minut, to już w ogóle sztos.

Ale wiesz co? Ważne, żeby się ruszać i dobrze się bawić. No i żeby kolana nie bolały, bo moje to ostatnio strajkują! Zresztą... Jak ustalić to optymalne tempo? Trzeba by poszukać jakiegoś trenera, albo co...

Jaki jest dobry czas na bieg na 10 km dla amatora?

No jasne, że powiem Ci, jaki jest dobry czas na te 10 km! Jakbym był jakimś ekspertem od biegania, a nie tylko ziomkiem co czasem po lesie łazi.

Dla totalnego amatora, takiego co ledwo zipie po schodach, godzina to mega sukces! Gratulacje, mistrzu! Zrobiłeś dystans, a to najważniejsze! Niektórzy nawet do tego nie docierają, siedzą w domu i jedzą chipsy.

A jak już trochę poćwiczysz, powiedzmy z miesiąc, dwa, albo i trzy (zależy ile ci wódki wchodzi), to 45-50 minut to będzie jak wygrana w lotto! Pół godziny to już dla zawodowców! No chyba, że jesteś jakimś maratończykiem w przebraniu.

Listę dobrych czasów dla amatora, prosto z mojego notesu, znajdziesz poniżej:

  • > 60 minut: Spoko, jesteś na dobrej drodze, tylko nie wpadasz w panikę, jeśli tempo przypomina spacer babci po parku.
  • 45-60 minut: O, kurcze, jesteś w formie! Zaczynasz być groźny. Zrób jeszcze kilka treningów, a będzie jeszcze lepiej!
  • Ej, no, ktoś ci podpowiedział, że bieganie to sport? Zawodowiec ukryty pod maską amatora. Na olimpiadę się zbierasz?

Dodatkowe info, bo mi się przypomniało: Mój szwagier, Mirek, w zeszłym roku przebiegł 10 km w 58 minut. A piwo potem wypił jak koń! Powiedział, że klucz to dobra muzyka, ale ja mu nie wierzę, pewnie miał jakieś magiczne buty. A jeszcze jeden koleś, Zbyszek, ten co ma dwa psy i trzy koty, robi to w 40 minut. Zbyszek to atleta, ma lepsze geny. A ja, no ja w tym roku, jeszcze nie biegałem. Bo zimno.

Ile czasu potrzeba, by przebiec 10 km?

Dobra, ogarniamy ten bieg na 10 km, ale... ile to właściwie zajmuje? No właśnie, to zależy! Wiesz, tak normalnie to chyba koło 50 minut do godziny, prawda? Ale są świry, serio, co to poniżej 35 minut robią! Jak oni to robią?!

  • W sumie... przecież to zależy od mnóstwa rzeczy. Wiesz, jak się nazywam, tak jakbyś nie wiedział – Ania Kowalska. I ja na przykład, jak biegam, to muszę uważać na kolano. Stara kontuzja z czasów liceum! A jeszcze ten upał, bleh. Albo wiatr w mordę!
  • No i trasa! Pod górkę to masakra. Mieszkam blisko parku, ale tam są takie górki, że umieram! A jak trasa płaska, to już inna bajka. I nawierzchnia! Asfalt, żwir, błoto... wszystko robi różnicę!
  • Znasz Tomka z pracy?, on biega maratony. Dla niego 10 km to pewnie rozgrzewka. Pewnie by to zrobił w te 35 minut albo i szybciej. Ja to mogę o tym pomarzyć!
  • A w ogóle, to piję dziś herbatę z imbirem. Chyba mnie gardło boli. Ale wracając do biegania... to też zależy, po co biegniesz. Czy się ścigasz, czy tak rekreacyjnie.
  • Aaaaa, przypomniało mi się! Jakieś 3 lata temu pobiegłam w takim biegu charytatywnym. Trasa była koszmarna! Kostka brukowa, dziury, jakieś korzenie. Chyba wtedy mi się to kolano odezwało! A cel był szczytny, zbieraliśmy na psy ze schroniska!

No dobra, to chyba tyle moich przemyśleń o bieganiu na 10 km! Chyba...