Po co akt urodzenia dziecka do emerytury?

31 wyświetleń
Ech, te papiery... ZUS potrzebuje wszystkiego, żeby obliczyć emeryturę. Akt urodzenia dziecka? Bo bez niego nie uwzględnią okresu, kiedy zajmowałam się maluchem, a nie pracowałam. To przecież też mój wkład, czas poświęcony rodzinie, który powinien się przekładać na wyższe świadczenie. Bez tego dokumentu, straszę się, że moje lata z dzieckiem zostaną po prostu pominięte. A to przecież najważniejszy okres w moim życiu!
Komentarz 0 polubień

Po co akt urodzenia dziecka do emerytury? Serio?! Czasem mam wrażenie, że ZUS chce znać każdy szczegół mojego życia. Ech, te papiery, te formularze… Niby rozumiem, że potrzebują wszystkiego, żeby obliczyć emeryturę, ale akt urodzenia dziecka? Przecież to oczywiste, że jak miałam malucha, to nie pracowałam, no nie? Zajmowałam się nim, przecież to też jest praca, tylko że niepłatna. Pamiętam te noce nieprzespane, kolki, pierwsze kroki, pierwsze słowa… To był czas poświęcony rodzinie, czas, który dał mi tyle szczęścia, ale też wymagał ode mnie ogromnego wysiłku. I teraz ten czas, ten wkład, powinien się przekładać na wyższe świadczenie, prawda? A bez tego głupiego papierka, bez aktu urodzenia, boję się, że te wszystkie lata z moim dzieckiem po prostu przepadną. Jakby ich nie było. A to przecież… no, sami wiecie… najważniejszy okres w moim życiu! Słyszałam od koleżanki, chyba Magdy, że jej mama miała podobny problem. Nie wiem, ile jej obniżyli emeryturę, ale coś tam wspominała, że kilkaset złotych. To dużo! A ja, szczerze mówiąc, nie mogę sobie pozwolić na stratę nawet złotówki. Przecież te emerytury i tak nie są wysokie… Ech… Mam nadzieję, że wszystko się ułoży.