Po co akt urodzenia dziecka do emerytury?
Po co akt urodzenia dziecka do emerytury? Serio?! Czasem mam wrażenie, że ZUS chce znać każdy szczegół mojego życia. Ech, te papiery, te formularze… Niby rozumiem, że potrzebują wszystkiego, żeby obliczyć emeryturę, ale akt urodzenia dziecka? Przecież to oczywiste, że jak miałam malucha, to nie pracowałam, no nie? Zajmowałam się nim, przecież to też jest praca, tylko że niepłatna. Pamiętam te noce nieprzespane, kolki, pierwsze kroki, pierwsze słowa… To był czas poświęcony rodzinie, czas, który dał mi tyle szczęścia, ale też wymagał ode mnie ogromnego wysiłku. I teraz ten czas, ten wkład, powinien się przekładać na wyższe świadczenie, prawda? A bez tego głupiego papierka, bez aktu urodzenia, boję się, że te wszystkie lata z moim dzieckiem po prostu przepadną. Jakby ich nie było. A to przecież… no, sami wiecie… najważniejszy okres w moim życiu! Słyszałam od koleżanki, chyba Magdy, że jej mama miała podobny problem. Nie wiem, ile jej obniżyli emeryturę, ale coś tam wspominała, że kilkaset złotych. To dużo! A ja, szczerze mówiąc, nie mogę sobie pozwolić na stratę nawet złotówki. Przecież te emerytury i tak nie są wysokie… Ech… Mam nadzieję, że wszystko się ułoży.
- Co się daje na 40 urodziny mężczyźnie?
- Kto powinien brać witaminę B12?
- Co zwiedzić w Warszawie zimą?
- Czy istnieją hotele 6-gwiazdkowe?
- Jaki alkohol na wieczór we dwoje?
- Ile trzeba zarabiać, żeby wziąć kredyt 200 tys.?
- Czy wolno przewozić muszelki?
- Który hotel na świecie ma 7 gwiazdek?
- Czy jest 30 procent na maturze?
- Ile lat buduje się sylwetkę?
Skomentuj odpowiedź:
Dziękujemy za Twoją opinię! Twój komentarz pomaga nam ulepszać odpowiedzi w przyszłości.