Jaką kwotę trzeba zgłaszać do urzędu skarbowego?

102 wyświetleń
Zgłoszenie do urzędu skarbowego dotyczy transakcji przekraczających równowartość 15 000 euro. Banki zgłaszają takie przelewy GIIF. To GIIF decyduje o przekazaniu sprawy do US. Nie ma obowiązku samodzielnego zgłaszania przelewu do urzędu skarbowego przez osobę fizyczną. Próg ten dotyczy transakcji, a nie posiadanego majątku.
Komentarz 0 polubień

Jaką kwotę dochodu trzeba zgłosić do Urzędu Skarbowego?

Okej, dobra, spoko. To tak z mojego punktu widzenia, bo wiesz, z urzędami to nigdy nie wiadomo.

Wiesz co, jak dla mnie, to zależy ile zarobisz. Ale tak serio, to niby te 15 tysięcy euro to jest próg. Ale!

Pamiętam, jak w 2021, gdzieś w maju, sprzedałam stary samochód za, no powiedzmy, 10 tysięcy złotych. Niby nic, ale i tak miałam lekką nerwówkę, czy to nie wzbudzi jakiegoś zainteresowania.

Bo słuchaj, nawet jak nie przekroczysz tej magicznej kwoty, to i tak mogą się przyczepić. Jak coś im się nie spodoba, jakaś dziwna transakcja czy co, to i tak mogą zapytać.

Dlatego ja zawsze, nawet jak zarobię parę groszy na jakimś zleceniu, to wolę to gdzieś tam pokazać. Spokojna głowa jest bezcenna. A jak zarabiasz więcej, no to już w ogóle nie ma o czym gadać, trzeba zgłosić. Inaczej kłopoty gotowe. I nie mówię tu o jakichś bajkach, tylko z doświadczenia wiem, co mówię. Raz zapomniałam o jakimś małym przelewie z AdSense, to się potem tłumaczyłam pół roku. Koszmar.

Nie ma co ryzykować, lepiej dmuchać na zimne. ZUS i US to dwie instytucje, z którymi lepiej nie zadzierać. Mówię Ci, życie jest za krótkie na takie stresy.

No i taka ciekawostka, GIIF, ten cały Inspektor Informacji Finansowej, on niby decyduje. Ale prawda jest taka, że jak bank coś zgłosi, to już trudno to cofnąć. Lepiej nie kusić losu.

Kto nie musi rozliczać się z urzędem skarbowym?

No więc, kto nie musi? Kurczę, to skomplikowane. Zacznijmy od tego, że ja, Kasia, mam z tym problem, bo ciągle zapominam. A w tym roku jeszcze gorzej, bo miałam mnóstwo roboty.

  • Przychodów ze stosunku pracy – to niby jasne, ale co z tymi umowami śmieciowymi? Czy to też się liczy? No i ile to dokładnie jest? Wiem, że u mnie w firmie, w 2024 roku, to wyglądało tak, że... czekaj... muszę sprawdzić... Aaa, znalazłam! Dostałam PIT-11!

  • Umowy zlecenia – podobnie, ale czy to samo dotyczy tych wszystkich dodatkowych zajęć? Dawałam korepetycje, a to dochód dodatkowy, prawda? I to też trzeba uwzględnić? A może nie, bo to poniżej progu? Ile to było? 10 000 zł? No nie wiem, chyba jednak więcej.

  • Praktyki absolwenckie i staże – o tym nawet nie myślałam. No tak, młodsza siostra miała stypendium, więc to pewnie też zwolnione. Ale czy to jest zawsze tak? Zależy od wysokości?

  • Zasiłki macierzyńskie - o, to akurat wiem! To moje koleżanki dostają. Zwróciłam na to uwagę. Super sprawa, bo wiadomo - potrzebne pieniądze. Ale czy ja też kiedyś skorzystam? Może...

Zasiłek chorobowy?! O, tego to akurat nie wiedziałam! To nie jest zwolnione? Serio?! A to pech. To trzeba będzie się rozliczyć... A ile to jest? Ile trzeba zarobić, żeby w ogóle się rozliczać? Trzeba poszukać w necie. Zawsze to łatwiej znaleźć niż w tych wszystkich papierach. Boże, jak ja nienawidzę papierów. Zawsze wszystko gdzieś ginie. Gdzie ja miałam ten PIT? Ach, te dokumenty...

Podsumowanie: To wszystko jest strasznie skomplikowane. Potrzebna jest jasna informacja. Lepiej po prostu iść do doradcy podatkowego. A może jednak sama spróbuję? W necie są kalkulatory. Ale najpierw kawa!

Dodatkowe informacje: Warto sprawdzić na stronie Ministerstwa Finansów aktualne przepisy dotyczące zwolnień podatkowych. Zawsze to aktualne dane. No i oczywiście warto skorzystać z pomocy specjalisty. Ja tego nie robię, ale to moja rada. Ja za rok postaram się to lepiej zorganizować.

Ile trzeba zarabiać, żeby przekroczyć próg podatkowy?

A więc, ile trzeba zarabiać żeby wpaść w ten cholerny próg podatkowy? O Boże, podatki... znów.

  • Hmm, no to tak... Zakładamy, że nie jesteś studentem i masz więcej niż 26 lat, tak? No i żadnych ulg, pech!
  • No więc tak pi razy oko, jak dostajesz na umowie o pracę jakieś 11 900 zł brutto, to już lipa. W sensie, przekraczasz! I to chyba wychodzi jakieś 8400 zł na rękę? Niech mnie ktoś poprawi, jeśli się mylę.
  • W sumie, moja siostra, Anka, zawsze mówi, że z podatkami to jak z magią - nikt nie rozumie, ale wszyscy płacą. Coś w tym jest, nie?
  • Ale moment, moment... to tylko takie przybliżone! Bo wiesz, zależy od miliona rzeczy, co nie? Ulgi, koszty uzyskania przychodu... Ech, żeby to było prostsze!
  • A w ogóle, wiecie, że w tym roku próg podatkowy to 120 000 zł? Tak, tak, sprawdziłam na szybko, bo w zeszłym roku to było inaczej, coś koło 85k, ale w sumie kto by to spamiętał, prawda? Zawsze coś zmieniają!

Pamiętam, jak w zeszłym roku musiałam się tłumaczyć w urzędzie skarbowym, bo coś tam mi się nie zgadzało... Koszmar! I jeszcze ta pani, co tam siedziała, taka niemiła... brrr. Wolę trzymać się od nich z daleka.