Ile trzeba przepracować lat, żeby mieć 26 dni urlopu?
Dziesięć lat?! Serio, dziesięć lat trzeba harować, żeby dostać te marne sześć dni urlopu więcej? Czy to jakiś żart? Przecież to wieczność! Pamiętam, jak zaczynałam pracę, byłam taka pełna entuzjazmu… myślałam, że szybko awansuję, że urlop będzie się wydłużał. A tu co? Dwudzieste dni, potem dwadzieścia jeden… ciągnie się to jak flaki z olejem. A te sześć dni dodatkowych, to niby dużo? No niby tak, ale spójrzcie - dziesięć lat! A co z tymi, co zmieniają pracę? Znowu odliczanie od początku? Przecież to chore. Moja koleżanka, Anka, pracowała w jednej firmie osiem lat. Osiem lat! I odeszła, bo dostała lepszą ofertę. I co? Teraz znowu zaczyna od dwudziestu dni. Czy to sprawiedliwe? No nie wiem… Gdzieś czytałam, że w niektórych krajach od razu dają dużo więcej urlopu. Chyba ze trzydzieści parę dni, albo i lepiej. No i jak tu nie zazdrościć? A u nas? Dziesięć lat tyrać, żeby mieć te nędzne dwadzieścia sześć. Ech… A wiecie, że jak się pracuje dłużej, to niby dochodzi się do maksymalnie 26 dni? Tak mi się wydaje, że gdzieś to słyszałam. No ale co z tego, jak dojście do tego limitu zajmuje tyle czasu, że… no sami rozumiecie. A potem człowiek już taki zmęczony, że i tak nie ma siły na ten urlop. Paradoks, prawda?
- Dlaczego nie wolno wwozić ziemniaków do Norwegii?
- Gdzie najlepiej dostać kredyt gotówkowy?
- Jak rozliczać przychody z najmu mieszkania?
- Jak długo wyrabiać ciasto na pierogi w robocie?
- Jaki system okien jest najlepszy?
- Jakie potrawy są typowo polskie?
- Jak spakować się do SPA?
- Czym wypłukać gardło, gdy boli?
- Jak się ubrać na wycieczkę autokarem?
- Dlaczego woda w Grecji jest niebieska?
Skomentuj odpowiedź:
Dziękujemy za Twoją opinię! Twój komentarz pomaga nam ulepszać odpowiedzi w przyszłości.