Ile czasu potrzeba na zrobienie prawa jazdy?

133 wyświetleń
Ile trwa kurs na prawo jazdy? Zazwyczaj, cały proces zdobycia prawa jazdy, od rozpoczęcia kursu teoretycznego, przez jazdy praktyczne, aż po egzamin, zajmuje średnio 2-3 miesiące. Czas ten może się wydłużyć w zależności od dostępności terminów egzaminów i Twojego tempa nauki.
Komentarz 0 polubień

Ile czasu trwa uzyskanie prawa jazdy?

No u mnie to zeszło jakieś dwa i pół miesiąca, mniej więcej. Teoria szybko poszła, ale z jazdami to różnie bywa.

Pamiętam, że na początku kwietnia zapisałam się do szkoły "AutoStart" na Jagiellońskiej w Krakowie. Cena wtedy, o ile dobrze kojarzę, to było coś koło 2200 zł.

Teorię zdałam w sumie od razu, pod koniec kwietnia. Z jazdami gorzej było, instruktor, pan Zbyszek, kazał mi więcej ćwiczyć parkowanie.

W końcu, gdzieś w połowie czerwca, udało mi się zdać egzamin praktyczny. Ulga niesamowita. Z tym parkowaniem równoległym to się napotykałam.

Jazdy dodatkowe brałam, bo stres mnie zjadał. Szczególnie na rondzie Mogilskim. Dużo tam samochodów, łatwo się pogubić.

Q: Ile trwa kurs na prawo jazdy?

A: Około 2,5 miesiąca.

Czy gwizdanie w twoim domu przynosi pecha?

Nie, gwizdanie w domu nie przynosi mi pecha, choć moja babcia, Helena, (urodzona w 1938 roku) miałaby na ten temat inne zdanie. Ona to dopiero wierzyła w przesądy! Mówiła, że gwizdanie w domu to jak zapraszanie nieszczęścia na herbatkę z ptasim mleczkiem – słodkie, ale fatalne w skutkach.

  • Gwizdanie a finanse: Według Heleny, gwizdanie w domu równało się „wypędzeniu” pieniędzy. Jakby te nieszczęsne dźwięki zamykały drzwi do portfela. Zupełnie jak mój pies, który zamyka się w łazience, jak tylko usłyszy odkurzacz.

  • Gwizdanie w nocy: Tu już robiło się naprawdę groźnie! To jak wabienie duchów na imprezę z kiełbasą i piwem. Ale nie taką fajną, tylko z tymi duchami, które lubią niszczyć talerze.

  • Gwizdanie "transcendentalne": To już w ogóle czarna magia! Helena twierdziła, że gwizdanie o szczególnej mocy przyciągało dzikie zwierzęta, a nawet wpływało na pogodę. Wyobraź sobie, gwizdniesz – i nagle tornado. Trochę jak z moim kichnięciem – zawsze zapowiada deszcz.

A ja? Ja gwiżdżę, kiedy mi się podoba. Nie mam żadnych dowodów na to, że przynosi mi to pecha. Może mam po prostu szczęście? Albo moja babcia po prostu miała zbyt bujną wyobraźnię. Na pewno warto pamiętać, że przesądy są jak te babcine pierogi – pyszne, ale nie zawsze warto ich za dużo jeść.

Dodatkowe informacje: Moja babcia Helena miała jeszcze wiele innych, równie barwnych przesądów, np. nie wolno wchodzić do domu z pustymi rękami – a przecież ja w 2024 roku wchodzę z pustymi rękoma do domu co najmniej 3 razy dziennie i żyję!