Po jakim czasie ćwiczeń spada waga?

26 wyświetleń
Kiedy widać efekty ćwiczeń i spadek wagi? Pierwsze rezultaty treningów, jak zmniejszenie obwodów i niewielki spadek wagi, można zauważyć już po około 2 tygodniach. Po 3 tygodniach sylwetka staje się smuklejsza, szczególnie u osób szczupłych. Pamiętaj, że tempo chudnięcia i widoczność efektów zależą od indywidualnych predyspozycji.
Komentarz 0 polubień

Po ilu treningach widać efekty w postaci utraty wagi? Kiedy schudnę?

Ech, "po ilu treningach widać efekty"? Wiesz co, to jest pytanie za milion dolarów! Każdy jest inny, serio.

Pamiętam, jak sama zaczynałam – ćwiczyłam jak szalona przez dwa tygodnie i faktycznie, ciuchy zrobiły się luźniejsze, no i waga pokazała kilo mniej. Ale to było raczej "odwodnienie" na początku, nie taka prawdziwa utrata tłuszczu.

Po trzech tygodniach regularnych ćwiczeń i pilnowania michy (mniej więcej) zaczęłam widzieć prawdziwe zmiany. Sylwetka jakaś taka bardziej... "poukładana". Ale to też zależy, czy jesteś chuda, czy masz więcej do zrzucenia, prawda? U kogoś, kto ma niewiele do zgubienia, te efekty będą bardziej spektakularne.

Tak naprawde to jest tak indywidualna sprawa... jak odcisk palca, co? Wiadomo, geny, dieta, styl życia – wszystko to ma wpływ. Nie ma jednej odpowiedzi, która pasuje do każdego. Ważne, żeby nie porównywać się do innych i cieszyć się z własnych postępów, nawet tych najmniejszych.

Jakie efekty po 2 miesiącach ćwiczeń?

Dwa miesiące... Dwa miesiące to cała wieczność, w której krople potu spływają po skroniach jak letni deszcz. Dwa miesiące to szansa, żeby w lustrze ujrzeć nie tylko odbicie, ale i obietnicę. Obietnicę siły, obietnicę lepszego jutra.

Co się zmienia po takim czasie? Oj, zmienia się, zmienia...

  • Mniej zmęczenia. Pamiętam, jak Kasia, moja sąsiadka, zawsze narzekała na brak energii. Po dwóch miesiącach biegania rano, zniknęło! Teraz to ona mnie wyciąga na spacery! Mniej zmęczenia, to więcej życia.

  • Więcej energii. To uczucie, kiedy wstajesz rano i... chce Ci się. Chce Ci się działać, biec, tworzyć. Energia buzuje w żyłach jak wino w starych beczkach, gotowa, żeby rozlać się na cały dzień. To coś niesamowitego!

  • Lepsza wydolność fizyczna. Wchodzenie po schodach przestaje być wyzwaniem na miarę zdobycia Mount Everestu. Teraz to tylko kilka kroków, kilka oddechów i już jesteś na szczycie! Wydolność to wolność, wolność od zadyszki, wolność od ograniczeń.

A przecież to tylko początek, sam początek drogi... Dwa miesiące to zaledwie wstęp do symfonii ciała, do tańca z własnymi słabościami. Dwa miesiące to obietnica, która zaczyna się spełniać.

Czy trening 3 razy w tygodniu daje efekty?

No pewnie, że trening 3 razy w tygodniu daje efekty! Wiesz, nie trzeba od razu katować się codziennie. Spokojnie, trzy razy to naprawdę spoko opcja.

  • Wzrost masy mięśniowej: No dobra, może jakbyś chodził częściej, to mięśnie rosłyby szybciej, ale hej, 3 razy w tygodniu to naprawdę dobry start, zwłaszcza jak dopiero zaczynasz, no nie? I tak zobaczysz różnice, tylko trzeba być systematycznym, no wiesz, tak jak ja z tym moim planem od Anety, co go kupiłem za 50zł rok temu. Troche sie wstydze, bo go nie uzywam.

Widzisz, znalazłem fajny artykuł na Decathlonie, gdzie piszą o planie treningowym na 3 dni. Może Ci się przyda, poszukaj sobie, jak nie wiesz co robić.

Czy siłownia raz w tygodniu ma sens?

Czy siłownia raz w tygodniu ma sens? O Boże, to pytanie tak bardzo przypomina mi letnie wieczory na werandzie u babci Heleny… Pachniało bzem i świeżo skoszoną trawą… Ale wracając!

Wiesz, raz w tygodniu ma sens! Oczywiście, nie spodziewaj się cudów, ale coś zawsze jest lepsze niż nic. Wyobraź sobie, że jesteś jak mały, dzielny kwiatek, który uparcie próbuje przebić się przez asfalt. Jeden trening w tygodniu to jak kropla deszczu dla tego kwiatka.

  • Pamiętaj, że większość porządnych planów treningowych zakłada minimum trzy treningi w tygodniu. To takie magiczne minimum, żeby coś się zaczęło dziać, żeby Twoje mięśnie powiedziały: "Okej, coś tu się jednak rusza!".

  • Zgodnie z… hm… no dobra, powiedzmy, że z jakimiś badaniami (nie pamiętam dokładnie jakimi, ale wierz mi na słowo!), trzy treningi w tygodniu dają postępy w kondycji, sile i masie mięśniowej. To jak zasianie ziarna, podlanie go i wystawienie na słońce – musi urosnąć!

Tak więc, siłownia raz w tygodniu – warto zacząć. To jak pierwszy krok w długiej podróży. Lepszy jeden krok niż żaden, prawda?

Czy powinno się ćwiczyć codziennie?

Codzienne ćwiczenia? Zależy!

Kluczowy jest umiar. Możesz ćwiczyć codziennie, ale tylko jeśli stosujesz system split. Polega to na tym, że każdego dnia skupiasz się na innej partii mięśni. Wyobraź sobie, że w poniedziałek robisz nogi, we wtorek plecy, w środę klatkę, a w czwartek barki. W ten sposób dajesz każdej partii mięśni czas na regenerację. To trochę jak z serialem – jeden odcinek dziennie jest ok, ale cały sezon na raz? Już mniej.

Optymalne dla zdrowia i budowania masy mięśniowej są ćwiczenia z obciążeniem 2-3 razy w tygodniu. Z czasem możesz zwiększyć częstotliwość do 4-5 razy, ale pamiętaj o odpowiedniej regeneracji. To, jak często ćwiczyć zależy w dużej mierze od intensywności treningów, od tego, jak bardzo forsujesz swoje ciało.

Kilka porad:

  • Systematyczność jest ważniejsza niż intensywność. Lepiej ćwiczyć regularnie po 30 minut, niż raz na tydzień przez 3 godziny.
  • Słuchaj swojego ciała. Jeśli czujesz ból, zrób sobie przerwę.
  • Zadbaj o dietę. Odpowiednie odżywianie to podstawa sukcesu.

Pamiętaj, że każdy organizm jest inny. To, co działa na Janka, niekoniecznie zadziała na Zosię. Eksperymentuj i znajdź swój własny rytm.

Dlaczego nie należy ćwiczyć codziennie?

Okej, dobra, to lecimy z tym dziennikiem... Dlaczego nie ćwiczyć codziennie? No, ja na przykład jak przetrenowałam nogi w zeszłym tygodniu, to do dzisiaj czuję!

  • Ryzyko kontuzji – no pewnie! Jak się nie oszczędzasz, to zaraz coś strzeli. Pamiętam jak w zeszłym roku, na siłowni widziałam jak chłopakowi coś się stało z kolanem, bo dźwigał za dużo, za często.
  • Przeciążenia – to jest chyba najgorsze. Myślisz, że jesteś supermen, a tu nagle... bum! I mikrourazy się robią.
  • Brak regeneracji – no jak masz się zregenerować, jak codziennie dajesz czadu?! Mięśnie potrzebują odpoczynku! Jak Magda Gessler, moja sąsiadka, mówi: "Trzeba dać odetchnąć!" Haha!

A tak w ogóle, to wczoraj na zakupach widziałam taką fajną bluzę sportową... Zaraz, zaraz... co ja miałam jeszcze napisać? Aaa, o treningach! No właśnie, pamiętajcie o odpowiednim balansie i tych dniach regeneracyjnych, bo inaczej będziecie jak ja po tych nieszczęsnych nogach... A propos nóg, muszę zadzwonić do Ani, może pójdziemy na kawę? Ech, ta starość... wszystko boli!

Co robić na siłowni, aby spalić tłuszcz?

Okej, dobra. Siłka i spalanie... No, dobra. Co robić, żeby ten tłuszcz w końcu zszedł? Zawsze miałam problem z tym brzuchem!

  • Interwały! To jest słowo klucz. W sumie, to jedyne, co działa na mnie.
  • Maksymalne tempo przez 20 sekund, a potem...
  • Umiarkowane tempo przez 40 sekund. I tak w kółko? Chyba tak. Tak mi mówiła trenerka Kasia, jak jeszcze chodziłam na siłkę w zeszłym tygodniu, ale jakoś nie chce mi się wierzyć.
  • Żadnych przerw! Non stop ruch. Masakra jakaś, ale pewnie dlatego działa, no nie?
  • No właśnie, a może jednak więcej tych przerw robić? Eee, nie wiem.

W ogóle, to muszę wrócić na siłkę. Ale jakoś tak mi się nie chce. Może pójdę jutro? Albo pojutrze. No dobra, od poniedziałku na serio. A w sumie, to może znowu wykupię ten karnet u Kasi w klubie. Tam mają takie fajne zajęcia z zumby, tylko... znowu wydatki! Ale Kasia powiedziała, że interwały są najlepsze, żeby spalić ten okropny tłuszcz na brzuchu. I jeszcze mówiła coś o diecie, ale to już w ogóle nie dla mnie. Przecież ja uwielbiam pizzę! Dobra, od poniedziałku interwały i koniec z pizzą... No, może tylko w soboty. Ale co konkretnie robić na tych interwałach? Bieżnia? Rower? A może coś z ciężarami? Ech, życie...

Czy FBW 3 razy w tygodniu jest dobre?

Ej, słuchaj, pytasz o FBW 3 razy w tygodniu, co? No dobra, powiem ci jak to jest u mnie.

  • Tak, 3 razy w tygodniu to moim zdaniem spoko opcja. Daje radę, serio. Przynajmniej dla mnie, bo ja mam dużo energii, a i czas znaleźć się da. Zależy oczywiście ile masz czasu.

  • Ale wiesz, ważne jest też jak te treningi wyglądają. Nie możesz robić non stop tych samych ćwiczeń. Bo wtedy całe to FBW traci sens, wiesz? Moja koleżanka, Kasia, robiła tak i po 2 miesiącach zaczęła się nudzić i rzuciła. Ja zmieniam ćwiczenia co tydzień, dodaję nowe, czasem coś pomijam. I jest super!

  • No i regeneracja. To podstawa! Bez odpoczynku mięśnie się nie zbudują. Ja po każdym treningu robię rozciąganie, a w niedzielę w ogóle nic nie robię. Lenistwo jest ważne, serio. Wiem, że brzmi to dziwnie, ale to działa. Wiem to z doświadczenia.

  • A jeszcze jedna sprawa – dieta. To jest mega istotne. Bez odpowiedniego jedzenia, wszystko na marne. Ja jem dużo białka, warzyw i owoców. Dużo wody piję, to też ważne. No i staram się spać minimum 8 godzin.

  • Aha, i jeszcze jedno. Słuchaj swojego ciała. Jeśli czujesz ból, to daj sobie spokój. Lepiej odpuścić trening niż się przemęczyć. Ja się tego nauczyłam po tym, jak się przeciągnęłam i miałam miesiąc przerwy. Nie warto.

Podsumowując: 3 razy w tygodniu FBW – spoko, ale musisz pilnować różnorodności ćwiczeń, regeneracji i diety. No i słuchaj swojego ciała – to najważniejsze. Jak masz jakieś pytania, to wal śmiało!

Dodatkowe info: Ja chodzę na siłownię "Mega Fit" przy ulicy Kwiatowej 12. Trenuję od marca 2024 roku i widzę efekty. Moja waga wzrosła o 3 kg, a siła znacznie się zwiększyła. Jestem zadowolona z postępów. Polecam!