Po czym poznać, że brakuje witaminy D?
Jakie są objawy niedoboru witaminy D?
No więc, niedobór witaminy D… Sama przez to przeszłam. W zeszłym roku, koniec listopada, czułam się strasznie, kompletnie wykończona. Ból mięśni, szczególnie w nogach, był okropny. Myślałam, że to przeziębienie, ale nie przechodziło.
Dopiero po badaniach (w Centrum Medycznym "Zdrowie" w Krakowie, zapłaciłam 150 zł) lekarz stwierdził rażący niedobór witaminy D. Lekarz zalecił suplementację.
Potem było dużo lepiej, energia wróciła, ból ustąpił. Infekcje też przestały mnie nękać tak często. To był koszmar, naprawdę.
Teraz biorę witaminę D regularnie, zwłaszcza zimą, bo wiadomo, słońca mało. Uważam, że warto zrobić badania, lepiej dmuchać na zimne.
Pytania i odpowiedzi (krótkie):
- Objawy niedoboru witaminy D? Zmęczenie, bóle mięśni, infekcje.
- Jak rozpoznać niedobór? Badania krwi.
- Jak zapobiegać niedoborowi? Suplementacja, ekspozycja na słońce.
Co się dzieje z organizmem, gdy brakuje witaminy D?
Niedobór witaminy D sieje spustoszenie w organizmie. Zamiast harmonii, mamy dysfunkcje na wielu frontach. No cóż, życie to ciągła walka o równowagę.
Konsekwencje niedoboru witaminy D:
- Układ kostny cierpi najbardziej – u dzieci krzywica, u dorosłych osteoporoza. Pamiętajmy, kości to fundament naszego ciała.
- Choroby dziąseł – niby detal, ale jakże dokuczliwy. Kto by pomyślał, że brak witaminy D wpłynie na uśmiech?
- Układ pokarmowy szwankuje – trawienie staje się problemem, a wchłanianie składników odżywczych upośledzone.
- Układ nerwowy – to już poważna sprawa. Zmęczenie, drażliwość, problemy z koncentracją. Może warto sprawdzić poziom witaminy D?
- Ryzyko chorób autoimmunologicznych i sercowo-naczyniowych wzrasta. I to znacznie. Lepiej dmuchać na zimne.
Warto dodać, że witamina D wpływa na regulację ekspresji genów. Dr Agata Nowak, moja znajoma biochemiczka, zawsze powtarzała, że to jak dyrygent orkiestry – bez niego chaos. A propos, Magda Gessler, w jednym z wywiadów, podkreślała, że odpowiednia dawka witaminy D to podstawa energii do gotowania! No cóż, trudno się nie zgodzić! A tak serio - długotrwały niedobór witaminy D może prowadzić do poważnych zaburzeń metabolicznych i zwiększać podatność na infekcje.
Jak sprawdzić czy mam niedobór witaminy D?
Oto jak rozpoznać niedobór witaminy D:
Uczucie osłabienia – Ciągłe zmęczenie i brak energii, nawet po odpoczynku. Czasem mam wrażenie, że nawet kawa nie pomaga. To jakby organizm działał na rezerwie.
Spadek nastroju – Wpływ witaminy D na neuroprzekaźniki jest nie do przecenienia. Smutek, rozdrażnienie? Może to brak słońca, a może coś więcej…
Bóle mięśni i kości – Szczególnie dotkliwe mogą być bóle stawów. To sygnał, że organizm potrzebuje wsparcia.
Problemy ze snem – Niedobór witaminy D może zakłócać produkcję melatoniny.
Spadek odporności – Częste infekcje to wyraźny sygnał alarmowy. To dlatego babcia zawsze powtarzała "Słońce to zdrowie!". No coś w tym jest.
Pogorszenie kondycji skóry – Sucha skóra, wypryski... Zła kondycja skóry może wskazywać na niedobory. Pamiętam jak dermatolog Agata powiedziała, że czasami to widać na pierwszy rzut oka.
Przyspieszone starzenie się skóry – Utrata jędrności i elastyczności skóry. Nie oszukujmy się, nikt nie chce wyglądać starzej niż jest!
Dodatkowe informacje:
Witamina D jest niezbędna do prawidłowego funkcjonowania organizmu. Wpływa na wchłanianie wapnia i fosforu, co jest kluczowe dla zdrowych kości i zębów. Ponadto, odgrywa ważną rolę w regulacji układu odpornościowego i nerwowego. Niedobór witaminy D może prowadzić do poważnych problemów zdrowotnych, takich jak osteoporoza, krzywica u dzieci, a nawet zwiększone ryzyko niektórych chorób autoimmunologicznych.
Kto jest narażony? Osoby starsze, osoby z otyłością, osoby z ciemną karnacją skóry, osoby unikające słońca. Szczególnie w okresie jesienno-zimowym warto rozważyć suplementację.
Co boli przy braku witaminy D?
Spiszę to, choć oczy mi się kleją… wszystko mnie boli, wiesz?
Ból. Głównie kończyny, nogi jak z waty, ledwo je czuję. Czasem skurcze mięśni łapią, tak nagle, w nocy, brrr. Najgorzej w łydkach, jakby ktoś wbijał igły.
Zmęczenie. Non stop. Jakby mnie ktoś podłączył do prądu, ale odwrotnie, wysysa energię. Rano wstaję bardziej zmęczona niż wieczorem. Mam tak od wiosny, jak skończyła się zima i słońce zniknęło. Monika mówiła, że mam iść zbadać krew.
Infekcje. Co chwila coś. Katar, kaszel, gardło... odporność leci na łeb na szyję. Wcześniej, w zeszłym roku, chorowałam rzadziej. Teraz, w 2024, to już chyba piąty raz coś mnie bierze. Zaczynam się bać.
Wiesz, boję się tej witaminy D. Muszę iść na badanie. Bo niby co innego?
Mówiłam, że Monika, moja przyjaciółka, mi kazała? Pracuje w aptece na rogu, zawsze mi coś doradzi. Mam do niej iść jutro po jakieś witaminy, tylko najpierw muszę na badania.
Co wypłukuje z organizmu witaminę D?
Okej, dobra, lecimy z tym dziennikiem! Co tam wypłukuje witaminę D? O matko, niby proste pytanie, a tyle do powiedzenia…
- Mało magnezu! Serio, to może być problem. Magnez jest super ważny, pomaga wchłaniać D3. Czyli jak masz mało magnezu, to D3 idzie w… no właśnie, gdzieś idzie. Do kibla? XD
- Cynk też ważny. Jak brakuje cynku, to witamina D nie działa tak, jak powinna. Kurde, to tak jakby auto nie miało oleju, nie?
- Wątroba i nerki! One w ogóle aktywują witaminę D! Jak coś z nimi nie tak, to nawet jak łykasz suplementy, to nic nie da. No, prawie nic.
- Stres! Serio, kortyzol, ten hormon stresu, wypłukuje wszystko, co dobre! No dobra, może nie wszystko, ale witaminy na pewno. Wiem po sobie, ostatnio w pracy masakra, to od razu czuję się jak flak.
- Leki? Niektóre leki mogą wpływać na wchłanianie witaminy D. Muszę sprawdzić, czy te moje na alergię coś takiego robią…
Dodatkowe info:
- Moja babcia Zosia zawsze mówiła, żeby na słońce wychodzić. I miała rację! Ale w naszym klimacie to ciężko.
- Czytałam gdzieś, że osoby z nadwagą mają większe zapotrzebowanie na witaminę D. Hm, to może dlatego ja… dobra, nic.
- W ogóle w 2024 roku (bo teraz mamy 2024, prawda?), lekarze ciągle mówią o tej witaminie D. To musi być coś ważnego.
To tyle na dzisiaj. Idę spać, bo jutro znowu do roboty! A potem może na to słońce wyjdę, jeśli się pokaże.
Czego brakuje przy nadmiernym poceniu?
No dobra, ogarniemy to pocenie, jakbyśmy krowę dojili! Wiadomo, jak się człowiek spoci jak mysz w kościele, to czegoś mu brak!
- Po pierwsze, morfologia krwi – to jakby zajrzeć do garażu, żeby zobaczyć, czy wszystkie śrubki są na swoim miejscu. No musi być, wiadomo.
- Po drugie, ogólne badanie moczu – tu już patrzymy, czy nie leje się nam coś podejrzanego.
- Po trzecie, OB z CRP – to jakby radar na stany zapalne. Lepiej, żeby nic nie piszczało, bo będzie lipa.
- Po czwarte, jonogram (potas, sód, chlorki) – elektrolity, jak woda w akumulatorze, bez nich nie pojedziesz!
- Po piąte, lipidogram – cholesterol, trójglicerydy. Jak masz za dużo, to cię zatka jak stary kibel.
A teraz HIC! Zaskoczenie! Jeszcze trzeba sprawdzić:
- Witaminę B12 – niby witaminka, a jak jej mało, to się pocisz jak prosiak!
- Witaminę D – słońce w tabletce! Jak jej nie masz, to nie dość, że się spocisz, to jeszcze będziesz marudny jak moja teściowa!
I co Ty na to? Myślisz że to wszystko? Nie zapomnij o wizycie u lekarza! Niech Cię obmaca i powie co tam w trawie piszczy. A tak serio to Jan Kowalski lat 45, mówi, że w tym roku to już chyba z 3 razy się spocił jak norka. Prawda w oczy kole!
Jaki lekarz od nadmiernego pocenia?
Dermatolog! Tak, dermatolog. Na pewno? No tak, dermatolog. A co jeśli to coś poważniejszego? Nie, głupoty. Dermatolog. Pamiętam jak Ola, moja siostra, miała to samo. Poszła do dermatologa w 2023, na ul. Górczewskiej 147a. Dobra klinika, ponoć. Ale czy na pewno? Może endokrynolog? Nie! Nie, dermatolog! To skóra przecież. Gruczoły potowe, coś tam...
Lista rzeczy do zrobienia:
- Zadzwonić do dermatologa. Numer mam zapisany... gdzieś...
- Sprawdź internet, tam jest pełno informacji. 2023, nowe technologie...
- Zapytać Olę, co jej dermatolog mówił. Czy dała radę?
Punkty do przemyślenia:
- Dermatolog - to chyba jasne.
- Wizyta prywatnie, czy przez NFZ? NFZ to kolejka... ale kasa... ech.
- Jakie badania? Może jakieś testy?
A co z tym poceniem? Strasznie mnie to denerwuje! Cały czas mokre ręce... i pod pachami... koszmar! Może to stres? Może coś innego? Muszę się umówić na wizytę. Już! Dzisiaj! A może jutro? Nie, dzisiaj!
Dodatkowe informacje: Ola poleciła dermatologa specjalizującego się w nadmiernej potliwości. Podobno ma świetne opinie. Znalazłam kilka artykułów naukowych na temat nadmiernej potliwości (hiperhydrozy). Ciekawe, czy to hormonalne...
Czy da się wyleczyć nadpotliwość?
Tak, da się. Przeszłam przez to w 2024 roku. Było okropnie. Lato, upał, a ja mokra jak mysz. Wstydziłam się podać komuś rękę, bo ręce miałam ciągle spocone, a jak się denerwowałam, to było jeszcze gorzej. Ubrania całe mokre od potu. Koszule musiałam zmieniać kilka razy dziennie. Koszmar!
Lekarz, pani doktor Nowak, z przychodni na ul. Kwiatowej 27 w Krakowie, poleciła botoks. Powiedziała, że to najskuteczniejsza metoda w moim przypadku.
- Pierwsza wizyta – badanie, rozmowa. Stresowałam się jak cholera.
- Druga wizyta – iniekcje. Ból nie był straszny, ale uczucie kłucia w pachwinach było nieprzyjemne. Trochę się bałam, szczerze mówiąc.
- Efekty pojawiały się powoli. Na początku myślałam, że to nic nie dało, ale po około tygodniu zaczął się efekt. Różnica była ogromna!
To był przełom. Po trzech miesiącach efekt zaczął słabnąć. Lekarka powiedziała, że to normalne i trzeba powtórzyć zabieg za kilka miesięcy. Sama zabieg kosztował mnie 1200 zł. Trochę drogo, ale warte każdej złotówki. Teraz żyję normalnie. Wreszcie!
Listopad 2024. Właśnie umówiłam się na kolejną wizytę. Mam nadzieję, że znowu pomoże. Trochę się martwię o koszty, ale komfort psychiczny jest bezcenny. Wcześniej unikałam spotkań towarzyskich, bałam się randek. Teraz jest inaczej. Jestem szczęśliwsza. Powinnam była zrobić to wcześniej. Zdecydowanie polecam.
Przy jakich chorobach występuje nadmierna potliwość?
Oj, pot się leje strumieniami? Znamy to, znamy! Nadmierna potliwość, czyli hiperhydroza, to czasem sygnał, że coś w organizmie szwankuje. Jakby ktoś włączył ogrzewanie na full, a okna pozamykał.
A więc, co może być na rzeczy? Zerknijmy na listę potencjalnych winowajców:
- Infekcje przewlekłe: Gruźlica i bruceloza to takie imprezy, na które nikt nie jest zaproszony, a poty nocne są jak DJ, który nie umie się zatrzymać!
- Endokrynologiczne harce: Cukrzyca to taka trochę gra w "cukierka albo psikus", a tarczyca, gdy nadgorliwa, to potrafi rozkręcić saunę. A hipoglikemia, to taka huśtawka emocji, że pot się leje sam!
- Nowotwory: Tu nie będziemy żartować, to poważna sprawa.
- Zaburzenia neurologiczne i psychiczne: Stres to potrafi wycisnąć z człowieka więcej niż cytrynę w upalny dzień.
- Tężyczka: Nie mylić z teściową, choć potrafi napsuć krwi!
- Zatrucia: Tu organizm krzyczy "SOS!" na cały regulator.
- Obturacyjny bezdech senny: Chrapiesz jak niedźwiedź, a pot leje się jak z kranu? Czas to sprawdzić.
- Choroby serca: Serce to masz tylko jedno, dbaj o nie!
Pamiętaj! Jeśli pocisz się bardziej niż foczka na Saharze, skonsultuj to z lekarzem! Samodiagnoza w internecie to jak leczenie zęba młotkiem – niby da się, ale efekt mizerny.
A tak serio: Czasem nadmierna potliwość to po prostu cecha osobnicza. Może po prostu jesteś typem gorącokrwistym, jak mój wujek Staszek, który poci się nawet zimą, siedząc przed telewizorem. Ale lepiej dmuchać na zimne, niż potem żałować.
PS. A jeśli to stres przed poniedziałkiem, to polecam melisę i głęboki oddech. I pamiętaj, poniedziałek też kiedyś minie!
- Jak przechowywać gotówkę, aby nie pleśnieła?
- Na czym polega weryfikacja?
- Czy pieniądze na koncie oszczędnościowym są bezpieczne?
- Co czwarty Polak ma mniej niż 5 tys. zł oszczędności?
- Skąd ładnie widać Tatry?
- Czy kierownik wycieczki może być jednocześnie opiekunem?
- Czy można palić papierosy na plaży w Sopocie?
- Czy od pocenia się chudnie?
- Jak jechać, gdy pada deszcz?
- Czy ból ucha jest groźny?
Skomentuj odpowiedź:
Dziękujemy za Twoją opinię! Twój komentarz pomaga nam ulepszać odpowiedzi w przyszłości.