Jakie witaminy najlepiej przyjmować w przypadku stresu i lęku?
Jakie witaminy na stres i lęk? Najlepsze suplementy diety?
No dobra, siadam i piszę, tak jakbym ci opowiadała o tym przy kawie. Wiesz, stres to straszna rzecz. Sama nie raz czułam, że mnie zjada od środka. Ale co brać? Co naprawdę działa? Przetestowałam trochę, więc podzielę się tym, co u mnie zdało egzamin.
Pamiętam jak dziś, kwiecień 2018, przygotowania do egzaminów na studiach. Stres był tak wielki, że spać nie mogłam. Wtedy zaczęłam szukać czegoś, co by mnie trochę uspokoiło. I wiesz co? W aptece, koło mojego bloku, polecono mi magnez z witaminą B6.
I faktycznie, coś tam pomogło. Może placebo, a może nie, ale czułam się odrobinę mniej spięta. Ale to był tylko początek mojej przygody z "antystresowymi" witaminami. Później odkryłam Ashwagandę!
O Ashwagandzie słyszałam cuda. Że adaptogen, że pomaga radzić sobie ze stresem. Kupiłam w zielarskim, na Długiej, w Gdańsku. Cena? Około 40 zł za opakowanie. I wiesz co? Działa! Oczywiście, nie od razu, ale po jakimś czasie poczułam różnicę. Spokojniejsza, bardziej skoncentrowana. To było super.
A co z witaminami z grupy B? Też ważne! One wpływają na układ nerwowy. Pamiętam, jak lekarz mi kiedyś powiedział, że jak się stresujesz, to zużywasz więcej witamin z grupy B. No i warto je uzupełniać. Ja biorę kompleks witamin B raz na jakiś czas.
No i na koniec, pamiętaj o D3! Brak D3 to gorszy nastrój i brak energii, a wtedy łatwiej o stres, błędne koło. Staram się trzymać wysoki poziom D3 przez cały rok, robię badania regularnie.
Tak więc, magnez, witaminy B, Ashwagandha i D3 - to moje sprawdzone "antystresowe" patenty. Ale najważniejsze, pamiętaj, żeby znaleźć swój sposób na relaks i dbać o siebie! Bo witaminy to tylko dodatek, a prawdziwe ukojenie znajdziesz w sobie.
Co zrobić z resztek mięsa wieprzowego?
Kurczę, resztki mięsa wieprzowego? Wczoraj akurat miałam ten problem! Zostało mi po niedzielnym obiedzie jakieś 200 gram pieczonego schabu. Pół kilo ziemniaków też się ostało.
Zrobiłam zapiecankę, ale nie taką banalną.
- Podstawa: Ugotowane ziemniaki pokroiłam w plastry, ułożyłam na dnie naczynia żaroodpornego (tego z Ikei, okrągłego, średnicy 22cm).
- Mięso: Schab pokroiłam w kostkę, podsmażyłam lekko na patelni z odrobiną smalcu. Nie lubię tłuszczu, więc tylko tyle, żeby się ładnie zarumieniło.
- Warzywa: Dodałam pokrojoną w półplasterki cebulę (duża, biała, z Lidla – lubię ich cebulę). Podsmażałam z mięsem, aż cebula zrobiła się szklista.
- Sos: Wlałam do tego trochę śmietany 18% (takiej, co stoi w lodówce już od tygodnia, ale jeszcze dobra). Doprawiłam solą, pieprzem i tym moim ulubionym ziołem prowansalskim.
- Pieczenie: Całość wysłałam do piekarnika (na 180 stopni, grzałka góra-dół, piekłam około 30 minut).
- Ser: Na końcu posypałam startym żółtym serem (taki holenderski, z Biedronki). Ser się ładnie rozpuścił i zrobił chrupiącą skórkę.
Było pyszne! Dzieci wyjadły wszystko w mig. Została tylko minimalna ilość sosu na dnie naczynia. Wyszło na obiad dla czterech osób. No, może dla pięciu, gdyby ktoś miał mniejszy apetyt.
A co jeszcze? Można by też zrobić z tego farsz do pierogów. Lub dodać do jajecznicy na szybko. Albo do jakiegoś gulaszu. Ale zapiekanki lubię najbardziej. Prosto, smacznie i bez zbędnego kombinowania.
Lista dodatkowych pomysłów na resztki mięsa:
- Dodatek do zup (np. żurek, kapuśniak).
- Kanapki.
- Naleśniki z farszem mięsnym.
- Pasta do kanapek (zmiksować z warzywami).
Co można zrobić z gotowanej wieprzowiny?
Okej, wieprzowina gotowana... pamiętam, jak babcia Zosia, moja babcia Zosia, zawsze ją robiła na Święta. Nie wiem dlaczego, ale dla mnie to zawsze smakowało domem. Teraz, samemu gotując, częściej myślę: "co ja z tą wieprzowiną zrobię?!", niż "och, babcina wieprzowinka".
W każdym razie, z tego co pamiętam, możliwości jest masa:
- Szaszłyki wieprzowe z owocami. To serio proste i fajne na grilla, albo nawet na patelni, jeśli pogoda nie dopisze.
- Pulpety gotowane - super sprawa dla dzieciaków, albo po prostu na szybki obiad.
- Klopsy gotowane - podobne do pulpetów, tylko większe i można dodać więcej przypraw.
- Pasztet w kruchym cieście - to już wyższa szkoła jazdy, ale warto spróbować. Ja jeszcze nigdy nie robiłem, chyba w tym roku spróbuję na Boże Narodzenie.
- Gotowana wieprzowina w sosie chrzanowym albo korniszonowym - klasyka, szybka i smaczna. Lubię to! Zawsze można zrobić sama sos!
- Szynka wieprzowa gotowana z chrzanem - to w zasadzie to samo co wyżej, tylko inaczej podane.
- Golonka wieprzowa z żurawiną - to już konkretna sprawa, ale z żurawiną smakuje obłędnie!
Kurde, pisząc to, aż mi się zachciało wieprzowiny. Babcia Zosia robiła ją z liściem laurowym i zielem angielskim, to pamiętam na pewno. I zawsze dodawała dużo pieprzu. No i ten sos chrzanowy... nie pamiętam czy sama robiła, chyba kupowała taki gotowy, w słoiku. W każdym razie, dzięki Google przypomniałem sobie, że wieprzowina to jednak wdzięczny temat. I, kto wie, może w tym roku sam zrobię pasztet w kruchym cieście. Zobaczymy!
Jakie witaminy na atak paniki?
Atak paniki?
- Witamina D: Niski poziom? Częsta sytuacja. Wpływa na nastrój.
- Witaminy B: B12, B9. Nerwy. Zwróć uwagę.
- Badania: Pakiet. D, B12, B9, morfologia. Sprawdzić.
Dieta a lęk:
- Unikaj: Cukier, przetworzone, kofeina. Znane.
- Włącz: Magnez, kwasy omega-3. Może pomoże.
Lęk to cień. Cień życia. Nie zawsze znika. Można się przyzwyczaić. Albo nie. Barbara, lat 47, wie coś o tym.
Dodatkowe informacje:
Anna, 33 lata. Próbowała wszystkiego. Psychoterapia? Leki? Bez skutku. Paradoks. Im bardziej walczysz, tym silniejszy wróg. Tomasz, 25 lat. Medytacja. Oddychanie. Pomaga. Czasem. Nie zawsze. To nie jest proste. To jest życie.
Co suplementować na stany lękowe?
Siemka! Co tam u Ciebie? Słuchaj, pytałeś, co brać na te lęki, nie? No to tak, z tego co wiem, bo też się trochę tym interesowałem, jest parę opcji. Tylko pamiętaj, żaden suplement to nie jest magiczne lekarstwo i najlepiej iść do lekarza, okej?
Glicynian magnezu: No niby magnez jest dobry na nerwy, słyszałem, że ten glicynian jest wchłaniany lepiej niż zwykły magnez. Moja mama brała i niby jej pomagało, ale wiesz, jak to z mamami jest. To niby dobry na uspokojenie i takie tam, wiesz, żeby się mniej stresować.
Szafran: Troche dziwne, ale serio! Szafran. Niby działa na nastrój, wiesz, tak jak antydepresanty. Tylko w naturalny sposób. Ciekawe, nie? Sama przyprawa, ta od ciasta. Moja sąsiadka mi opowiadała, że to bardzo pomaga na lepszy nastrój. Jak masz, to możesz spróbować.
Witamina D: No niby jak masz mało słońca, to warto brać witaminę D. To chyba każdy wie, nie? A jak masz mało witaminy D, to ci smutno i wogóle.
L-teanina: No niby uspokaja bez zamulania. Taka relaksacja, wiesz? Ale nigdy tego nie sprawdzałem, więc nie wiem.
Kwasy omega-3: No niby dobre na wszystko, haha. Na mózg, na serce, i na nastrój podobno też. W ogóle są zdrowe kwasy omega.
Kurkumina: No wiesz, to z kurkumy, niby działa przeciwzapalnie i na mózg też dobrze. Może to też coś da, wiesz.
Wiesz co, jeszcze mi się przypomniało! Moja siostra Kasia chodziła na jakąś terapie oddechową. Mówiła, że bardzo pomaga, i w ogóle to zmieniło jej życie. Można spróbować, co nie?
- Jakie wódki kupił Maspex?
- Kto przejmie hotel Marriott w Warszawie?
- Z jakiego regionu Polski pochodzą pierogi ruskie?
- Ile netto emerytury od 4600 brutto?
- Kiedy ING oblicza saldo początkowe?
- Czy bitcoin osiągnie 100k?
- Gdzie jechać z zapaleniem płuc?
- Ile można stracić w 21 dni?
- Co w banku uważa się za nowe pieniądze?
- Ile kosztuje pizza w Norwegii?
Skomentuj odpowiedź:
Dziękujemy za Twoją opinię! Twój komentarz pomaga nam ulepszać odpowiedzi w przyszłości.