Jak odczytać szybki test antygenowy?
Kurczę, pamiętam ten stres z szybkim testem… Serce waliło mi jak młotowi pneumatyczne. Robiłam go chyba z milion razy, za każdym razem ta sama nerwówka. Patrzysz na to małe okienko i… no właśnie, co tam widać? Dwie kreski? Jedna przy C, druga przy T? No to lipa, pozytywny. Pamiętam, jak raz zobaczyłam te dwie kreski – myślałam, że mnie szlag trafi! Cały świat się zawalił. Plany, spotkania, wszystko poszło w… ech, szkoda gadać. Przecież miałam iść na koncert Justina… no nic, przepadło. COVID. A jeśli tylko jedna kreska przy C? Albo w ogóle nic przy T? To wtedy… ufff… kamień z serca. Negatywny. Zawsze ta sama ulga, jakby ktoś zdjął mi z barków tonowy ciężar. Pamiętam, jak moja siostra robiła test i w ogóle żadnej kreski nie było. Myślałyśmy, że się zepsuł, okazało się, że po prostu źle go zrobiła. No i co wtedy? Stres od nowa! Trzeba powtarzać. A te testy, wiecie, nie są za darmo! Czytałam gdzieś, że te szybkie testy nie są super dokładne, coś koło 80%, czy jakoś tak. Ale i tak lepsze to niż nic, prawda? Dają chociaż jakieś pojęcie, czy coś się dzieje, czy nie. No i zawsze jakaś tam kontrola, żeby nie zarażać innych, jakby co. A jak wy to przeżywaliście z tymi testami? Też mieliście taką panikę jak ja?
- Co się daje na 40 urodziny mężczyźnie?
- Kto powinien brać witaminę B12?
- Co zwiedzić w Warszawie zimą?
- Czy istnieją hotele 6-gwiazdkowe?
- Jaki alkohol na wieczór we dwoje?
- Ile trzeba zarabiać, żeby wziąć kredyt 200 tys.?
- Czy wolno przewozić muszelki?
- Który hotel na świecie ma 7 gwiazdek?
- Czy jest 30 procent na maturze?
- Ile lat buduje się sylwetkę?
Skomentuj odpowiedź:
Dziękujemy za Twoją opinię! Twój komentarz pomaga nam ulepszać odpowiedzi w przyszłości.