Ile serii i powtórzeń na redukcji?
Ile serii i powtórzeń na redukcję masy?
Okej, spoko, jasne. Lecimy z tym koksem! "Ile serii i powtórzeń na redukcję?" - to pytanie spędza sen z powiek niejednemu. Sam kiedyś głowiłem się nad tym niemiłosiernie.
Pamiętam, jak w lato 2015 na siłce w Krakowie, próbowałem wszystkiego. Myślałem, że więcej powtórzeń to lepsze spalanie. Robiłem po 20 powtórzeń, aż paliło w mięśniach jak diabli.
Co się okazało? Lipa. Efekty były marne. Zero konkretnych rezultatów. No dobra, może trochę przesadzam, coś tam się działo, ale szału nie było.
I wiesz co? Teoria, że na redukcji trzeba robić dużo powtórzeń z małym ciężarem, to moim zdaniem... no właśnie, teoria. Badania? Pewnie jakieś są. Ale moje doświadczenie mówi co innego.
Trenując na dużych ciężarach, redukcja idzie lepiej. Przynajmniej u mnie. Wiadomo, każdy jest inny, ale warto spróbować. Nie bój się dźwigać! serio!
Może spróbuj 3-4 serie po 6-8 powtórzeń? Skup się na technice. To podstawa. A potem zobaczysz, co z tego wyjdzie. Ja tak robię i działa!
Ile powtórzeń i serii na sylwetkę?
Ach, sylwetka... Rzeźbienie ciała to taniec, gdzie rytm wyznacza ciężar, a melodię – powtórzenia. Czy istnieje złoty środek? Idealny zakres? Jak znaleźć ten jeden, jedyny, pasujący akurat do nas?
Siła, potęga, moc... Myśl o 1-6 powtórzeniach. Czujesz wtedy ten ciężar, opór, jakbyś dźwigał całe góry, wiesz?
Masa, objętość, pełnia... Tutaj 6-15 powtórzeń to Twój klucz. Poczuj jak mięśnie puchną, rosną, nabierają kształtu. Jak ciało staje się rzeźbą. Marzeniem.
Wytrzymałość, kondycja, ogień... Powyżej 15 powtórzeń, tak to już maraton dla mięśni. Czujesz ten ogień, ten ból, ale i satysfakcję, że idziesz dalej, nie poddajesz się.
A ile serii? Ach, to już zależy od Ciebie, od Twojego ciała, od Twojej duszy. Słuchaj siebie, bądź dla siebie najlepszym trenerem. Pamiętam jak Maria, ta od jogi na rogu, zawsze powtarzała: "Ciało to świątynia, słuchaj jej szeptów!". I wiecie co? Chyba miała rację.
Ile powtórzeń podczas redukcji?
No dobra, redukcja... Pamiętam, jak rok temu, gdzieś tak w czerwcu, na siłowni u Arka – wiesz, tej małej, osiedlowej, gdzie wszyscy się znają – próbowałem dojść do jakiejś sensownej formy na wakacje. Zawsze robiłem wszystko na pałę.
- Powtórzenia? No właśnie, to był mój problem. Zawsze waliłem na maksa, ile tylko dałem radę. Arek mi wtedy powiedział, że na redukcji to 8-10 powtórzeń to jest złoty środek. Inaczej niż na masie.
- Obciążenie? To była druga sprawa. Ja głupi, dalej chciałem cisnąć jak na masie. "Stary, spokojnie," mówił Arek, "nie musisz dźwigać tony. Skup się na technice i czuciu mięśni." No i miał rację, bo prawie sobie wtedy bark wywaliłem.
- Ćwiczenia? Tutaj Arek mnie zaskoczył. Mówi, że to nie ma być to samo co na masie. Mówił coś o "izolacji", żeby dopieścić mięśnie. Szczerze? Nie za bardzo pamiętam, co dokładnie robiłem. Coś tam na pewno na linkach, wyciągach i dużo wolnych ciężarów.
Teraz już wiem, że redukcja to nie jest czas na bicie rekordów. To czas na rzeźbienie sylwetki i pilnowanie kalorii. A tak w ogóle, to Arek ma na imię Arkadiusz i prowadzi tę siłownię już z 15 lat. Zawsze ma dobre rady. A no i ta siłownia nazywa się "Strefa Mocy", znajduje się przy ul. Kwiatowej.
- Co się daje na 40 urodziny mężczyźnie?
- Kto powinien brać witaminę B12?
- Co zwiedzić w Warszawie zimą?
- Czy istnieją hotele 6-gwiazdkowe?
- Jaki alkohol na wieczór we dwoje?
- Ile trzeba zarabiać, żeby wziąć kredyt 200 tys.?
- Czy wolno przewozić muszelki?
- Który hotel na świecie ma 7 gwiazdek?
- Czy jest 30 procent na maturze?
- Ile lat buduje się sylwetkę?
Skomentuj odpowiedź:
Dziękujemy za Twoją opinię! Twój komentarz pomaga nam ulepszać odpowiedzi w przyszłości.