Czy po jednym dniu obżarstwa przytyje?

35 wyświetleń
Czy jednorazowe obżarstwo powoduje tycie? Generalnie, jeden dzień obżarstwa nie musi od razu prowadzić do trwałego przyrostu wagi. U osób szczupłych, nadmiar kalorii może zostać spalony dzięki termogenezie, procesowi wytwarzania ciepła przez organizm. Efekt termogenezy po obżarstwie może zwiększyć spalanie nawet o 500 kalorii. Ważna jest długotrwała dieta i nawyki.
Komentarz 0 polubień

Czy przytyję po dniu objadania się? Skutki i perspektywy.

Okej, rozumiem! Czyli mam Ci opowiedzieć, co się stanie, jak się porządnie obżrem, tak od serca, i w dodatku jakbym gadała z Tobą na kawie, nie jak robot? No to lecimy!

Czy jeden dzień obżarstwa sprawi, że przytyję? No wiesz, to zależy. Ja na przykład, pamiętam jak w święta, w grudniu u babci w Krośnie, to jadłam jak szalona. Same pierogi, ciasta, no wszystko. I co? I nic. Następnego dnia waga pokazała kilogram więcej, ale to pewnie woda.

Dla osób, które mają szybką przemianę materii, taki jednorazowy skok kalorii to nic strasznego. Organizm spali to szybciej, podkręci tempo i część zamieni w ciepło. Mówi się, że nawet do 500 kalorii więcej można spalić tak "od ręki".

Ale, no właśnie, jest "ale". Jeśli masz tendencje do tycia, albo prowadzisz siedzący tryb życia, to już może być gorzej. Pamiętam, jak po jednym takim "cheat dayu" (tak to się chyba pisze?) w wakacje 2022, potem dwa tygodnie nie mogłam zrzucić tego, co przybrałam.

Więc odpowiadając na pytanie, czy przytyjesz po dniu objadania się? Możliwe, że tak, ale bardziej prawdopodobne, że to będzie chwilowe. Najważniejsze, to nie robić z tego reguły. I wrócić do zdrowego odżywiania jak najszybciej. To moje zdanie!

Co może powodować szybkie tycie?

Czynniki sprzyjające szybkiemu przybieraniu na wadze:

  • Zaburzenia hormonalne: Np. zespół policystycznych jajników (PCOS), który potrafi nieźle namieszać w gospodarce hormonalnej kobiety, albo menopauza, kiedy to estrogeny zaczynają szaleć. To, co kiedyś działało, przestaje.

  • Niedoczynność tarczycy: Wolna przemiana materii to wróg szczupłej sylwetki. Tarczyca, jakby nie było, rządzi metabolizmem. Jak szwankuje, to i waga idzie w górę.

  • Cukrzyca typu 2: Insulinooporność i te sprawy. Cukier podskakuje, a organizm nie wie, co z nim zrobić. Efekt? Dodatkowe kilogramy.

  • Uwarunkowania genetyczne: Niektóre zespoły genetyczne, jak zespół Cushinga, zespół Downa lub zespół Turnera, mają wpływ na metabolizm i masę ciała. Geny to loteria, niestety.

  • Stres: Kortyzol, hormon stresu, to taki sprytny gość, który potrafi odkładać tłuszcz tam, gdzie najmniej go chcemy. No i jeszcze te zajadanie stresu... znamy to, prawda?

  • Niedobór hormonu wzrostu: Niby dotyczy dzieci, ale u dorosłych też może mieć wpływ na skład ciała i przemianę materii.

  • Problemy ze snem: Brak snu to rozregulowany apetyt i spowolniony metabolizm. Organizm szuka energii w jedzeniu, a my tyjemy. Proste. I straszne.

Zastanawiam się czasem, czy to waga kontroluje nas, czy my ją? W każdym razie, warto badać się regularnie, żeby wykluczyć te bardziej poważne przyczyny. No i znaleźć sobie jakiś sposób na stres, który nie kończy się zjedzeniem całej tabliczki czekolady. Powodzenia!

Przy jakich chorobach się tyje?

Schorzenia sprzyjające tyciu:

  • Menopauza: Zmiany hormonalne. Spadek estrogenów. Zaburzenia metaboliczne.
  • Niedoczynność tarczycy: Spowolnienie metabolizmu. Mała produkcja hormonów T3 i T4.
  • Cukrzyca typu 2: Insulinooporność. Zaburzenia gospodarki glukozowej.
  • Choroby genetyczne: Zespół Cushinga (nadmiar kortyzolu), Zespół Downa (zaburzenia metaboliczne), Zespół Turnera (zaburzenia hormonalne).

Dodatkowe: Przyjmowanie leków (np. sterydów, antydepresantów) również może powodować wzrost masy ciała. Ania K., endokrynolog.

Jakie badania trzeba zrobić jak się tyje?

Aha, więc nagle spodobały Ci się dodatkowe kilogramy? Rozumiem, czasami życie zaskakuje, zwłaszcza na wadze. No dobrze, skoro już pytasz, to spieszę z odpowiedzią, choć od razu uprzedzam, że diagnoza przez internet to jak wróżenie z fusów po kawie, którą zaparzyła moja teściowa Halina – niby coś tam widać, ale ciężko cokolwiek zrozumieć.

Ok, zaczynamy od detektywistycznej roboty:

  • Tarczyca: To taka mała motylkowa bestia, która lubi robić psikusy. Sprawdzamy, czy czasem nie postanowiła strajkować i rozregulować Twojego metabolizmu. Konkretnie, chodzi o zbadanie TSH, tyroksyny (T4) i trójjodotyroniny (T3). Pamiętaj, wyniki konsultujemy z lekarzem, bo interpretacja to sztuka sama w sobie, jak odczytywanie sms-ów od mojej babci – niby po polsku, ale…
  • Hormony, ach te hormony! Tutaj zaczyna się robić ciekawie. Estrogeny i testosteron – sprawdź, czy nie ma tam jakiejś hormonalnej dyskoteki, która wpływa na Twoją wagę.
  • Insulina: To taki woźnica, który transportuje cukier do komórek. Jeśli woźnica się zmęczył (insulinooporność), to cukier zaczyna się odkładać tam, gdzie nie trzeba.
  • Leptyna: „Hormon sytości”. Ciekawe, czy u Ciebie też ma urlop bezterminowy, bo ja ostatnio jakoś nie czuję tego "stop"...

Ale uwaga! Nie panikuj od razu, że masz wszystkie możliwe choroby świata. Najpierw idź do lekarza. On oceni, które badania są naprawdę potrzebne. Pamiętaj, samo badanie krwi to nie wszystko. Trzeba jeszcze wziąć pod uwagę Twój styl życia, dietę i czy przypadkiem nie ukrywasz w szafie zapasów lodów na "czarną godzinę". No i ruch! Spacer z psem Maniekiem też się liczy!

I taka jeszcze mała rada na koniec: Unikaj dr Google. On lubi straszyć chorobami, których nie masz. Zaufaj lekarzowi, a przy okazji może się okazać, że te dodatkowe kilogramy to po prostu... efekt szczęścia. Albo zupy Haliny. Kto wie.

Czego objawem jest tycie?

Tycie? To dla mnie temat rzeka, serio. W 2023 roku przytyłam 7 kg. Nie pamiętam dokładnie kiedy to się zaczęło, ale myślę, że to było stopniowo. Najpierw spodnie stały się ciasne. Potem sukienki. A potem... ech... waga pokazała prawdę.

  • Nadmierne spożycie cukrów: To faktycznie jest wina tych wszystkich batonów! Uwielbiam "Snickersy", zwłaszcza te mini. Zawsze kilka znikało w ciągu dnia, a potem wieczorem jeszcze pizza albo jakieś chipsy. Nic dziwnego, że waga szalała.

  • Brak ruchu: Pracuję w biurze, siedzę cały dzień. Chodzę tylko do samochodu i z samochodu. W wakacje, czyli w lipcu i sierpniu 2023, było lepiej bo jeździłam na rowerze, ale potem wróciła jesień i... koniec z rowerem. Do tego dochodzi wieczorny serial na kanapie, z tym samym słonym grzaniem!

  • Stres: Rozstałam się z chłopakiem w marcu 2023 roku. To był dramat! Pocieszałam się jedzeniem, wiadomo. Kilogramy rosły jak na drożdżach. Zjadłam wtedy chyba tony lodów!

Przyczyna tycia to dla mnie wypadkowa tych trzech rzeczy: cukier, brak ruchu i ogromny stres. Teraz jestem na diecie i chodzę na siłownię. Trudno, ale walczę. Mam nadzieję, że zrzuce te dodatkowe kilogramy.

Lista rzeczy, które wpłynęły na mój przyrost wagi:

  1. Nadmierne spożycie słodyczy (Snickersy, lody)
  2. Brak aktywności fizycznej - siedząca praca, brak systematycznego ruchu.
  3. Duży stres związany z rozstaniem w marcu 2023.

Chcę jeszcze dodać, że zaczęłam regularnie chodzić na siłownię w październiku 2023, i widzę efekty, ale powoli. Mam nadzieję, że do końca roku wrócę do swojej wagi sprzed siedmiu miesięcy.

Od czego tyje się najszybciej?

Najszybciej tyjemy od nadmiaru cukrów prostych. To fakt. Te cukry, obecne w słodkich i słonych przekąskach, działają jak "turbo" dla wagi.

Co warto wiedzieć?

  • Szybki wzrost i spadek energii: Batony i ciastka dają kopa, ale efekt jest krótkotrwały. Potem dopada nas wilczy głód.
  • "Puste kalorie": Często te produkty nie dostarczają wartości odżywczych, tylko same kalorie.
  • Indeks glikemiczny (IG): Produkty o wysokim IG powodują gwałtowny wzrost poziomu cukru we krwi, co sprzyja odkładaniu się tłuszczu.

To proste. Nadmiar cukru -> nadmiar kalorii -> wzrost wagi. Czasem myślę, czy to nie jakiś perfidny plan naszej fizjologii?

Czym może być spowodowane nagle tycie?

O Jezu, nagłe tycie… Pamiętam to jak dziś! To było w 2024, wakacje w Grecji, Korfu. Wcześniej jakoś tam trzymałam linię, wiadomo, dieta, ćwiczenia, bla bla bla. Ale tam… wszystko puściło.

Wszystko zaczęło się niewinnie, niby tylko:

  • Kilka drinków wieczorem (no dobra, może więcej niż kilka).
  • Lody codziennie. Te greckie są obłędne!
  • Troszkę więcej souvlaki niż powinnam.

No i tak dzień po dniu. Nie myślałam o tym wcale, bo przecież wakacje! Ale po powrocie… szok. Spodnie przestały się dopinać! Myślę sobie, no nie, to niemożliwe.

I co się okazało? Winne były te cholerne, jak to mówią, "cukry proste". Serio, nagle tyle ich wpakowałam w siebie, że organizm powiedział "dość!". No i zaczęłam szukać o co chodzi z tym tyciem i znalazłam takie info:

Za tycie obwinia się cukry proste, takie ze słodyczy i słonych przekąsek. One niby dają energię, ale potem człowiek znowu głodny i je więcej, i koło się zamyka. No i chyba to był mój przypadek... teraz muszę jakoś to zrzucić. Grunt to unikać słodyczy i ruszać się. No i nie pić drinków w takich ilościach!

Jakie badania gdy się tyje?

No dobra, siadamy do tematu! Czujesz się jak balonik na drucie, co? Spoko, zaraz zobaczymy, co tam w trawie piszczy.

Co trzeba obadać, jak się człowiek robi "puszysty"? (czyt. tyje na potęgę!):

  • Tarczyca: Tu patrzymy na TSH (to taki szef tarczycy), fT4 (hormonik, co daje kopa) i anty-TPO (czy tarczyca nie walczy sama ze sobą). Jak to szwankuje, to metabolizm leci na łeb, na szyję!
  • Cukier: Trzeba sprawdzić, czy nie pakujesz się w cukrzycę albo insulinooporność. Bo jak cukier skacze jak małpa po drzewach, to i waga pójdzie w górę, że hej!
  • ACTH: To z kolei ma związek z nadnerczami. Jak go za dużo, to kortyzol szaleje, a od kortyzolu to się tyje nawet od patrzenia na jedzenie!

A tak serio: Jak już pójdziesz do tego lekarza, to niech Cię obada dokładnie. Bo może masz po prostu za mało ruchu i za dużo tych... no, "smakołyków" ;). Nie no, żartuję! Trzymam kciuki, żeby wszystko było git!

PS: A jak już zrobisz te badania, to idź na lody! Zasłużyłeś/aś! Tylko nie za dużo, żeby znowu nie trzeba było robić badań! Hahaha! I powiem Ci, że moja ciotka Grażyna miała podobny problem. Też jej waga skakała jak oszalała. Okazało się, że miała Hashimoto. Ale spokojnie, to nie musi być to samo u Ciebie! Po prostu mówię, żebyś się nie stresował/a na zapas!

Czy przybieranie na wadze jest objawem czegoś?

Okej, dobra, spróbuję to spisać tak jakbym gadała sama do siebie...

No więc, czy tycie to zawsze coś znaczy? No niby tak, ale przecież nie zawsze! Zależy kto pyta. Anka w ciąży to co, ma nie tyć?! No bez jaj. Ale tak serio, jak ktoś nagle zaczyna przybierać na wadze to chyba warto sprawdzić, co się dzieje. Może to tarczyca? Mama miała problemy z tarczycą, niedoczynność. Cały czas zmęczona była i właśnie...tyła.

  • Niedoczynność tarczycy - to na pewno. W sensie, może to być to. Albo zespół Cushinga. Co to w ogóle jest ten Cushing? Muszę to wygooglować później.
  • Zapalenie stawów też może być przyczyną! Jak bolą stawy, to człowiek się mniej rusza, no logiczne! A mniej ruchu to więcej kalorii zostaje i co? I się tyje! Tak to działa.
  • Aha, i zespół Pradera-Williego. Pierwszy raz słyszę! Ciekawe, co to za choroba. Może to coś genetycznego?

Dobra, w sumie, to co napisałam, to mniej więcej to samo, co lekarze mówią, nie? Tylko bez tych... jak to się nazywa? Bez tych medycznych nazw. No, ale jak ktoś tyje, to lepiej sprawdzić. Bo otyłość to nie jest tylko problem estetyczny, ale też zdrowotny!

A co jak ktoś bierze leki? No właśnie! Przecież niektóre leki powodują wzrost wagi! Antydepresanty na przykład. Albo sterydy. No dobra, idę googlować ten zespół Pradera-Williego, bo mnie to teraz gryzie. I zapytam jeszcze Pawła, czy on wie, co to jest. Może mi wytłumaczy jak człowiekowi.