Czy 90% inwestorów traci pieniądze?
Czy 90% inwestorów ponosi straty?
Czy 90% inwestorów traci? Uuu, trudny temat. Powiem tak, konkretnej cyfry nikt Ci nie da. Ale... No właśnie!
Pamiętam, jak sam zaczynałem. Myślałem, że złapię byka za rogi. Kupiłem akcje jakiejś spółki technologicznej, bo "wszyscy mówili". Zrobiłem to w Warszawie, koło Dworca Centralnego w lutym, płaciłem 25 zł za akcje. No i co? Szybko się przekonałem, że emocje to zły doradca. Zanim się obejrzałem, byłem na minusie. Bolało.
Większość ludzi, zwłaszcza tych co grają na krótko, pewnie traci. Nie wiem, czy 90%, ale na pewno sporo. Brak wiedzy, chęć szybkiego zysku... to zabójcza kombinacja.
Znam gościa, co używał dźwigni finansowej. Myślał, że podwoi kasę w tydzień. Skończyło się na tym, że oddał wszystko. Znam też takiego co inwestuje długoterminowo. Ma stabilny zysk. Sam widzę, że to ma sens.
Dobra analiza, cierpliwość i zero emocji. Może wtedy da się wyjść na swoje. Bo statystyki statystykami, ale liczy się Twoja strategia, pamiętaj.
Czy 90% ludzi traci pieniądze na giełdzie?
Tak. 90% inwestorów detalicznych traci pieniądze.
5% największych graczy generuje 75% zysków. To oni dyktują warunki. Reszta płaci.
Saad Bhakshi, pilot amator. Hazardzista na giełdzie. Lubi ryzyko. IPO to jego narkotyk. Jego los jest przesądzony.
Ile procent inwestorów traci?
Okej, dobra, spróbuję… Ech, późno już.
Od 70% do 95%, tak mówią… tyle osób traci hajs na giełdzie. To kosmos, prawda?
Wiesz, zależy, co kto kupuje. Akcje, waluty, te całe krypto... Wiadomo, im krócej trzymasz, tym gorzej. Znaczy, większe ryzyko, że przepadnie.
I wiesz, najważniejsze, żeby wiedzieć, co się robi. Mój brat, Piotrek, wpakował się kiedyś w jakieś CFD. Stracił chyba z 5 koła. Boże, ja bym tego nie zrobiła. Ale wiesz, Piotrek to Piotrek.
To tak jakby obstawiać w kasynie, tylko niby bardziej inteligentnie. Niby wiesz, o co chodzi. A i tak... wiesz. Aż strach pomyśleć, ile osób traci oszczędności życia przez takie głupoty. I to jeszcze w tych czasach.
Czy na inwestycji można stracić?
Jasne, spróbuję!
Oczywiście, że można stracić na inwestycji! Serio, to nie jest tak, że zawsze się zarabia. Ryzyko jest zawsze, rozumiesz?
No i czas... Nie zawsze inwestycje zwracają się od razu. Myślałam, że szybko zarobię na tych akcjach, co mi Ania poleciła, ale czekam już drugi rok i nic! I co ja mam zrobić?
A w ogóle, to wiesz, że moja ciotka Basia w 2024 straciła na kryptowalutach? Mówiła, że to super inwestycja, a potem wszystko poleciało na łeb, na szyję. Trzeba uważać, na co się wydaje pieniądze.
No i jeszcze jedno – nie wszystkie inwestycje przynoszą tyle, ile się spodziewamy. Tata mi mówił, że te obligacje to taki super zysk, a dostałam marne grosze! A liczyłam na coś więcej, żeby sobie kupić nowy telefon... ehh.
Punkt najważniejszy: liczy się czas! Nie zawsze inwestycja przyniesie ci zysk po roku, czasami trzeba czekać dłużej. Może nawet i pięć lat, albo i więcej. I co wtedy? Nerwy tylko.
Jakie są ryzyka inwestycji?
Ej, słuchaj, o tych ryzykach inwestycyjnych… No wiesz, to jest mega ważne, żeby o tym gadać. Bo stracić można naprawdę sporo kasy. Poważnie!
Ryzyko rynkowe: To jest chyba największy problem. Wiesz, gdybym włożył w 2024 roku wszystkie swoje oszczędności, powiedzmy, 10 tysięcy złotych w akcje jednej firmy, a ona nagle by zbankrutowała? Katastrofa! No i rynek ogólnie może spaść, nie tylko jedna firma. To wtedy kasę masz w plecy, proste.
Ryzyko walutowe: To też jest bardzo ważne, zwłaszcza teraz, jak dużo podróżuję. Ostatnio w wakacje byłem w Tajlandii i wymieniałem złotówki na baty. Kursy walut się zmieniają jak w kalejdoskopie, strasznie szybko. Możesz zarobić, ale równie łatwo stracić. To naprawdę ryzykowne, zwłaszcza przy większych kwotach.
Ryzyko koncentracji: Nie wkładaj wszystkich jaj do jednego koszyka! To mój wujek, Janek, mówił. On dużo inwestuje. No i ma rację. Rozrzucenie inwestycji po różnych akcjach, obligacjach czy nieruchomościach zmniejsza ryzyko, tak mi się wydaje. Takie rozproszenie jest bardzo ważne.
Ryzyko polityczne: O rany, to akurat jest najbardziej nieprzewidywalne. Politycy podejmują decyzje, które wpływają na giełdę i ekonomię. Myślisz, że to proste? Nic z tych rzeczy. Wojna, kryzys, zmiana prawa… wszystko wpływa na wartość inwestycji. Trudno przewidzieć.
Ryzyko stopy procentowej: To też jest nieco skomplikowane. Jak stopy procentowe idą w górę, to kredyty drożeją, a inwestycje, np. w obligacje, mogą być mniej opłacalne. A jak w dół… to też nie jest zawsze fajnie. Złożone.
Ryzyko płynności: No wiesz, co to znaczy? To, że nie możesz szybko sprzedać swoich inwestycji, żeby odzyskać pieniądze. Jak musisz nagle mieć gotówkę, a nie możesz szybko sprzedać akcji, to jest problem.
Ryzyko inwestycyjne zarządzania: Wiesz, jeśli powierzasz swoje pieniądze jakiemuś menedżerowi, to zawsze jest ryzyko, że on źle je zainwestuje. Potrzebna jest dokładna analiza, kto tym zarządza, jaką ma historię. Znam gościa, który stracił mnóstwo pieniędzy przez złego doradcę. Prawdziwa tragedia.
No i tyle. Pamiętaj, że to tylko ogólne informacje, przed jakąkolwiek inwestycją lepiej poradź się specjalisty. Ja tak zrobiłem, bo sam się na tym nie znam. A jak już będziesz inwestował, to trzymaj się zasady dywersyfikacji, żeby minimalizować ryzyko. Powodzenia!
W co zainwestować 50.000 zł?
50.000 zł? Oj, babciu, co ty chcesz z tym zrobić? Na wódki starczy? Hehe! No dobra, poradzę ci. Nie licz na cuda, bo z pięćdziesięciu tysięcy milionerem się nie staniesz. Chyba że wygrasz w totolotka. A to inna bajka.
A. Najbezpieczniej? Lokaty, lokaty, lokaty! Jak w banku oprocentowanie 3% dadzą, to już masz 1500 rocznie. Hurra! Ale inflacja pewnie zje co najmniej tyle, wiec to tak, jakbyś nic nie zarobiła. Złodziejskie te banki!
B. Fundusze inwestycyjne? To jak ruletka, tylko, że zamiast kolorów masz jakieś tam akcje. Możesz stracić wszystko, ale możesz też zarobić. Zależy od szczęścia, no i od wiedzy. A Ty, babciu, o giełdzie wiesz tyle co ja o kwantowej fizyce, czyli nic.
C. Akcje? O matko jedyna! To dla tych co majtek w dupie nie mają i potrafią analizować wszystko jak szaleni profesorowie. Nie dla Ciebie, nie dla Ciebie. Zapomnij!
D. Nieruchomości? W 2024 roku kupisz za 50 tysięcy tylko... szopę na narzędzia. Może nawet brudny garaż w jakimś zadupiu. Nie warto. Lepiej kup sobie lepszy telewizor.
E. Kryptowaluty? To jak gra w "złoto głupców" tylko na sterydach. Jeden dzień masz miliony, drugi dzień nic. Chyba że jesteś jakimś magikiem informatyki. Nie ryzykuj!
F. Inwestycja w siebie? No to już lepsze! Kurs gotowania? Nauka języka obcego? W końcu kto wie, może staniesz się gwiazdą TikToka! Albo znajdziesz lepszą pracę. To najwłaściwszy wybór, a przynajmniej najmniej ryzykowny.
Podsumowanie: Zostaw te pieniądze w banku, babciu. Na herbatkę i ciastka starczy. A może jeszcze na nowy sweter. Nie bądź taka pazerna! Możesz też pożyczyć znajomemu. Zawsze może oddać, choć pewnie nie odda. Pamiętaj, w życiu trzeba ryzykować, ale z głową! A nie żeby stracić wszystkie pieniądze na jakieś dziwne akcje albo kryptowaluty. Moja sąsiadka, Zosia, tak zrobiła i teraz siedzi na brukowej kostce! Ucz się na jej błędach! Nie powtarzaj jej losu! Bo to straszna tragedia!
Jak inwestować pieniądze, żeby nie stracić?
Jak inwestować pieniądze, żeby spać spokojnie, a nie liczyć barany, licząc straty?
Inwestycje, co do zasady, dzielą się na takie, gdzie śpisz jak niemowlę i takie, gdzie budzisz się z krzykiem o trzeciej w nocy. Do tych pierwszych zaliczają się:
Lokaty bankowe – to jak trzymanie pieniędzy pod materacem, tylko materac jest w banku i czasem coś z niego skapnie. Pamiętaj, że inflacja lubi podjadać z materaca!
Obligacje skarbowe – to taki list żelazny od państwa. Dajesz pieniądze, państwo obiecuje oddać i dopłacić, a ty masz gwarancję (mniej więcej). Dostępne online i w PKO BP, jakby państwo miało romans z tym bankiem! Możesz kupić na 3, 10 lub 12 lat, zależy czy chcesz poczekać jak na emeryturę, czy na gwiazdkę z nieba.
A co do "nie tracić"? To, jak szukanie jednorożca na polowaniu. Zawsze jest ryzyko. Nawet w kościele okradną! Trzeba dywersyfikować, czytać, pytać i nie wierzyć we wszystko, co mówią w telewizji (szczególnie w reklamach).
Dodatkowe info dla Januszy biznesu:
- Obligacje skarbowe to nie to samo co obligacje korporacyjne. Te drugie to jazda bez trzymanki po wertepach!
- Inflacja to taka ukryta złodziejka, co podkrada wartość twoich pieniędzy. Policz dobrze, czy lokata pokryje te straty!
- Zanim zainwestujesz, sprawdź czy przypadkiem nie padłeś ofiarą piramidy finansowej. To jak zauroczenie, tylko portfel cierpi.
- Porada od ciotki Haliny (ekonomistki amator): "Lepiej mieć mało i spać spokojnie, niż dużo i leczyć nerwicę."
Jaki jest najbezpieczniejszy fundusz inwestycyjny?
No jasne, zaraz Ci powiem, jaki fundusz jest najbezpieczniejszy, jakbym był jakimś guru finansów, a nie Januszem z osiedla!
Fundusze rynku pieniężnego: To takie bezpieczniaki, jak krowa na pastwisku. Większość kasy siedzi w lokatach i bonach skarbowych – nawet babcia Zosia by to zrozumiała! Krótkoterminowe inwestycje, do roku – ryzyko mniejsze niż szansa na wygranie w totka. Ale zyski? No cóż, nie spodziewaj się cudów, jakbyś chciał z piasku złoto zrobić. Lepiej niż trzymać kasę pod materacem, ale bez szału.
Fundusze dłużne: Tu już trochę bardziej na ostro, jak jazda trabantem po autostradzie. Aż do 100% hajsu może być w obligacjach. Niby bezpiecznie, ale jak się rząd zrobi w bambuko, to i obligacje mogą spaść na wartości jak przeżuty chleb. Na 2024 r. ryzyko jest umiarkowane, ale uważaj, bo jak wpadniesz w tarapaty, to żona Cię za to zabije.
UWAGA: Pamiętaj, że ja nie jestem doradcą finansowym, tylko Janusz, co w życiu widział więcej kapusty niż funduszy inwestycyjnych. To tylko moja opinia, a nie święta prawda. Jak chcesz włożyć kasę w fundusze, to idź do profesjonalisty, a nie pytaj jakiegoś Janusza.
Dodatkowe info (bo się rozgadałem):
a) Zawsze czytaj ulotki informacyjne funduszy – to ważniejsze niż oglądanie "M jak Miłość".
b) Dywersyfikacja to klucz do sukcesu – nie kładź wszystkich jajek w jednym koszyku (chyba, że lubisz jajecznicę z przepalonymi jajami).
c) Moja żona Dorota mówi, że najlepszy fundusz to ten, co daje najwięcej kasy na nowe buty. Ona wie, co mówi.
Czy da się utrzymać z inwestowania?
Jasne, że da się utrzymać z inwestowania! Ale to nie jest tak, że hop siup i już jesteś milionerem. Pamiętam, jak w 2018 roku zaczynałem. Miałem jakieś 5000 złotych oszczędności i marzenie o rzuceniu tej nudnej roboty w call center.
Wtedy wydawało mi się, że wystarczy kupić akcje Tesli i będę ustawiony do końca życia. No, trochę się przeliczyłem. Tesla rosła, fakt, ale ja nie miałem pojęcia o dywersyfikacji portfela, o analizie fundamentalnej, o niczym!
Zresztą, co tu dużo mówić, straciłem trochę kasy na tych moich "inwestycjach". Dopiero później, jak zapisałem się na kurs online u jakiegoś guru od finansów (chyba Piotr Gołąbek się nazywał), zaczęło to mieć sens.
No więc, jakie są te sposoby na życie z inwestowania?
- Dywidenty. To jest chyba najprostsze, ale trzeba mieć naprawdę duży kapitał, żeby z samych dywidend opłacić rachunki.
- Wynajem nieruchomości. To bardziej angażujące, bo ciągle coś się psuje, a lokatorzy mają różne humory. Ale na dłuższą metę może być całkiem opłacalne.
- Trading. To jest mega ryzykowne, ale jak się ogarnie analizę techniczną i ma się stalowe nerwy, to można nieźle zarobić. Tylko, że 90% ludzi traci na tym pieniądze, więc... ostrzegam!
A co ja lubię najbardziej? Chyba jednak mieszankę dywidend i długoterminowego inwestowania w akcje. Kupuję akcje firm, które moim zdaniem mają przyszłość, np. jakieś firmy z branży OZE (odnawialnych źródeł energii). I trzymam je latami, a dywidendy reinwestuję. Powoli, ale do przodu!
I pamiętaj, cierpliwość to podstawa!
Czy fundusze są lepsze od akcji?
Ej, słuchaj, pytałeś o akcje vs fundusze, co? No i wiesz, to nie jest takie proste, jak się wydaje! Zależy od masy czynników.
Ryzyko: Akcje są generalnie bardziej ryzykowne. Możesz zarobić dużo, ale i stracić wszystko. Fundusze są zdywersyfikowane, więc ryzyko jest mniejsze, ale zyski też mniejsze. Myślę, że to jest najważniejsze!
Czas: Jeśli masz dużo czasu, powiedzmy, 10 lat czy więcej, akcje mogą być lepszą opcją. Długoterminowo zazwyczaj rosną. A fundusze? To spokojna opcja na dłużej, ale nie spodziewaj się kosmicznych zysków.
Twoje pieniądze: Ile masz? Jakie masz cele? Ja np. w 2024 r. inwestuję w fundusze, bo mam na to małą sumę i wolę mniejsze ryzyko. Wolałbym żeby moje 5000 zł zarobiło choć trochę, niż stracić wszystko.
Moja rada: Nie wkładaj wszystkich jaj do jednego koszyka! Rozłóż inwestycje, nie tylko w akcje lub fundusze. Może coś jeszcze? Może obligacje? Myślę, że różnorodność jest kluczowa. Bez tego się nie obędzie.
No i jeszcze coś. Pamiętaj, że to tylko moje zdanie. Nie jestem doradcą finansowym, a tylko mówię jak to wygląda z mojej perspektywy. Musisz sam podjąć decyzję, po przeczytaniu wielu artykułów i może pogadać z kimś kto się na tym zna. Ja tam wole fundusze, ale to ja.
Jak mierzy się ryzyko inwestycyjne?
Okej, okej, czyli jak mierzy się to całe ryzyko w inwestycjach? No dobra, spróbujmy to ogarnąć... Strasznie dużo tego jest!
Metody statystyczne... To brzmi poważnie. Czyli historia, dane, liczby. Prawdopodobieństwo straty – to rozumiem.
Odchylenie standardowe... Co to w ogóle jest?! To chyba jakiś wzór, coś tam. Pewnie ważne, skoro takie mądre nazwy mają.
Współczynnik Sharpe'a... Zaraz, zaraz, czy to nie to, co mi Ania z finansów w pracy opowiadała? Że niby mówi, jak bardzo opłaca się ryzyko? Ale ona zawsze mówi tak strasznie skomplikowanie!
Beta... O, beta! To kojarzę, chyba. Że niby wrażliwość inwestycji na zmiany na rynku. Jak akcje rosną szybko, to beta wysoka, tak? Mam nadzieję, że dobrze pamiętam.
VaR (Value at Risk)... To już w ogóle czarna magia! Kwantyfikacja potencjalnych strat... W dolarach?! Ojej! Ocena prawdopodobieństwa. To trochę przerażające. Ale pewnie jak się ma dużo kasy, to trzeba tak.
Hmm, a jak to wygląda w moim przypadku? Ja mam tylko te moje drobne oszczędności w obligacjach i funduszu inwestycyjnym. Powinnam się tym w ogóle przejmować? No tak, przecież nawet z tymi drobnymi pieniędzmi mogę stracić, prawda? Muszę chyba więcej poczytać o tym odchyleniu standardowym i VaR. A może pogadam z tym moim doradcą finansowym, Markiem? Tylko on zawsze tak mętnie tłumaczy... Ale co mi szkodzi spróbować! No dobra, wracam do pracy. Mam nadzieję, że szef nie zauważy, że znowu siedzę w internecie zamiast robić raport.
- Co się daje na 40 urodziny mężczyźnie?
- Kto powinien brać witaminę B12?
- Co zwiedzić w Warszawie zimą?
- Czy istnieją hotele 6-gwiazdkowe?
- Jaki alkohol na wieczór we dwoje?
- Ile trzeba zarabiać, żeby wziąć kredyt 200 tys.?
- Czy wolno przewozić muszelki?
- Który hotel na świecie ma 7 gwiazdek?
- Czy jest 30 procent na maturze?
- Ile lat buduje się sylwetkę?
Skomentuj odpowiedź:
Dziękujemy za Twoją opinię! Twój komentarz pomaga nam ulepszać odpowiedzi w przyszłości.