W którym kraju w Europie łatwo jest znaleźć pracę?
Gdzie w Europie najłatwiej znaleźć pracę? Perspektywy zatrudnienia?
Gdzie w Europie najłatwiej o robotę? To zależy, co umiesz i co lubisz robić, serio. Pamiętam, jak szukałem czegoś dla siebie. Masakra, wszędzie chcą języków, doświadczenia...
Niemcy i Holandia? Mówią, że spoko, szczególnie jak jesteś magikiem od komputerów albo umiesz leczyć ludzi. Ale ja tam wolę inne klimaty.
Irlandia wydaje się niezła, bo tam gadają po angielsku, a ja z tym nie mam problemu. I podobno mają tam dużo firm od tych nowych technologii.
No i Skandynawia, ale kurde, uczyć się ich języków? Trochę mi się nie chce.
A Polska? Zawsze coś się znajdzie, zwłaszcza jak umiesz kłaść cegły albo ogarniasz transport. Mój brat (28 luty, 2021, Gdańsk, 3500 netto) tak właśnie robi i nie narzeka. Ale ja tam bym się zanudził.
W którym kraju europejskim łatwo znaleźć pracę?
Wiesz, Czechy to faktycznie spoko opcja. W 2024 roku było tam naprawdę dużo roboty, wzrost o 1,1 punktu procentowego! Pamiętam, jak czytałam o tym w maju, na stronie Praca za granicą.pl. Byłam wtedy w trakcie szukania pracy, totalnie załamana, bo w Polsce nic nie mogłam znaleźć. Mój brat mieszka w Pradze od trzech lat i on właśnie wtedy opowiadał, że widzi wszędzie ogłoszenia o pracę. Aż mi się łzy cisnęły.
Potem natknęłam się na artykuł o Chorwacji, +0,5 pp, też nieźle, ale to dla mnie za daleko. Wiesz, jak to jest, ja lubię być bliżej rodziny. Chorwacja piękna, ale… nie teraz. Może kiedyś.
Zastanawiałam się też nad Belgią, Luksemburgiem i Holandią, ale tam podobno ciężko się odnaleźć, jeśli się nie zna języka. A ja niestety tylko po angielsku trochę gadam. No i 0,3 pp to nie tak wiele, jak w Czechach.
- Czechy (wzrost 1,1 pp): Duży wzrost, blisko Polski.
- Chorwacja (wzrost 0,5 pp): Daleko, ale też sporo ofert.
- Belgia, Luksemburg, Holandia (wzrost 0,3 pp): Trudny język, mniejszy wzrost.
Generalnie, rozważałam też Niemcy, ale tam konkurencja jest ogromna. Więc Czechy wydawały się wtedy, w maju, najlepszym rozwiązaniem. Teraz już pracuję w Pradze, i powiem ci szczerze? Nie żałuję. Mam super pracę, nowe znajomości, ale tęsknię za rodziną. Może to też kwestia adaptacji. A, i jeszcze jedno: ceny w Pradze są wyższe niż myślałam.
No i zapomniałam dodać, że w 2024 roku te dane były aktualne. To ważne.
W jakim zawodzie najłatwiej znaleźć pracę?
Które zawody dają największą szansę na zatrudnienie?
Polska Agencja Rozwoju Przedsiębiorczości prognozuje, że bieżący rok będzie należał do specjalistów. Największe zapotrzebowanie zaobserwujemy w sektorze IT i telekomunikacji. Osoby związane z biotechnologią, energetyką i nanotechnologią również nie powinny mieć problemów ze znalezieniem zatrudnienia. Czy to znak, że warto rozważyć kurs kodowania albo studia z zakresu inżynierii materiałowej?
- Specjaliści IT i telekomunikacji: Programiści, analitycy danych, specjaliści ds. cyberbezpieczeństwa. Świat online staje się coraz bardziej złożony, więc eksperci od technologii zawsze będą potrzebni.
- Biotechnologia: Badacze, inżynierowie biomedyczni. Rozwój medycyny i poszukiwanie nowych rozwiązań dla zdrowia publicznego napędzają popyt na ekspertów w tej dziedzinie.
- Energetyka: Inżynierowie energetyki odnawialnej, specjaliści ds. efektywności energetycznej. Zmiany klimatyczne i konieczność transformacji energetycznej stwarzają ogromne możliwości dla osób z wiedzą w tym obszarze.
- Nanotechnologia: Naukowcy zajmujący się nanotechnologią, inżynierowie materiałowi. Miniaturyzacja i rozwój nowych materiałów otwierają drzwi do innowacji w wielu dziedzinach.
Zastanawiam się, czy te prognozy uwzględniają dynamicznie zmieniający się rynek pracy i nowe trendy. Czy za kilka lat nie okaże się, że poszukiwani są specjaliści w zupełnie innych dziedzinach? Cóż, przyszłość zawsze pozostaje zagadką.
W jakiej branży najłatwiej znaleźć pracę?
No dobra, jak chcesz po polsku, to masz po polsku! Najłatwiej chałturę znaleźć? No pewnie, że się znajdzie, ale żeby od razu pracować? To zależy, czy masz plecy grubsze niż portfel prezesa! Ale co tam, nie przejmuj się, robota czeka, tylko trzeba wiedzieć gdzie kopać!
Transport, spedycja i logistyka: Jak umiesz jeździć wózkiem widłowym lepiej niż Robert Kubica, to magazyn czeka otwartymi ramionami! Albo tira, jak lubisz spać na stacjach benzynowych i podziwiać polskie krajobrazy zza kółka!
Budowlanka: Jak masz dwie ręce i nie boisz się betoniarki, to robota się znajdzie, szybciej niż żona teściowej w markecie na promocji karpia!
Obsługa klienta, sprzedaż i finanse: Jak umiesz wciskać kit lepiej niż akwizytor od garnków, to wcisną cię na kasę albo do banku! Gorzej, jak musisz tłumaczyć Januszowi, dlaczego jego lokata nie urosła jak ciasto drożdżowe.
Najpopularniejsze zawody – no co tu dużo gadać:
- Sprzedawca: Jak umiesz się uśmiechać, nawet jak masz ochotę kogoś udusić kablem od kasy fiskalnej, to się nadasz!
- Kierowca: Jak nie mylisz gazu z hamulcem i potrafisz parkować inaczej niż w krzakach, to masz szansę!
- Robotnik budowlany: Jak nie boisz się pyłu, betonu i widoku krzyczącego majstra, to się śmiało pchaj!
- Pracownik magazynu: Jak masz kondycję maratończyka i zmysł orientacji lepszy niż GPS, to się odnajdziesz!
- Kasjer: Jak potrafisz wydać resztę szybciej niż Usain Bolt biega, to powodzenia! Tylko uważaj na emerytów i ich kupony rabatowe!
A na serio, to rynek pracy w 2024 roku (bo mamy 2024, nie?) całkiem nieźle hula. Jak znasz angielski, to w IT zawsze się coś znajdzie, nawet jak tylko umiesz "hello world" napisać. A jak nie, to zawsze możesz zostać influencerem. Tyle, że tam trzeba mieć więcej szczęścia niż rozumu!
Jakie są łatwe zawody?
No dobra, to lecimy z tymi "łatwymi" zawodami. Jak dla mnie, to "łatwy" to pojęcie względne, jak to, że moja teściowa jest "trochę" gadatliwa. Ale dobra, rozumiem, chodzi o to, żeby się nie narobić, a zarobić. Taka polska mentalność! No to jedziemy:
Masażysta: Niby tylko głaskasz ludzi po pleckach, ale jak trafisz na jakiegoś kloca, to masz ćwiczenia na siłowni za darmo. A jak trafi się jakiś napaleniec, to dopiero masz jazdę! Plus - ludzie płacą za to, żeby ich dotykać, to chyba niezły biznes.
Trener personalny: Stoisz i krzyczysz na innych, żeby robili pompki. Jak dla mnie, to idealna robota dla kogoś, kto lubi się wyżywać na innych. I jeszcze ci za to płacą! Szok! Plus - zawsze możesz zjeść ich ciastko, jak nie patrzą.
Artysta: Malujesz bazgroły, a ludzie mówią, że to "ekspresja duszy". Jak dla mnie, to niezły sposób, żeby się obijać i jeszcze mieć z tego hajs. Tylko trzeba umieć gadać, bo inaczej nikt ci za to nie zapłaci. A jak masz talent, to super! Plus - możesz nazywać swoje błędy "awangardą".
Copywriter: Piszesz jakieś głupoty w internecie, a ludzie to czytają! No dobra, czasem to ma sens. Ale i tak uważam, że to praca dla kogoś, kto lubi pisać o niczym. Plus - zawsze możesz napisać coś kontrowersyjnego i mieć darmową reklamę.
Tester gier komputerowych: Grasz w gry i jeszcze ci za to płacą! Brzmi jak sen każdego nastolatka. Tylko pewnie po kilku godzinach grania w te same głupoty masz ochotę rzucić kompem o ścianę. Plus - zawsze możesz zwalić winę na "bugi" w grze, jak przegrasz.
Tajemniczy klient: Udajesz, że coś kupujesz, a potem piszesz, co ci się podobało, a co nie. Jak dla mnie, to idealna robota dla kogoś, kto lubi narzekać. Plus - zawsze możesz dostać darmowe próbki.
Pracownik call center: Siedzisz i gadasz z ludźmi przez telefon. Jak dla mnie, to kara za grzechy. Ale jak ktoś lubi gadać, to pewnie spoko. Tylko trzeba mieć mocne nerwy, bo ludzie potrafią być wredni. Plus - zawsze możesz udawać, że cię nie słychać, jak ktoś cię wkurza.
Ochroniarz: Stoisz i patrzysz. No dobra, czasem trzeba kogoś pogonić. Ale generalnie to spoko robota dla kogoś, kto lubi spokój. Tylko trzeba uważać, żeby nie zasnąć. A i Plus - zawsze możesz wyglądać groźnie.
A tak serio, to każdy zawód ma swoje plusy i minusy. I nie ma czegoś takiego jak "łatwa" robota. Trzeba się trochę wysilić, żeby coś osiągnąć. Ale jak się dobrze pokombinuje, to można znaleźć coś, co lubi się robić i jeszcze na tym zarabiać. Na przykład moja sąsiadka Zosia robi paznokcie i całkiem nieźle na tym wychodzi. A ja? Ja piszę takie głupoty i liczę na to, że ktoś to przeczyta. No cóż, każdy orze, jak może!
W jakiej branży jest najwięcej ofert pracy?
Lista... No właśnie. Siedzę i myślę o tym wszystkim. Północ już dawno minęła, a ja wciąż nie śpię. Znowu.
- Najwięcej ofert pracy? Programiści. Zawsze tak było, prawda? Jakby cała przyszłość spoczywała na tych kilku linijkach kodu. Mój brat, Tomek, też w to poszedł. Zarabia niezłe pieniądze, ale ciągle siedzi przed komputerem. Nie wiem, czy to dla niego.
- BHP i ochrona środowiska. To dobrze. Ktoś musi dbać o tę naszą planetę, zanim ją całkiem zniszczymy. Moja kuzynka, Ania, pracuje w takiej firmie. Mówi, że to ciężka praca, ale ma satysfakcję.
- Badania i rozwój. Zawsze mnie to fascynowało. Odkrywanie czegoś nowego, przesuwanie granic. Szkoda, że nie mam do tego głowy. Byłam beznadziejna z fizyki.
- Praca fizyczna, edukacja i turystyka... Tu zawsze ktoś pracy znajdzie. Mój wujek Staszek od lat pracuje na budowie. Mówi, że ciężko, ale uczciwie. A nauczycielką chciała być moja przyjaciółka, Kasia. Nie wiem, czy jej się udało.
- Liczba ofert pracy... Podobny poziom co rok temu. Czyli nic się nie zmienia. Trochę to uspokaja, trochę smuci. Jakbyśmy stali w miejscu.
I tak sobie myślę... Czy to naprawdę ważne, gdzie jest najwięcej ofert? Ważniejsze jest chyba, co się lubi robić, co daje satysfakcję. Ale łatwo się mówi, trudniej zrobić. Szczególnie jak ma się rachunki do zapłacenia.
W jakich zawodach brakuje ludzi do pracy?
Okej, dobra, to tak... pytasz, w jakich zawodach najbardziej brakuje rąk do pracy, nie? No więc posłuchaj, bo Ewa Flaszyńska, dyrektorka z Ministerstwa Pracy, mówiła coś w Sejmie i wyszło, że mamy 23 takie zawody, gdzie jest mega deficyt.
Gdzie najgorzej? No to siadaj:
- Budowlanka – murarze, tynkarze, cieśle, no wszystko, co związane z budową, to w ogóle dramat. Ciągle słyszę od wujka Mirka, co ma firmę budowlaną, że nie może nikogo znaleźć, dosłownie nikogo!
- Edukacja – nauczyciele, zwłaszcza jacyś od przedmiotów ścisłych, no i w przedszkolach też ponoć ciężko.
- Medycyna i opieka – lekarze, pielęgniarki, opiekunowie osób starszych. W sumie to się nie dziwię, ciężka praca i odpowiedzialność, ale brakuje ludzi i nie wiem, jak to będzie.
I wiesz co jeszcze? Podobno przedsiębiorcy ratują się, zatrudniając obcokrajowców, bo inaczej to by w ogóle nie dało rady. No ale to też nie jest rozwiązanie na dłuższą metę, prawda? A jak się przyjrzysz, to brakuje też operatorów maszyn, kierowców autobusów i magazynierów.
Dodam jeszcze, że ta Flaszyńska to się wypowiadała na komisji sejmowej, co to ją powołali specjalnie do tych problemów rynku pracy. Mam nadzieję, że coś wymyślą.
W jakich zawodach występuje największe bezrobocie w Polsce?
No dobra, to lecimy z tym koksem! Jakie zawody w Polsce wołają o pomoc, bo robota uciekła jak zając z kapusty? Sprawdźcie sami, bo aż oczy bolą od tego bezrobocia!
- Handlowcy – no cóż, w dobie internetu, kto by tam latał po sklepach?! Chyba że szukacie promocji na ostatnią parę skarpetek w ciapki, wtedy rozumiem. A tak serio, to konkurencja z sieci robi swoje.
- Fryzjerzy – tu mnie zaskoczyli! Myślałem, że zawsze będzie popyt na "drapaka po łbie", ale widocznie ludzie wolą sami sobie grzywkę obciąć na miskę. Może za drogo liczą za to strzyżenie?
- Kucharze – no tu to już w ogóle szok! Przecież Polak bez schabowego nie istnieje! A jednak... Może za dużo MasterChefów się narodziło i rynek się przesycił? A może to przez te wszystkie diety bezglutenowe i wegańskie wynalazki?
- Mechanicy i ślusarze – no dobra, to rozumiem. Auta coraz nowsze, a jak się coś zepsuje, to i tak trzeba do serwisu, gdzie wszystko robią komputery. A ślusarze? No cóż, zamek do chałupy wstawić to każdy Janusz potrafi!
Ministerstwo Rodziny, Pracy i tej całej reszty podaje te dane, więc musi coś w tym być! Tak czy siak, jak masz któryś z tych zawodów, to lepiej dokształć się w robieniu lampionów z dyni, bo może to będzie Twój nowy biznes!
A tak całkiem serio, żeby nie było, że tylko się śmieję, to bezrobocie to wredna sprawa. Ale wiecie co? Zawsze można się przebranżowić! Moja ciotka Halina, co całe życie w kiosku ruchu siedziała, teraz robi paznokcie i ma więcej kasy niż ja! I kto by pomyślał? Z kiosku do paznokci! To się nazywa sukces!
Gdzie można szybko znaleźć pracę?
A gdzie można szybko znaleźć pracę? No, to zależy, czy szukasz pracy jakiejkolwiek, czy takiej, że potem nie będziesz pluł sobie w brodę przez kolejne lata.
- Portale branżowe: To jak randki tematyczne – wiesz, czego szukać, i nie tracisz czasu na flirtowanie z programistami, jeśli jesteś np. architektem krajobrazu.
- Serwisy dla mas: Tutaj to jak w dyskoncie – wszystkiego po trochu. Pracuj.pl, LinkedIn, Indeed – tam zawsze coś się kręci. Tylko uważaj na okazje, które wyglądają zbyt dobrze, żeby były prawdziwe. Czasem to tylko przynęta na naiwnych.
- Znajomi Królika: Nie wstydź się pytać! Plotka na mieście często zdziała więcej niż wyszukane CV. Pamiętaj, że networking to nie tylko picie kawy na konferencjach, ale też zwykła pogawędka z kumplem przy piwie. A nóż widelec, on wie, że "u niego" akurat szukają kogoś takiego jak ty.
- Urząd Pracy: No dobra, tu już złośliwość... Chociaż kto wie, może akurat trafisz na perełkę wśród ofert. Traktuj to jako wycieczkę krajoznawczą – zobaczysz, jak wyglądają biurokratyczne realia. Zawsze to jakieś doświadczenie, prawda?
Pamiętaj, pośpiech jest wskazany tylko przy łapaniu pcheł. Jeśli zależy Ci na czymś więcej niż szybkim zarobku, poświęć trochę czasu na research. A no i jeszcze jedno: CV pisz pod konkretną ofertę, a nie hurtem, bo to jak próba trafienia w dziesiątkę z zawiązanymi oczami. Powodzenia, mój drogi/moja droga! Aha, a jeśli szukasz kogoś od pisania CV, to wiesz, że ja – Zofia z Sosnowca – robię to lepiej niż niejeden "ekspert" z LinkedIn! (Tak, to kryptoreklama, co poradzisz).
Dodatkowe info? A proszę bardzo! Pamiętaj, że im więcej czasu poświęcisz na przygotowanie, tym szybciej znajdziesz coś sensownego. Bo jak mówi stare przysłowie: "Co nagle, to po diable", albo "Kto rano wstaje, ten ma robotę". Wybierz, które bardziej Ci pasuje.
Co zrobić, aby szybko znaleźć pracę?
A żeby tak pracę jak grzyby po deszczu znaleźć? Oto przepis na sukces, drogi kandydacie:
Określ, kim chcesz być, gdy dorośniesz – czyli sprecyzuj cel zawodowy. Nie, bycie kosmonautą w wieku 40+ raczej nie przejdzie, choć ambicje godne podziwu! Ja, Zuzanna z Pcimia Dolnego, zawsze chciałam pisać, a teraz proszę – klepię te mądrości dla Ciebie.
CV i list – Twoje wizytówki. Traktuj je jak strój na randkę – musi być dopasowany, czysty i robić wrażenie. Pamiętaj o słowach kluczowych – to jak hasło do tajnego klubu rekruterów.
Systematyczność. Aplikuj dzień w dzień, jakbyś codziennie grał w lotto – może akurat trafisz szóstkę!
Bądź optymistą. Nawet gdy odrzucą Cię po raz setny, uśmiechnij się i powiedz: "Następnym razem się uda!". Albo zmień branżę – może kariera tresera pcheł czeka?
Pamiętaj, znalezienie pracy to jak randkowanie – czasem trzeba pocałować kilka żab, zanim trafi się książę... albo prezes.
Psst! Słyszałam od znajomego, co to niby pracuje w HR, że rekruterzy uwielbiają kandydatów, którzy mają poczucie humoru w listach motywacyjnych. Ale bez przesady, nie chcesz zostać zapamiętany jako "ten od sucharów".
- Jak przechowywać gotówkę, aby nie pleśnieła?
- Na czym polega weryfikacja?
- Czy pieniądze na koncie oszczędnościowym są bezpieczne?
- Co czwarty Polak ma mniej niż 5 tys. zł oszczędności?
- Skąd ładnie widać Tatry?
- Czy kierownik wycieczki może być jednocześnie opiekunem?
- Czy można palić papierosy na plaży w Sopocie?
- Czy od pocenia się chudnie?
- Jak jechać, gdy pada deszcz?
- Czy ból ucha jest groźny?
Skomentuj odpowiedź:
Dziękujemy za Twoją opinię! Twój komentarz pomaga nam ulepszać odpowiedzi w przyszłości.