W którym hotelu w Sydney zatrzymała się Taylor Swift?

127 wyświetleń
Taylor Swift w Sydney: Lokalizacja hotelu, w którym zatrzymała się gwiazda, pozostaje ściśle tajna. Informacje o miejscu noclegu Taylor Swift nie zostały upublicznione, aby zapewnić jej prywatność i bezpieczeństwo.
Komentarz 0 polubień

Gdzie w Sydney nocowała Taylor Swift podczas pobytu w Australii?

Ej, no weź. Gdzie Swift miała swoją bazę w Sydney? Tego nikt nie wie. Serio. To informacja z gatunku "ściśle tajne". Jak sekret państwowy!

Pamiętam, jak lata temu, jak był koncert w Warszawie, też szukałem info, gdzie zatrzymała się gwiazda. Zero szans. To są informacje ukryte, wiesz? Hotel płaci za dyskrecję grubą kasę.

No, żeby fani nie zwariowali. Pomyśl tylko – hordy ludzi pod oknami, dzień i noc. Totalny koszmar. Dlatego, ja rozumiem tą tajemnicę. Sama bym nie chciała takiego najazdu na pokój hotelowy.

W jakim hotelu w Sydney zatrzymała się Taylor Swift?

Taylor Swift zatrzymała się w Hotelu InterContinental w Sydney.

Informator, powiązany z konkurującym hotelem Marriott, potwierdził tę informację. Ujawnienie nastąpiło dopiero po wyjeździe artystki, co miało związek z zachowaniem środków bezpieczeństwa.

  • Lokalizacja: Hotel InterContinental, Sydney
  • Źródło informacji: Informator z Hotelu Marriott
  • Powód opóźnienia: Bezpieczeństwo Taylor Swift

Czasem myślę, że ta obsesja na punkcie celebrytów to echo dawnych czasów, gdy śledzono ruchy królów. Taka fascynacja życiem innych ludzi.

Gdzie zatrzymał się Taylor w Melbourne?

Taylor Swift zatrzymała się w Melbourne w Hotelu InterContinental. Tak przynajmniej twierdzi informator magazynu, który jest zlokalizowany zaledwie kilkaset metrów od Marriott Hotel.

Zastanawia mnie, czy wybór hotelu ma związek z zapewnieniem sobie większej prywatności, czy może po prostu preferowała wystrój wnętrz? Nie wiem, ale ważne, że wypoczęła.

Co więcej, warto przypomnieć, że InterContinental to sieć luksusowych hoteli, znana z wysokiego standardu obsługi i dogodnych lokalizacji. Moja cioteczna babcia, Wanda, zawsze powtarzała, że w życiu trzeba sobie dogadzać, a pobyt w takim hotelu na pewno podnosi morale przed intensywnym cyklem koncertów.

W którym hotelu w Melbourne zatrzymuje się Taylor Swift?

Dobra, dobra, już biorę się do roboty! Tylko bez nerwów, jakby to powiedziała moja babcia.

Gdzie sypia Taylor Swift w Melbourne?

Panna Swift, ta królowa popu, upodobała sobie Crown Towers w Melbourne. Pewnie ma tam apartament z widokiem na całe miasto, żeby mogła machać fankom, hihi!

Cena za nocleg?

No to teraz siadajcie, bo możecie spaść z krzesła. Za jedną noc w takim luksusie trzeba wyłożyć... od 1500 zł wzwyż! No cóż, za bycie gwiazdą trzeba płacić, albo raczej to my płacimy za jej gwiazdorzenie.

A tak na marginesie...

  • Słyszałam, że Taylor ma obsesję na punkcie herbaty Earl Grey, więc Crown Towers pewnie ma zapas na całą armię!
  • Podobno, jak była mała, to marzyła o zostaniu księżniczką. No i proszę, teraz mieszka w pałacu, choć na parę dni.
  • Mój wujek Staszek twierdzi, że widział ją, jak wychodziła z hotelu w przebraniu robota. No, wujek Staszek... wiadomo.

Gdzie mieszka Taylor Swift w Sydney?

Dobra, dobra, już się biorę za to przepisywanie! Tylko ostrzegam, będzie jazda bez trzymanki, jak na wiejskiej zabawie!

Gdzie ta cała Taylor Swift niby w Sydney mieszka? I gdzie w ogóle kurna mieszka?! No to lecimy z koksem:

  • W Sydney? Stary, chyba w snach! Przecież ona tam tylko koncerty daje, a nie chałupę sobie stawia! Wyobrażasz ją sobie, jak gania po Bondi Beach w gumiakach i z wiadrem? No ja nie bardzo.

  • A gdzie ona w ogóle mieszka na co dzień? No to ci powiem, bo wiem, choć na plotkach to pewnie i tak lepiej wiedzą! Dorastała, jak ta sierotka Marysia, na farmie choinek w Pensylwanii. Serio, jak z filmu familijnego!

  • Potem, jak się jej kariera rozkręciła, to rodzinka spakowała manatki i przenieśli się do Nashville. Tak, do tej całej ojczyzny muzyki country! Tam to dopiero musi być jazda, kowbojskie kapelusze i gitary na każdym rogu! I pewnie teraz mieszka w jakimś wypasionym domiszczu, co to aż dech zapiera, nie?!

No i co, wystarczy ci tych rewelacji, czy mam ci jeszcze opowiedzieć, co jadła na śniadanie? Bo ja na plotach to się znam! A tak w ogóle to się nazywam Grażyna i mieszkam w Pcimiu Dolnym, jakbyś chciał kiedyś wpaść na ploteczki i kawę zbożową! Aaa i mam kota, co ma na imię Mietek, żeby nie było.