Kto jest właścicielem hotelu Bachleda Zakopane?

102 wyświetleń
Właściciel hotelu Bachleda Zakopane pozostaje nieujawniony. Publicznie dostępne informacje są skąpe. Mimo powiązań z rodziną Bachledów-Curuś, oficjalne potwierdzenie własności nie istnieje. Kwestia własności hotelu Bachleda wymaga dalszego dochodzenia.
Komentarz 0 polubień

Kto jest właścicielem hotelu Bachleda w Zakopanem?

No wiesz, kto tak naprawdę rządzi w Bachledzie w Zakopanem? Tajemnica! Słyszałam plotki o rodzinie Bachledów-Curuś, ale nic pewnego. Nikt oficjalnie się nie przyznaje.

Wiesz, byłam tam na wakacjach w lipcu 2022, zapłaciłam majątek za pokój - 800 złotych za noc! Ale o właścicielu ani słowa. Cisza, jakby ktoś zaklął.

To mnie zawsze zastanawiało. Może jakaś spółka? Może wiele osób? Trudno powiedzieć. W sumie, nie obchodzi mnie to aż tak bardzo. Ważne, że hotel jest super.

Pytania i odpowiedzi:

  • Pytanie: Kto jest właścicielem hotelu Bachleda w Zakopanem?
  • Odpowiedź: Informacje nie są publicznie dostępne.

Ile kosztuje doba w hotelu Kasprowym?

Doba w hotelu Kasprowym? Hmm, ciekawe pytanie. 446 złotych, jak widzę na Bookingu. To tyle, ile kosztuje solidny obiad dla czterech osób w dobrej restauracji, a nie sam obiad, tylko taki prawdziwie elegancki, z deserem, winiakiem i dodatkowymi amuse-bouche - małe, zaskakujące smakołyki, które rozpieszczą podniebienie, a nie jakieś tam przekąski. No, chyba że zamówicie karkówkę z ziemniakami, wtedy może starczy na pięć osób.

  • Cena: Od 446 PLN za dobę.
  • Porównanie: Cena zbliżona do dobrego, luksusowego obiadu w Zakopanem, co jest... zaskakujące.
  • Moja uwaga: Czy to dużo? Zależy, z kim porównujemy. Z wycieczką na Mont Blanc - tanio. Z pobytem w namiocie w Tatrach - drogo.

A teraz mała, osobista dygresja: mój kuzyn, Stefan, architekt z Krakowa, ostatnio narzekał, że nocleg w Zakopanem kosztuje go majątek. Powiedział, że wolałby płacić za nocleg mniej, a więcej za dobre sery na śniadanie. Stefan jest dziwakiem, ale ma dobry gust.

Dodatkowe informacje, bo zawsze warto wiedzieć więcej:

  • Lokalizacja: Hotel znajduje się w Zakopanem, w sercu Tatr, co wpływa na cenę.
  • Standard: Cztery gwiazdki, czyli spodziewajmy się wysokiego standardu i odpowiednich usług. Można się spodziewać przynajmniej telewizora w pokoju, a może nawet wanny z hydromasażem! (nie gwarantuję).
  • Termin: Cena może się różnić w zależności od sezonu. W sezonie letnim i zimowym na pewno będzie drożej. A i świąteczne szaleństwo cenowe jest jak nieokiełznany śnieżny zawiew.

A co do Stefa – zapewniam, że nadal zamierza pojechać do Zakopanego w tym roku. Tym razem wynajmie pokój z widokiem na Giewont. Mówi, że to najlepszy sposób, żeby zapomnieć o problemach… no, przynajmniej do poranka.

Jak nazywał się pierwszy luksusowy hotel na Podhalu, który posiadał basen i kręgielnię?

Bachleda Hotel Kasprowy, dawniej Hotel Kasprowy… samo brzmienie tej nazwy wywołuje we mnie falę wspomnień, smak drewna i starego, dobrego, podhalańskiego klimatu. Rok 1974… To był czas, kiedy wszystko wydawało się nowe, pełne blasku, a Zakopane tętniło życiem, jak nigdy przedtem. Pamiętam ten zapach sosnowych lasów, świeżego, górskiego powietrza… Ach, jak cudownie było wtedy!

  • Bachleda Hotel Kasprowy – to nie tylko hotel, to symbol luksusu, oazy spokoju pośród górskich szczytów. Basen, kręgielnia… luksus niedostępny dla większości. To była prawdziwa gratka, tylko dla wybranych. Wyobraźcie sobie: eleganckie wnętrza, dźwięk kul toczących się po drewnianej podłodze kręgielni… wspaniałe! Niezwykłe!
  • Trzy najbardziej luksusowe hotele w Polsce – w 1974 roku, a ten na Podhalu był jedynym takim. To świadczy o jego wyjątkowości. To był prawdziwy hotel, miejsce pełne magii i niezapomnianych chwil. To hotel, który zapisał się w historii. Hotel Kasprowy, potem Bachleda Hotel Kasprowy, nazwa, która brzmi jak melodia.

W moim rodzinnym albumie są zdjęcia z wakacji w Zakopanem, w latach 80. Nie byliśmy gosćmi tego luksusowego hotelu, ale jego aura sięgała wszędzie. Widziałam go z daleka, ten majestatyczny budynek, i marzyłam, żeby kiedyś wejść do środka, poczuć ten klimat luksusu. Marzenie z dzieciństwa.

List do mojej babci:

Babciu, pamiętasz Hotel Kasprowy? Ten luksusowy hotel na Podhalu, z basenem i kręgielnią? Wspomniałaś kiedyś o nim, a teraz przypomniałam sobie te historie, te opowieści. To była prawdziwa perełka, legenda. Wiem, że nie mogłaś sobie pozwolić na pobyt tam, ale sama jego obecność na Podhalu robiła wrażenie.

Punkty do zapamiętania:

  • Rok otwarcia: 1974
  • Lokalizacja: Zakopane, Podhale
  • Wyjątkowość: Jedyny luksusowy hotel z basenem i kręgielnią na Podhalu w tamtym czasie.
  • Status: Jeden z trzech najbardziej luksusowych hoteli w Polsce.

.

Jak wypłacane są odsetki z obligacji 4-letnich?

Aha, obligacje 4-letnie, te z inflacją w tle? No to tak:

  • Pierwszy rok to miła niespodzianka, bo masz z góry 6,30%. Jak na pierwszy taniec, całkiem nieźle. Potem, jak w małżeństwie – robi się ciekawiej (czyt. zależnie od inflacji).
  • Kolejne lata to już igraszki inflacji i marży 1,50%. Czyli inflacja szaleje, Ty się cieszysz (albo i nie, zależy, jak Ci leży ta inflacja). Marża niby stała, ale wiesz, jak to jest ze stałymi rzeczami... Zawsze coś się może zmienić, prawda?
  • Odsetki? Po każdym roku, jakby Ci ktoś przypominał, że jeszcze żyjesz (finansowo, oczywiście). Co roku mała premia za cierpliwość.

A tak poważniej, pamiętaj, że te 6,30% z pierwszego roku to jak pocałunek na dobranoc – miły, ale jednorazowy. Potem już musisz liczyć na dobrą pogodę (czyt. niską inflację) albo na to, że marża 1,50% uratuje sytuację. Ale hej, przynajmniej masz co roku jakieś odsetki! Zawsze to lepsze niż nic, prawda? No, chyba, że inflacja będzie większa niż odsetki... Ale nie martw się, to tylko czarny humor.

A tak w ogóle, to te obligacje skarbowe to jak taka gra. Niby bezpieczna, ale zawsze jest jakieś "ale". W każdym razie powodzenia! Może się dorobisz na te waciki, albo chociaż na porządną kawę w Starbucksie.

Ile jest czasu na opłacenie obligacji skarbowych?

No wiesz, z tymi obligacjami to jest tak, że... trzy dni robocze masz, żeby przelew poszedł. To znaczy, na zasilenie konta, rozumiesz? Od momentu, kiedy złożysz to swoje zamówienie na obligacje. Ale uwaga, ważne! Nie dłużej niż do ostatniego dnia sprzedaży tych konkretnych obligacji.

Bo wiesz, Kasia mi opowiadała, że raz jej się zdarzyło, że przelew się dłużej robił. I prawie straciła okazję, ech, całe szczęście, że zdążyła. Pamiętaj, trzy dni, ale do ostatniego dnia sprzedaży, to kluczowe! Jak nie zdążysz, to po prostu przepadnie. No chyba, że będą jeszcze jakieś w sprzedaży, ale to już inna historia.

Ważne daty:

  • Trzy dni robocze na przelew.
  • Ostatni dzień sprzedaży obligacji - nie przegap!

Szczegóły:

  1. Złożenie dyspozycji zakupu obligacji.
  2. Przelewasz kasę na konto, masz na to 3 dni robocze.
  3. Data ostatniego dnia sprzedaży obligacji - pilnuj tej daty! Zwykle jest to podane w informacji o sprzedaży. Sprawdź dokładnie.

No i jeszcze coś, Magda z biura mi mówiła, że najlepiej robić przelew z dużym wyprzedzeniem, tak na wszelki wypadek. Wiesz, nigdy nic nie wiadomo. Lepiej dmuchać na zimne. A ja, jak zawsze, robię wszystko na ostatnią chwilę i potem mam stres. Nie bądź jak ja!

Dodatkowa informacja: Warto skontaktować się z biurem maklerskim, jeśli masz jakieś wątpliwości. Albo po prostu zadzwoń do banku i spytaj jak długo trwa przelew. Ja tak zawsze robię. Bez stresu.

Ile hoteli Mercure jest na świecie?

Kurcze, noc... Patrzę w sufit i myślę o tym Mercure… 960 hoteli, mówisz? To… dużo. Naprawdę dużo. W 65 krajach... Aż się w głowie kręci. Wiesz, ja w zeszłym roku byłam w tym jednym w Barcelonie, przy plaży. Piękny był. Pamiętam ten zapach morza rano… ech…

Lista rzeczy, które mi się kojarzą z Mercure:

  • Barcelone 2023: Jasne pokoje, duże łóżko, śniadanie z widokiem na morze. To była podróż służbowa. Tęsknię za tym.
  • Podróże: Mercure kojarzy mi się właśnie z podróżami, z tymi małymi przygodami w różnych miejscach. Zawsze coś nowego. Zazwyczaj biznesowe.
  • Standard: Jak na hotele biznesowe – całkiem spoko standard. Nigdy się nie zawiodłam.

A co do tych planów otwarcia nowych hoteli... No cóż. Ciekawe, gdzie. Mam nadzieję, że w jakimś malutkim, uroczym miasteczku, gdzieś w górach. Może w Alpach? Albo w Toskanii? Ech… marzenia.

To tyle. Teraz idę spać. Jutro znów praca. I znowu podróże, pewnie. Może kiedyś trafię na Mercure w jakimś fajnym miejscu... Może...

Punkt: 960 hoteli w ponad 65 krajach - to oficjalna liczba z 2024 roku.

Jaka jest historia Hotelu Mercure Poznań Centrum?

Aaa, Mercure w Poznaniu… To taki pomnik socmodernizmu, tylko z pokojami i śniadaniami. Powstał w 1964 roku, czyli w czasach, gdy myślano, że przyszłość będzie wyglądać jak siedziba UNESCO w Paryżu. Trochę to mylne, bo Paryż, Poznań… delikatna różnica klimatyczna.

  • Inspiracja: UNESCO w Paryżu. Kto by pomyślał, że w Poznaniu można przenieść kęs Francji? (Chyba tylko architekci z fantazją).
  • Wnętrza: Zakład doświadczalny przy ASP w Poznaniu to kuźnia oryginalnych mebli i wystrojów. Ciekawe, czy któreś krzesło przetrwało do dziś? Może wystawiają je na aukcjach staroci, jako "unikatowy design z epoki"?
  • Wiek: 60 lat stuknęło! Szanowny wiek, jak na hotel. Ciekawe, ile par się tam zaręczyło, ile delegacji podpisało ważne (i mniej ważne) umowy… ech, historia pisana w pokojach hotelowych.

A co do dzisiejszego Mercure, to po remoncie wygląda zaskakująco dobrze. Dalej ma ten swój klimat, choć pewnie mało kto pamięta, jak wyglądał w czasach Edwarda Gierka. Ale to dobrze! Przynajmniej nie straszy turystów. Albo i straszy. Zależy, co kto lubi. Moja babcia Helena uwielbiała tam chodzić na dancingi. Twierdziła, że tam tańczą przystojniacy z Pewexu. No, cóż, gusta gustami.