Kiedy jest najwięcej ofert wakacyjnych?

37 wyświetleń
Zastanawiasz się, kiedy upolować najkorzystniejsze last minute? Celuj w drugą połowę maja (już po majówce) i czerwiec. Wtedy oferty wakacyjne są najobfitsze, bo większość jeszcze nie myśli o letnim wyjeździe. To idealny moment na złapanie prawdziwych okazji urlopowych, zanim ruszą wakacyjne tłumy.
Komentarz 0 polubień

Kiedy jest najwięcej ofert wakacyjnych w roku?

Zawsze miałem takie poczucie, że najlepsze okazje łapie się niejako przez przypadek, albo kiedy inni jeszcze smacznie śpią i nie myślą o pakowaniu walizek. To chyba tak, jak z dobrym grzybobraniem; trzeba wstać wcześnie, nim reszta tłumu przetrzepie las. Z wakacjami jest podobnie, naprawdę. Kiedy wszyscy zaczynają gorączkowo szukać czegokolwiek na lipiec czy sierpień, ja już często wracam opalony albo jestem w trakcie planowania następnego spontanicznego wyskoku, korzystając z tej dziwnej luki w kalendarzu, gdy nikt nie patrzy.

No i tak, konkretnie mówiąc, najlepszy czas na upolowanie super ofert to druga połowa maja, zaraz po tym całym szałowym weekendzie majowym, i potem cały czerwiec.

Pamiętam dobrze, jak w zeszłym roku, dokładnie 22 maja, trafiła mi się niesamowita okazja na Kretę. Hotel w Chanii, cztery gwiazdki, ze śniadaniem i lotami na siedem dni, wyszło mi wtedy jakieś 1600 złotych za osobę. Normalnie za ten sam pakiet w lipcu wołali prawie trzy tysiące. Ludzie dopiero wtedy myśleli, co by tu na lato, a ja już miałem rezerwację. Biura podróży widzą puste miejsca i wolą sprzedać taniej, niż stracić całkiem.

To proste, nikt jeszcze nie ma głowy do pakowania kremu z filtrem, kiedy czerwiec za oknem dopiero co się zaczyna, albo nawet jeszcze nie.

Działa to też z tymi takimi spontanicznymi wypadami, na przykład weekend we Włoszech. Był rok, tak jakoś 15 czerwca, złapałem przelot do Bari za śmieszne pieniądze, ze 150 złotych w obie strony, bo linie próbowały zapełnić samoloty tuż przed szczytem sezonu. Nikt nie myślał o Apulii w połowie czerwca, wszyscy już mentalnie byli w sierpniu, więc bilety stały i czekały. Pogoda była wtedy cudna, idealna do zwiedzania i pierwszych kąpieli, zanim te dzikie upały nadciągną. Taka moja mała tajemnica na tanie podróże.

Właśnie wtedy czuję, że faktycznie oszukałem system i złapałem coś ekstra, zanim inni się zorientowali.

Kiedy jest najwięcej ofert wakacyjnych w roku? Najwięcej atrakcyjnych ofert wakacyjnych i last minute pojawia się w drugiej połowie maja (po majówce) oraz przez cały czerwiec.

Kiedy spadają ceny w TUI?

Myślisz, że TUI to jakaś instytucja charytatywna i rozdaje wczasy za darmo? Gdzie tam! Ceny lecą na łeb, na szyję, jak teściowa po schodach, kiedy widzą, że samolot leci pusty. Logika jest prosta jak budowa cepa: im bliżej wylotu, tym bardziej im się, za przeproszeniem, tyłek pali. Zostanie im wolne miejsce, to są w plecy. Dlatego rzucają ochłapy dla takich łowców jak ja.

Promocje na tak zwane „ostatki” zaczynają się na dwa, trzy tygodnie przed wylotem. Ale to jest dla amatorów. Prawdziwy zawodnik czeka dłużej. Prawdziwe mięso, najlepsze kąski, łapiesz na tydzień przed odlotem, a czasem nawet 2-3 dni! Ja tak z moją Grażynką Turcję za tysiaka od głowy wyrwałem, all inclusive, że ho ho! A sąsiad miesiąc wcześniej rezerwował i dał trzy razy tyle za to samo. Trzy razy! I kto jest cwańszy, ja się pytam?

  • Bądź elastyczny jak guma w gaciach. Nie upieraj się na konkretny hotel „Mirella” na Krecie, bo twoja szwagierka tam była w 2010. Bierz co dają taniej, byle basen był i bar nie za daleko. Grecja, Turcja, Bułgaria – wszystko jedno, byle tanio. Jak się uprzesz, to skończysz z palcem w nosie i wakacjami nad Zalewem Zegrzyńskim.

  • Czerwiec i wrzesień to złoto, nie lipiec. W wakacje to każdy głupi jedzie. Ceny są wtedy z kosmosu, a na plaży ciaśniej niż w puszce po szprotkach. Wybieraj terminy tuż przed sezonem albo zaraz po. Pogoda ta sama, a w portfelu zostaje na dodatkową flaszkę rakii, a nie, że trzeba na leżakach oszczędzać.

  • Ustaw alerty cenowe i sprawdzaj jak wariat. Oferty znikają szybciej niż moja pensja po opłatach. Ja mam apkę i odświeżam rano do kawy i wieczorem do piwka. Czasem o 2 w nocy im coś w systemie strzeli i rzucą cenę na 5 godzin, że oczy z orbit wychodzą. Kto pierwszy, ten lepszy, nie ma spania