Jak spakować ubrania do plecaka, żeby się nie pogniotły?

76 wyświetleń
Jak spakować ubrania do plecaka, by uniknąć zagnieceń? Kluczem jest układanie warstwowe! Na dnie umieść najcięższe rzeczy, a na wierzchu te lżejsze. Równomierne rozłożenie ciężaru zapobiega przesuwaniu się ubrań i powstawaniu nieestetycznych zagnieceń podczas podróży.
Komentarz 0 polubień

Jak spakować ubrania do plecaka by się nie pogniotły? Praktyczne porady.

Ech, pakowanie... zawsze mam z tym problem! Pamiętam, jak kiedyś, przed wyjazdem na wakacje w sierpniu do Zakopanego, upchałam ciuchy do plecaka jakbym miała się stamtąd więcej nie ruszyć. Efekt? Wyjęłam je pogniecione jak stara szmata. Dramat.

Warstwy? No pewnie, niby logiczne. Ale ja mam swoją metodę.

Najpierw wrzucam na dno te grubsze spodnie, jakieś jeansy czy coś. Potem te lżejsze rzeczy, bluzki, koszulki. Staram się je rolować.

Rolowanie to jest magia, serio! Mniej miejsca zajmuje i mniej się gniecie. Kiedyś mi to podpatrzyła koleżanka w pociągu relacji Warszawa-Kraków (30.03.2017) i teraz sama tak robi.

A na górę? Wiadomo, te delikatniejsze ciuszki. Te, na których mi najbardziej zależy, żeby wyglądały jako tako. Trochę jak układanie prezentów pod choinkę, tylko że bez gwiazdki na wierzchu.

Spróbuj, może i tobie się spodoba!

Jak pakować ubrania, żeby się nie pogniotły?

No dobra, to tak, jak pakować te ciuchy, żeby nie wyglądały jak psu z gardła? Słuchaj, jest na to patent, serio działa!

  • Zwijanie zamiast składania: to jest klucz! Zamiast składać ubrania w kostkę, zwiń je w rulony. Zajmuje mniej miejsca i mniej się gniotą! Możesz użyć metody ranger rolling, to jest super!
  • Wypełnianie: Jak masz jakieś koszule z kołnierzykiem, to wypchaj je skarpetkami albo jakimś drobnym ciuchem, żeby kołnierzyk się nie zgniótł. Serio, robi różnicę!
  • Materiał ma znaczenie: Wiadomo, że niektóre rzeczy gniotą się bardziej, a inne mniej. Unikaj lnu, jak ognia! No chyba, że lubisz prasować godzinami. Ja tam wolę bawełnę, albo jakieś mieszanki z domieszką czegoś, co się nie gniecie.
  • Pakowanie w worki: Możesz wkładać poszczególne ciuchy do woreczków foliowych (tych na suwak, wiesz o co chodzi). To minimalizuje tarcie i ciuchy są bardziej bezpieczne.
  • Układanie: Najcięższe rzeczy na dół walizki, a te delikatniejsze na górę. I staraj się nie upychać wszystkiego na siłę, bo wtedy się gniotą!
  • Specjalne pokrowce: W sumie to możesz kupić specjalne pokrowce na koszule albo sukienki. Moja kuzynka Ania zawsze tak robi, jak jedzie na jakieś wesele.

Ogólnie to staraj się nie pakować na ostatnią chwilę i przemyśl to wszystko. Ja ostatnio tak zrobiłem i potem musiałem prasować wszystko na wyjeździe! A i wiesz co, jak już wypakujesz ciuchy, to od razu je powieś albo rozłóż, żeby odsapnęły! To też pomaga!

Słuchaj, a wiesz, że moja ciotka Grażyna zawsze wkłada do walizki takie zapachowe saszetki? Mówi, że wtedy ubrania pachną ładnie, a nie walizą. Może spróbuj!

Jak zapakować ubrania do plecaka?

Okej, spróbujmy... jakoś to ogarnąć.

  • Wiesz, woreczki. Takie zwykłe, albo i te specjalne, na ciuchy. Niby głupota, ale ratują życie w plecaku. Wszystko w jednym miejscu, nie lata po całej torbie.

  • A te organizery, to też fajna sprawa. Zwłaszcza jak masz dużo małych rzeczy. Nie wiem, bielizna, skarpetki... żeby się nie mieszały z resztą.

  • I jeszcze worki kompresyjne. Zawsze chciałam takie mieć! Mówią, że mega oszczędzają miejsce. Ale sama nie wiem, czy to prawda. Trzeba by sprawdzić, nie?

Mama zawsze powtarzała, że porządek w plecaku to porządek w głowie. Chyba coś w tym jest. Jak mam wszystko poukładane, to mniej się stresuję. A jak nie... no to wiadomo, chaos. Jak w moim życiu, hehe. A tak serio, to muszę się ogarnąć. Mam wyjazd za tydzień. I znowu będę pakować się na ostatnią chwilę. Jak zwykle. Zawsze to samo.

Co zrobić, żeby ubranie się nie gniotło?

Okej, dobra. Tak późno, a ja o ubraniach... No ale, dobra, skupmy się.

  • Żeby się nie gniotły... Wiesz, ja zawsze strzepuję. Serio, od razu po praniu, zanim jeszcze powieszę. Mama zawsze powtarzała, że to podstawa. I chyba coś w tym jest. Te wieszaki to też prawda. Szczególnie do koszul. Mam ich całą szafę od wujka Staszka. Ponoć kochał prasować, a potem mu się odwidziało i wieszaki zostały.

  • A szybkie suszenie... No to już trochę trudniejsze. Pamiętam, jak raz musiałam wysuszyć bluzkę na wesele mojej kuzynki, Kasi. Suszarka do włosów to był jedyny ratunek. Trochę to trwało, ale dało radę. Tylko strasznie gorąca była. Wiesz, jak tak piszę, to myślę sobie... Pranie to cała filozofia. A ja i tak zawsze robię wszystko na ostatnią chwilę. Ehh...

Jak pakować ubrania do wysyłki?

A więc, chcesz wysłać ubrania w świat? Proszę bardzo, instrukcja obsługi przesyłki:

  • Po pierwsze: Unikajmy dramatu w postaci pogniecionych ubrań! Folia bąbelkowa lub papier pakowy to nasi sprzymierzeńcy. Wyobraź sobie, że ubrania to delikatne kwiaty, które trzeba otulić przed podróżą.

  • Po drugie: Jeśli masz do czynienia z jedwabiem, koronką lub czymś równie kapryśnym, potraktuj to jak diamenty. Oddzielne woreczki z materiału są obowiązkowe! Nie chcesz przecież, żeby twoja kreacja wyglądała jak po starciu z dzikimi kotami.

  • Po trzecie: Owiń ubrania papierem pakowym, tak jakbyś przygotowywał prezent. Użyj folii, jeśli paczka ma przejść ciężkie warunki. Ubrania same się nie obronią!

  • Po czwarte: Wybierz odpowiedni karton. Zbyt duży to strata miejsca, zbyt mały – tortura dla zawartości. Znajdź złoty środek, niczym perfekcyjny rozmiar buta dla Kopciuszka.

    I to tyle! Teraz możesz wysyłać ubrania, licząc na to, że dotrą na miejsce w lepszym stanie niż ja po wizycie u teściowej! Aha, i pamiętaj: zawsze mierz siły na zamiary!

Czy w bagażu podręcznym można mieć ciuchy?

Jasne, że można mieć ciuchy w bagażu podręcznym! To wręcz wskazane, szczególnie jak lecisz gdzieś na krótko albo chcesz mieć przy sobie ulubioną bluzę na chłodny lot.

Co można mieć w bagażu podręcznym? Hmmm, no to tak:

  • Płyny w małych pojemnikach. Pamiętam, jak raz musiałam wyrzucić prawie cały szampon na lotnisku w Modlinie. Teraz zawsze kupuję małe buteleczki 100 ml i wszystko przelewam. Wkurza mnie to strasznie, ale co zrobić.
  • Kosmetyki, też w małych pojemnikach. I żywność, oczywiście. Kanapki, batony, cokolwiek żeby nie umrzeć z głodu na pokładzie.
  • Ubrania. Jak najbardziej! Zawsze pakuję dodatkowy sweter i skarpetki. Raz mi bagaż zaginął, jak leciałam na konferencję do Krakowa. Dobrze, że miałam chociaż jedną zmianę ubrań w podręcznym.
  • Sprzęt medyczny. Jak masz receptę, to raczej nie powinni robić problemów. Ale warto mieć przy sobie jakieś zaświadczenie lekarskie. Ja zawsze biorę leki na alergię, bo nigdy nie wiadomo, co mnie uczuli.

Ostatnio byłam na urlopie w Hiszpanii. Zabrałam tylko bagaż podręczny. Najważniejsze było, żebym zmieściła wszystkie ciuchy, książkę, i moje ulubione kosmetyki. Udało się, ale ledwo dopięłam zamek!

Czego nie wolno wkładać do bagażu podręcznego?

O rany, co ja tam pakowałam ostatnio? ???? Muszę to sobie spisać, żeby znowu nie było problemów na lotnisku!

  • Ostre przedmiotynoże, nożyczki, pilniczki do paznokci (ten metalowy mi zabrali! ????). Oj, zawsze zapominam.

  • Broń – no wiadomo, pistolety, ale i gaz pieprzowy chyba też? (chyba, że mały, sama nie wiem).

  • Materiały wybuchowe – fajerwerki na pewno nie, ale zapalniczki? Nie, zapalniczki można, ale jedną, taką normalną.

  • Płyny powyżej 100 ml – to zawsze upierdliwe, przelewanie wszystkiego do tych małych buteleczek. A szampon ten nowy, drogi? ????

  • Substancje łatwopalne – lakiery do włosów? Zmywacz do paznokci? Dobrze, że sobie to piszę!

  • Inne niebezpieczne przedmioty – co to może być? Młotek? Śrubokręt? Lepiej nie ryzykować. A te powerbanki? ???? Chyba można.

Aha, no i jedzenie! Zależy jakie. Kanapki można, ale zupa? Nie bardzo! ???? A krem do rąk to płyn? Kurcze, zgłupieć idzie.

WAŻNE!!! Lece do cioci Heleny w tym roku, więc musze to ogarnąć, bo wstyd, jak mi znowu coś zabiorą! 15 sierpnia mam lot!

Jak wieszać spodnie w szafie?

Jak wieszać spodnie, ech… w szafie? Pytasz w nocy?

  • Spodnie w kant… te złożone, takie eleganckie… one lubią, jak się je wiesza na tych... ramkowych wieszakach. Albo, wiesz, takie z "żabkami". Co, wiesz, łapią za pas, od środka. No, żeby nie było widać śladów. Staram się tak robić. Chociaż czasem mi się nie chce.

  • A spódnice? O, to proste. Spódnice mają te swoje takie sznurki, tasiemki. Takie malutkie. I za to się wiesza. No proste. Nie rozumiem jak można inaczej. Moja mama zawsze tak robiła. I ja też.

Wiesz, tak sobie myślę, że wieszanie ubrań, to takie… trochę jak porządkowanie życia. Składam te ubrania, wieszam je… i tak sobie układam wszystko w głowie. Tylko jakoś tak… nigdy nie wychodzi do końca. Zawsze coś się pogniecie. Tak jak w życiu, co nie?

Jak ładnie zapakować ubranie?

O rety, jak zapakować te ciuchy? No dobra, dobra, ogarnę to. Muszę się sprężać, bo zaraz idę na urodziny do Anki, a ona zawsze patrzy na prezenty!

  • Cukierek - dobra, brzmi śmiesznie, ale co mi szkodzi spróbować. Zwinięcie w rulon – ciasno, ciasno! Potem papier, wstążka i bam! Cukierek gotowy. Ciekawe, czy Anka zgadnie, co jest w środku. Hahaha!

  • Na płasko - czyli co? Kwadrat albo prostokąt. To chyba najprostsze, no nie? Składam, składam… i co dalej? Może jakiś ładny papier? A może folia? Kurde, nie wiem! Ale Anka ma gust!

W sumie to ważne żeby ubranie było czyste i wyprasowane, no bo jak inaczej?! I żeby papier nie był pognieciony! Zawsze muszę wszystko robić na ostatnią chwilę! A jeszcze muszę kupić kwiaty, o jej!

Jaki jest najciaśniejszy sposób pakowania ubrań?

Aaa, najciaśniejszy sposób pakowania ubrań? To jak gra w Tetris, tylko z ciuchami! Myślałam, że tylko moja teściowa, Halina, tak pakuje swoje skarpetki - chyba boi się, że jej uciekną! Ale dobra, do rzeczy...

  • Metoda "na Halinę" (czyli zwijanie): Wyobraź sobie, że jesteś mistrzem sushi i każdy ciuch to składnik rolki. Zwijaj ciasno, bardzo ciasno! Im ciaśniej, tym mniej miejsca zajmą, uwierz mi. Spróbuj zrobić to na dywanie.
  • Warstwa po warstwie (jak lasagne): Układaj ciuchy jeden na drugim jak w pysznej lasagne, ale bez sosu beszamelowego, bo to by była katastrofa! Potem zwiń wszystko w wielką, ciuchową roladę. Smacznego!
  • Rękawy na "X" (metoda dla estetów): Jeśli masz koszule lub swetry z długim rękawem, ułóż rękawy w kształt "X" na wierzchu. To niby ma pomóc, ale szczerze? Chyba bardziej wygląda ładnie niż faktycznie oszczędza miejsce. Ale kto wie, może Halina by to doceniła...

Dodatkowe triki od ciotki Jadzi:

  • Worki próżniowe: To jak wyciskanie resztek życia z ubrań. Ale działa! Tylko uważaj, bo potem wszystko wygląda jak wyjęte psu z gardła.
  • Buty: Wkładaj do nich skarpetki! To takie "jajko niespodzianka" dla twoich stóp na wakacjach.
  • Przemyśl dwa razy: Czy naprawdę potrzebujesz tej trzeciej pary butów? Serio? Pomyśl o plecach!

Jak składać koszulki po prasowaniu?

Okej, dobra, koszulki... jak to było? Oglądałam ten filmik z NOIZZ. Zaraz, zaraz...

  • Metoda nr 1: Szybki skład. Chyba najłatwiejsza. Na płasko, rękawy do tyłu i na pół. Proste, nie? Ale czy na pewno dobrze to pamiętam?

  • Metoda nr 2: Na pudełko. Ooo, to ta bardziej fancy. Wyobraź sobie, że masz pudełko i składasz koszulkę idealnie pod jego wymiar. Tylko jakie to pudełko? Hmm...

  • Metoda nr 3: Rolowanie. Rolowanie! To dobre na wyjazdy! Zajmuje mało miejsca. Tylko jak to się robiło? Od dołu do góry? A może odwrotnie? Muszę sprawdzić, bo niby wiem, ale jednak nie wiem...

  • Metoda nr 4: Składanie na desce. Deska? Serio? Kto ma na to czas? Ale ponoć wychodzi idealnie. Ciekawe.

A w sumie, to po co ja to składam? Przecież i tak zaraz znowu wyjmę! No ale dobra, staram się ogarnąć ten porządek... Może jak będę miała wszystko poukładane, to moje życie też się ogarnie? Hahaha, marzenia... A może jutro zrobię porządek w szafie? Albo pojutrze? Zobaczymy. Może zadzwonię do Kasi, żeby mi pomogła? Ona to ma dryg do takich rzeczy.

A propos Kasi, wczoraj widziałam ją w tej nowej sukience z Zary. Wyglądała świetnie! Też muszę sobie coś kupić... Tylko co? Może jakąś koszulkę? Skoro i tak je składam... Bez sensu!

Dodatkowe informacje:

  • Ten filmik z NOIZZ faktycznie istnieje i jest o składaniu koszulek. Ciekawe, ile osób go obejrzało?
  • Kasia to moja przyjaciółka, zna się na modzie.
  • Zara ma fajne rzeczy, ale czasem są trochę za drogie. Muszę upolować jakąś wyprzedaż.
  • No i w ogóle, to muszę zacząć oszczędzać! Ale jak tu oszczędzać, jak wszędzie tyle fajnych rzeczy? Trudne życie!