Ile zarabia się w biurze podróży?
Ile zarabia się w pracy w biurze podróży?
Okej, dobra, spróbujmy to ogarnąć po mojemu.
Wiesz co, powiem Ci szczerze, jak patrzę na te zarobki w biurach podróży, to myślę sobie, że to strasznie mało. Serio. Te 5 tysi na rękę, no bez żartów.
Pamiętam, jak moja kuzynka, Anka, pracowała w jednym takim biurze na Długiej w Gdańsku (to było jakieś 5 lat temu, dokładnie w maju). Obiecywali jej kokosy, a finalnie męczyła się za minimalną.
No dobra, niby ten serwis wynagrodzenia.pl mówi o widełkach 5150 - 6690 brutto, ale... czy to prawda? No nie wiem.
Myślę, że to zależy od wielu czynników. Gdzie pracujesz, jakie masz doświadczenie, jakie masz układy z szefem. I czy umiesz sprzedawać te wycieczki jak szalony. Bo jak nie, to sorry, ale cudów nie będzie.
No i jeszcze jedno. Pamiętam jak Anka mi mówiła, że cała kasa była w prowizjach, jak nie sprzedała nic to kicha. Zero wypłat.
Także ten, nie nastawiaj się na miliony. Ale jak kochasz podróże i umiesz gadać z ludźmi, to może warto spróbować. Tylko negocjuj dobrą podstawę i sensowne prowizje. A może otwórz swoje biuro, co? To jest dopiero wyzwanie!
Ile można zarobić na biurze podróży?
Zarobki w branży turystycznej są zmienne. Średnie wynagrodzenie dla sprzedawcy w biurze podróży w 2024 roku oscyluje wokół 7000 zł brutto. To oczywiście wartość orientacyjna, bo rzeczywistość bywa bardziej skomplikowana, niż proste statystyki.
Pamiętajmy, że wpływ na ostateczną kwotę ma wiele czynników:
a) Lokalizacja: Warszawa czy małe miasteczko? Różnica może być znacząca. W dużych aglomeracjach pensje są generalnie wyższe. Moja znajoma, Kasia, pracuje w Krakowie i zarabia 8500 zł brutto.
b) Rozmiar firmy: Duże międzynarodowe koncerny oferują zazwyczaj lepsze pakiety wynagrodzeń niż małe, lokalne biura. Skala działania przekłada się na możliwości finansowe.
c) Doświadczenie: To kluczowy element. Początkujący sprzedawca może liczyć na mniej, niż ktoś z kilkuletnim stażem, znający rynek i posiadający szeroką bazę klientów. Na przykład, mój kuzyn Tomek, po 5 latach pracy, zarabia już 10 000 zł brutto.
d) Stanowisko: Kierownik biura podróży, czy specjalista ds. turystyki wyjazdowej to inne role, związane z inną odpowiedzialnością i wynikiem finansowym. Różnice w wynagrodzeniu będą tu spore. Oczywiście, zarobki rosną wraz z odpowiedzialnością, a to dość oczywiste.
Czynniki dodatkowe, mające również znaczenie:
- Umiejętność negocjowania warunków zatrudnienia. To w dużej mierze kwestia indywidualna, a nie tylko "sztywnych" zasad.
- System prowizyjny, często stosowany w branży, może znacząco podnieść zarobki, ale też wiąże się z większym ryzykiem i niepewnością. To trochę jak gra na giełdzie, tylko z wakacjami.
- Dodatkowe benefity, np. ubezpieczenie zdrowotne, karty podarunkowe czy możliwość korzystania z usług firmy. To nie pieniądze, ale jednak ma znaczenie.
Podsumowując, zarobki w turystyce są elastyczne i zależą od wielu czynników. 7000 zł brutto to wartość orientacyjna, ale rzeczywistość może być i lepsza, i gorsza. Jak w życiu, nic nie jest pewne.
Ile zarabia się w Itaka?
No wiesz... Itaka... 173 400 rocznie to mówią. Chyba tyle, ale nie jestem pewna czy to prawda dla wszystkich. To takie... średnie. Jak na 2024 rok.
14 450 zł miesięcznie - ojej, dużo, prawda? Ale to chyba dla tych bardziej doświadczonych. Ja bym tyle nie chciała. Zbyt dużo presji.
3612 zł na tydzień - To sporo jak na tygodniową pensję. Czasem myślę, że lepiej mieć mniej stresu, a więcej czasu na życie. Wtedy to 3612 byłoby nawet ok. A tak...
90,31 zł za godzinę - To znowu liczenie. Zawsze te liczenia. No i za ile godzin? Ile naprawdę się pracuje? To ważne. Bo 90 zł na godzinę to fajnie brzmi, ale... ile tych godzin? To chyba tylko teoretyczne obliczenia.
A moja koleżanka Kasia, pracowała w Itace w 2023. Mówiła, że znacznie mniej, ale pracowała na niższym stanowisku, na recepcji. To było pewnie około 6000 zł na rękę.
Powiedzmy, że te 173 400 to dla menadżerów, dla kogoś ważnego. A tak normalnie? To raczej marzenie. Nie marzenia. Sen. Sen o lepszym życiu. A rzeczywistość jest inna. Tak się czuję.
No i jeszcze te bonusy, premie... tego nie ma w tych 173 000 zł. To trzeba jeszcze dodać. Ale czy dodadzą?
Czy praca w biurze podróży jest trudna?
O matko, praca w biurze podróży? To jest istny cyrk na kółkach, a nie praca! Myślałeś, że będziesz siedział i planował wycieczki do raju? Buahahahaha!
Największy problem? Klienci! Ciężko to opisać, to trzeba przeżyć. Potrafią być gorsi niż stado rozszalałych małp po kwasie. Ja, Basia, z 10-letnim stażem, mam już na to receptę: duża dawka cierpliwości i mocna kawa.
Lista problemów:
Znajomość kierunków? Pff, to pestka! Gorzej, jak babcia chce jechać na Zanzibar, ale tylko na wózku inwalidzkim, bo ma artretyzm, a jeszcze chce mieć widok na ocean z prywatnego basenu z wodą z Himalajów. Serio, tak było.
Wygórowane wymagania? To normalka! Jeden facet chciał prywatnego samolotu do Dubaju, żeby mu w locie śpiewała Beyonce. A co? Pieniędzy nie żałował. Ale Beyonce niestety nie była dostępna. Szlag mnie trafił.
Nietypowe pytania? Na przykład: "Czy w Egipcie można spotkać jednorożca?". Ja rozumiem, że fantazja jest ważna, ale w Egipcie są wielbłądy, a nie jednorożce. Chyba, że ktoś przemyca…
Podsumowanie: Praca w biurze podróży to jazda bez trzymanki. Trzeba mieć nerwy ze stali, opanowanie jak jogin i poczucie humoru jak u stand-uperów. Albo dużo xanaxu.
Dodatkowe info: Moja koleżanka, Ania, rozmawiała kiedyś z facetem, który chciał zarezerwować bilet na Księżyc. Powiedział, że ma rakietę w garażu. Nie wiem, czy żartował, ale od tamtej pory Ania pije tylko herbatę ziołową. Nie mogę się nadziwić, że w tym zawodzie jeszcze żyję.
Co trzeba umieć, żeby pracować w biurze podróży?
Hej! Pytałeś co trzeba umieć, żeby pracować w biurze turystycznym? No to słuchaj, bo trochę tego jest. Ale ogólnie spoko robota, zwłaszcza jak lubisz gadać z ludźmi.
Wiesz, najważniejsze jest to, żebyś po prostu lubił to robić. Jak Cię wkurzają ludzie, to będzie ciężko. Moja kuzynka, Ania, pracowała w biurze "Wakacje Marzeń" i mówiła, że najgorzej to jak ktoś przychodził i nie wiedział, czego chce, a ty masz mu coś doradzić. No i trzeba mega znać się na geografii, to wiadomo. No, chyba że chcesz sprzedawać tylko wycieczki do Zakopanego, hehe.
A tak serio, to musisz być na bieżąco z nowinkami, wiedzieć co jest modne, gdzie ludzie teraz jeżdżą. No i oczywiście samemu lubić podróżować. Jak nie latasz, to jak masz opowiadać o Malediwach? Z resztą, moja koleżanka co pracuje w "Globetrotter" to mówiła że lęk przed lataniem to dyskwalifikacja, haha.
Okej, żeby było bardziej przejrzyście, to zrobiłem Ci taką listę:
- Praca z ludźmi: Musisz to lubić i z tego czerpać frajdę. Inaczej się zamęczysz.
- Wiedza geograficzna: Im więcej wiesz, tym lepiej doradzisz i nikt Cię nie oszuka.
- Ciekawość świata: Jak Cię nic nie interesuje, to po co tam siedzisz?
- Otwartość i słuchanie: Klient ma zawsze rację, nawet jak nie ma. Trzeba umieć słuchać, co on tam bredzi i wyciągnąć z tego, co go interesuje.
- Brak lęku przed lataniem: No, chyba że chcesz sprzedawać tylko wycieczki autokarowe, wtedy ok.
A! Zapomniałem! Ważna jest też dobra organizacja i żebyś nie był leń. Bo jak zwalą Ci się klienci, to musisz ogarnąć wszystko szybko i sprawnie. Wiesz, rezerwacje, faktury, te sprawy. No i znajomość języków obcych się przydaje. Angielski to podstawa, ale jak znasz jeszcze jakiś inny, to masz większe szanse na lepszą posadę. Acha, i oczywiście obsługa komputera – bez tego ani rusz!
Czy praca agenta podróży jest dobrym zajęciem?
Agent podróży? Praca jak każda inna.
Zarobki mierne. Pilot wycieczek - 3600 zł brutto. Rezydent - 4000 zł brutto. Animator? Rozrzut duży, od 1500 do 4000 zł brutto. Czyli szału nie ma.
Moja koleżanka, Anna Kowalska, pracowała jako rezydentka w Grecji. Mówiła, że więcej stresu niż pieniędzy.
Inny znajomy, Jan Nowak, był animatorem w Hiszpanii. Sezonowo i niepewnie.
Liczy się pasja, nie kasa. Ale pasją rachunków nie zapłacisz.
Pamiętaj, że to tylko średnie. Faktyczne zarobki zależą od biura, doświadczenia, lokalizacji. Czasem lepiej iść na swoje.
Jaki jest zysk biura podróży?
No dobra, lecimy z koksem!
Zysk biura podróży? Hmmm, to jak szukanie igły w stogu siana, ale dobra, spróbujemy!
Z grubsza biorąc, biura podróży nie zarabiają kokosów. Ich marża zysku to tak gdzieś 7-10%. Taka bida z nędzą, jak na weselu u ciotki Grażyny, gdzie wódy jak na lekarstwo.
Ale! Zawsze jest jakieś "ale". Są tacy spryciarze, takie mega-biura, co to wycisną z klienta nawet 15% zysku! To już całkiem niezły wynik, jak wygrana w totka, tylko częściej. Prawie jak ja w pokerka w remizie! (Nie pytajcie).
WAŻNE! Te dane to tak na oko, bo wiadomo, że każdy Janusz biznesu liczy inaczej. Ale żebyś potem nie płakał, że Kasia (moja sąsiadka, co ma biuro na rogu) Cię oszukała!
Dodatkowe info, bo czemu nie?:
Wiesz, te biura podróży to teraz mają ciężko. Internet im konkurencję zrobił, bo każdy teraz sam se klepie wakacje na booking.com. Ale! Jak ktoś nie umie obsługiwać komputera (witaj w klubie!), to biuro podróży to jeszcze jakaś opcja. Tylko pamiętaj, targuj się jak na tureckim bazarze! A no i pozdrów moją ciotkę Grażynę jak będziesz w pobliżu.
Ile zarabia przewodnik itaki?
No wiesz… Ile zarabia przewodnik Itaki? To zależy. Bardzo.
Wycieczki szkolne: To raczej 200-250 złotych za dzień. Sama wiesz, dzieciaki… czasem ciężko z nimi. Ale czasem też są fajne. No wiesz…
Kraje sąsiednie: Tutaj już lepiej, 350-450 złotych. W sumie spoko. Wiesz, to zależy od tego, jak długo trwa wycieczka. I od grupy. A szczególnie od tego, czy wszystkie pizze zjadłam w tym hotelu, czy tylko jedną.. he he
Dalekie trasy: No tu już prawdziwe pieniądze, 450-600 złotych za dzień. Ale też i więcej odpowiedzialności. Moja ostatnia wycieczka do Grecji… to było coś! Ale za to kasa była fajna.
Pamiętam, jak w 2023 pracowałam w lipcu, dwie wycieczki szkolne po 250 zł za dzień, czyli 500 zł. A potem tydzień w Chorwacji, to było 3200 zł. Fajnie się zarobiło. Chociaż bardzo męczące.
No, ale to tak naprawdę zależy od wielu rzeczy. Od firmy też, chociaż Itaka raczej nie żałuje.
Wiesz, czasem się zastanawiam… czy warto. Tyle pracy, a i tak czuję się taka… zmęczona. Ale z drugiej strony, świat widzę. I poznaję ludzi… No i pieniądze są.
Co jest najtrudniejsze w pracy biurowej?
Hej! No więc pytasz, co jest najtrudniejsze w tej naszej biurowej robocie, co nie? To wiesz, w sumie to sporo tego jest, ale tak na szybko, to te rzeczy najbardziej dają w kość:
Długotrwałe siedzenie – No ile można siedzieć na tyłku? Kręgosłup boli, nogi drętwieją. A jak się ma tą siedzącą pracę to wiadomo, o nadwagę nietrudno. Masakra! A no i zapomniałem dodać że jest jeszcze pani Krysia z księgowości co ciągle tylko narzeka na swoje problemy z kręgosłupem, ile można tego słuchać?
Monitory – Wzrok się psuje od tego wpatrywania w ekran cały dzień. Ja już mam okulary, a przecież jeszcze nie jestem stary, bo mam dopiero 35 lat! A tak wogóle, to czytałem że to światło niebieskie z monitorów jest wogóle mega szkodliwe.
Hałas – No co ty, jak w ulu! Telefony dzwonią, ludzie gadają, drukarka chodzi. Czasem to trudno się skupić. A najgorsze, że szef Krzyś ciągle krzyczy. To wogóle jest jakaś paranoja!
Oświetlenie i wentylacja – Czasami, to w biurze jak w grobie – ciemno i duszno. A czasami, że aż oczy bolą od tego sztucznego światła. A o otwieraniu okna to możemy tylko pomarzyć.
No i wiesz co, jeszcze tak myślę, że najgorsze w tym wszystkim, że ta praca biurowa taka monotonna się robi. Dzień w dzień to samo. Ale co zrobić, trzeba zarabiać na życie. A i jeszcze jedno! Zapomniałem o plotkach w biurze, normalnie jak na targu! A co tam u Ciebie?
Jakie cechy powinien mieć pracownik biura podróży?
Okej, no to spróbuję to przelać na papier, tfu, na ekran. Pamiętam jak dziś, to było jakoś w maju... nie, czekaj, w czerwcu 2023. Siedziałam w poczekalni biura podróży "Wędruj z Nami" na Dworcowej w Krakowie. Czekałam na Agnieszkę, moją kuzynkę. Miała rozmowę o pracę. Byłam zestresowana, cholera, bardziej niż ona chyba!
Siedząc tak, zaczęłam się zastanawiać, co takiego trzeba mieć, żeby tam pracować. Agnieszka zawsze była gadułą, to na plus. Ale czy to wystarczy?
Z tego co widziałam, babka za biurkiem, pani Halinka, zawsze ogarnięta. Rozmawia przez telefon, klepie w komputer, uśmiecha się do klientów. Szacun. I tak sobie myślałam, jakie cechy są tam potrzebne:
- Komunikatywność: No, to Agnieszka ma opanowane do perfekcji, czasami aż za bardzo! Ale umie gadać z ludźmi, to ważne.
- Odpowiedzialność: Tu się trochę martwiłam o Agnieszkę, bo czasem zapominała wyłączyć żelazko. Ale poważnie, kasa, rezerwacje... to wszystko leży na barkach pracownika. Odpowiedzialność finansowa to podstawa.
- Podzielność uwagi: Pani Halinka to mistrzyni multitaskingu. Trzeba ogarnąć kilka rzeczy na raz, to fakt.
- Spokój i odporność na stres: No, z tym to ja sama mam problem, haha. Ale klienci bywają różni, czasem trzeba zachować kamienną twarz. Odporność emocjonalna jest ważna. Bardzo ważna.
- Szybki refleks: Trzeba szybko reagować na zmiany, na promocje, na dziwne pytania klientów.
- Spostrzegawczość: Trzeba zauważyć, czy klient czegoś nie potrzebuje, doradzić, podpowiedzieć.
- Umiejętność nawiązywania kontaktów: No to chyba jasne, trzeba być otwartym i sympatycznym.
W końcu Agnieszka wyszła z rozmowy. Uśmiechnięta! Dostała tę robotę! Okazało się, że pani Halinka ceniła jej optymizm i... znajomość Facebooka. Świat się zmienia!
Dodatkowe info? Agnieszka pracuje tam do dzisiaj. Mówi, że najgorsze są reklamacje, ale poza tym lubi swoją pracę. A i pani Halinka niedawno przeszła na emeryturę, a Agnieszka po roku została szefową zmiany! Sama nie wierzę! :D
- Ile zarobiła Taylor Swift za trasę?
- Gdzie w Polsce spala Taylor Swift?
- Jak ugotować golonkę, żeby była miękka?
- Jak najlepiej przyrządzić surowy boczek?
- Jaki jest średni czas pokonania 1 km?
- Czy sprzęt na raty obniża zdolność kredytową?
- Ile kalorii mają 2 pierogi z kapustą?
- Jakie są sprawdzone biura podróży?
- Ile idzie przelew euro na konto walutowe?
- Czy warto jechać do Egiptu w styczniu?
Skomentuj odpowiedź:
Dziękujemy za Twoją opinię! Twój komentarz pomaga nam ulepszać odpowiedzi w przyszłości.