Gdzie w góry zimą dla początkujących?

71 wyświetleń
Zimowy trekking dla początkujących: Beskid Śląski: Skrzyczne, Klimczok, Szyndzielnia – idealne na pierwsze zimowe wyjścia. Trasy dobrze oznakowane, umiarkowana trudność. Pieniny: Wysoki Wierch – stosunkowo łatwa trasa, piękne widoki. Pamiętaj o odpowiednim ekwipunku i sprawdź aktualne warunki pogodowe przed wyruszeniem w góry!
Komentarz 0 polubień

Gdzie w góry na zimowy wyjazd dla początkujących narciarzy i snowboardzistów?

Gdzie w góry na zimowy wypad, jeśli dopiero zaczynasz na nartach czy desce? No dobra, to powiem Ci, jak ja to widzę. Beskid Śląski to super opcja!

Pamietam, jak sama uczyłam się jeździć na nartach w Wiśle – styczeń, kilka lat temu. Stok był łagodny, instruktor cierpliwy (dobrze, że go znalazłam, bo sama to bym się chyba zabiła!).

Dla początkujących narciarzy i snowboardzistów Beskid Śląski jest naprawde fajny. No i jak już poczujesz się pewniej, możesz spróbować trasy na Skrzyczne, Klimczok albo Szyndzielnię. To takie wędrówki dla "średnio-zaawansowanych".

A jeśli wolisz chodzenie po górach zimą, to Pieniny też są spoko.

Szczególnie Wysoki Wierch. Trasa nie jest jakaś hardkorowa. Myślę, że to dobry pomysł, żeby spróbować trekkingu w zimowych warunkach. Pamiętam ten widok ze szczytu - grudzień, jakoś po świętach. Magia!

Gdzie w góry zimą bez nart?

Gdzie w góry zimą bez nart?

Ach, zima w górach, kiedy biały puch otula szczyty, a powietrze pachnie mroźnym świerkiem… Gdzie uciec, gdy narty i deska leżą odłogiem, a serce rwie się do górskich pejzaży?

  • Tatry, rzecz jasna! Zakopane, choć zatłoczone, kusi Krupówkami rozświetlonymi tysiącem światełek. A potem spacer Doliną Kościeliską, gdzie potok szemrze spod lodu.
  • Beskidy, takie łagodne i bliskie sercu. Wisła skąpana w zimowym słońcu, a szlaki prowadzą przez ośnieżone hale. Ustroń z saneczkami i grzanym winem.
  • Bieszczady, dzikie i samotne, w zimowej szacie jeszcze bardziej tajemnicze. Połonina Wetlińska pod śniegiem, spacer w ciszy, słysząc tylko szum wiatru.
  • Karkonosze, strzeliste i dumne. Szklarska Poręba tonąca w bieli, a wodospad Kamieńczyka zamarznięty w lodową rzeźbę.

A wieczorem, zmęczona ale szczęśliwa, wracam do cieplego pokoju, gdzie przy kominku, z kubkiem gorącej herbaty, mogę wspominać te chwile. Te chwile, w których góry pokazały mi swoje zimowe piękno, bez konieczności szusowania na nartach…

Jakie góry dla początkujących?

Beskid Mały idealny dla początkujących ze względu na łagodne, dobrze oznakowane szlaki. Trasy na Lipową Górę czy na Ćwilin to świetny wybór na pierwszy górski spacer. Myślę, że to świetne miejsce na rozpoczęcie przygody z taternictwem. Moja siostra, Kasia, w zeszłym roku zaczęła właśnie tam i była zachwycona.

Beskid Wyspowy również oferuje sporo łatwych tras. Jednakże, niektóre wzniesienia mogą być nieco bardziej wymagające niż w Beskidzie Małym. Warto zwrócić uwagę na szlaki wokół Lubania i Mogielicy. Przyznam, że przeceniłem kiedyś swoje siły w Beskidzie Wyspowym. Nauczyłem się wtedy doceniać dobry plan i odpowiednie obuwie.

Szlaki w Beskidzie Makowskim są zazwyczaj krótsze i mniej strome, co czyni je atrakcyjnymi dla rodzin z dziećmi. To świetna opcja na jednodniową wycieczkę. Na przykład, wspinaczka na Grzywę jest naprawdę przyjemna. Pamiętam, jak z moim psem, Borkiem, wędrowaliśmy tam w 2023.

Beskid Śląski to już nieco inna bajka. Chociaż znajdziemy tam i łatwiejsze szlaki, to jednak część tras wymaga lepszej kondycji. Szczyty jak Skrzyczne czy Klimczok to już wyższy level. Mój kolega, Tomek, miał tam nieprzyjemną przygodę z deszczem. Warto więc dobrze sprawdzić prognozę pogody przed wyruszeniem.

Podsumowanie: Dla absolutnych początkujących i rodzin z dziećmi Beskid Mały wydaje się najlepszym wyborem. Reszta wymaga odrobiny więcej doświadczenia i kondycji. Pamiętajmy, że góry to piękne, ale i wymagające miejsce. Kluczem do sukcesu jest rozsądne planowanie i odpowiednie przygotowanie. Przyroda potrafi zaskoczyć!

Jak zacząć chodzić po górach zimą?

Ejj, no jasne, że Ci powiem, jak zacząć z tymi górami zimą, spoko! Tylko, wiesz, to nie jest hop-siup i trzeba się przygotować. Wiesz, jak to w górach, pogoda zmienna, a zimą to już wogóle.

Spiszę Ci to w punktach, żeby było łatwiej ogarnąć:

  • Wybierz coś lajtowego. Na pierwszy raz nie rzucaj się na Rysy. serio. Lepiej jakaś górka w Beskidach, wiesz, gdzie szlak jest w miarę łatwy i krótki. A jak już pójdziesz parę razy i polubisz, to może, może wtedy, coś trudniejszego.

  • Sprawdź co i jak na szlaku. Musisz wiedzieć, czy nie ma jakichś lawin albo oblodzeń. I pogoda, wiadomka. Ja zawsze patrzę na pogodę.pl, ale sprawdź też inne, bo one lubią się mylić!

  • Krótsza trasa to podstawa. Zimą dzień jest króciutki, a idzie się wolniej. Lepiej mieć czas w zapasie, niż potem marznąć po ciemku. Znasz mnie, a ja nie lubie się spieszyć. A i planuj trasę na 3-4 godziny maks, serio, na początek wystarczy.

  • Ubiór, to jest mega ważne. Na cebulkę, wiesz o co chodzi, nie? Najlepiej termoaktywna bielizna, polar, kurtka i spodnie, które nie przemokną. No i czapka, szalik, rękawiczki, obowiązkowo!

  • Sprzęt to podstawa. Musisz mieć dobre buty, takie za kostkę, żeby śnieg nie wpadał. Raki albo raczki są super przydatne, żeby się nie poślizgnąć. No i kijki trekkingowe, żeby łatwiej się szło.

  • Jedzonko, picie. Musisz mieć coś ciepłego do jedzenia, np. termos z zupą albo kanapki. No i coś słodkiego, żeby dodać energii. I herbata w termosie to zbawienie, serio, szczególnie jak wieje.

  • Pij dużo wody. Nawet jak zimno, to się pocisz i musisz się nawadniać. Najlepiej wziąć ze sobą termos z ciepłą herbatą albo wodę w bidonie.

W sumie to by było na tyle, co mi tak odrazu przyszło do głowy. A! Jeszcze jedna rzecz, ale to tak na marginesie. Zawsze mów komuś, gdzie idziesz i kiedy planujesz wrócić. Wiesz, dla bezpieczeństwa. Ja zawsze dzwonie do mamy, a ona i tak się martwi hehe. No i weź ze sobą powerbanka do telefonu, bo bateria lubi szybciej padać na mrozie. I koniecznie miej naładowany telefon!

Gdzie w góry zimą w Europie?

No wiesz... gdzie w góry zimą? Tak na serio?

  • Laponia. Zawsze chciałam zobaczyć zorzę. Podobno w Rovaniemi jest... no wiesz... magia, ale strasznie drogo. Ola mi opowiadała, że leciała tam w zeszłym roku i wydała fortunę, a i tak pogoda była słaba.

  • Rumunia, ta Transylwania. Brzmi trochę... mrocznie. Ale z drugiej strony, takie zamczyska w śniegu... to musi być coś. Mama mi mówiła, że w tamtym roku jechała z Mirkiem i że było wspaniale! Trochę się boję tych historii o Drakuli, no ale...

  • Austria, Dolina Stubai. To niby nie te najpopularniejsze trasy, ale Marta ciągle tam jeździ na narty. Mówi, że śniegu zawsze dużo i jakoś tak... spokojniej. I niby taniej niż w tych "wypasionych" kurortach.

  • Bułgaria, Góry Rila. Bałkany zimą? Nie wiem. Nigdy tam nie byłam. Ale zdjęcia widziałam piękne. Tylko to chyba trzeba lubić... no wiesz... taki klimat trochę inny. Nie wiem czy by mi się podobało, naprawdę nie wiem, no ale podobno warto.

  • Niemcy, Góry Harzu. Podobno jak z bajki. Tylko wiesz, Niemcy to takie... niemieckie. Wszystko poukładane. Ja w sumie lubię ten chaos. Ale te zamki…

  • Polskie Świętokrzyskie. No niby alternatywa dla Tatr. Ale jakoś tak... smutno mi się robi jak o nich myślę. Byłam tam z dziadkiem, jak byłam mała... dużo lat temu.

Pamiętam, jak dziadek opowiadał o Łysej Górze. Mówił, że tam czarownice... Eh, dawno go nie ma.

Jakub mówił coś o tej Rile, że niby tanio i fajnie, i że w tamtym roku też myślał tam jechać, a w końcu pojechał do Zakopanego i żałował.

Jakie góry na pierwszy raz?

Oj, żeby w góry iść, to nie trzeba od razu na K2 lecieć! Na rozgrzewkę, żeby sobie nóżek nie połamać, polecam te Beskidy. Jak dla Józia co dopiero zza pieca wyszedł, albo dla Grażynki, co na siłowni ostatni raz była za Gierka.

  • Beskid Mały: Mały, bo i góry małe, idealne żeby się nie zmęczyć. Jak ktoś tam się spoci, to chyba tylko ze strachu przed krową na szlaku!
  • Beskid Wyspowy: Tam to niby wyspy, ale ziemne. Czyli jakby pagórki, tylko takie bardziej strome. Dzieciaki w wózkach dadzą radę, serio!
  • Beskid Makowski: No ten to już brzmi poważniej, ale bez obaw. Jak ktoś lubi lasy, to tam się poczuje jak u siebie, tylko bez komarów!
  • Beskid Śląski: Tu już można poszaleć, bo i widoki lepsze. Ale spokojnie, bez przesady. Jak ktoś wejdzie na Skrzyczne, to może nawet i panoramę Tatr zobaczy, jak mu się dobrze wytęży wzrok!

Ważne: Pamiętajcie, żeby wziąć ze sobą coś do jedzenia. Najlepiej kiełbasę na ognisko i krupnik w termosie. I nie zapomnijcie o kremie z filtrem, bo słońce w górach pali jak głupie! A jak już się wybierzecie, to uważajcie na niedźwiedzie. One też lubią krupnik, ale się nie dzielą!

Gdzie warto pojechać w góry w zimie?

Gdzie zimą zapuścić się w góry, żeby nie zamienić się w sopel lodu? Hmm… to zależy, czy lubisz tłumy jak na promocji karpia w Lidlu, czy raczej wolisz, żeby owce patrzyły na ciebie, a nie odwrotnie.

  • Tatry: Ach, Zakopane... Królowa kiczu i góralskiej cepelii! Ale żarty na bok, widoki z Hali Gąsienicowej zimą? Bezcenne! No i Nosal – idealny, żeby popatrzeć z góry na tych, co utknęli w korku na Krupówkach. A Dolina Kościeliska? Romantyzm i szron, czego chcieć więcej? Tylko uważaj na lawiny, bo one nie pytają, czy masz dobry gust muzyczny.

  • Bieszczady: Tutaj to już zupełnie inna bajka. Cisza, spokój, i... wilki wyjące do księżyca. Tarnica zimą to wyzwanie dla prawdziwych twardzieli. Połonina Caryńska? Krajobrazy jak z "Gry o Tron", tylko bez smoków (chyba). A na Wielkiej Rawce możesz krzyknąć, ile sił w płucach, i nikt nie pomyśli, że zwariowałeś. No, chyba że będziesz krzyczał wiersze Zenka Martyniuka.

  • Pieniny:Przełom Dunajca zimą ma swój urok, ale pamiętaj, żeby nie ślizgać się po zamarzniętej rzece, bo to może być twój ostatni spływ. Trzy Korony? Widok stamtąd jest warty każdej kropli potu (i ewentualnego odmrożenia). A Sokolica z samotną sosną? Idealna na Instagrama, tylko uważaj, żeby nie spaść, próbując zrobić idealne selfie.

  • Beskidy: Jeśli dopiero zaczynasz swoją przygodę z zimowymi wędrówkami, to Beskidy są dla ciebie jak ciepłe kapcie dla zmarzniętych stóp. Beskid Śląski, Beskid Żywiecki, Beskid Sądecki... Wybierz, który ci się bardziej podoba! Szlaki są tu łatwiejsze, a widoki równie piękne, choć może mniej spektakularne niż w Tatrach. Ale za to możesz spotkać więcej ludzi, którzy z uśmiechem mówią "dzień dobry", zamiast tylko warknąć coś pod nosem.

Pamiętaj! Zanim ruszysz w góry zimą, sprawdź prognozę pogody, zabierz ze sobą odpowiedni sprzęt i naładuj telefon. I nie zapomnij o termosie z gorącą herbatą i kanapkach z kiełbasą! Bez tego ani rusz! A co do gór, to ja osobiście w tym roku chyba wybiorę Bieszczady. Potrzebuję odciąć się od internetu i ludzi. Może nawet spotkam tam jakiegoś niedźwiedzia... Albo wilka... Albo sąsiada z bloku. Oby nie to ostatnie!

Na którą górę łatwo się wspiąć?

W 2024 roku, w lipcu, wspiąłem się na Stok Kangri. To było w Indiach, w Ladakhu. Pamiętam ten wiatr, ostry i zimny, uderzający prosto w twarz. 6153 metrów wysokości – brzmiało strasznie, ale w rzeczywistości… nie było tak źle.

  • Wspinaczka nie wymagała żadnych specjalnych umiejętności. Serio! Ja, Kuba Nowak, kompletny laik w temacie wspinaczki, dałem radę!
  • Widoki były niesamowite. To prawda, że zdjęcia nie oddają tego uczucia. Jałowe piękno Ladakhu? To mało powiedziane. Było po prostu… ogromne, zapierające dech. Czułem się mały, znikomy. Ale szczęśliwy!
  • Trudno mi dokładnie opisać, co czułem na szczycie. Emocje mieszały się ze sobą – radość, ulga, a może i trochę dumy?
  • Organizacja całej wyprawy była nieźle zaplanowana. Niemniej jednak, kilka rzeczy poszło nie tak. Na przykład – nie spodziewałem się, że będzie aż tak zimno! Zimno, wiatr, i… brak wody.
  • Stok Kangri to świetne miejsce dla początkujących. Naprawdę, polecam każdemu. Nie musicie być jakimiś super atletami. Wystarczy dobra kondycja i chęć przeżycia czegoś wyjątkowego.

Pamiętam, jak w pewnym momencie przypomniałem sobie, że to wszystko dla mnie – wyjazd na Stok Kangri był niespełnionym marzeniem z dzieciństwa. Wreszcie zrealizowałem swój cel.

Dodatkowe informacje:

  • Wyprawa trwała 7 dni.
  • Korzystałem z usług lokalnego przewodnika, co zdecydowanie ułatwiło całą sprawę. Przydałaby się też lepsza mapa – zgubiłem się raz lub dwa. No i więcej ciepłych ubrań!