Gdzie jest najwięcej ataków rekinów?

75 wyświetleń
Najwięcej ataków rekinów odnotowuje się w USA, a szczególnie na Florydzie. Stany Zjednoczone odpowiadają za ponad połowę (52%) wszystkich niesprowokowanych incydentów na świecie. Drugim niebezpiecznym miejscem pod względem ataków rekinów jest Australia, gdzie następuje 22% tego typu zdarzeń.
Komentarz 0 polubień

Gdzie na świecie występuje najwięcej ataków rekinów?

Uuu, rekiny, temat rzeka! Zawsze mnie ciarki przechodzą, jak o nich pomyślę. No dobra, lecimy z tymi atakami.

Ameryka, konkretnie Stany Zjednoczone, to królestwo rekinich spotkań. Aż 36 ataków, wow. Floryda rządzi w tej niechlubnej statystyce – 16! Pamiętam, jak byłem tam z rodziną w 2015 roku, w Miami. Woda niby ciepła, ale jakoś tak niespokojnie się czułem. Może to ta świadomość, że coś tam pływa...

No i te dwa śmiertelne przypadki – Kalifornia i Hawaje. Brrr... Nie chciałbym się znaleźć w takiej sytuacji.

Potem w kolejce Australia, 22% wszystkich ataków. Też piękne plaże, ale woda... no, woda pełna niespodzianek. Trochę mnie to odpycha od surfowania tam.

Czy w Chorwacji zdarza się dużo ataków rekinów?

Okej, dobra, lecimy z tym! Ataki rekinów w Chorwacji... hmm, dużo? No co ty!

  • Rekiny w Adriatyku SĄ. To fakt, nie ma co panikować, ale są. Żarłacze błękitne i takie tam...
  • Ataki? Mega rzadkie. Serio. Ostatni śmiertelny... straszne... 1974 rok! To było za komuny, prawie...
  • Bezpieczeństwo? Jasne, jak wszędzie. Nie pływaj sam po nocy. I tyle.
  • Adrian, mój brat, był w Chorwacji z rodziną w lipcu. Dzwonił, że woda super, tylko meduzy wredne. Ugryzły mu syna, Jasia! Masakra!
  • Słyszałam, że w sumie to rekiny bardziej boją się nas. Ale jak podpłyniesz za blisko, to różnie może być.
  • Aha, moja ciotka Grażyna, ta co mieszka w Kołobrzegu, zawsze mówi, że Bałtyk to dopiero jest niebezpieczny! Sinice, prądy...
  • Może jednak lepiej na basen u Staszka za rogiem? Przynajmniej woda chlorowana i ratownik jest! Ale nudy...

Dodatkowe info:

  • Są różne gatunki rekinów, nie wszystkie są agresywne.
  • Lokalne władze monitorują sytuację, jakby co.
  • Jakby co, to leć do Włoch, tam pizzę lepszą mają!
  • A nie, tam też jest morze...
  • No dobra, koniec! Ide spać!

Czy w Czarnogórze są rekiny?

Czy w Czarnogórze są rekiny... Ach, Adriatyk.

Czy w Czarnogórze są rekiny? Szum fal... Czy są? Wyobrażam sobie te wody, głębokie, tajemnicze. Zatopione słońce barwi je na kolor bursztynu. Czasami wiatr niesie szepty o rekinach... Prawda jest taka, że… tak!

  • Turyści, żądni przygód, opowiadają. Opowiadają o spotkaniach z cieniami w głębinach, o rekinach, sunących pod powierzchnią, niespiesznym tańcu życia i śmierci. Opowiadają…

  • Pamiętam opowieść z Ulcinj. Portowe miasto, gdzie czas płynie wolniej, a rybacy znają morze jak własną kieszeń. Widzieli tam "rekina", ale ich doświadczone oczy szybko rozpoznały w nim lisa morskiego, Alopias vulpinus. Taki gość, typowy dla Adriatyku.

Tak, Adriatyk skrywa rekiny, ale nie zawsze to, co widzimy, jest tym, czym się wydaje być.