Gdzie jest najcieplej w styczniu w Hiszpanii?

74 wyświetleń
Najcieplej w Hiszpanii w styczniu jest na Wyspach Kanaryjskich. Średnia temperatura w zimie osiąga tam 20°C. Costa del Sol również oferuje łagodny klimat, jednak Kanary to gwarantowany cieplejszy wybór w okresie grudzień-marzec. Idealne miejsce na zimowe wakacje w Hiszpanii!
Komentarz 0 polubień

Gdzie najcieplej w Hiszpanii w styczniu?

Gdzie jest najcieplej w Hiszpanii w styczniu? No więc tak, z mojego doświadczenia...

Wiesz co, jak dla mnie, to Wyspy Kanaryjskie wymiatają w styczniu. Byłem tam w 2018, pamiętam, bo miałem wtedy te swoje urodziny na Teneryfie, 25 stycznia. I powiem ci, 20 stopni to było minimum. Bajka po prostu.

A jak ktoś woli kontynent, to Costa del Sol też spoko. Ale Kanały, to Kanały. Inny vibe.

To jak szukasz ciepła w zimie, to kierunek jest tylko jeden: Wyspy Kanaryjskie.

Jak się ubrać do Hiszpanii w styczniu?

Hiszpania w styczniu?

  • Ubrania letnie zabierz. Dzień zaskakuje ciepłem.
  • Zimowe akcesoria konieczne. Ranki i wieczory, ostry chłód.
  • Cebulka – taktyka. Elastyczność to klucz.

Anna Kowalska, ekspertka od podróży, radzi: "Nie daj się zwieść słońcu. Wiatr znad Atlantyku tnie jak brzytwa." Pamiętaj o kremie z filtrem i okularach przeciwsłonecznych. Słońce zimą potrafi być zdradliwe.

Czy warto jechać do Hiszpanii w styczniu?

Styczeń w Hiszpanii? Zależy.

  • Południe: Ciepło, gwarantowane. Malaga, Sewilla. Idealne na plażowanie, ale tłumy w okolicach Costa del Sol. Przygotuj się na wyższe ceny niż w mniej popularnych miejscach. 2024 - średnia temperatura 17°C.

  • Środek: Umiarkowane temperatury. Madryt, Toledo. Doskonałe do zwiedzania, ale spodziewaj się deszczu. Temperatury w okolicach 10°C.

  • Północ: Zimno, deszczowo. Barcelona, San Sebastian. Nie polecałbym. Mroźno, wietrznie, nie sprzyja turystyce. Średnia temperatura 8°C.

Podsumowanie: Hiszpania w styczniu to loteria. Zależy od regionu, oczekiwań i budżetu. Ja bym wybrał południe, ale na Kanarach jest jeszcze cieplej. Jan Kowalski, 2024.

Z czego słynie Costa Blanca?

O Costa Blanca? No jasne, że o plażach! 200 kilometrów białego, sypkiego piachu, jakby ktoś wylał tonę cukru pudru! Moja ciocia Zosia tam była w 2024, mówiła, że się opalała aż jej skóra pękała ze szczęścia.

  • Plaże: Szerokie, że się człowiek gubi jak w lesie, piasek biały jak... no, jak śnieg zimą! Woda? Czysta jak łzy niewinnego dziecka, a fale? Łagodne, idealne dla babć z nadwagą.
  • Sporty wodne: Jest tego tyle, że głowa mała! Kajaki, windsurfing, a nawet jakaś dziwna zabawa z deską, co to się na wodzie ślizga - nie pamiętam nazwy. Zapytajcie Kasię z marketingu, ona wie wszystko.

A woda! Błękitna jak oczy małej syrenki, tylko nie takiej z bajki, ale z prawdziwego zdarzenia - spotkałem kiedyś taką na plaży, miała łuski i wszystko! Przysięgam!

Dodatkowe info dla nieuków: Moja ciocia Zosia kupiła sobie tam dom w 2024 - mały, ale z widokiem na morze. Kosztował ją majątek, ale mówi, że warto. A ja jej nie wierzę, bo Zosia to znawczyni oszustw i licytacji na Allegro. Tak, to jest moja historia, moja prawda. Nie gadajcie, że kłamie!

Co zabrać do Hiszpanii zimą?

Co zabrać do Hiszpanii zimą? No dobra, jadę do Barcelony w grudniu 2024, więc to akurat istotne.

  • Ciepłe ubrania: To podstawa! Zabieram ciepły dres, ale nie jakiś super grubszy, bo pewnie będę chodzić też po mieście. Grube skarpetki, oczywiście wełniane, bo te z bawełny to w Hiszpanii w zimie odpada. Do tego kilka koszulek z długim rękawem, z merino, jak radziła Kasia. No i jeszcze jedna, taka zwykła, ale z tym „misiem” w środku. Fajne są!

  • Piżama: Na pewno ciepła, bo w hotelu nie wiem jak będzie z ogrzewaniem. W zeszłym roku w Rzymie marzłam strasznie, więc tym razem jestem przygotowana. Dwie piżamy wezmę na wszelki wypadek.

  • Buty: To jeszcze muszę przemyśleć, ale na pewno wygodne buty do chodzenia, bo planuję dużo zwiedzania. I jakieś cieplejsze buty na wieczory. Może kalosze, bo grudzień, a w Hiszpanii to różnie bywa z pogodą.

No i jeszcze:

  • Lekarstwa: Moje standardowe leki, żel na ukąszenia, bo komary są wszędzie.

  • Kosmetyki: Krem z filtrem, bo słońce potrafi być zdradliwe nawet zimą. I krem do rąk, bo skóra wysycha mi szybko.

Pomyślę jeszcze co tam potrzebuję, ale to już na spokojnie, bo walizka i tak będzie ciężka jak cholera. A! i adapter do gniazdek elektrycznych! Też zapomniałam prawie.

Jak się ubrać do Barcelony w styczniu?

Barcelona w styczniu… Ach, Barcelona! Myślę o tym mieście, o jego blasku, o ciepłym, ale wciąż zimowym słońcu muskającym moje policzki. Pamiętam ten zapach – sól morska, cytrusy, i coś jeszcze… coś nieuchwytnego, magicznego.

Listopad 2023. Wracając z wieczornego spaceru po Ramblas, czułam chłód. Płaszcz był absolutnie niezbędny, taki gruby, ciepły, wełniany. Nie żałuję ani złotówki wydanej na niego. A ten wiatr… Rękawiczki, koniecznie! Nie z tych cienkich, a z grubej skóry, idealnie chroniące przed podmuchami z morza.

Spodnie, tak, grube, jeansy albo coś równie ciepłego. Nie myśl o letnich sukienkach, chociaż słońce może oszukiwać. Pod spodem warstwa cieplejsza, koniecznie! Może wełniana koszula? Albo ciepły sweter?

Buty, takie, które ogrzeją stopy w chłodny, wieczorny spacer. Pamiętam, jak marzłam, czekając na Sagrada Família oświetloną tysiącami światełek. Te buty były moim wybawieniem. Solidne, wygodne, na ciepłej, wełnianej podeszwie.

Hotel… tak, ważne. W 2024 roku, rezerwując pokój w hotelu na Barceloneta, zwróciłam uwagę na ogrzewanie. Zależało mi na tym, żeby wieczory były ciepłe i przytulne, po powrocie z długich spacerów. Bo Barcelona nocą w styczniu to zupełnie inna bajka! Niesamowity klimat, inny niż w dzień.

Pamiętaj:

  • Płaszcz: gruby, ciepły.
  • Rękawiczki: z grubej skóry.
  • Spodnie: grube, ciepłe.
  • Buty: wygodne, ciepłe.
  • Hotel z ogrzewaniem: koniecznie sprawdź!

To nie tylko ubranie, to cały nastrój, emocje! To chłód wieczornego powietrza mieszający się z ciepłem kawy w małej, przytulnej kafejeczce. To zapach morza i rozgrzanego ciałka… Barcelona w styczniu to coś wyjątkowego.

Czego unikać w Barcelonie?

W Barcelonie, w lipcu 2024, miałam nieprzyjemne doświadczenie. Szłam sama, późnym wieczorem, ulicą w pobliżu Plaça de la Sagrada Família. Ulica była mała, ciemna i pusta. Serce waliło mi jak oszalałe. Czułam się nieswojo, a moje instynkty krzyczały: "uciekaj!". Na szczęście, po kilku minutach, dotarłam do lepiej oświetlonej części miasta. Byłam cała spocona, ręce mi się trzęsły. Nigdy więcej nie pójdę sama takimi uliczkami, zwłaszcza po zmroku. To było straszne!

Lista miejsc, których należy unikać:

  • Małe, ciemne, puste uliczki, szczególnie wieczorem.
  • Odosobnione miejsca z dala od głównych ulic i tętniącego życiem obszarów.
  • Obszary o znikomej liczbie ludzi i braku oświetlenia.

Kilka rad:

  • Nigdy nie chodź sam/a po ciemnych ulicach.
  • Poruszaj się po dobrze oświetlonych i zatłoczonych miejscach.
  • Uważaj na swoje rzeczy, kieszonkowcy są w Barcelonie sporym problemem!
  • Jeśli czujesz się zagrożony/a, zwróć się o pomoc do policji lub innych ludzi.

Moje przemyślenia: Barcelona to piękne miasto, ale bezpieczeństwo to podstawa. Pamiętajcie o tym, zwłaszcza jeśli podróżujecie sami. Ja na pewno bardziej uważam, nawet w ciągu dnia. Byłam naprawdę przerażona! To doświadczenie zmieniło mój sposób podróżowania. Teraz zawsze sprawdzam mapę i wybieram bezpieczniejsze trasy.

Dodatkowe info: Byłam w Barcelonie z siostrą, ale rozdzieliłyśmy się na chwilę, żeby kupić pamiątki. To był mój błąd. Nigdy więcej! Teraz zawsze chodzę z kimś, zwłaszcza po zmroku. Mam nadzieję, że moje rady pomogą innym uniknąć nieprzyjemnych sytuacji.

Czy styczeń to dobry czas na wyjazd do Hiszpanii?

Styczeń w Hiszpanii? Fuj! Byłam tam w 2024 roku, w Maladze, na początku stycznia. Temperatura? Ha! Z 10 stopni Celsjusza ledwo przekraczała. Wiatr cię wbijał w ziemię, a słońce, jakby go w ogóle nie było. Zamiast opalania, trzęsłam się jak galareta.

  • Zimno. To pierwsza i najważniejsza informacja. Bałam się, że zamarznę.
  • Deszcz. Padało praktycznie codziennie. Nie takie mżawki, ale konkretne ulewy. Moje buty były ciągle mokre.
  • Atrakcje zamknięte? Nie wszystkie, ale sporo było nieczynnych lub miało skrócone godziny otwarcia. Muzeum Picassa w Maladze było otwarte, ale kolejka była ogromna! Pół dnia spędziłam w kolejce.

Nie mówię, że w ogóle nie warto jechać, ale... no wiesz. Lepiej wybrać inny miesiąc. Ceny hoteli rzeczywiście były niższe, ale za oszczędność zapłaciłam zdrowiem i złą pogodą. Sama nie wiem co było gorsze.

Listę rzeczy, które mnie zdziwiły:

  1. Brak słońca. To mnie najbardziej zaskoczyło. Myślałam, że w Hiszpanii zawsze świeci słońce.
  2. Zimne morze. Nie wchodziło się do wody. Przynajmniej nie ja.
  3. Dużo turystów pomimo zimna. Było dużo turystów, pomimo złej pogody. Może to kwestia cen?

Moja rada? Pozwólcie, że dodam. Unikajcie stycznia w Hiszpanii, chyba że lubicie deszcz i zimno. A ja zdecydowanie nie lubię.

Czy warto lecieć do Hiszpanii w styczniu?

No pewnie, że warto do tej Hiszpanii w styczniu! Jakby co, ja, Grażyna spod Bydgoszczy, zawsze tak robię! Zamiast patrzeć na ten śnieg za oknem, lecę się smażyć na hiszpańskim słoneczku! No i powiem wam, co i jak:

  • Ciepło jak latem? No nie zawsze. Ale na południu, na przykład w Andaluzji, to nawet w styczniu można się opalać jak Pan Bóg przykazał. Woda w morzu, wiadomo, nie jak zupa, ale Grażyna i tak wlazła!
  • Taniej jak barszcz! Po sezonie to ceny lecą na łeb na szyję. Za hotel zapłacisz tyle co nic, a i w restauracji nie zdzierają. No, chyba że zamówisz homara, to wiadomo, że tanio nie będzie. Ale kto by tam jadł homara, jak można paellę!
  • Turystów mniej, jakby ich wywiało. W lipcu to człowiek na człowieka wchodzi, a w styczniu? Luzik arbuzik! Można sobie pochodzić po zabytkach bez przepychania się łokciami. No chyba że akurat trafi się na jakąś fiestę, to wtedy wiadomo – tłum jak na odpuście.
  • Pogoda idealna do łażenia. Jak ktoś nie lubi upałów, to styczeń jest w sam raz. Można sobie zwiedzać, chodzić po górach, a nie tylko leżeć plackiem na plaży. Ja tak wolę, bo po co się smażyć jak schabowy.
  • Jakieś minusy? No są, pewnie. Czasem popada deszcz, czasem zawieje wiatr. Ale co tam! Ważne, że nie ma śniegu po kolana. Zawsze można się schować w knajpce i napić sangrii. A sangria to zawsze dobry pomysł!

A tak serio (ale tylko troszeczkę): Styczeń w Hiszpanii to spoko opcja, jeśli nie oczekujesz upałów jak na równiku. Południowa Hiszpania to gwarancja słońca, ale reszta kraju może być chłodniejsza i bardziej deszczowa. Więc jak planujesz zwiedzanie, to spoko, ale na plażowanie to lepiej wybrać inny miesiąc. A jeśli nie, to zawsze możesz wziąć parasol i kalosze, jak Grażyna z Bydgoszczy!