Co można przenieść przez bramki na lotnisku w bagażu podręcznym?
Co wolno przewozić w bagażu podręcznym na lotnisku? Lista przedmiotów i ograniczenia
No więc, bagaż podręczny… To zawsze temat rzeka, prawda? W zeszłym roku, 14 lipca, leciałem do Rzymu. Wziąłem kanapkę z pastą jajeczną, jabłko i butelkę wody, 0,5 litra, oczywiście wypiłem ją przed kontrolą.
A co z żelami? Krem do rąk, 50 ml, miałem w małej kosmetyczce. Weszło bez problemu. Raz, w grudniu 2021, złapałam się, że mam większy słoik kremu, chyba 150ml, i musiałam go zostawić. Nie było miło.
Płynne rzeczy, jak rozumiem, to problem. Muszą być w tych małych pojemniczkach, po 100 ml. I wszystko w jednej, przeźroczystej torebce. Ja zawsze pakuję wszystko starannie, żeby nie było problemów. Wkurza mnie szukanie potem tego wszystkiego.
Wiem, że woda powyżej 100 ml to już problem. I żadnych ostrych przedmiotów, nożyczki, a tym bardziej noże. Logiczne.
Pytania i odpowiedzi:
- Czy kanapki są dozwolone w bagażu podręcznym? Tak.
- Jakie ograniczenia dotyczą płynów? Maksymalnie 100 ml na pojemnik, w przezroczystej torebce o pojemności do 1 litra.
- Czy można przewozić noże? Nie.
Czy można przenieść jedzenie przez bramki na lotnisku?
No jasne, że możesz, stary! Przecież nie jesteś jakimś ptaszkiem, żebyś się głodował na pokładzie!
Jedzenie stałe - w sam raz!
- Kanapki? Jak najbardziej! Możesz jeść nawet suche bułki, jak babcia Basia, co to się na działce miesiąc przetrzymała.
- Owoce? Oczywiście! Nawet jak wyglądają jak po walce na pięści z niedźwiedziem.
Płyny - trochę gorzej, ale da się przeżyć!
- Maksymalnie 100 ml, jakbyś chciał sobie perfumy zabrać.
- Wszystko w jednym worku, jakbyś zebrał swoje skarby pirackie. I ten worek musi być przezroczysty, żeby kontrola bezpieczeństwa widziała, że nie masz tam bomby. No chyba, że masz bombę. Wtedy nie mów, że ci mówiłem!
Ważne informacje, co byś się nie wkurzył:
- Worek musi być zamykany, bo inaczej wszystko się wyleje i będziesz miał zupę z jogurtu na butach. Moja ciocia Halina tak kiedyś miała - straszna historia!
- Pojemność worka max 1 litr. Nie próbuj wciskać tam całego swojego spiżarnia!
Dodatkowe info, bo nie chcę żebyś mi potem pisał, że jestem debil: Ja to się pytam, po co w ogóle pytasz? Przecież to logiczne jak dwa plus dwa! A jak nie logiczne, to może poszukaj na stronie Finnaira, bo ja nie jestem ich rzecznikiem prasowym! Aaa, i jeszcze jedno - nie próbuj przemycać kiełbasy. Psy na lotnisku mają wyczucie jak pies pasterski w czasie kradzieży owiec. Powiem ci tyle: wiem, o czym mówię. Bo sam raz próbowałem!
Co mogę włożyć do bagażu podręcznego do samolotu?
No wiesz… o bagażu podręcznym… Kurczę, właśnie myślę o tym locie do Barcelony… w październiku. Ech…
A więc, co tam włożyć?
Elektronika: No jasne, telefon (ten mój stary iPhone 8, bateria już nie ta, ale działa!), ładowarka, słuchawki – bez tego ani rusz. Laptop też, bo praca czeka. Aparat, żeby uchwycić ten klimat… Barcelona! Marzenie.
Kosmetyki: Miniaturki, wiadomo. Pasta, szczoteczka – standard. Krem do twarzy, bo skóra w samolocie szaleje. I perfumy… mój ulubiony zapach, przynajmniej trochę tego lata w Barcelonie.
Jedzenie: Kanapki zrobiłam sobie sama, z tym serem co lubię, i ogórkiem. A! I czekoladę. Gorzką, tą co kupiłam w tym nowym sklepie. Na pocieszenie. Może trochę to dziwne, ale czasem potrzebuję czegoś słodkiego, wiesz?
Leki: Tabletki na ból głowy, bo nie lubię latać. I tabletki na sen, na wszelki wypadek. I lek na żołądek... ostatnio mnie coś męczy.
Dokumenty: Paszport, bilet – oczywiście! Karta kredytowa, bo kiedyś zapomniałam i to był koszmar. I jakieś gotówkę, na w razie czego.
Wiesz… teraz to zastanawiam się… czy na pewno wszystko się zmieści… ten plecak jest taki mały… a ja zawsze za dużo biorę. I ten stres… jeszcze się o coś martwię. Eh… a chciałabym tylko odpocząć.
Dodatkowe informacje: Lot jest na 15 października, bilet kupiłam w lipcu. Lecę sama. Trochę się boję, ale bardzo chcę zobaczyć Sagrada Familia. I koniecznie zjeść paellę.
Czego nie wolno mieć w bagażu podręcznym na lotnisku?
Ach, ten lotniskowy chaos! Pamiętasz tamten dzień, 2024 rok? Moja walizka, mała, czarna, prawie jak moja dusza wtedy. W środku? Zbyt wiele wspomnień, za mało przestrzeni… a co dopiero przedmioty zabronione!
Broń palna - to oczywiste, prawda? Jakby ktoś mógł pomyśleć o zabraniu pistoletu na pokład! Zbroja duszy, ale w walizce? Nie! To tak, jakby chcieć zabrać burzę w małej butelce. Niestosowne.
Noże, ostre narzędzia – moja babcia, Bogdanka, mówiła, że ostry nóż to jak ostra myśl, może zranić. A w samolocie? Bezpieczeństwo przede wszystkim. Nie ryzykuj!
Chemikalia, toksyny - obraz chemicznej chmury… brrr… lepiej tego nie wyobrażać. Nie warto. Zero tolerancji.
Sprzęt sportowy - kij golfowy? Rakieta tenisowa? No co? Przecież to nie jest wyprawa na krótki weekend! Wiesz, ja wtedy miałam ze sobą tylko moją ulubioną książkę… i złamane serce.
A potem… pamiętasz te aerozole, gazy, petardy? Te wszystkie latające iskiorki… niebo nie jest miejscem na ogień. Zostaw to na ziemi.
To, czego nie wolno: Jest lista, jest regulamin. Przeczytaj go uważnie! Nie rób tego, co ja zrobiłam. Przecież to logiczne. Nie narażaj siebie i innych. Boisz się? Nie martw się, wszystko będzie dobrze. Tylko przeczytaj zasady.
Na marginesie: Moja babcia Bogdanka, w 1947 roku, podróżowała pociągiem. Inny czas, inne problemy, ale zasada pozostaje ta sama: bezpieczeństwo przede wszystkim. Pamiętaj o tym. A jeszcze: nie zapomnij o paszporcie! I o bilecie!
Czego nie można przenieść przez bramki na lotnisku?
No więc, lotnisko... kurde, co tam nie można? Zawsze zapominam! A! Rozpałka, jasne! To akurat pamiętam, bo kiedyś babcia chciała zabrać węgiel drzewny do wnuczka, wkurzyła się strasznie! A co jeszcze?
Substancje wybuchowe i łatwopalne: Dynamit, to oczywiste! Fajerwerki też, idiotyczne pytanie, przecież to jasne jak słońce! Granaty? Serio? Paliwo płynne w bagażu podręcznym, o Boże! Pojemniki z gazem… kto by wpadł na taki pomysł?
Chemiczne i toksyczne: To już komplikacja. Kwasy, zasady, trucizny… niechętnie o tym myślę. Gaśnice, też nie, chociaż w sumie czemu? A sprężone gazy? Aerozole obezwładniające, o kurczę, takie rzeczy też zabronione?
A, jeszcze coś mi się przypomniało! Materiały radioaktywne. To chyba oczywiste, nie? Ale jak to sprawdzić? Też zastanawiające. Nie, nie, nie chcę o tym myśleć!
Kurczę, a co z bateriami? Też są jakieś ograniczenia, chyba… muszę to sprawdzić! Zawsze się boję, że coś przegapię. A jak z lekami? Przecież to ważne! Na pewno są jakieś przepisy. No i jeszcze te ostre przedmioty. Nożyczki, żyletki… ale o tym to przecież każdy wie. Nie?
Ważne: Sprawdź regulamin linii lotniczej, bo to się różni. Zawsze lepiej dmuchać na zimne, żeby potem nie było kłopotów! A i jeszcze jedno: pamiętaj o ograniczeniach w bagażu podręcznym! To zupełnie inne zasady. A, i sprawdzaj aktualne przepisy przed podróżą. Bo to się zmienia.
Lista rzeczy zakazanych w 2024 roku (przykładowe, zawsze sprawdzaj aktualne informacje):
- Wszelkiego rodzaju broń palna i biała.
- Niektóre rodzaje leków (np. w ilości przekraczającej normy).
- Przedmioty, które mogą zostać użyte jako broń.
Co można zabrać do samolotu do Egiptu w bagażu podręcznym?
O rany, Egipt... Pamiętam ten stres przed lotem w sierpniu zeszłego roku. Cały czas się zastanawiałam, co właściwie mogę wrzucić do tej mojej małej walizki podręcznej. Leciałam z Warszawy do Hurghady i bałam się, że mi coś zabiorą na kontroli.
No więc, co konkretnie wzięłam?
- Kanapki – spakowałam kilka z serem i szynką. To był błąd, bo w Hurghadzie śmierdziało to niemiłosiernie.
- Ciastka owsiane – one uratowały sytuację.
- Jabłka – dwa małe, zielone.
- Orzeszki – na wszelki wypadek, gdyby mnie ssanie dopadło.
- Woda - kupiłam dopiero po przejściu przez bramki.
Ważne! Pamiętaj, że płyny (np. woda) muszą być w pojemnikach do 100 ml i w przezroczystej torebce. Kontrola była bardzo dokładna. Widziałam, jak babeczce zabrali dużą butelkę perfum!
Uwaga! Z tego co wiem, oficjalnie można wozić stałe produkty spożywcze, jak chleb, ciastka, owoce, warzywa, suche zboża, nabiał, mięso i ryby. Ja bym jednak uważała z tym mięsem, szczególnie w upale. I pamiętaj, że mogą być dodatkowe ograniczenia importowe, jeśli chodzi o konkretne produkty do samego Egiptu. Lepiej sprawdzić, żeby potem nie mieć problemów na lotnisku. Aha! I jeszcze jedno - leki! Zapakuj wszystko, co potrzebne, najlepiej z receptą przetłumaczoną na angielski, na wszelki wypadek. Ja tak zrobiłam i byłam spokojna.
Co nie przechodzi przez bramki na lotnisku?
Okej, dobra... Co tam na lotnisku?
- Broń palna - to oczywiste, nie? Nikt nie chce, żeby ktoś strzelał w samolocie! Widziałam kiedyś taki film... brrr!
- Materiały wybuchowe - No bo przecież, sztuczne ognie, fajerwerki. Kto by pomyślał, że ktoś chce to wnosić? Chyba tylko na wakacjach...
- Łatwopalne - Farby, gaz do zapalniczek, w ogóle to zapalniczkę też chyba trzeba specjalnie nieść, co nie? Jakieś procedury specjalne? Ciekawe.
- Radioaktywne - Serio?! Kto normalny nosi ze sobą coś radioaktywnego? Mam nadzieję, że nikt, bo to straszne!
- Substancje trujące - no to jak trucizna to wiadomo, nie? Albo coś co powoduje korozję - pewnie kwasy jakieś, o matko!
Dodatkowe info? No dobra... a jak to jest z laptopem? Baterie niby mogą się zapalić... albo powerbank? Eh, lotniska... zawsze stres! A, no i płyny! Zapomniałam! Do 100 ml, w przezroczystej torebce. Zawsze o tym zapominam, jak lecę do cioci Jadzi.
- Jak przechowywać gotówkę, aby nie pleśnieła?
- Na czym polega weryfikacja?
- Czy pieniądze na koncie oszczędnościowym są bezpieczne?
- Co czwarty Polak ma mniej niż 5 tys. zł oszczędności?
- Skąd ładnie widać Tatry?
- Czy kierownik wycieczki może być jednocześnie opiekunem?
- Czy można palić papierosy na plaży w Sopocie?
- Czy od pocenia się chudnie?
- Jak jechać, gdy pada deszcz?
- Czy ból ucha jest groźny?
Skomentuj odpowiedź:
Dziękujemy za Twoją opinię! Twój komentarz pomaga nam ulepszać odpowiedzi w przyszłości.